Nie mów, że nie chcesz, szepczesz proszę

Ola i Klara w zadymionej kuchni akademika w końcu dają upust lesbijskiej żądzy i ostro się liżą.

15 min read September 04, 2026

Powietrze w kuchni akademika wciąż unosiło się gęste od dymu papierosowego i resztek wódki. Impreza dawno się skończyła, korytarz cichł, a w zagraconej przestrzeni między kuchenką a blatem zostały tylko one dwie. Ola oparła się o zlew, zapalniczka wciąż w dłoni, i patrzyła na Klarę spod półprzymkniętych powiek. Miały po dwadzieścia kilka lat, obie studentki, obie spocone od tańca i alkoholu, ale to napięcie między nimi nie brało się z imprezy. Ola od tygodni budowała je celowo — szeptane sprośności przy skrytce na korytarzu, „przypadkowe” musnięcia biodra w kolejce po kawę, spojrzenia, które spadały na dekolt Klary i zostawały tam za długo. Klara czerwieniła się, odwracała wzrok, a potem i tak wracała, jak ćma do żarówki.

— Zostałaś — powiedziała Ola nisko, zgniatając pet w popielniczce. Dym unosił się jeszcze, ostry, i otulał je obie. Klara stała przy stole, w zbyt dużej koszulce i dżinsach, palce splatając nerwowo. Jej piersi unosiły się szybciej, sutki już wtedy rysowały się pod cienkim materiałem, jakby ciało wyprzedzało głowę.

— Nie chciałam iść spać sama — odparła cicho. Głos drżał.

Ola uśmiechnęła się krzywo, ta sama zadziorność, którą Klara znała z każdego spotkania. Zrobiła krok bliżej, potem drugi. Kuchnia była ciasna, zapach dymu mieszał się z zapachem dziewczęcego potu i taniego mydła. Ola uniosła dłoń i ocuciła kciukiem dolną wargę Klary, wolno, jakby sprawdzała, czy ta ucieknie.

— Wiesz, co szeptałam ci wczoraj przy bibliotece? Że chciałabym wsunąć język między twoje nogi i lizać tak długo, aż zapomnisz własne imię. Nadal się czerwienisz, jak o tym myślę.

Klara przełknęła ślinę. Wilgoć zbierała się już między jej udami, mokre majtki kleiły się do cipki. Od tygodni te żarty Oli, te przypadkowe muśnięcia — dłoń na pośladku w tłumie, udo przyciśnięte w windzie — rozkręcały ją do tego stanu, w którym budziła się w nocy z ręką między nogami i jękiem stłumionym w poduszkę. Teraz, w zadymionej kuchni, nie miała gdzie uciec.

— Ola… — zaczęła, ale słowa uwięzły.

— Powiedz. Albo nie mów nic. Tylko nie udawaj, że nie chcesz.

Serce Klary waliło. Spojrzała na usta Oli, na jej pewne siebie oczy, na to, jak koszulka Oli uniosła się przy ruchu i odsłoniła pasek skóry nad biodrem. Coś w niej pękło. Głos wyszedł cichy, drżący, prawie szept:

— Proszę…

To wystarczyło. Ola straciła resztę hamulców w jednej chwili. Chwyciła Klarę za twarz obiema dłońmi i wessała jej usta w namiętny, mokry pocałunek. Języki zderzyły się od razu, agresywnie, zęby zahaczyły o wargę. Klara jęknęła w usta Oli, ręce wreszcie wolne — wsunęła je pod koszulkę Oli, palce od razu znalazły twarde sutki, ścisnęły, potarły. Ola warknęła zadowolona i zrobiła to samo: wsunęła dłonie pod cienki top Klary, uniosła go, odsłoniła piersi i ugniotła je twardo, kciuki krążące po stwardniałych sutkach.

— Kurwa, jakie twarde — sapnęła Ola między pocałunkami. — Wiedziałam, że jesteś mokra od samego myślenia o tym.

