Szept Sąsiadki w Magazynie
Dwie sąsiadki po trzydziestce spotykają się wieczorem w magazynie i ostro liżą sobie cipki na starym materacu.
Wieczór w bloku pachniał starym kurzem i wilgotnym betonem. Nadia zeszła do piwnicznego magazynu z latarką telefonu, bo potrzebowała kartonów po przeprowadzce sąsiadki z trzeciego. Miała trzydzieści cztery lata, metr osiemdziesiąt, ramiona pokryte czarnymi tatuażami – węże oplatające biceps, róża na przedramieniu, napis na żebrach, który widać było, gdy podnosiła bluzę. Czarne legginsy obcisłe jak skóra, sportowy top, włosy spięte niedbale. W progu zobaczyła światło i zamarła.
Noelle stała tyłem, grzebiąc w stosie pudeł. Drobna, sto sześćdziesiąt z hakiem, trzydzieści jeden lat, blond kitka, cienka bluzka i te jebane legginsy – ciemnoszare, tak obcisłe, że widać było linię majtek i wyraźny zarys pupy. Nadia przełknęła ślinę.
— Noelle? Co ty tu robisz o jedenastej?
Dziewczyna odwróciła się z pudełkiem w rękach. Różowe policzki, duże oczy.
— Szukam starych kartonów na książki. Myślałam, że nikt tu nie będzie.
Nadia weszła bliżej, zamknęła drzwi za sobą. Zapach kurzu i czegoś metalicznego. Postawiła latarkę na półce.
— Te legginsy cię wykończą, kurwa. Widzisz, jak ci ta dupa wygląda? Okrągła, twarda, idealna do złapania. Od tygodnia patrzę, jak schodzisz po schodach i wyobrażam sobie, jak bym ci w nią wbiła zęby.
Noelle zarumieniła się po same uszy, ale nie uciekła. Uśmiechnęła się bokiem ust, kokieteryjnie, palce zacisnęła na pudełku.
— Nadia… ty zawsze tak głośno mówisz, co myślisz?
— Tylko jak widzę coś, co chcę polizać. A ty właśnie tak stoisz.
Odstawiła pudełko. Napięcie wisiało jak wilgoć na ścianach. Nadia podeszła blisko, prawie pierś w pierś. Wysoka, pachnąca potem i papierosami. Nachyliła się do ucha Noelle, wargi prawie dotykały skóry.
— Chciałabym cię rozłożyć na tych starych materacach, rozchylić ci nogi i wsunąć język głęboko w cipkę. Obwąchać, polizać, aż będziesz mokra i głośna. Wyobrażam sobie, jak smakujesz – słodko-słono, gęsto. Chcę cię oblizywać od tyłka aż po łechtaczkę, aż ci soki popłyną po mojej brodzie.
Noelle zamiast się odsunąć, wcisnęła biodra do przodu. Poczula twardy brzuch Nadii, ciepło. Wewnątrz coś się zerwało – ta nieśmiałość, ten stały wstyd. Chwyciła Nadię za kark, palce wbiła w krótkie włosy na potylicy i wessała się w jej usta. Pocałunek mokry, głęboki, zęby stuknęły, języki splatały się natychmiast. Nadia jęknęła w usta Noelle, złapała ją za dupę obiema dłońmi, ścisnęła mocno przez legginsy.
— Kurwa, sama tego chciałaś — wycedziła między pocałunkami. — Mała zuchwała suka.
Przyparła Noelle do zimnej betonowej ściany. Pocałunki zrobiły się brudniejsze – Nadia gryzła dolną wargę, ssała język, dłonie wędrowały pod bluzkę, ściskały małe piersi, twardniały sutki. Noelle sapnęła, kiedy Nadia wsunęła dłoń między jej nogi, przycisnęła do krocza przez materiał.
— Już mokra. Czuję.
