Przyjaciółka Rozbiera Mi Żonę na Pokładzie

Output: Przyjaciółka Ola (31) powoli rozbiera moją żonę Kasię (29) na pokładzie jachtu, a ja patrzę,

9 min read September 20, 2026New

Marcin stał przy relingu jachtu z kieliszkiem wina w dłoni i patrzył, jak letni wiatr unosi falującą sukienkę jego żony. Kasia, dwudziestodziewięcioletnia architektka o pełnych biodrach i piersiach, które zawsze go rozpraszały, śmiała się głośno z czymś, co właśnie powiedziała Ola. Ola – trzydziestojednoletnia fotografka, ich przyjaciółka od ponad dekady – siedziała na leżaku w ciasnej czarnej sukience, nogi skrzyżowane, stopa lekko kołysząca się w rytm fal. Trzydziestodwuletni biznesmen znał ten uśmiech Oli. Znał go od lat. Od lat Ola otwarcie mówiła Kasi, że gdyby Marcin kiedyś pozwolił, rozebrałaby ją na oczach wszystkich i polizała, aż Kasia będzie błagać. Żarty. Komplementy. Dłonie, które zbyt długo spoczywały na biodrze żony przy pożegnaniu.

Tym razem nikt nie udawał, że to tylko żart.

— Masz najładniejsze cycki, jakie widziałam w życiu — powiedziała Ola spokojnie, bez cienia wstydu, kiedy Kasia nachyliła się po butelkę. — Czasami wyobrażam sobie, jak je ściskam, a ty stoisz naga i Marcin patrzy. Nie żebym ukrywała.

Kasia zaczerwieniła się po same uszy, ale nie odsunęła się. Wręcz przeciwnie – poprawiła ramiączko sukienki tak, że dekolt odsłonił jeszcze więcej. Marcin poczuł, jak kutas twardnieje w spodniach. Widział, że żona oddycha głębiej. Widział, że jej sutki stwardniały pod cienkim materiałem.

— Mówisz to przy nim — burknęła Kasia, ale w głosie było coś mokrego, głodnego.

— Mówię to właśnie dlatego, że on tu jest — odparła Ola i spojrzała Marcinowi prosto w oczy. — Chcę, żeby wiedział. Chcę, żeby widział, jak na ciebie patrzę.

Wszyscy troje byli trzeźwi. Wino ledwo skosztowane. Żadnych wymówek. Marcin przełknął ślinę i powiedział cicho:

— Nie jestem przeciwko. Jeśli ty też nie jesteś.

Kasia odwróciła się do niego. Jej usta drżały w półuśmiechu, który znał z sypialni, kiedy była naprawdę podniecona.

— Chcę zobaczyć, dokąd to zajdzie — szepnęła. — Oboje chcecie. Ja też.

Ola wstała. Powoli. Podeszła do Kasi, stanęła za nią i objęła ją w pasie, dłonie płasko na brzuchu żony Marcina. Usta przy uchu.

— Mała zabawa — powiedziała głośno, patrząc na Marcina. — Pozwól, że cię trochę rozbiorę. Tylko trochę. Na początek.

Palce Oli znalazły zamek na plecach sukienki. Ciągnęły go w dół centymetr po centymetrze. Marcin nie mrugnął. Słyszał, jak materiał szeleszczy. Widział, jak Kasia sama zsuwa ramiączka z ramion, jak sukienka opada do pasa, jak jej piersi wylatują wolne – ciężkie, z ciemnymi sutkami, już twardymi od podniecenia i wiatru. Kasia odwróciła głowę i przyciągnęła Olę do pocałunku. Mokro. Głęboko. Języki, głośne cmoknięcia, dłoń Oli, która od razu złapała cycek Kasi i ścisnęła.

Marcin podszedł. Stanął za żoną, wsunął twarz w jej kark, pocałował skórę tuż pod uchem, a potem ugryzł lekko. Jego kutas cisnął się do jej gołego tyłka przez spodnie. Ola odeszła na centymetr od ust Kasi i szepnęła im obu, głos chrapliwy:

— Chcę was oboje. Chcę jej cipki na języku i twojego kutasa w gardle, Marcin. Chcę, żebyście mnie rżnęli, kiedy będę lizać twoją żonę. Powiedzcie, że tak. Że mogę.

— Tak — wydusiła Kasia, już bez wstydu. — Kurwa, tak. Rozbierz mnie do końca i zrób to.