Cisnęły się bliżej, uda o uda. Wilgotne cipki ocierały się przez materiał, tarcie wywoływało iskry. Klara pociągnęła Olię za biodra, wcierając się mocniej, i poczuła, jak własna cipka pulsuje, jak sączy się z niej wilgoć. Oddychały ciężko, dym wciąż unosił się wokół, a blask żarówki nad zlewem rzucał ostre cienie na ich skórę. Ola oderwała się na moment, wsunęła dłoń w dżinsy Klary i natychmiast znalazła mokre majtki.

— Jezu, klika ci się już. Chcesz, żebym cię wzięła tu, na tym stole?

Klara zamiast odpowiadać sama sięgnęła do paska, rozpięła dżinsy drżącymi palcami i zsunęła je wraz z majtkami w dół. Stanęła nago od pasa w dół, koszulka uniesiona nad piersiami, i rozłożyła nogi szerzej, opierając się o blat. Spojrzała na Olę wzrokiem pełnym błagania — oczy błyszczące, usta otwarte, rumieniec na policzkach.

— Błagam… weź mnie. Liż mnie. Chcę twojego języka.

Ola klęknęła bez wahania na lepkiej podłodze kuchni. Zapach cipki Klary uderzył ją od razu — słodkawy, gęsty, dziewczęcy. Rozchyliła mokre wargi kciukami, odsłoniła różową, lśniącą dziurkę i nabrzmiałą łechtaczkę, i wsunęła język długim, zachłannym liźnięciem od dołu aż po sam czubek. Klara krzyknęła cicho, biodra szarpnęły do przodu. Ola ssała łechtaczkę mocno, wciągając ją między wargi, jednocześnie wsuwając dwa palce głęboko w ciasną, pulsującą cipkę. Liżała wolno, potem szybciej, głośno mlaskając, zbierając soki językiem, kręcąc nim wokół wzdętej perełki.

— Ola… o kurwa, tak, głębiej… — Klara wplotła palce we włosy Oli i przycisnęła jej twarz mocniej do swojej cipki. Uda drżały, kolana miękły. Ola nie odpuszczała — ssała, lizała, palcowała rytmicznie, zagięte palce szukające tego miejsca w środku, które sprawiało, że Klara trzęsła się jak w febrze. Ślina i soki spływały po brodzie Oli, po jej dłoni, kapiały na podłogę. Dym wciąż wisiał w powietrzu, a odgłosy mokrego liżenia wypełniały kuchnię.

Kiedy Klara była już blisko, oddychając urywanymi jękami, Ola oderwała się, wstała i jednym ruchem przewróciła ją na blat. Blat był chłodny pod nagimi pośladkami Klary. Ola wspięła się na nią w pozycji 69, rozkładając nogi nad twarzą Klary i wciskając swoją mokrą, gorącą pizdę prosto na otwarte usta. Klara jęknęła zaskoczeniem i natychmiast wsunęła język głęboko, liżąc zachłannie, ssąc łechtaczkę Oli tak, jak ta robiła to chwilę wcześniej. Ola pochyliła się i wróciła do cipki Klary, obie teraz zagrzebane w sobie nawzajem.

Liżyły się agresywnie, bez litości. Palce wsuwały się głęboko — Ola wpychała trzy w Klarę, rozciągając ją, pompując mokro i głośno, a Klara robiła to samo, wbijając palce w ciasną dziurkę Oli, kręcąc nimi, masując od środka. Języki pracowały szybko, ssąc, mlaskając, zbierając każdą kroplę. Biodra obie poruszały się w rytm, ocierając się twarzami o cipki, jęcząc w siebie nawzajem. Dym, pot, zapach seksu — wszystko mieszało się w gęstą mgłę. Klara czuła, jak orgazm zbiera się w dole brzucha, jak faluje, i nie mogła już myśleć o niczym poza tym mokrym, gorącym tarciem i smakiem Oli na języku.

