Druga Szansa na Jej Usta
Dwie lesbijki spotykają się po latach na imprezie i Ola znowu wciska Klarze twarz w swoją mokrą cipkę.
Impreza u wspólnej znajomej pachniała tanim winem, dymem i spóźnioną wiosną. Ola stała przy oknie z kieliszkiem w dłoni, kiedy drzwi do salonu uchyliły się i weszła Klara. Dwa lata. Dwa cholerne lata, a ciało Oli zareagowało natychmiast — żołądek ścisnął się, cipka drgnęła pod czarnymi legginsami, jakby ktoś wcisnął włącznik. Dwudziestoośmioletnia Ola, zawsze ta agresywna, dominująca, z krótkimi paznokciami i spojrzeniem, które umiało rozebrać, wpiła wzrok w dwudziestosześcioletnią Klarę jak w coś, co właśnie wróciło na półkę, skąd je zabrano.
Klara zauważyła ją prawie od razu. Usta uchyliły się, policzki nabiegły różem. Włosy miała dłuższe, upięte niedbale, a w oczach ten sam głód, który Ola pamiętała z nocy, kiedy Klara klęczała między jej nogami i liżała, aż Ola krzyczała w poduszkę. Ola podeszła bez owijania. Stanęła blisko, tak blisko, że poczuła zapach jej skóry — mydło i coś słodkiego.
— Klarusia — powiedziała nisko, bez uśmiechu, tylko z tą drapieżną pewnością. — Nadal nie mogę zapomnieć twoich ust na mojej cipce. Mokrych, otwartych, jak ssałaś mnie, aż trzęsłam się cała. Myślisz, że zapomniałam? Ja pierdolę, czuję to teraz.
Klara przełknęła ślinę. Między jej udami zrobiło się mokro w sekundę — majtki przykleiły się do warg, wilgotne i gorące. Ola widziała to w jej oczach, w sposobie, w jaki ściągnęła uda.
— Ola… — szepnęła Klara. — Ja też. Cholera, ja też.
Poszły do kuchni niby po wodę, niby przypadkiem. Drzwi uchyliły się za nimi, hałas imprezy stłumił się. Ola nie czekała. Przycisnęła Klarę do blatu, biodra wbiła w jej biodra, dłoń wsunęła jej we włosy u karku. Szepnęła prosto w usta, tak blisko, że wargi ocierały się o siebie:
— Chcę znowu poczuć twój język głęboko we mnie. Chcę, żebyś mi wyliżała całą tę cipkę, aż spłynę ci po brodzie. Dwa lata i nadal budzę się mokra na myśl o tobie.
Klara zarumieniła się mocniej, ale nie odwróciła wzroku. Jej oddech był płytki, piersi unosiły się szybko pod bluzką.
— Od rozstania… — przyznała głośno, szeptem pełnym wstydu i pożądania — nie doszłam tak dobrze jak wtedy. Nikt nie umiał mnie tak rozebrać. Nikt nie kazał mi ssać tak, jak ty. Jestem cała mokra, Ola. Majtki mam już przeżarte.
Ola warknęła cicho z zadowolenia i wsunęła kolano między jej nogi, przyciskając je do wilgotnego środka. Klara jęknęła. Napięcie pękło, kiedy Klara sama sięgnęła w dół, chwyciła Olę za tyłek obiema dłońmi, ścisnęła mocno, wbiła paznokcie w miękkie ciało i powiedziała, patrząc jej prosto w oczy:
— Chodźmy stąd. Chcę cię znowu possać. Chcę twojej cipki na twarzy, teraz.
Weszły do sypialni na piętrze — pokój gościnny, łóżko niewyraźnie zasłane, światło z korytarza. Ola zamknęła drzwi na klucz, odwróciła się i bez słowa ściągnęła legginsy wraz z majtkami. Cipka była ogolona, gładka, już lśniąca od soków, wargi opuchnięte i rozchylone. Usiadła na brzegu łóżka, rozłożyła nogi szeroko, tak że Klara widziała wszystko — różowy środek, twarde łechtaczki, wilgoć spływającą na prześcieradło.
— Na kolana — rozkazała Ola. — I otwórz buzię.
Klara klęknęła. Ola wplotła palce w jej włosy, zacisnęła pięść i pociągnęła mocno, wciskając twarz Klary prosto w swoją mokrą cipkę. Klara westchnęła w nią, jakby wracała do domu. Język wyszedł natychmiast — żarłoczny, szeroki, lizał od dziurki w górę, zbierał soki, okrążał łechtaczkę, ssał ją mocno, aż Ola syknęła przez zęby. Klara wpychała język do środka, głęboko, ruchała nim, mlaskała głośno, nos wciskała w łechtaczkę, oddychając tylko wtedy, gdy Ola pozwalała. Ślina i soki mieszały się, spływały po brodzie Klary, po szyi.
— Tak, kurwa, tak — warczała Ola, przytrzymując ją za włosy, przyciskając mocniej. — Wyliż mnie całą. Ssij tę cipkę, jakbyś od dwóch lat na to czekała.
Klara mruczała w nią, dłonie ścisnęły uda Oli, paznokcie wbiły się w skórę. Lizała coraz szybciej, ssała łechtaczkę, wpychała język głębiej, aż broda lśniła. Ola czuła, że zaraz straci kontrolę — więc pociągnęła Klarę za włosy do góry, odepchnęła ją na łóżko na plecy i wspięła się na nią. Usiadła jej okrakiem na twarzy, cipką prosto na usta i nos, i zaczęła ostro ujeżdżać. Biodra chodziły w przód i w tył, rozcierała się o język, o zęby, o nos Klary, mocno, bez litości, a jednocześnie sięgnęła w dół między nogi Klary. Wsunęła dłoń pod spódnicę, wcisnęła palce pod majtki — cipka Klary była rozmokła, gorąca, wargi spuchnięte. Ola wepchnęła dwa palce do środka od razu, ruchała nimi twardo, a kciukiem tarła łechtaczkę. Drugą ręką sięgnęła niżej, oblizała kciuk i wcisnęła go w tyłek Klary, powoli, ale głęboko, aż Klara jęknęła w jej cipkę, dźwięk stłumiony i mokry.
— Bierz to — syczała Ola, ujeżdżając twarz Klary coraz mocniej, soki spływały jej po policzkach, po nosie. — Ssij mnie, podczas gdy jebię cię palcami. Czujesz, jaka jesteś ciasna z tyłu? Kurwa, Klara…
Klara liżała, ssała, dusiła się i brała to wszystko, biodra unosiła naprzeciw palców Oli. Ola czuła, jak jej własna cipka zaciska się, jak fala idzie od środka. Palcowała Klarę szybciej, kciuk w tyłku wchodził i wychodził, a ona tarła się o usta Klary, aż orgazm uderzył. Ola doszła głośno, z niskim, gardłowym krzykiem, cipka pulsowała na języku Klary, soki trysnęły obficie, ślisko, mokro. W tym samym momencie zacisnęła palce w środku Klary i na łechtaczce — Klara szarpnęła się pod nią, krzyknęła w jej cipkę, doszła mocno, ściiskając palce Oli, tyłek drgający wokół kciuka, całe ciało spięte i mokre.
Ola zsunęła się z jej twarzy powoli, nogi jeszcze drżały. Położyła się obok. Obie leżały zlane potem i sokami — twarz Klary lśniła od Oli, uda Oli były mokre, palce lepkie. Klara oblizała usta, powoli, smakując, i spojrzała Oli prosto w oczy. Głos miała ochrypły, pewny:
— To nie była ostatnia druga szansa.
Ola uśmiechnęła się drapieżnie, kciukiem starła resztkę soków z brody Klary i wetknęła jej go do ust. Klara ssała bez wahania.
— Wiem — powiedziała Ola cicho, nisko, z obietnicą w głosie. — I następnym razem nie skończę tylko na twojej buzi. Chcę cię rozłożyć tak, żebyś nie mogła chodzić. A ty mi na to pozwolisz. Prawda?
Klara tylko skinęła, oczy ciemne, cipka wciąż pulsująca, i Ola wiedziała, że to dopiero początek tej nocy — i wszystkiego, co miało przyjść po niej.
