Przyjaciel z farmy budzi uczucia w jego żonie
Tomek, silny 32-letni rolnik, brutalnie rżnie 29-letnią Kasię na oczach jej męża Marcina, a ten podniecony tylko
Wyznaję wam to wszystko, bo od tamtego weekendu nie mogę spać spokojnie. Nazywam się Marcin, mam trzydzieści cztery lata i zarabiam jako programista w korporacji w mieście. Moja żona Kasia ma dwadzieścia dziewięć lat, pracuje jako księgowa w dużej firmie i jest cholernie atrakcyjna – długie ciemne włosy, pełne piersi, które zawsze napinają bluzki, wąska talia i tyłek, który kołysze się przy każdym kroku tak, że faceci na ulicy odwracają głowy. Od ponad roku powtarzała mi w łóżku to samo: że nasze życie seksualne jest nudne jak flaki z olejem. „Zawsze jesteś taki ostrożny, Marcin. Delikatnie mnie liżesz, delikatnie wchodzisz, kończysz po trzech minutach i zasypiasz. Ja chcę być rżnięta. Chcę czuć, że ktoś mnie naprawdę bierze.” Te słowa wbijały się we mnie jak gwoździe, ale nigdy nie wiedziałem, co z nimi zrobić. Aż zaprosiliśmy Tomka.
Tomek, nasz stary kumpel, ma trzydzieści dwa lata i prowadzi dużą farmę poza miastem. Silny, opalony od słońca, z ramionami jak konary dębu i dłońmi szorstkimi od pracy. Przyjechaliśmy do niego w piątek wieczorem. Farma pachniała sianem, ziemią i czymś dzikim. Tomek wyszedł nam naprzeciw w obcisłej koszulce, która opinała klatkę i bicepsy. Od pierwszego spojrzenia na Kasię jego oczy się zmieniły – zrobiły się głodne, ciemne, drapieżne.
– Ja pierdolę, Kasia… – powiedział niskim głosem, przyciągając ją do siebie na powitanie. – Wyglądasz jak czysta pokusa. Te cycki w tej sukience to grzech. Marcin, kurwa, masz w domu taką gorącą cipę i jeszcze mnie zapraszasz? Ryzykujesz, chłopie.
Kasia zamiast się odsunąć, zarumieniła się głęboko, ale jej oczy błysnęły. Odpowiedziała mu kokieteryjnie, tym swoim słodkim, trochę zdyszanym głosem:
– A ty, Tomek, wciąż jesteś tym samym wielkim bykiem. Czuję, jak praca na farmie cię zahartowała… w każdym calu.
Siedziałem przy stole jak idiota, trzymając butelkę piwa, i czułem jednocześnie wstyd i dziwne, gorące ukłucie pod pępkiem. Wiedziałem, że Kasia od miesięcy marzy o kimś takim jak on – o kimś, kto nie będzie pytał, tylko weźmie. A on nie krył się wcale. Przez cały wieczór komplementował ją wprost, patrząc jej w dekolt, na uda, na usta. Mówił, że taka kobieta powinna chodzić w spódnicy bez majtek, żeby zawsze była gotowa. Kasia śmiała się, dotykała jego przedramienia, oblizywała wargi. Ja siedziałem czerwony, z fiutem półtwardym w spodniach i myślałem tylko o tym, jak żałośnie wyglądają nasze szybkie numery w sypialni, kiedy ona udaje orgazm.
Następnego dnia poszliśmy pomagać na polu. Słońce paliło, wszyscy byliśmy spoceni. Kasia miała na sobie cienki top i krótkie spodenki, które wchodziły jej między pośladki. Tomek pracował bez koszulki – mięśnie lśniły mu od potu. W pewnym momencie, gdy Kasia schyliła się po widły, podszedł od tyłu i bez żadnego „przepraszam” chwycił ją mocno w pasie obiema wielkimi łapami. Przyciągnął ją do siebie tak, że jej tyłek oparł się o jego krocze.
– Taka laska jak ty, Kasiu – powiedział prosto w jej ucho, na tyle głośno, żebym usłyszał – zasługuje na prawdziwego samca, a nie na miejskiego słabeusza, co tylko klika w klawiaturę. Te biodra trzeba trzymać mocno, kiedy się je rżnie od tyłu.
Kasia roześmiała się, ale był to śmiech zdyszany, podniecony. Nie odsunęła się od razu. Poczułem, jak jego szorstkie palce zaciskają się na jej nagiej skórze nad spodenkami. Widziałem, jak jej sutki momentalnie stwardniały pod topem. Oddychała szybciej, a na szyi pojawiły się rumieńce. Ja stałem kilka metrów dalej z narzędziem w ręku i czułem, jak mi staje. Wstyd mnie palił – mój najlepszy kumpel otwarcie mówi do mojej żony, że jestem słaby, a ona się podnieca. I ja też.