— Liż mnie mocniej, kurwa — sapnęła Ola w cipkę Klary. — Ssij tę łechtaczkę, tak, właśnie tak…

Doszły jednocześnie. Klara wygięła się na blacie, krzycząc w pizdę Oli, cipka ściskając palce konwulsyjnie, soki tryskając na język i brodę Oli. Ola szarpnęła biodrami, jadąc twarzą Klary, i zaszlochała głośno, mokro, dochodząc falami, które wstrząsały całym ciałem. Obie trzęsły się długo, liżąc jeszcze słabiej, zbierając resztki, aż oddech trochę się uspokoił. Blat był mokry, ich uda lśniące, usta opuchnięte.

Ale zamiast zmięknąć i opaść, obie uniosły głowy i spojrzały na siebie. Uśmiechy były lubieżne, głodne, jakby orgazm tylko rozpalił je bardziej. Ola zsunęła się powoli, otarła usta grzbietem dłoni i sięgnęła po dłoń Klary. Palce splotły się, lepkie od soków.

— Chodź — szepnęła Ola, ciągnąc ją z blatu. Nogi Klary jeszcze drżały, ale szła za nią bez oporu, naga od pasa w dół, koszulka wciąż podciągnięta. Korytarz akademika był pusty, tylko przygaszone światła. Ola otworzyła drzwi do sypialni, wciągnęła Klarę do środka i przymknęła je za nimi. Przycisnęła ją do ściany na moment, całując głęboko, dając poczuć smak ich wspólnych cipów na języku, po czym odsunęła się tylko na tyle, by wyszeptać prosto w ucho, nisko i zachłannie:

— Jeszcze nie skończyłyśmy, kotku. Teraz ja chcę poczuć twoją cipkę…

Powietrze w pokoju pachniało tanim detergentem i starymi prześcieradłami, ale Ola nie dała Klarze chwili na oddech. Wepchnęła ją tyłem na wąskie łóżko, które skrzypnęło głośno pod ich ciężarem, i od razu rozsunęła jej uda. Koszulka Klary wylądowała na podłodze obok dżinsów Oli; obie były już całkiem nagie, skóra lśniąca od potu i resztek soków. Ola klęknęła między kolanami Klary, wzięła ją za kostki i uniosła nogi wysoko, aż pośladki uniosły się z materaca. Spojrzała w dół na spuchniętą, lśniącą cipkę, wciąż pulsującą po pierwszym orgazmie, i wsunęła język prosto w dziurkę bez żadnej zapowiedzi.

— Kurwa, jakaś słodka jeszcze… — sapnęła w nią, głos stłumiony mokrym miąższem. Liznęła głęboko, zbierając gęsty śluz, który sączył się wolno, potem wessała łechtaczkę tak mocno, że Klara krzyknęła i wbiła pięty w ramiona Oli. Palce Oli wsunęły się od razu — dwa, potem trzy — i zaczęły pompować twardo, mokro, z głośnym chlupotaniem. Każde pchnięcie rozciągało ścianki, a kciuk tarł od spodu o napęczniałą perełkę. Klara wygięła plecy, ręce wczepiła w prześcieradło, i jęczała bez hamowania.

— Ola… o jezu, nie przestawaj… ssij mocniej, proszę… — szeptała, ale szept zamieniał się w skowyt, kiedy Ola zagięła palce i znalazła to miejsce. Fala przeszła przez brzuch Klary jak prąd. Myślała tylko o tym, jak język Oli wirował, jak zęby lekko zahaczały o wargi sromowe, jak ślina mieszała się z jej własnymi sokami i spływała jej po udach na materac. Chciała więcej. Zawsze chciała więcej, odkąd te spojrzenia zaczęły się w kolejce po kawę.

Ola oderwała się na sekundę, otarła brodę ramieniem i wspięła się wyżej. Usiadła okrakiem na udach Klary, tak że ich cipki zetknęły się bezpośrednio — mokre, gorące, śliskie. Przesunęła biodrami raz, drugi, wcierając łechtaczkę o łechtaczkę, i obie syknęły jednocześnie. Klara uniosła biodra, łapiąc rytm, i złapała Olię za cycki, ściskając twarde sutki między palcami, skręcając je.

— Jebać, jak ty pachniesz… — mruknęła Ola, patrząc jej prosto w oczy. — Chcę cię rozjechać całą. Chcę, żebyś obudziła się jutro z bolącą cipką i wiedziała, że to ja.