Zerwała legginsy razem z majtkami jednym ruchem w dół. Noelle stanęła boso na zimnej podłodze, cipka odsłonięta, blond włoski przycięte krótko, wargi spuchnięte i lśniące. Nadia klęknęła, rozchyliła jej uda, wbiła twarz bez ceregieli. Język wszedł od razu głęboko, oblizywał wargi, ssał łechtaczkę głośno, mokro. Pluła na tyłek Noelle, obśliniała dziurkę, wracała do cipki, wsuwała język w głąb, mlaskała. Noelle trzymała się półek, biodra pchała do twarzy Nadii, jęczała bez zahamowań.
— Jebie… Nadia, mocniej… ssij mnie…
Nadia wsunęła dwa palce w cipkę, wygięła, liżąc jednocześnie łechtaczkę. Drugą ręką rozchyliła pośladki i wcisnęła śliski palec w tyłek Noelle. Dziewczyna krzyknęła, zacisnęła się wokół palców.
— Lubisz, jak ci rąbię tyłek i cipę naraz, co?
Przenieśli się na stary, zapleśniały materac w rogu. Nadia położyła się na wznak, Noelle od razu usiadła jej na twarzy, tyłem do głowy. Rozłożyła kolana szeroko, przycisnęła mokrą cipkę do ust Nadii i zaczęła się ocierać ostro, w przód i w tył. Nadia liżała jak wściekła, ręce na biodrach Noelle, przyciągając ją mocniej. Noelle schyliła się, rozpięła spodnie Nadii, wsunęła dłoń w majtki, znalazła gęstą, czarną cipkę i wbiła trzy palce od razu. Rytmicznie, głęboko, kciukiem naciskając łechtaczkę.
— Jebana… twoja cipka jest tak mokra… — sapnęła Noelle, ocierając się szybciej. Soki spływały Nadii po brodzie, po nosie, po szyi. Nadia mruczała w cipkę, wibracje szły wprost do środka.
Zmienili pozycję na 69. Noelle odwróciła się, położyła na Nadii, twarzą w jej krocze. Natychmiast wessała łechtaczkę, ssała głośno, wsuwała język głęboko, palce wpychała na zmianę w cipę i w tyłek. Nadia robiła to samo – oblizywała, mlaskała, wsuwała dwa palce w cipkę Noelle, potem jeden w tyłek, potem znów w cipę, aż soki chlupotały. Obie stękały z pełnymi ustami, biodra podrywały się, pośladki drżały.
— Ssij mnie mocniej, kurwa — wyjęczała Nadia w mokre mięso. — Wpychaj mi te palce głębiej w dupę… tak…
Noelle jęczała, kiedy orgazm nadchodził. Zacisnęła uda na głowie Nadii, cipka skurczyła się wokół palców, soki trysnęły Nadii prosto na twarz, na język, po policzkach. Nadia przełknęła, liżąc dalej, nie przestając. Chwilę później sama doszła – głośno, z krzykiem wciśniętym w cipkę Noelle, biodra uniosły się, soki oblały usta i brodę Noelle, ślisko, gęsto. Obie drżały, ssały jeszcze chwilę, palce wsuwały i wyciągały, aż drgawki ustały.
Leżały na materacu, spocone, piersi unoszące się, usta lśniące od soków. Nadia oblizała własne palce powoli, smakując Noelle, uśmiechnęła się brudnie.
— Kurwa, jak słodko smakujesz. Nawet twoja dupa.
Noelle zaśmiała się cicho, jeszcze ciężko oddychając, przytuliła się bokiem. Nadia oblizała jej jeszcze raz wargi, potem nachyliła się do ucha i szepnęła:
— To dopiero początek. Jutro wieczorem znów tu przyjdę. I tym razem wezmę ze sobą ten gruby wibrator, który mam w szafce. Wsunię ci go w cipkę, a sama będę ci lizać tyłek, aż znów dojdziesz na mojej twarzy. A potem…
Leżały jeszcze splecione, oddech Noelle łaskotał brodę Nadii, kiedy ta dokończyła szept. Palce Noelle wędrowały już po tatuażach na żebrach Nadii, drażniąc sutki przez top, a biodra znów się poruszyły – cipka nadal pulsowała, mokra, otwarta, domagająca się więcej.