Ola nie dała jej nawet chwili na złapanie oddechu. Ledwie Klara skinęła głową, a już dłoń Oli znowu wsunęła się między jej uda, palce wślizgnęły się w rozmokłą, drgającą cipkę i zaczęły ruszać wolno, głęboko, z naciskiem na przednią ściankę. Klara jęknęła, biodra uniosły się same.
— Nie skończyłyśmy — mruknęła Ola prosto w jej ucho, liżąc małżowinę, gryząc płatek. — Chcę cię rozjebać do końca. Chcę, żebyś poszła stąd z nogami jak z waty i moimi sokami nadal na twarzy.
Klara tylko rozchyliła nogi szerzej, spódnica podciągnięta do pasa, majtki już dawno zepchnięte na bok. Ola wcisnęła trzeci palec, rozciągnęła ją, poczuła, jak wewnętrzne mięśnie kurczą się żarłocznie. Drugą ręką sięgnęła wyżej, ścisnęła pierś Klary przez bluzkę, znalazła twardy sutek i ugniotła go mocno.
— Zdejmij to — rozkazała. — Wszystko. Chcę cię nagą pod sobą.
Klara posłusznie ściągnęła bluzkę, biustonosz, kopnęła majtki całkiem. Ola zrzuciła własną koszulkę, piersi wypadły ciężkie, sutki twarde. Usiadła okrakiem na udach Klary, tarła swoją mokrą, wciąż pulsującą cipką o jej wargi sromowe, rozmazując soki, mieszając je. Klara uniosła biodra, szukając tarcia, a Ola tylko zaśmiała się nisko i odsunęła.
— Nie tak. Najpierw znowu będziesz ssać.
Przesunęła się wyżej, uklękła nad twarzą Klary, opuściła cipkę prosto na otwarte usta. Klara wzięła ją od razu — język wszedł głęboko, nos wtulił w łechtaczkę, dłonie chwyciły tyłek Oli i wcisnęły ją mocniej. Ola zaryczała zadowolona i zaczęła się ruchać, powoli najpierw, potem ostrzej, rozcierając się o całą twarz Klary. Soki spływały po brodzie, po szyi, po piersiach. Klara mlaskała głośno, ssała, przełykała, dusiła się i brała więcej.
— Kurwa, jak ty umiesz — sapnęła Ola, palce znowu wplecione we włosy Klary, przyciskające. — Ssij tę pizdę. Wypij mnie. Dwa lata i nadal jesteś moją małą, głodną kurewką od lizania.
Klara tylko mruknęła w nią, wibracja przeszła przez całą cipkę Oli. Ola poczuła kolejną falę i zsunęła się gwałtownie w dół, odwróciła się, ułożyła na Klarze w pozycji 69. Od razu wgryzła się w jej cipkę — szeroki język od dziurki do łechtaczki, ssanie twardego guzka, dwa palce wepchnięte głęboko i wygięte. Klara jęknęła w jej cipkę i lizała jeszcze żarłoczniej, wsuwając język w tyłek Oli, krążąc, pchamąc, podczas gdy usta ssały wargi sromowe.
Ola jebała ją palcami bez litości, szybko, mokro, dźwięk squelch wypełniał małą sypialnię. Kciuk znowu znalazł ciasny otwór tyłka Klary i wcisnął się do środka po kostki. Klara szarpnęła biodrami, krzyknęła w cipkę Oli, ale nie odsunęła się — przeciwnie, rozchyliła nogi jeszcze szerzej, dając dostęp.
— Tak, bierz — syczała Ola między lizaniem. — Jebię cię w obie dziurki, a ty dalej ssiesz mnie jak suka. Doskonale. Zaraz dojdziesz na moim języku i palcach, a ja będę pić każdą kroplę.
Klara drżała już cała. Ola poczuła, jak jej cipka zaciska się rytmicznie wokół palców, jak tyłek pulsuje. Przyspieszyła, ssała łechtaczkę mocno, ruchała palcami twardo, kciukiem głęboko. Klara doszła z głośnym, stłumionym krzykiem, całe ciało spięte, soki trysnęły Oli prosto na język i brodę. Ola lizała je chciwie, nie przestając jebać jej palcami przez cały orgazm, wydłużając go, aż Klara szlochała z nadmiaru i pchała biodra naprzeciw.