Resztę dnia spędzili na flirtowaniu. On klepał ją po tyłku „przypadkiem”, ona ocierała się o niego, gdy podawała mu wodę. Wieczorem, przy winie w salonie, wszystko eksplodowało. Trzecia butelka. Światło było przyćmione, w kominku trzaskało drewno. Tomek rozsiadł się szeroko na kanapie i zaczął opowiadać wulgarne historie o dziewczynach z okolicy, jak je brał w stodole, jak klękały na sianie i brały go do gardła aż im łzy leciały.
Kasia słuchała z otwartymi ustami, nogi miała lekko rozchylone. W końcu spojrzała na mnie. Jej oczy były ciemne, głos drżący, ale pewny:
– Marcin… ja już dłużej nie wytrzymam. Chcę poczuć w sobie kutasa prawdziwego chłopa. Gruby, żyłkowany, taki, co rozrywa cipę. Chcę, żeby Tomek mnie zerżnął. Tu i teraz. Na twoich oczach. Widzę, że ci stoi na samą myśl. Powiedz, że się zgadzasz.
Serce waliło mi jak młot. Twarz płonęła ze wstydu. Byłem upokorzony tak bardzo, że chciałem zapaść się pod ziemię. A jednocześnie fiut prawie mi pękał w spodniach. Kiwnąłem głową, ledwo wyduszając:
– Zgadzam się… Jeśli tego chcesz… to tak.
Tomek uśmiechnął się jak wilk. Wstał, chwycił Kasię za rękę i pociągnął do sypialni. Ja poszedłem za nimi jak w transie. Usiadłem w starym skórzanym fotelu w rogu pokoju.
Kasia stała przy łóżku, oddychając ciężko. Tomek podszedł do niej i bez słowa złapał za dekolt jej cienkiej sukienki.
– Chcesz tego, kurwo? – warknął.
– Tak… – jęknęła Kasia. – Zerwij to ze mnie.
Z głośnym trzaskiem rozerwał materiał. Sukienka spadła na podłogę w strzępach. Kasia została naga – piersi ciężkie i sterczące, sutki ciemne i twarde, cipka już błyszcząca od soków. Tomek pchnął ją na łóżko. Zdjął spodnie. Jego kutas wyskoczył – gruby, ciężki, cały w nabrzmiałych żyłach, główka lśniąca. Dużo większy niż mój.
– Na kolana. Do gardła – rozkazał.
Kasia uklękła na łóżku jak posłuszna suka. Otworzyła usta szeroko. Tomek złapał ją za włosy i wepchnął kutasa prosto w gardło, głęboko, aż po same jaja. Zaczęła głośno ssać – mlaskanie, gulgotanie, ślina spływała jej po brodzie wielkimi strugami i kapała na piersi. On ruchał ją w twarz mocnymi, brutalnymi pchnięciami, trzymając za głowę jak za uchwyt.
– Ssij, ty chciwa kurwo. Głębiej. Niech twój mąż słyszy, jak się dławisz prawdziwym kutasem. To nie jest ten jego cienki pisior. To jest kutas dla ciebie.
Kasia charczała, łzy spływały jej po policzkach, ale oczy miała pełne czystej rozkoszy. Ssala zachłannie, pracując językiem, policzkami, gardłem. Pokój wypełnił się mokrymi, obscenicznych odgłosami.
Ja siedziałem w fotelu z fiutem w dłoni i nie mogłem oderwać wzroku. Wstyd palił mnie żywym ogniem, ale podniecenie było tak silne, że ledwo oddychałem. Patrzyłem, jak moja żona jest traktowana jak tania dziwka, i to mnie doprowadzało na samą krawędź.
Tomek w końcu wyciągnął kutasa z jej ust – cały śliski od śliny, pulsujący. Położył się na plecach.
– Wskakuj na mnie, kurwo. Będziesz jeździć.
Kasia wspięła się na niego drżąc. Trzymał ją mocno za biodra, palce wbijały się w jej miękkie ciało. Naprowadził główkę na jej mokrą cipkę i pociągnął ją w dół jednym mocnym ruchem. Kasia krzyknęła głośno, gdy wypełnił ją całego.
– O kurwaaa… jest taki gruby… rozrywa mnie!
Zaczął ją podnosić i opuszczać jak szmatę, waląc w nią od dołu brutalnymi pchnięciami. Klaskanie skóry o skórę niosło się po całym pokoju. Jej piersi podskakiwały dziko, twarz wykrzywiała się w ekstazie.