— Rób, co chcesz — dodał Marcin, rozpinając sobie pasek. — Ona jest twoja. Ja też.

Ola zsunęła sukienkę Kasi na podłogę pokładu. Potem majtki – cienkie, już mokre w kroku. Kasia stanęła naga w świetle zachodzącego słońca, uda lśniące, cipka wygolona, wargi nabrzmiałe. Ola klęknęła przed nią bez wahania. Rozchyliła jej uda dłońmi, wsunęła twarz między nogi i polizała długo, od dziurki aż po łechtaczkę, głośno, filuternie, jakby smakowała coś, na co czekała latami. Kasia jęknęła, chwytając Olę za włosy. Marcin wyjął kutasa – gruby, twardy, żyłą nabiegły – i podsunął go żonie do ust.

— Otwórz — burknął. — Ssij, jak Ola ci liże.

Kasia wzięła go chciwie. Głowa kiwała się w przód i w tył, ślina spływała po trzonie, a ona mruczała wokół kutasa za każdym razem, gdy język Oli trafiał w czuły punkt. Ola ssała jej łechtaczkę, wsuwała dwa palce w mokrą dziurkę, mlaskała głośno. Marcin patrzył w dół: żona z pełnymi ustami, przyjaciółka na kolanach, twarz cała w sokach Kasi.

— Przełączcie się — rozkazał chrapliwie, kiedy poczuł, że zaraz spuści. — Obie na kolana. Obie moje usta.

Kobiety klęknęły obok siebie na twardym pokładzie. Kasia trzymała trzon, Ola brała główkę głęboko do gardła, aż zachłysnęła się i ślina trysnęła jej na brodę i cycki. Potem odwrotnie – Kasia gardłowała go, aż oczy jej łzawiły, a Ola lizała jądra, ssała je, pluła na kutasa i rozcierała ślinę dłonią. Marcin trzymał obie za włosy, pchał się na przemian w jedno i drugie gardło, nogi mu się trzęsły.

— Kurwa, jakie wy jesteście dzivki — syknął. — Moja żona i moja przyjaciółka. Ssijcie mocniej. Głębiej.

Ola odsunęła się, wytarła usta wierzchem dłoni i pociągnęła Kasię na leżak.

— Połóż się na mnie — szepnęła. — Ty na wierzchu. On ciebie od tyłu. Ja cię od dołu.

Kasia położyła się brzuchem na Ole, piersi przy piersiach, uda rozchylone. Ola od razu wzięła jej sutek w usta i ssała, jednocześnie wsuwając dłoń między ich ciała, żeby znaleźć łechtaczkę Kasi i pocierać. Marcin klęknął za żoną, wziął kutasa w dłoń, potarł główką o ociekającą cipkę i wbił się jednym długim pchnięciem. Kasia krzyknęła w usta Oli. Marcin rżnął ostro, biodra uderzały o jej tyłek z mokrym klaskaniem, jaja biły o wargi. Ola ssała cycki żony, lizała jej szyję, a potem wsunęła głowę niżej – na tyle, na ile się dało – i polizała miejsce, gdzie kutas Marcina wchodził i wychodził z cipki Kasi. Język na trzonie, na wargach, na łechtaczce.

— Jebie cię jak szmatę — mruknęła Ola wprost w mokre mięso. — I ja to liżę. Liżę was obu.

Marcin wyciągnął się z Kasi, mokry od jej soków, i wsunął się w Olę – ta leżała na plecach z nogami szeroko, Kasia nadal nad nią. Cipka Oli była ciasna, gorąca, wessała go chciwie. Rżnął ją kilka razy mocno, potem znowu Kasię, potem znowu Olę, na zmianę, jakby obie dziurki należały do niego po równo. Potem kazał im odwrócić się na czworaka na leżaku – tyłki w górę, twarze w materac. Najpierw wbił się w cipkę Kasi od tyłu, trzymając ją za biodra, potem wyciągnął, splunął na jej tyłek i powoli, z naciskiem, wepchnął główkę w dupę. Kasia zaskomlała, ale pchała się do tyłu sama.

— Tak, bierz mnie w dupę — wyjęczała. — Ola, patrz jak mnie rżnie.