Dopiero wtedy Ola odwróciła się z powrotem, położyła Klarę na brzuchu, uniosła jej biodra i wcisnęła twarz znowu między pośladki. Lizała tyłek, pchamając język do środka, jednocześnie palcami jebiąc mokrą, obolałą już cipkę. Klara wpiła się twarzą w poduszkę, jęczała, prosiła ochryple:
— Ola… kurwa, jeszcze… nie przestawaj… rozjeb mnie…
Ola wstała na kolana za nią, wsunęła cztery palce naraz do spuchniętej cipki Klary, rozciągając ją szeroko, wolno, głęboko. Drugą ręką sięgnęła pod spód i tarła łechtaczkę w kółko. Klara pchała się na dłoń, brała wszystko, cipka chlupotała głośno.
— Spójrz na siebie — warczała Ola. — Rozłożona, z tyłkiem w górze, biorąca moją całą dłoń prawie. Następnym razem włożę ci coś grubszego. Ale dziś wystarczy, że dojdziesz tak mocno, że zapomnisz własne imię.
Przyspieszyła, ruchała twardo, kciukiem w tyłku znowu. Klara doszła drugi raz, głośniej, całe ciało drgało, soki spływały po nadgarstku Oli na prześcieradło. Ola nie wyjęła ręki od razu — trzymała ją w środku, czując każdy skurcz, aż Klara opadła flat na łóżko, dysząc.
Dopiero wtedy Ola wyjęła palce, oblizała je powoli na oczach Klary, która odwróciła głowę i patrzyła z ciemnymi, zamglonymi oczami. Ola położyła się na niej, piersi przy piersiach, cipka przy cipce, i zaczęła tarć się o nią mocno, scissoring twarde, mokre, bezlitosne. Łechtaczki ocierały się o siebie, wargi sromowe ślizgały, soki mieszały się w jedno lepkie bagno. Klara uniosła biodra, złapała Olę za tyłek, pchała naprzeciw.
— Jeszcze ty — szepnęła Klara ochryple. — Chcę, żebyś doszła na mnie. Chcę czuć, jak twoja pizda drga na mojej.
Ola przyspieszyła, tarła się ostrzej, dłoń wsunęła między nie i tarła obie łechtaczki naraz. Orgazm nadszedł szybko — Ola wpiła się zębami w ramię Klary, krzyknęła nisko, cipka zalała obie ich uda kolejną falą soków. Leżały tak splecione, mokre, dyszące, serca walące jak młoty.
Minuty mijały. Ola wolno zsunęła się obok, kciukiem głaskała spuchnięte wargi sromowe Klary, zbierała resztki i wkładała jej do ust. Klara ssała posłusznie, oczy przymknięte z satysfakcji. Obie były całe w potach i sokach, prześcieradło pod nimi ciemne od wilgoci. Ola pocałowała ją głęboko, dzieląc smak, a potem szepnęła w usta:
— To dopiero początek. Zabiorę cię do siebie. Będziesz spała z moją cipką na twarzy każdej nocy, aż zapomnisz, jak wygląda samotność.
Klara uśmiechnęła się leniwie, wsunęła dłoń między nogi Oli znowu, tylko tak, dla potwierdzenia, że jest wciąż mokra i gotowa. Ola mruknęła zadowolona i przymknęła oczy na sekundę, pozwalając sobie na chwilę spokoju po wszystkim.
Właśnie wtedy, kiedy obie leżały jeszcze nagie, splecione, z nogami rozchylonymi i twarzami lśniącymi od seksu, usłyszały głośne, natarczywe pukanie do drzwi sypialni. Klamka drgnęła raz, drugi — ktoś próbował wejść. Z korytarza dobiegł znajomy, lekko pijany głos wspólnej znajomej, właścicielki mieszkania:
— Dziewczyny? Ola? Klara? Kurwa, wiecie, że zniknęłyście na godzinę? Otwierajcie, bo szukam was połowa imprezy i… zaraz, czy te drzwi są zamknięte na klucz?
Klamka szarpnęła mocniej. Ola i Klara spojrzały na siebie szeroko otwartymi oczyma, wciąż leżąc nago, w kałuży własnych soków, z dowodami wszystkiego, co właśnie zrobiły, na skórze i prześcieradle.
Rate this story
Popular Collections
Browse Categories