– Jesteś moją kurwą, Kasia! – warczał, ściskając ją tak mocno, że na skórze zostawały czerwone ślady. – Twoja cipka należy teraz do mnie. Patrz, Marcin, jak twoja żona skacze na moim kutasie. To jest to, czego potrzebowała przez te wszystkie lata. A ty będziesz siedział i patrzył, jak ją rżnę.
Kasia jęczała coraz głośniej, jej cipka mlaskała przy każdym uderzeniu, soki spływały po jego jajach. Była już blisko, trzęsła się cała, a Tomek nie zwalniał ani na chwilę, dalej nazywając ją kurwą, suką, rolniczą szmatą, która w końcu dostała to, na co zasłużyła.
Ja trzepałem swojego fiuta jak szalony, na granicy orgazmu, upokorzony i podniecony do granic wytrzymałości. I wiedziałem, że to jeszcze nie koniec. Tomek miał w oczach obietnicę, że tej nocy jeszcze wiele się wydarzy. A ja nie byłem w stanie ich powstrzymać. Nie chciałem.
Wyznaję wam to wszystko, bo od tamtego weekendu nie mogę spać spokojnie, a ta noc tylko się pogłębiała, stawała się coraz bardziej brutalna i bezlitosna. Kasia wciąż drżała na kutasie Tomka, jej biodra poruszały się już bez jej kontroli, a cipka zaciskała się wokół niego tak mocno, że widziałem, jak żyły na jego grubej paśle pulsują w odpowiedzi. Jej pełne piersi, te same, które zawsze napinały bluzki w biurze, podskakiwały dziko, sutki ciemne i twarde jak kamyczki. „Kurwaaa, dochodzę znowu… on jest taki wielki, rozrywa mnie w środku!” – wrzasnęła, a jej głos był już zupełnie zdarty od poprzednich krzyków. Tomek tylko się zaśmiał tym niskim, farmerskim śmiechem i jeszcze mocniej wbił palce w jej biodra, zostawiając sine odciski na białej skórze. Podnosił ją i rzucał w dół jak szmatę, waląc od dołu z taką siłą, że łóżko uderzało o ścianę.
Siedziałem w tym skórzanym fotelu, fiut palił mnie w dłoni, a w głowie kłębiło się tylko jedno: że moja 29-letnia żona, ta elegancka księgowa, która jeszcze wczoraj narzekała na moje delikatne liźnięcia, teraz dochodzi jak tania dziwka na kutasie mojego kumpla. Wstyd mnie dusił, ale podniecenie było silniejsze – fiut mi pulsował tak, że bałem się, że spuszczę się za szybko. Tomek w końcu wyszarpnął z niej kutasa z głośnym mlaśnięciem. Kasia opadła na materac, nogi miała rozłożone, cipka otwarta, czerwona, ociekająca jej własnymi sokami. Nie dał jej odetchnąć. Przewrócił ją na brzuch, chwycił za biodra i postawił na czworaka, dokładnie naprzeciwko mnie, żebym widział jej twarz.
– Patrz, Marcin – warknął, klepiąc ją tak mocno po tyłku, że aż echo poszło. – Patrz, jak twoja żona będzie teraz ryczec.
Plasnął jeszcze raz, potem drugi i trzeci. Skóra Kasi zrobiła się purpurowa, a ona tylko jęczała głośniej, wypinając dupę jeszcze bardziej. „Bij mnie, Tomek… jestem twoją suką…” – błagała zdyszana. On chwycił ją za długie ciemne włosy, owinął je sobie wokół wielkiej dłoni jak lejce i wepchnął kutasa jednym brutalnym ruchem aż po same jaja. Kasia otworzyła usta w niemym krzyku, oczy jej się zaszkliły, ale biodra sama zaczęła cofać, nabijać się na niego. Klaskanie skóry o skórę było tak głośne, że zagłuszało trzaskanie drewna w kominku za ścianą. Jej ciężkie piersi kołysały się jak dzwony, sutki ocierały o prześcieradło.
Tomek rżnął ją coraz szybciej, jego opalona, umięśniona klatka lśniła od potu, a ramiona jak konary pracowały bez zmęczenia. – Powiedz mu, kurwo. Powiedz mężowi, co czujesz, kiedy prawdziwy kutas cię bierze – rozkazał, szarpiąc ją za włosy tak, że musiała patrzeć mi prosto w oczy.