Pocałowała ją brudno, dając poczuć własny smak, potem zsunęła się znowu w dół, ale tym razem odwróciła Klarę na bok. Położyła się za nią łyżeczką, uniosła jej górne udo i wsunęła dłoń między nogi od tyłu. Palce weszły łatwo, cztery już, rozciągając ciasno, a kciuk wciskał się w tyłek, tylko czubkiem, prowokująco. Klara sapnęła zaskoczeniem, ale nacisnęła biodrami do tyłu, przyjmując.

— Wejdź… wejdź głębiej w dupę też — wyszeptała, czerwona na całej twarzy. Myślała, że zwariowała, ale ciało domagało się. Ola posłuchała: zwilżyła kciuk w jej cipce i wcisnęła go powoli w ciasny otwór, kręcąc, rozciągając. Jednocześnie palce w cipce pompowały szybciej. Klara trzęsła się, wydając dźwięki, których nigdy wcześniej nie słyszała z własnego gardła — głębokie, zwierzęce stęknięcia. Ola gryzła jej kark, ssała skórę aż do siniaka, a wolną ręką masowała jej pierś, ciągnąc za sutek.

— Jesteś taka kurwa mokra, że kapiesz mi na rękę — szeptała Ola prosto w ucho. — Czujesz, jak cię rozpinam? Chcesz, żebym cię dojebała palcami aż stracisz głos?

— Tak… tak, dojeb mnie, Ola, proszę… — Klara odwróciła głowę i złapała jej usta w pocałunek, ssąc język. Orgazm nadchodził znowu, cięższy, niższy w brzuchu. Kiedy uderzył, cipka zaciśnięła się na palcach konwulsyjnie, tyłek pulsował wokół kciuka, a z jej gardła wydobył się długi, stłumiony krzyk. Soki trysnęły na dłoń Oli, na pościel, na uda. Ola nie wyjęła palców; masowała ją przez fale, aż Klara zaczęła szlochać z nadmiaru.

Ale Ola była wciąż twarda, głodna. Wyciągnęła rękę, oblizała palce głośno, smakując, i przewróciła Klarę na brzuch. Uniosła jej biodra, ustawiła na kolanach i łokciach, pośladki wysoko, cipka wystawiona, otwarta, czerwona i lśniąca. Klęknęła za nią i wbiła twarz znowu — język prosto w dziurkę, nos wciśnięty w krocze, dłonie rozchylające pośladki na boki. Lizanie było teraz brudniejsze, głębsze; Ola wpychała język tak daleko, jak mogła, mrucząc w nią, wibrując. Potem ssała wargi sromowe na zmianę, pociągała je zębami lekko, wracała do łechtaczki i tarła ją szybko czubkiem języka.

Klara wpychała tyłek do tyłu, jadąc twarzą Oli, dłonie wczepione w poduszkę. — Liż… kurwa liż mnie jak sukę… — bluzgała już bez wstydu, myśli rozmazane. Czuła każdy ruch, każde mlasknięcie, jak ślina Oli spływa jej po udach. Ola wsunęła znowu trzy palce i zaczęła rżnąć nią twardo, w takt lizania, aż łóżko dudniło o ścianę. Drugą ręką sięgnęła pod siebie i tarła własną cipkę, mokre krążenia po łechtaczce, bo sama była na skraju.

Kiedy Ola poczuła, że zaraz straci kontrolę, odsunęła się, położyła na plecach i pociągnęła Klarę na siebie. — Siadaj mi na twarzy. Teraz. Chcę się udusić twoją pizdą.

Klara nie wahała się. Rozkrokiem usiadła jej na ustach, cipka przycisnięta mocno, i zaczęła się ruszać — powoli najpierw, potem szybciej, jadąc językiem i nosem Oli. Ola trzymała ją za biodra, wbijając palce w miękkie ciało, i lizała od dołu, ssała, nurzała się. Klara nachyliła się do przodu, złapała cycki Oli i wzięła sutek w usta, gryząc i ssąc na zmianę, drugą ręką wsunęła palce w cipkę Oli i pompowała szybko, mokro. Obie były zagrzebane w sobie znowu, odgłosy mokrego seksu wypełniały mały pokój — mlaskanie, stękanie, skrzypienie łóżka, ciężki oddech.

Ola doszła pierwsza tym razem, wygięta pod Klarą, biodra szarpiące w górę, jęk stłumiony w cipce. Jej sok spłynął Klarze po palcach. Klara nie dała jej odpocząć; zsunęła się niżej, wcisnęła twarz między nogi Oli i lizała ją czysto, zbierając wszystko, ssąc łechtaczkę aż Ola znowu zaczęła drżeć i pchać się w nią. Potem Klara odwróciła się, położyła na boku twarzą do cipki Oli i one znowu splotły się w 69, tym razem wolniej, głębiej, z dłuższymi pociągnięciami języka, z palcami wtykanymi po knykcie, z pocałunkami składanymi bezpośrednio na spuchnięte wargi sromowe.

Czas zniknął. Lizanie przechodziło w ssanie, ssanie w gryzienie, gryzienie w delikatne cmokanie, potem znowu w agresję. Ola w pewnym momencie złapała Klarę za włosy i przycisnęła mocniej. — Wepchnij język głębiej… tak, kurwa, właśnie tam… czuję cię w środku…

Klara posłuchała, dilowała ją językiem, jednocześnie tarła własną łechtaczkę trzema palcami, bo nie mogła już wytrzymać. Doszły prawie razem znowu — Klara pierwsza, szarpiąc się na języku Oli, potem Ola, zaciskając uda na głowie Klary tak mocno, że ta ledwo łapała powietrze. Leżały potem chwilę splecione, oddech wracał wolno, usta opuchnięte, brody mokre, uda drżące. Ale napięcie nie opadło. Ola odwróciła głowę, spojrzała Klarze w oczy z tym samym głodnym uśmiechem i wsunęła dłoń z powrotem między jej nogi, głaszcząc spuchniętą szparę delikatnie, prowokująco.

— Jeszcze nie, kotku — szepnęła nisko. — Czuję, że twoja cipka wciąż chce. A ja mam pomysł, jak cię rozerwać na strzępy zanim wschód słońca. Chodź bliżej…

Pociągnęła Klarę ku sobie, usta na ustach, dłoń już znowu wsuwająca się głęboko, palce kręcące się w środku, a wolną ręką sięgnęła gdzieś w bok łóżka, po coś, co miało sprawić, że noc dopiero się rozkręci. Klara jęknęła w pocałunek, biodra same uniosły się naprzeciw palców, i wiedziała tylko jedno: nie skończą, dopóki obie nie będą całkowicie zniszczone.

Powietrze w pokoju pachniało już tylko ich cipkami, poteme i starym materacem, kiedy Ola wyciągnęła z szuflady pod łóżkiem gruby, fioletowy wibrator z żebrowanymi krawędziami. Klara zobaczyła go i od razu rozchyliła uda szerzej, biodra uniosły się same, jakby cipka wołała o więcej. Ola nie marnowała czasu — oblizała go od czubka po podstawę, zostawiając ślinę lśniącą na silikonie, potem przycisnęła go do spuchniętej szpary Klary i wcisnęła jednym twardym pchnięciem aż po samą rękojeść.

— Bierz to, suko — warknęła, włączając wibracje na pełną. — Twoja dziura ma być rozjebana na jutro.

Klara krzyknęła, plecy wygięte w łuk, paznokcie wczepione w prześcieradło. Wibrator brzęczał w niej głęboko, żebra ocierały się o każdą ściankę, a Ola pompowała nim szybko, mokro, z głośnym chlupotaniem, które wypełniało mały pokój. Drugą ręką złapała Klarę za gardło, nie mocno, tylko na tyle, by poczuć puls, i nachyliła się, by wessać jej sutek, gryząc twardo. Klara pchała się w wibrator, biodra szarpały w rytm, soki tryskały przy każdym wyjęciu i wsunięciu, spływały po udach, kapiały na materac.

— Głębiej… kurwa, wpierdol mi go aż do dna — sapnęła Klara, głos ochrypły od poprzednich orgazmów. Myślała tylko o tym, jak silikon rozciąga ją, jak wibracje walą prosto w to miejsce, które sprawiało, że widziała gwiazdy. Ola posłuchała, wbiła wibrator jeszcze mocniej, przekręciła go w środku, a kciukiem tarła napęczniałą łechtaczkę w kółko, szybko, bez litości. Klara doszła natychmiast — cipka zacisnęła się konwulsyjnie, soki trysnęły strumieniem na dłoń Oli, na jej brzuch, a z gardła wydobył się długi, brudny krzyk. Ola nie wyjęła zabawki; pompowała dalej przez fale, aż Klara szlochała z nadmiaru, uda drżały jak w febrze.

Ale Ola była wciąż głodna. Wyjęła wibrator z głośnym mlasknięciem, oblizała go czysto, smakując gęsty śluz Klary, i przewróciła ją na brzuch. Uniosła jej biodra wysoko, pośladki rozchylone, cipka otwarta, czerwona, wciąż pulsująca. Wcisnęła wibrator znowu, tym razem od tyłu, i zaczęła rżnąć nią twardo, łóżko dudniło o ścianę. Wolną ręką sięgnęła pod siebie i wsunęła dwa palce w własną dziurkę, tarła szybko, bo sama była na skraju. Klara wpychała tyłek do tyłu, jadąc wibratorem, bluzgała już bez sensu.

— Rżnij mnie… rżnij tę pizdę mocniej, Ola… chcę czuć to jutro przy każdym kroku…

Ola wyjęła zabawkę, odwróciła Klarę na plecy i usiadła jej na twarzy. Cipka Oli, mokra, gorąca, śliska od własnych soków, przycisnęła się mocno do otwartych ust Klary. — Liż, kurwa. I nie przestawaj, dopóki nie speeeerdolę ci na język.

Klara wessała łechtaczkę od razu, język wszedł głęboko, ssał, mlaskał, zbierał każdą kroplę. Ola jeździła jej twarzą, biodra kręciły się w kółko, dłonie ściskały cycki Klary, skręcały sutki. Jednocześnie wcisnęła wibrator z powrotem w dziurkę Klary i pompowała w takt lizania. Obie były zagrzebane, odgłosy mokrego seksu — mlaskanie, chlupotanie, stękanie — mieszały się z skrzypieniem łóżka. Ola doszła pierwsza, wygięta, soki spłynęły Klarze prosto do gardła, a ta piła je chciwie, ssąc dalej, aż Ola zaszlochała i szarpnęła biodrami.

Nie dały sobie odpocząć. Ola zsunęła się, położyła na boku twarzą do cipki Klary i one znowu splotły się w 69, ale tym razem Ola wcisnęła wibrator między nie — jeden koniec w Klarę, drugi w siebie. Zaczęły pchać się jednocześnie, cipki zderzały się z silikonem, wibracje szły przez obie naraz. Języki pracowały jak szalone: Ola ssała łechtaczkę Klary, gryzła wargi sromowe, wpychała język obok wibratora, a Klara robiła to samo, dilując Olę językiem, smakując ich wspólne soki. Biodra poruszały się w dzikim rytmie, pośladki napinały się, uda kleiły się od potu i śluzu.

— Czujesz, jak cię rozpieram od środka? — sapnęła Ola w cipkę Klary. — Twoja dziura jest taka luźna teraz, kurwa, bierze wszystko… ssij mnie mocniej, chcę dojść ci na twarz znowu.

Klara posłuchała, wessała łechtaczkę Oli tak mocno, że ta krzyknęła. Wibrator brzęczał między nimi, pompowały się nawzajem, palce wsuwały się obok — Ola wpychała dwa obok silikonu w Klarę, rozciągając ją jeszcze bardziej, a Klara robiła to samo, kręcąc knykciami w środku Oli. Doszły prawie razem: Klara pierwsza, szarpiąc się, soki tryskając na język i brodę Oli, potem Ola, zaciskając uda na głowie Klary, jęcząc brudno, mokro, aż cała twarz Klary lśniła od jej come.

Ola wyjęła wibrator, odwróciła Klarę na czworaka znowu i wbiła twarz między jej pośladki. Język poszedł prosto w tyłek — lizał ciasny otwór, wpychał się głęboko, kręcił, podczas gdy palce rżnęły cipkę twardo, cztery naraz, pompując z chlupotaniem. Klara wyła w poduszkę, pchała tyłek w twarz Oli.

— Jeb mój tyłek językiem… tak, głębiej, rozjeb mnie całą…

Ola splunęła na otwór i wcisnęła kciuk powoli, kręcąc, rozciągając, simultaneousnie ssąc łechtaczkę od spodu. Klara trzęsła się, orgazm nadchodził nisko, ciężko. Kiedy uderzył, cipka i tyłek zacisnęły się razem, soki trysnęły po raz kolejny, a Ola piła je, lizała czysto, nie odpuszczając ani na sekundę. Potem Ola położyła się na plecach, pociągnęła Klarę na siebie w scissoringu — cipki zetknęły się bezpośrednio, mokre, spuchnięte, i zaczęły trzeć się o siebie brutalnie. Łechtaczki ocierały się, wargi sromowe kleiły, soki mieszały się w gęstą pianę. Ola trzymała Klarę za biodra, szarpała nią, wcierała mocniej.

— Patrz, jak twoja pizda jeździ po mojej… kurwa, jesteś taka śliska… dojeb się o mnie, kotku, dojeb się do utraty tchu.

Klara tarła się szybciej, cycki podskakiwały, sutki twarde. Złapała Olę za włosy, pocałowała brudno, dając poczuć smak własnego tyłka i cipki. Doszły jednocześnie znowu — fale szły przez brzuchy, uda drżały, soki spływały między nimi na materac. Ale Ola nie skończyła. Wcisnęła wibrator z powrotem w Klarę, usiadła okrakiem na jej udzie i tarła własną cipką o kolano Klary, jednocześnie pompując zabawką. Klara wsunęła palce w Olę, trzy, cztery, rżnęła ją od dołu, podczas gdy wibrator walił w nią samą.

Czas zniknął w mokrym chaosie. Lizanie wracało, ssanie, gryzienie sutków, palce w dupach, wibrator przechodzący z dziurki do dziurki. Ola w pewnym momencie położyła Klarę na brzegu łóżka, nogi na ramionach, i wbiła twarz znowu, liżąc jak wściekła, palce pompujące, aż Klara doszła znowu, krzycząc głośno, soki pryskając po brodzie Oli. Potem role się odwróciły — Klara klęknęła między nogami Oli, wessała jej łechtaczkę, wpychając wibrator głęboko i włączając wibracje na max, rżnąc nią twardo, aż Ola szarpała się, biodra w górę, dochodząc falami, które wstrząsały całym ciałem.

W końcu obie leżały splecione, ale napięcie wciąż tętniło. Ola wsunęła dłoń z powrotem między nogi Klary, wcisnęła cztery palce od razu, pompując wolno, mokro, a kciuk wciskał się w tyłek po knykcie. Klara jęczała, pchała się w dłoń.

— Jeszcze… kurwa jeszcze, rozjeb mnie do końca…

Ola rżnęła ją palcami szybciej, drugą ręką tarła własną cipkę, obie na skraju znowu. Doszły brudno, głośno, soki tryskając, ciała drżące, usta pełne przekleństw. Ola wyjęła rękę, oblizała palce głośno, patrząc Klarze w oczy, i wsunęła je z powrotem, kręcąc w środku, zbierając resztki.

Klara leżała z rozwartymi nogami, cipka czerwona, otwarta, kapiąca, i szeptała chrapliwie, głos zniszczony: — Wepchnij mi te palce jeszcze raz i liż, aż spierdolę ci prosto do gardła, ty chciwa pizdo.

Rate this story

Thanks for rating
Coś nie tak z tą historią?
Tagged dirty-talk fingering lesbian teasing

Fresh filth, nightly

The best new stories in your inbox every morning. Free, 18+, unsubscribe anytime.