— Jutro? — sapnęła Noelle, wsuwając kolano między uda Nadii. — Kurwa, nie dam rady czekać do jutra. Chcę teraz. Chcę, żebyś mnie zniszczyła dzisiaj, na tym gównianym materacu.
Nadia zaśmiała się nisko, brudnie, przewróciła ją na plecy jednym ruchem. Wysoka sylwetka przycisnęła drobną Noelle do zapleśniałej tkaniny. Ręce wędrowały wszędzie – ściskały piersi, szczypały sutki, aż Noelle wygięła się w łuk.
— Sama prosisz, mała zuchwała cipko. Patrz, jak ci soki jeszcze ciekną po udach. Smakujesz jak grzech i kurz.
Zerwała z siebie top, odsłaniając pełne piersi z czarnymi tatuażami węży oplatającymi sutki. Noelle natychmiast uniosła głowę, wessała jeden sutek, gryzła, ssała głośno, mlaskająco, podczas gdy Nadia rozchylała jej nogi szeroko. Dwa palce wsunęły się z powrotem w spuchniętą cipkę Noelle, trzepotały, wyciągały soki, które Nadia rozmazywała po łechtaczce i dalej, w stronę tyłka.
— Jebie, jaka jesteś ciasna jeszcze… — mruczała Nadia, dodając trzeci palec. — I ta dupa. Rozchyl mi ją.
Noelle posłusznie złapała się za pośladki, rozciągnęła je, odsłaniając różową, wilgotną dziurkę. Nadia splunęła prosto na nią, obśliniała, wcisnęła język głęboko w odbyt. Lizanie było brutalne, głośne, z mlaskaniem i ssaniem – język wbijał się, kręcił, wyciągał, wracał. Jednocześnie palce rąbały cipkę rytmicznie, kciuk masował łechtaczkę. Noelle krzyczała bez hamulców, głos odbijał się od betonowych ścian magazynu.
— O jebany Boże… Nadia… język w dupie… palce… kurwa, będę spuszczać znowu…
— Spuszczaj. Chcę czuć, jak ci tryska na twarz.
Nadia wsunęła całą dłoń prawie po knykcie, zginała palce, szukała punktu. Język nie przestawał rżnąć tyłka. Noelle wije się, paznokcie wbijają w materac, biodra podskakują. Orgazm uderzył jak piorun – cipka zassała palce, soki trysnęły strumieniem, oblewając brodę i usta Nadii, spływając po szyi, po piersiach. Nadia piła to, liżąc, przełykając, nie dając chwili oddechu.
Zanim drgawki ustały, Nadia odwróciła Noelle na czworaka. Klęknęła za nią, rozchyliła pośladki szeroko i wbiła twarz znowu – tym razem liżąc od cipki aż po odbyt długimi, wolnymi pociągnięciami, zbierając wszystko. Potem wsunęła język w cipkę, a kciuk w tyłek, pompując.
— Twoja dupa smakuje jak grzech absolutny. Chcę w nią włożyć coś grubszego.
Noelle odwróciła głowę, oczy zamglone lustem.
— Weź… weź cokolwiek. Palce, pięść, nie obchodzi mnie. Chcę czuć, jak mnie rozpierasz.
Nadia splunęła jeszcze raz, wcisnęła trzy palce w odbyt Noelle naraz. Wolno, ale głęboko, rozciągając. Cipka dostała dwa inne, a usta ssały łechtaczkę od tyłu. Noelle ryczała w materac, biodra pchała do tyłu, nabijając się na ręce Nadii.
— Tak… rżnij mnie w obie dziury… mocniej, kurwa…
Wnętrze Noelle było gorące, śliskie, zaciskające się. Nadia czuła każdy skurcz, każdy puls. Przestawiła się, położyła się pod Noelle na plecach, wciągając ją z powrotem na twarz w pozycji twarzą w krocze, ale tym razem Noelle od razu usiadła tyłkiem na ustach Nadii, a cipką na nosie. Nadia liżała, ssała, wgryzała się, podczas gdy Noelle schyliła się i wbiła twarz w czarną, gęstą cipkę Nadii.
Palce Noelle weszły od razu cztery, rozciągając, rąbiąc głęboko. Język ssał łechtaczkę Nadii bez litości, zęby lekko drażniły. Nadia mruczała w tyłek Noelle, wibracje szły prosto w głąb. Soki chlupotały głośno przy każdym ruchu – mokre, brudne dźwięki wypełniały magazyn razem z jękami.
— Twoja cipka jest jebaną studnią… — sapnęła Noelle między mlaskaniem. — Taka głęboka, taka głodna. Chcę cię wylizać do sucha i znów namoczyć.
Wsunęła kciuk w odbyt Nadii, podczas gdy palce rżnęły cipkę. Nadia wygięła się, biodra uniosły, przyciskając Noelle mocniej. Zaczęły się ocierać synchronizowanie – cipki o usta, tyłki o brody, soki spływały po brodach, po piersiach, po brzuchach, tworząc śliskie kałuże na materacu.
Nadia poczuła, że zbliża się znowu. Zacisnęła uda wokół głowy Noelle, palce wbiła w jej biodra.
— Nie przestawaj… ssij tę łechtaczkę… wpychaj głębiej w dupę… kurwa, zaraz ci trysnę prosto do gardła…
Noelle tylko zassała mocniej, gardło otwarte, gotowe. Kiedy Nadia doszła, soki oblały twarz Noelle strumieniem – gęste, słonawe, spływające po policzkach, do ust, po nosie. Noelle przełykała, liżąc dalej, nie dając spokoju, aż Nadia drżała w niekontrolowanych skurczach.
Ale nie skończyły. Nadia odepchnęła Noelle, usiadła, złapała ją za kitkę i przyciągnęła usta do swoich.
— Obliz mnie. Całą. Smakuj siebie na mnie.
Noelle posłusznie lizała brodę Nadii, nos, szyję, schodząc do piersi, zbierając własne soki. Potem Nadia kazała jej położyć się na boku, uniosła jedną nogę Noelle wysoko i wsunęła się między jej uda twarzą. Lizanie było teraz wolniejsze, dokładniejsze – każdy fałd, każda fałdka, każdy skrawek skóry od krocza po odbyt. Język wsuwał się głęboko, skręcał, wyciągał soki, które Nadia głośno przełykała.
— Jesteś moją osobistą dziwką z magazynu — szeptała między pociągnięciami. — Przychodzę tu, rozkładam ci nogi i żrę cię, aż nie będziesz mogła chodzić po schodach.
Noelle wsunęła rękę między własne nogi, masowała łechtaczkę, podczas gdy Nadia rżnęła ją językiem. Drugą ręką sięgnęła do cipki Nadii, wbiła palce, trzepotała. Znów 69, ale boczne, splecione, nogi owinięte wokół głów. Palce w cipach, w tyłkach, języki wszędzie. Materac skrzypiał, wilgoć kapała.
Orgazm Noelle nadszedł pierwszy tym razem – długi, drżący, z krzykiem wciśniętym w cipkę Nadii. Soki trysnęły znowu, Nadia zbierała je językiem jak spragniona. Potem sama, z biodrami szarpiącymi się, z jękiem, który wibracją doprowadził Noelle do kolejnego, mniejszego, ale ostrzejszego szczytu.
Leżały chwilę, spocone na wskroś, ciała lśniące w świetle latarki. Nadia oblizała usta Noelle, smakując mieszankę ich obu.
— To jeszcze nie koniec nocy — szepnęła, wsuwając dwa palce z powrotem w cipkę Noelle, powoli, prowokująco. — Mam w kieszeni spodenek mały metalowy korek. Chcę ci go wcisnąć w ten ciasny tyłek, a potem lizać cię godzinami, aż będziesz błagać, żebym go wyjęła i włożyła coś grubszego.
Noelle jęknęła, zaciskając się wokół palców, biodra już znów się ruszając.
— Pokaż… włóż… kurwa, Nadia, zrób ze mną co chcesz. Chcę czuć, jak mnie wypełniasz, jak liżesz wokół, jak jem twoją cipkę, dopóki nie padniemy.
Nadia wyciągnęła z kieszeni mały, gładki metalowy plug, splunęła na niego obficie, rozchyliła pośladki Noelle i powoli, centymetr po centymetrze, wcisnęła go w odbyt. Noelle sapnęła głośno, kiedy wszedł do oporu, zawór wypełnił ją zimnem i ciężarem.
— Teraz leż i dawaj mi się żreć — rozkazała Nadia, kładąc się znowu między jej nogami. Język wrócił do cipki, palce do łechtaczki, a plug drgał przy każdym skurczu. Noelle sięgnęła, wciągnęła Nadię na siebie, usta wbiła w jej krocze, ssąc łechtaczkę jak spragniona.
Lizanie stało się dziksze. Nadia wsuwała język obok pluga, drażniąc, podczas gdy palce rąbały cipkę. Noelle odpowiadała tym samym – trzy palce głęboko, kciuk na łechtaczce, język w tyłku Nadii. Magazyn wypełniał się odgłosami: chlupotanie, mlaskanie, stękanie, skrzypienie materaca.
— Czuję ten korek… jebie, jak mnie rozpiera… liż mocniej… — jęczała Noelle w cipkę Nadii. — Chcę dojść z tym w dupie, a potem… potem weźmiesz go i włożysz mnie tobą, a ja ci dam moje palce aż po knykcie.
Nadia tylko zassała mocniej, wiedząc, że napięcie rośnie, że noc jest długa, że jutrzejszy wibrator to dopiero kolejny poziom, ale teraz, w tym kurzu i wilgoci, będą się żreć, rżnąć palcami, wypełniać, aż ciała odmówią posłuszeństwa. Plug drgał, soki płynęły, języki nie przestawały, a obie wiedziały, że to dopiero rozgrzewka do tego, co jeszcze przed nimi w tym starym magazynie.
Plug w dupie Noelle drgał przy każdym skurczu, kiedy Nadia wgryzała się w jej cipkę jak wygłodniała. Język kręcił się wokół łechtaczki, ssał, mlaskał głośno, zbierając gęste soki, które spływały po brodzie i kapły na materac. Noelle miała twarz wbita w czarną, mokrą cipkę Nadii, cztery palce rąbały głęboko, kciuk wciskał się w odbyt, a język lizał odbyt i wracał do łechtaczki. Magazyn pachniał sexem, kurzem i potem. Obie dyszały ciężko, biodra szarpały się w rytm.
— Kurwa, czuję ten korek w każdej komórce — sapnęła Noelle w cipkę Nadii, głos stłumiony. — Liż mnie mocniej, ssij tę spuchniętą dziurę… chcę dojść tak mocno, żebyś się nią zakrztusiła.
Nadia tylko zassała łechtaczkę mocniej, wsuwając język obok pluga, drażniąc brzegi. Palce wbiła głębiej w cipkę Noelle, zginała je, szukała punktu, aż Noelle zadrżała cała. Soki chlupotały przy każdym ruchu, mokre, brudne dźwięki wypełniały betonowe ściany. Noelle pchała biodra w dół, nabijając się na twarz Nadii, plug przesuwał się w środku, rozpierając. Jednocześnie rżnęła Nadię palcami bez litości, dodając piąty, rozciągając czarną cipkę, aż knykcie otarły się o wargi.
Nadia wygięła się w łuk, uda zacisnęły się wokół głowy Noelle.
— Tak… wpychaj mi całą jebaną rękę… rżnij mnie jak dziwkę… zaraz ci trysnę prosto do gardła, mała suko.
Noelle posłuchała. Powoli, centymetr po centymetrze, wcisnęła dłoń głębiej, palce zbierały się w pięść. Cipka Nadii przyjęła to z głośnym siorbieniem, gorąca, śliska, zaciskająca się. Język Noelle nie przestawał ssać łechtaczki, zęby lekko gryzły. Nadia krzyknęła w cipkę Noelle, wibracje poszły prosto w głąb. Orgazm uderzył nagle — biodra uniosły się, soki trysnęły strumieniem prosto w usta i nos Noelle, oblewając twarz, spływając po brodzie, po piersiach. Noelle przełykała chciwie, nie wyciągając pięści, pompując dalej, aż Nadia drżała w niekontrolowanych skurczach, jęcząc i szarpiąc się.
Zanim drgawki ustały, Nadia odepchnęła Noelle, wyciągnęła dłoń z chlupotem i odwróciła ją gwałtownie na czworaka. Rozchyliła pośladki, plug lśnił w świetle latarki, metalowy, oblepiony sokami. Nadia złapała za podstawę i wyciągnęła go wolno, centymetr po centymetrze. Noelle sapnęła głośno, kiedy wyszedł z plaskiem, dziurka została rozwarta, pulsująca, różowa.
— Spójrz na tę głodną dupę — mruknęła Nadia brudnie, spluwając prosto w nią. — Teraz dostaniesz coś grubszego.
Wcisnęła cztery palce naraz, rozciągając, kręcąc nadgarstkiem. Cipka dostała drugi zestaw — trzy palce, kciuk na łechtaczce. Nadia rżnęła obie dziury jednocześnie, rytmicznie, mocno, dłoń w dupie pompowała, aż Noelle ryczała w materac, biodra pchała do tyłu, nabijając się sama.
— Jebie… rozpierasz mnie… obie… kurwa, Nadia, pięść… daj mi pięść w tyłek…
Nadia splunęła jeszcze raz, zebrała palce i powoli, z naciskiem, wcisnęła pięść. Noelle krzyknęła ostro, ciało spięło się, ale nie uciekła — pchała się mocniej, przyjmując. Cipka zaciskała się wokół palców Nadii, soki tryskały przy każdym ruchu, spływały po udach, po materacu. Nadia pochyliła się, wessała łechtaczkę od tyłu, ssała głośno, mlaskająco, podczas gdy pięść rżnęła dupę głęboko, po nadgarstek.
Noelle wije się, paznokcie rwały tkaninę, głos łamał się.
— Dojdę… kurwa dojdę z twoją pięścią w dupie… ssij… nie przestawaj…
Orgazm rozdarł ją jak piorun. Cipka zassała palce, soki trysnęły łukiem, oblewając twarz i piersi Nadii. Dupa zacisnęła się wokół pięści tak mocno, że Nadia poczuła każdy puls. Noelle krzyczała bez hamulców, biodra szarpały się, drgawki szły falami. Nadia nie wyciągnęła ręki — pompowała dalej, liżąc, pijąc, aż Noelle padła twarzą w materac, drżąc, soki nadal cieknąc.
Ale to nie był koniec. Nadia wyciągnęła pięść z mokrym dźwiękiem, oblizała ją od nasady po knykcie, smakując. Potem położyła się na wznak, pociągnęła Noelle na siebie.
— Siadaj mi na twarzy. Chcę żreć cię, aż padniesz. A ty mi rżnij cipkę palcami i językiem.
Noelle usiadła tyłem, przycisnęła mokrą, spuchniętą cipkę i rozwartą dupę do ust Nadii. Nadia wbiła twarz bez ceregieli — język wszedł w cipkę, potem w dupę, kręcił się, ssał, zbierał resztki. Noelle schyliła się, wessała czarną łechtaczkę Nadii, wsunęła znowu cztery palce, rąbiąc głęboko, kciuk wtykając w odbyt. Ocierały się synchronizowanie, soki spływały po brodach, po nosach, po szyjach, tworząc śliskie smugi. Materac skrzypiał głośno, wilgoć kapała na beton.
— Twoja cipka smakuje jak jebany nektar i grzech — sapnęła Nadia w mięso Noelle. — Chcę cię wylizać do sucha i znów namoczyć moimi sokami.
Noelle tylko zassała mocniej, gardło otwarte. Kiedy poczuła, że Nadia zbliża się, wbiła palce głębiej, język wtykając w odbyt. Nadia doszła z krzykiem wciśniętym w cipkę Noelle — soki oblały twarz Noelle gęstym strumieniem, spłynęły do ust, po policzkach. Noelle piła, nie przestając lizać, aż Nadia szarpała się pod nią.
Potem Noelle sama. Zacisnęła uda, cipka skurczyła się na języku Nadii, dupa pulsowała. Kolejny orgazm — dłuższy, drżący, z sokami tryskającymi prosto na twarz Nadii. Nadia przełykała, mrucząc, wibracje przedłużając szczyt.
Leżały splecione chwilę, spocone na wskroś, ciała lśniące, oddechy ciężkie. Nadia wsunęła jeszcze raz dwa palce w cipkę Noelle, powoli, prowokująco, kciuk masując łechtaczkę. Noelle odpowiedziała tym samym, wsuwając język w usta Nadii, dzieląc się smakiem. Pocałunek był brudny, mokry, pełen soków i śliny. Biodra znów się poruszyły — scissoring twarde, cipki ocierające się o siebie, łechtaczki trące, soki mieszające się w kałużę między udami. Nadia złapała Noelle za biodra, przycisnęła mocniej, tarła ostro, aż skóra klaskała o skórę.
— Rżnij się o mnie… tak… czuj, jak nasze cipki się żrą…
Noelle jęczała, paznokcie wbijając w tatuaże na ramionach Nadii. Kolejny wspólny orgazm nadszedł powoli, falami — obie drżały, soki tryskały między nimi, ciała spięte, potem wiotkie. Nadia kontynuowała jeszcze chwilę, palce wsuwając i wyciągając, język liżąc resztki z ud Noelle, aż drgawki całkiem ustały.
Wreszcie padły na materac, piersi unoszące się gwałtownie, usta lśniące, uda mokre i lepkie. Nadia oblizała wargi Noelle ostatni raz, smakując mieszankę. Plug leżał obok, metalowy, brudny. Latarka rzucała blade światło na ich ciała — tatuaże Nadii lśniące potem, blond kitka Noelle rozczochrana, cipki spuchnięte, czerwone, wciąż pulsujące.
Noelle przytuliła się bokiem, palce wędrując po żebrach Nadii, ale już wolniej. Oddychały w ciszy, tylko kapanie wody gdzieś w rurach i ich własne serca.
Nadia zaśmiała się cicho, nisko, ale śmiech wyszedł pusty.
— Kurwa… zniszczyłyśmy ten materac na amen.
Noelle milczała dłuższą chwilę. Jej dłoń zatrzymała się na piersi Nadii, sutek twardy pod palcami, ale myśl już nie była w sexie. W ustach miał smak soków i kurzu, w dupie wciąż czuła rozciągnięcie po pięści i plugu, cipka pulsowała słodko-bolesnie. Ale coś się przesunęło. Spojrzała na betonowe ściany, na stos pudeł, na drzwi, za którymi były schody do ich mieszkań. Do normalnego życia. Do sąsiadek witających się grzecznie na klatce.
— Nadia… — odezwała się cicho, głos ochrypły od krzyków. — Co my… co my właśnie zrobiłyśmy?
Nadia obróciła głowę, wciąż uśmiechnięta brudnie, ale w oczach coś drgnęło.
— Zerżnęłyśmy się jak dwie zdesperowane suki. I było jebanie dobrze.
Noelle odsunęła się odrobinę. Nogę zsunęła z uda Nadii. Nagle zimno betonu wpełzło pod skórę. Soki stygnące na udach stały się lepkie, nieprzyjemne. Zapach stęchlizny materaca uderzył mocniej — grzyb, kurz, ich własne ciała. Wstała powoli, nogi się trzęsły, dupa bolała przy każdym ruchu. Szukała legginsów w ciemności, wciągnęła je z trudem, majtki gdzieś zginęły.
— Ja… muszę iść — powiedziała, nie patrząc. — Jest późno. Ktoś może zejść.
Nadia podniosła się na łokciu, top wciąż zdjęty, piersi wystawione, tatuaże węży lśniące. Uśmiech zbladł.
— Hej. Noelle. To było spoko. Jutro…
— Nie mów o jutrze — przerwała Noelle ostrzej, niż chciała. Włosy poprawiła, kitka krzywo. W środku coś się zacisnęło — nie wstyd dokładnie, raczej dziura. Puste. Jakby ten orgazm za orgazmem zassał coś więcej niż soki. Spojrzała na Nadię — wysoką, tatuażowaną, wciąż pachnącą sexem i papierosami — i nagle zobaczyła nie kochankę, tylko sąsiadkę z trzeciego, z którą będzie mijać się przy skrzynkach na listy. Jak wtedy spojrzeć w oczy? Jak nie pamiętać języka w dupie, pięści, tryskających soków na twarz?
Nadia wstała, wciągnęła spodnie, top. Zbliżyła się, chciała złapać za biodro, ale Noelle odsunęła się o krok.
— Co jest? — zapytała Nadia ciszej. — Sama prosiłaś, żeby cię zniszczyć.
— Wiem. I… było dobrze. Kurwa, było za dobrze. Ale teraz… — Noelle przetarła twarz dłonią, czując własne soki na skórze, i skrzywiła się. — Czuję się jak… nie wiem. Pusto. Brudno nie od sexu, tylko od tego, że jutro rano znowu będę normalną dziewczyną z bloku, a ty będziesz tą z tatuażami, i to wszystko zostanie tu, w tym gównie i kurzu. Może nie powinnam była… może to za dużo na sąsiadkę.
Nadia milczała. Światło latarki drgało. W jej oczach też coś pękło — nie żal dokładnie, raczej nagła trzeźwość. Po nut clarity uderzyła jak zimny prysznic. Cipka wciąż tętniła, smak Noelle na języku, ale w głowie już kalkulacja: bliskość, plotki, codzienne mijanie się, to puste mieszkanie po, kiedy adrenalina spada.
— No to spoko — powiedziała w końcu, głos szorstki. — Nie musimy. To był jeden wieczór.
Noelle kiwnęła głową, ale nie wyglądała na spoko. Wzięła telefon, latarkę. Drzwi skrzypnęły, kiedy je otworzyła. Spojrzała jeszcze raz na materac — mokry, zniszczony, ich soki ciemnymi plamami — i na Nadię.
— Dobranoc — rzuciła cicho i wyszła, bojąc się, że jeśli zostanie sekundę dłużej, znowu się rzuci, a potem żal będzie jeszcze głębszy.
Nadia została sama. Usiadła na skraju materaca, oblizała usta automatycznie, smakując resztki. W magazynie zrobiło się nagle za cicho, za zimno. Plug leżał obok jak oskarżenie. Pomyślała o jutrzejszym wibratorze, o obietnicy, i poczuła dziwny ucisk w żołądku. Nie żal dokładnie. Raczej wątpliwość, ostra jak metal: czy to było warte tego pustego uczucia, które teraz wypełniało miejsce po orgazmach? Czy sąsiadka z cipką na języku to dobry pomysł, kiedy rano wraca szara rzeczywistość bloku?
Zgasiła latarkę. W ciemności siedziała jeszcze chwilę, spocona, brudna, z nogami szeroko, i pierwszy raz od lat poczuła, że sex — nawet taki jebanie dobry — zostawił po sobie dziurę, której nie da się zalać kolejnymi sokami.
Rate this story
Popular Collections
Browse Categories