Ola patrzyła. Potem podstawiła własny tyłek. Marcin wyszedł z Kasi i wszedł w Olę – najpierw cipka, potem, kiedy była mokra i gotowa, dupa. Wąskie pierścienie, głośne jęki, tłuste odgłosy. Na zmianę: cipka Kasi, dupa Kasi, cipka Oli, dupa Oli. Palce wbijał drugiej, kiedy rżnął jedną. Pot i ślina spływały po udach. Kasia odwróciła głowę i pocałowała Olę mokro, brudno, z językiem, podczas gdy mąż wpychał się jej w tyłek po same jaja.

Marcin poczuł, że zaraz nie wytrzyma. Zwolnił. Wyciągnął kutasa, lśniącego od ich soków, i potarł nim o spocone tyłki obu kobiet.

— Jeszcze nie — wydyszał. — Chcę was dłużej. Chcę, żebyście się rżnęły na moich oczach, a ja będę wchodził gdzie zechcę. Leżak jest za mały. Idziemy do kabiny. Albo zostajemy tu i robimy to, aż wzejdzie księżyc.

Ola odwróciła się na plecy, rozłożyła nogi szeroko, cipka i dupa wciąż otwarte, błyszczące, i pociągnęła Kasię na siebie tak, że ich mokre dziurki prawie się stykały.

— Zostańmy — powiedziała chrapliwie, patrząc na Marcina spod półprzymkniętych powiek. — Chcę, żebyś nas tu dokończył. Ale najpierw… Kasia, usiądź mi na twarzy. Chcę znowu twojej cipki na języku, a ty, Marcin, wejdź mi w dupę i nie wyjmuj, aż będę krzyczeć. Potem zamienimy się. I znowu. I znowu.

Kasia uniosła się na kolanach, już kierując mokry krocze nad usta przyjaciółki. Marcin klękał za Olą, kutas w dłoni, celując w jej rozluźnioną dupę, serce waliło mu jak młot. Wiatr od morza liżał ich nagie ciała. Nikt nie mówił o końcu. Nikt nie miał zamiaru kończyć.

Kasia opuściła mokre krocze prosto na otwarte usta Oli. Przyjaciółka wessała się chciwie, język wbił się głęboko między nabrzmiałe wargi, mlaskał głośno, ssał łechtaczkę jakby chciała wyssać z niej duszę. Kasia jęknęła, biodra zadrżały, dłonie oparła na piersiach Oli i ścisnęła twarde sutki, kręcąc nimi między palcami. Marcin klęczał za Olą, rozchylił jej pośladki i przycisnął grubą, lśniącą od soków główkę do rozluźnionej dziurki. Pchał powoli, centymetr po centymetrze, aż pierścień ustąpił i kutas wsunął się po same jaja. Ola krzyknęła w cipkę Kasi, wibracje głosu przeszły prosto w łechtaczkę żony.

— Kurwa, jaka ciasna — syknął Marcin, trzymając Olę za biodra. — Patrz, Kasia, jak twoja przyjaciółka bierze mnie w dupę. Cała się trzęsie.

Zaczął rżnąć ostro, tłuste odgłosy wypełniały pokład, jaja biły o spocone pośladki. Ola lizała jak oszalała, dwa palce wsunęła Kasi do cipki i pompowała w rytm pchnięć Marcina. Kasia jeździła twarzą po ustach przyjaciółki, ocierała się, soki spływały Oli po brodzie, po szyi, po cyckach. Marcin wyciągnął się prawie do końca i wbił z powrotem, głęboko, aż Ola jęknęła i wbiła paznokcie w uda Kasi.

— Zamieniamy się — wydyszała Kasia, już bliska orgazmu. — Chcę jej języka w dupie, a ty wejdź mi w cipkę i nie wyjmuj.

Ola puściła ją niechętnie. Kasia zsunęła się, odwróciła, uklękła nad twarzą Oli tyłkiem do przodu. Przyjaciółka od razu rozchyliła jej pośladki i polizała od cipki aż po dziurkę, wsunęła język do środka, kręciła, ssała. Marcin złapał żonę za biodra i wbił się w jej ociekającą dziurkę jednym pchnięciem. Kasia krzyknęła, głowa opadła, włosy opadły Oli na brzuch. Rżnął ją twardo, mocno, każde uderzenie bioder spychało jej tyłek głębiej na język przyjaciółki. Ola mlaskała, pluła, wsuwała palce obok języka, rozciągała wąski pierścień.

— Jebiesz mnie jak kurwę — wyjęczała Kasia. — Ola liże mi dupę, a ty niszczysz cipkę. Nie przestawajcie. Kurwa, nie przestawajcie.

Marcin wyciągnął się, potarł główką o mokre wargi, potem o dziurkę i powoli wepchnął się żonie w tyłek. Kasia zaskomlała, ale pchała się do tyłu sama, biorąc go po jaja. Ola lizała jednocześnie miejsce, gdzie kutas wchodził, język na trzonie, na wargach, na łechtaczce. Marcin trzymał żonę za włosy, zginał jej głowę do tyłu i rżnął dupę ostrymi, krótkimi pchnięciami.

— Twoja dupa jest moja — burknął. — I Oli też. Ssij jej cycki, Kasia. Gryź.

Kasia pochyliła się, wzięła twardy sutek Oli w usta i ssała, gryzła lekko, podczas gdy mąż wpychał się jej w tyłek. Ola jęczała, ręce błądziły, jedna między własnymi nogami, druga w cipce Kasi. Pot spływał im po plecach, wiatr suszył go w solone smugi. Marcin wyszedł z Kasi, lśniący, gruby, i wbił się z powrotem w Olę — tym razem w cipkę, głęboko, aż biodra uderzyły o jej pośladki. Potem znowu w dupę. Na zmianę. Kasia zsunęła się niżej, wsunęła głowę między nogi Oli i lizała, gdzie kutas Marcina wchodził i wychodził. Język na trzonie, na wargach, na jądrach. Marcin sapnął, złapał obie za włosy.

— Obie moje dziwki — syknął. — Liżcie się. Rżnijcie się na moich oczach.

Kobiety ułożyły się bokiem, twarz w cipkę. Kasia ssała łechtaczkę Oli, wsuwała język głęboko, mlaskała głośno. Ola robiła to samo, trzymając pośladki Kasi rozchylone, liżąc od dziurki do dziurki. Marcin klęknął za nimi, wbił się najpierw w Kasię od tyłu, rżnął kilka razy mocno, potem w Olę. Palce wbijał drugiej, kiedy pieprzył jedną. Pot i ślina spływały po udach na leżak. Kasia jęczała w mokre mięso Oli, biodra drżały.

— Spuśćcie się — rozkazał Marcin, głos chrapliwy. — Chcę poczuć, jak się zaciskacie.

Przyspieszył. Wbił się Kasi w cipkę, kciuk w dupę, rżnął ostro. Ola ssała jej łechtaczkę bez litości. Kasia krzyknęła, ciało się wygięło, soki trysnęły Oli prosto na twarz, na język, na brodę. Marcin poczuł, jak ściany zaciskają się wokół kutasa, i wyciągnął się w ostatniej chwili. Wbił się w Olę, głęboko w dupę, trzymając ją za biodra. Kasia od razu zsunęła się niżej, lizała jądra męża, ssała, pluła na miejsce, gdzie kutas znikał w przyjaciółce. Ola doszła z głośnym, długim krzykiem, cipka pulsowała, dupa zaciskała się wokół trzonu jak imadło. Marcin nie wytrzymał. Wyciągnął się, kutas drżał, i spuścił się grubymi, gorącymi strumieniami na otwarte, lśniące dziurki obu kobiet. Na pośladki, na wargi, na lędźwia. Kasia odwróciła się i wzięła go do ust, ssała resztki, przełykała, dzieląc się z Olą w mokrym, brudnym pocałunku. Ola lizała spermę z cipki Kasi, Kasia z tyłka Oli. Marcin klęczał, oddychając ciężko, patrzył, jak jego żona i przyjaciółka czyszczą się nawzajem językami.

Jeszcze przez chwilę leżeli tak, spleceni, mokrzy, dyszący. Kasia leżała na boku, głowa na piersi Oli, dłoń Marcina spoczywała na jej udzie. Ola gładziła włosy Kasi, palce leniwie błądziły po spoconej skórze. Wiatr od morza chłodził ich nagie ciała, księżyc już wychylał się nad horyzontem. Nikt nie mówił. Tylko oddech, plusk fal o burty i cichy, zadowolony śmiech Oli, kiedy pocałowała Kasię w skroń.

— Następnym razem bierzemy większy jacht — szepnęła Ola chrapliwie.

Kasia mruknęła coś niewyraźnego, przytulając się bliżej, a Marcin zamknął oczy, wciąż czując na skórze ciepło ich ciał.

Rate this story

Thanks for rating
Coś nie tak z tą historią?
Tagged threesome cunnilingus blowjob deepthroat doggy-style

Fresh filth, nightly

The best new stories in your inbox every morning. Free, 18+, unsubscribe anytime.