Kasia oblizała spuchnięte wargi, ślina wciąż spływała jej po brodzie po wcześniejszym gardłowaniu. – Marcin… jego kutas jest taki gruby… czuję każdą żyłę… rozrywa mi cipkę i trafia tam, gdzie ty nigdy nie sięgnąłeś. Ty mnie zawsze głaskasz, a on mnie po prostu rżnie jak zwierzę. Jestem jego… jestem jego rolniczą szmatą… o kurwa, znowu dochodzę!
Jej ciało zesztywniało, cipka zaczęła rytmicznie mleć kutasa Tomka, a struga jasnych soków trysnęła w dół po jego jajach i po jej udach. Tomek nie zwolnił ani na sekundę – przeciwnie, zaczął walić jeszcze mocniej, aż jej kolana się uginały. Ja trzepałem się jak szalony, czując, jak mi się jaja kurczą, ale powstrzymywałem się. Chciałem widzieć wszystko.
Zmienił pozycję znowu, jakby chciał mnie dobić. Wyciągnął kutasa, obrócił Kasię na plecy i zarzucił jej nogi na swoje ramiona, prawie ją składając wpół. W tej pozycji jej cipka była całkowicie bezbronna, otwarta, różowa i spuchnięta. Wszedł powoli, centymetr po centymetrze, żebyśmy oboje widzieli, jak się rozciąga. Kasia złapała się za własne piersi i ścisnęła je mocno, szczypiąc sutki. – Jest tak głęboko… czuję go w brzuchu… – jęknęła, patrząc na mnie błagalnie, ale w jej oczach nie było już ani grama wstydu, tylko czyste, zwierzęce pożądanie.
Tomek zaczął ją tłuc długimi, mocnymi pchnięciami. Jego ciężkie jaja uderzały o jej mokry tyłek, pokój wypełniał zapach cipki, potu i seksu. – Widzisz, Marcin? – sapnął, nie spuszczając ze mnie wzroku. – Taka cipka potrzebuje prawdziwego chłopa. Ty możesz wrócić do swojego komputera i swoich trzech minut. A ja będę ją brał zawsze, kiedy zechcę. Będzie przyjeżdżać na farmę, klękać w stodole i ssać mi kutasa, zanim ją zerżnę w sianie.
Kasia kiwała głową, jakby to była najpiękniejsza obietnica świata. – Tak… będę twoją kurwą… będę przyjeżdżać… będziesz mnie rżnął w oborze, na sianie, gdzie tylko zechcesz… o kurwa, jestem twoja!
Jej trzeci orgazm przyszedł jak fala. Cała się zatrzęsła, nogi jej drżały na ramionach Tomka, a cipka zaczęła się tak mocno zaciskać, że słyszałem mokre, mlaskające dźwięki przy każdym wyjściu. Tomek przyspieszył, jego oddech stał się chrapliwy, mięśnie napięte jak postronki. – Spuszczę ci się głęboko, suko. Weź całą moją spermę.
– Zalewaj mnie! – krzyknęła Kasia, wbijając paznokcie w jego plecy. – Wypełnij mi cipkę, zrób ze mnie swoją zapłodnioną kurwę!
Tomek ryknął jak byk, wbił się maksymalnie i zaczął spuszczać. Widziałem dokładnie – jego kutas pulsował, grube strumienie gorącej spermy wlewały się w moją żonę. Kasia dochodziła razem z nim, wyjąc, ciało jej się wyginało, cipka mleła go zachłannie, wyciskając każdą kroplę. Gdy w końcu się wycofał, z jej rozwalonej cipki natychmiast popłynęła gęsta, biała sperma, spływając po jej tyłku i plamiąc prześcieradło wielką plamą.
Ja nie wytrzymałem. Z jękiem spuściłem się na własną dłoń, strugi nasienia trysnęły mi między palcami, a upokorzenie było tak słodkie, że prawie straciłem przytomność.
Leżeliśmy we trójkę w ciszy, tylko ciężkie oddechy. Kasia leżała między nami, rozwalona, zadowolona, z cipką wciąż otwartą i ociekającą. Tomek pogłaskał ją po mokrym czole i uśmiechnął się leniwie. Kasia spojrzała na mnie z czułością, ale też z nową, drapieżną pewnością.
A ja siedziałem tam, upokorzony, pusty i szczęśliwy w sposób, jakiego nigdy nie znałem.
Bo prawda jest taka, że to ja wszystko zaplanowałem jeszcze przed wyjazdem – to ja miesiącami szeptałem Kasi o Tomku, to ja podsycałem jej fantazje, to ja chciałem w końcu zobaczyć, jak jest brutalnie rżnięta przez prawdziwego samca, bo sam nigdy nie potrafiłem jej tego dać.
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories