Żona nurkuje nago, a mąż patrzy jak przyjaciel ją bierze
Żona nurkuje nago, a mąż podniecony patrzy, jak jego kumpel ostro rżnie ją na pomoście.
Był gorący, parny dzień nad jeziorem, taki, kiedy powietrze drży nad deskami pomostu, a woda wydaje się jedynym ratunkiem. Miałem wtedy 38 lat, byłem mężem, który dawno przestał udawać przed sobą, że jest normalny. Nazywam się Marek. Obok mnie na kocu leżała Kasia – moja 34-letnia żona, zmysłowa brunetka z długimi, krętymi włosami, które zawsze pachniały wanilią i grzechem. Jej ciało było hojne, ale nie za miękkie – pełne piersi, wąska talia, biodra stworzone do tego, żeby ktoś je mocno ściskał. I był Tomek, mój najlepszy kumpel od prawie dwudziestu lat, 37-latek, wysportowany, z widocznymi mięśniami brzucha i tym spojrzeniem, które mówiło „wezmę to, co chcę”. Spędzaliśmy razem urlop już trzeci dzień i napięcie między nimi rosło tak mocno, że prawie słyszałem, jak trzeszczy.
Kasia przeciągnęła się leniwie, jej bikini ledwo trzymało te ciężkie cycki. Spojrzała na nas obu, uśmiechając się tym drapieżnym uśmiechem, który zawsze oznaczał kłopoty. „Słuchajcie… jest tak gorąco, że mam ochotę zanurkować całkiem nago z końca pomostu. Zero materiału, tylko ja i woda. Co wy na to, chłopaki?” – zapytała niskim, trochę ochrypłym głosem, patrząc prosto na Tomka dłużej, niż powinna.
Poczułem to natychmiast – to znajome ukłucie w dole brzucha. Zazdrość, ostra jak nóż, i podniecenie, które zawsze przychodziło zaraz za nią. Mój kutas drgnął w kąpielówkach. Widziałem, jak Tomek pożera ją wzrokiem. Jego oczy zjechały po jej sutkach, które już stwardniały pod cienkim materiałem, potem niżej, na trójkącik bikini między udami. Od miesięcy ukradkiem flirtowali – ukradkowe muśnięcia dłoni, szepty, śmiechy, kiedy myśleli, że nie patrzę. A ja sam to podsycałem. Zostawiałem ich samych w kuchni za długo, żartowałem, że Kasia ma świetny tyłek i Tomek powinien go docenić. Teraz to wszystko wracało i dusiło mnie w gardle.
„No dalej, kochanie… zrób to” – wydusiłem, głos mi się lekko załamał. Kasia uśmiechnęła się triumfalnie. Wstała powoli, jakby występowała na scenie tylko dla nas. Najpierw rozwiązała górę. Materiał spadł, a jej piersi wyskoczyły na swobodę – duże, ciężkie, z ciemnymi, sztywnymi sutkami, które błyszczały już od potu. Potem zsunęła dół bikini. Gładko wygolona cipka ukazała się cała – pulchne wargi, już lekko rozchylone, mokre nie tylko od upału. Tomek głośno przełknął ślinę.
Kasia podeszła na sam koniec pomostu, kołysząc biodrami. Słońce odbijało się od jej skóry. Z gracją wyskoczyła w górę i zniknęła w wodzie z cichym pluskiem. Wynurzyła się kilka metrów dalej, śmiejąc się radośnie, odgarniając mokre włosy. Woda spływała po niej strumieniami. Popłynęła z powrotem do drabinki.
Kiedy zaczęła wychodzić, każdy stopień był jak pokaz. Najpierw pojawiły się jej mokre, lśniące piersi, sutki stwardniałe na kamień, woda kapała z nich jak z fontanny. Potem brzuch, a na końcu te długie nogi i między nimi – cipka, nabrzmiała, różowa, z kropelkami wody spływającymi po wargach. Stanęła na pomoście cała mokra, naga, para unosiła się lekko z jej rozgrzanej skóry.
Tomek nie wytrzymał. „Kurwa, Kasia… wyglądasz jak mokra bogini seksu. Te twoje cycki… ciężkie, idealne do ssania. A ta cipka… gładka, soczysta, aż chce się w niej utopić.” Głos miał niski, pewny. Nie krył, że ma już pełną erekcję – spodenki stały mu jak namiot.
Kasia zaśmiała się gardłowo i zamiast wrócić po ręcznik, podeszła prosto do niego. Jej mokre ciało otarło się o jego bok, sutki musnęły mu ramię. Celowo przycisnęła biodra do jego uda, szepcząc mu coś prosto do ucha. Zobaczyłem, jak jej dłoń na chwilę ześlizgnęła się po jego brzuchu niżej. Tomek położył jej rękę na mokrym tyłku i ścisnął, nie kryjąc się.
Siedziałem dwa metry dalej, czerwony, z sercem walącym jak oszalałe. Czułem się mały, żałosny, upokorzony – i jednocześnie tak napalony, że bolało. Mój kutas pulsował, zostawiając mokrą plamę na materiale. Kasia odwróciła się w moją stronę. Oczy jej płonęły.
„Marek… chcę kutasa Tomka. Teraz. Chcę, żeby mnie zerżnął tu, na tym pomoście, mocno i bez litości. Chcę poczuć, jak mnie wypełnia. Pozwolisz mi, kochanie?” – powiedziała to głośno, bez cienia wstydu, patrząc mi prosto w oczy.
Poczułem, jak fala gorąca uderza mi w twarz. Byłem upokorzony do granic. Mój najlepszy przyjaciel stał obok i uśmiechał się jak zwycięzca. A ja… kiwnąłem głową jak ostatni frajer. „Tak… chcę tego. Pozwalam. Ale błagam… pozwól mi patrzeć. Muszę widzieć wszystko.”
Tomek parsknął śmiechem. „Twój mąż to naprawdę żałosny cuckold. No to klęknij, suko Marka.”
Kasia opadła na kolana na gorących deskach pomostu. Ściągnęła Tomkowi spodenki. Jego kutas wyskoczył – gruby, żylasty, z nabrzmiałą główką, wyraźnie dłuższy i grubszy niż mój. Kasia spojrzała mi prosto w oczy, uśmiechając się lubieżnie, i wzięła go głęboko do gardła. Od razu, bez ociągania. Słyszałem mokre, gardłowe odgłosy – gluck, gluck – gdy jej nos dotykał jego brzucha. Ssala mocno, pracując językiem, ślina spływała jej po brodzie, mieszając się z wodą z jeziora. Patrzyła na mnie cały czas, jakby chciała mi powiedzieć: „Widzisz? Tak się robi prawdziwemu facetowi.”
„O kurwa, właśnie tak… twoja żona ma zajebiste gardło” – jęknął Tomek, trzymając ją za mokre włosy i lekko popychając biodra.
Ja nie wytrzymałem. Rozpiąłem spodenki, wyciągnąłem swojego twardego, mniejszego kutasa i zacząłem wolno masować, siedząc na deskach dwa metry od nich. Upokorzenie paliło mnie żywym ogniem, a rozkosz była jeszcze większa.
Tomek nie czekał długo. Podniósł Kasię, postawił ją na czworaka twarzą do mnie. Jej ciężkie cycki zwisały, sutki prawie dotykały desek. Wypięła tyłek. Tomek splunął na dłoń, posmarował kutasa i wbił się w jej cipkę jednym mocnym, głębokim pchnięciem. Kasia krzyknęła głośno, jej ciało drgnęło. „Ja pierdolę… jest taki gruby!”
Zaczął rżnąć ją ostro, waląc biodrami o jej mokry tyłek. Plaś, plaś, plaś – odgłosy niosły się po wodzie. Trzymał ją mocno za biodra, wbijając się po same jaja. „To jest suka Marka! Twoja żona to zwykła pizda na cudzy kutas, co nie? Patrz, Marek, jak jej cipka mnie mle. Jest cała zalana.”
Kasia jęczała coraz głośniej, jej głos drżał przy każdym mocnym pchnięciu. „Tak… rżnij mnie… mocniej, Tomku… rozwal mi cipkę przy moim mężu…” Jej piersi kołysały się mocno, sutki rysowały kręgi w powietrzu. Pot spływał jej po plecach, mieszał się z wodą.
Ja siedziałem i waliłem swojego kutasa coraz szybciej, czując, jak wstyd i podniecenie mieszają mi się w głowie w jedną gęstą masę. Tomek zmienił pozycję. Przewrócił ją na plecy na gorącym drewnie, zarzucił jej nogi na swoje ramiona, prawie składając ją wpół. Wbił się znowu – głęboko, mocno, rytmicznie. Jego ciężkie jaja uderzały o jej mokry tyłek. Kasia głośno krzyczała, jej oczy uciekały w tył głowy, palce wbijała w deski pomostu.
„O tak… właśnie tak… czuję go wszędzie… jest o wiele lepszy niż twój, Marek!” – wydyszała, patrząc na mnie przez chwilę, zanim kolejny mocny ruch sprawił, że jej głos przeszedł w przeciągły, głośny jęk.
Tomek rżnął ją bez litości, pompując w jej cipkę, która wydawała mokre, obsceniczne odgłosy przy każdym wejściu. Jej ciało drżało, piersi podskakiwały, a ja siedziałem tuż obok, waląc się w dłoń i czując, że to jeszcze nie koniec – że za chwilę stanie się coś jeszcze gorszego i jeszcze lepszego…
Był już tylko zwierzęcy rytm. Tomek trzymał Kasię złożoną wpół na rozgrzanych deskach pomostu, jej łopatki i mokre włosy kleiły się do drewna, a nogi drżały mu na ramionach. Każdy jego ruch był mocniejszy od poprzedniego – gruby, żylasty kutas znikał w niej po same jaja, rozciągając jej gładką cipkę tak szeroko, że widziałem, jak wargi obejmują go ciasno, zostawiając na nim błyszczącą warstwę jej soków. Kasia wyła. Nie jęczała już, tylko wyła – gardłowo, rozpaczliwie, jakby traciła zmysły.
– Ja pierdolę… Tomek… rozwalasz mnie! – wydyszała, a jej brzuch napiął się i zadrżał. Zobaczyłem, jak jej cipka zaczyna pulsować, jak ściska go konwulsyjnie. Orgazm uderzył w nią jak grom. Kasia wygięła się w łuk, paznokcie drapały deski, a z jej gardła wydobył się długi, ochrypły krzyk. Poczułem zapach – ten ciężki, słodko-słony zapach podnieconej kobiety, który unosił się nad pomostem. Jej soki trysnęły wokół kutasa Tomka, spłynęły po jej tyłku i skapnęły na drewno. Patrzyłem, jak moja żona dochodzi przy obcym fiucie, i czułem, że zaraz oszaleję.
W mojej głowie huczało. Trzydzieści osiem lat, a jestem tylko widzem. Najlepszy kumpel rżnie moją Kasię jak jakąś tanią dziwkę, a ja siedzę z fiutem w dłoni i nie mogę przestać się walить. Upokorzenie paliło mnie tak mocno, że łzy stanęły mi w oczach, ale kutas był twardszy niż kiedykolwiek w życiu.
Tomek nie dał jej odetchnąć. Wysunął się z niej z głośnym, mokrym mlaśnięciem. Jego kutas, cały pokryty jej kremem, stanął dumnie – grubszy, dłuższy, żywszy niż mój. Kasia leżała rozłożona, dysząc ciężko, nogi wciąż szeroko rozchylone. Tomek chwycił ją za mokre włosy i podciągnął na kolana.
– Otwórz gębę, suko – warknął.
Kasia posłusznie rozchyliła usta. Wsunął jej kutasa głęboko do gardła, aż po jaja. Słyszałem, jak się dławi, jak ślina i jej własne soki spływają jej po brodzie i kapią na ciężkie cycki. Patrzyła na mnie przez łzy, ale w jej oczach nie było wstydu – tylko czysta, perwersyjna rozkosz. Tomek pieprzył jej twarz miarowo, trzymając za głowę jak za uchwyt.
– Patrz, Marek – sapnął, nie patrząc nawet na mnie. – Twoja żona ssie lepiej niż jakakolwiek dziwka, którą miałem. Czuję, jak jej gardło mnie masuje. A ty? Ile lat jej nie dałeś takiego orgazmu? Dziesięć? Piętnaście?
Kasia potwierdziła, mrucząc coś wokół jego kutasa. Kiwnęła głową, jakby chciała powiedzieć: „tak, nigdy”. To było gorsze niż policzek. Mój fiut drgnął boleśnie w dłoni. Byłem tak blisko, ale nie chciałem kończyć. Jeszcze nie.
Tomek wyciągnął kutasa z jej ust, zostawiając długą nitkę śliny. Przewrócił Kasię na brzuch, podciągnął jej biodra do góry. Stanęła na czworaka twarzą dokładnie do mnie – niecałe pół metra ode mnie. Widziałem każdy szczegół: rozchylone, nabrzmiałe wargi cipki, czerwone od ostrego rżnięcia, cipka wciąż otwarta, pulsująca, z której powoli wypływał jej krem. Tomek splunął jej prosto na dziurkę i wbił się znowu, tym razem jeszcze mocniej.
Plaś! Plaś! Plaś!
Odgłosy uderzeń jej mokrego tyłka o jego biodra niosły się nad jeziorem. Kasia patrzyła mi prosto w oczy. Jej twarz była czerwona, usta otwarte, język na wierzchu. Przy każdym pchnięciu jej ciężkie cycki huśtały się jak dzwony, sutki ocierały się o deski.
– Powiedz mu – warknął Tomek, waląc ją bez litości. – Powiedz mężowi, co czujesz.
Kasia nie musiała prosić dwa razy. Głos jej drżał przy każdym uderzeniu.
– Jest… o wiele… grubszy… niż twój, Marek… Czuję go… w brzuchu… On mnie wypełnia… naprawdę wypełnia… A ty… ty zawsze byłeś za mały… Zawsze…
Jej słowa uderzały we mnie mocniej niż jego biodra w jej tyłek. Czułem się jak ostatni śmieć. Jak zero. I właśnie to mnie rozpaliło do białości. Zacząłem walić się szybciej, ale Tomek zauważył.
– Nie waż się spuścić, cuckoldzie. Jeszcze nie. Najpierw zobaczysz, jak twoja żona dochodzi po raz drugi na moim kutasie.
Zacisnąłem zęby. Kasia tymczasem zaczęła się cofać biodrami, wychodząc mu naprzeciw. Jej tyłek uderzał o niego głośno, mokro. Pot spływał jej po plecach, po kręgosłupie, zbierał się w zagłębieniu nad tyłkiem. Tomek nachylił się, chwycił ją za włosy i odciągnął jej głowę do tyłu, tak że patrzyła teraz prosto w niebo.
– Jesteś moją pizdą, Kasia? – zapytał głośno, żeby dobrze słyszał.
– Tak… twoją… twoją pizdą… od dzisiaj… zawsze… – jęczała.
Zmienił pozycję po raz kolejny. Położył się na plecach na pomoście, a Kasię posadził na sobie tyłem do siebie, twarzą do mnie. Widziałem wszystko w idealnym zbliżeniu. Jej cipka rozciągnięta na jego grubym fiucie, jak się wsuwa i wysuwa, jak jej łechtaczka ociera się o niego przy każdym opadaniu. Kasia oparła dłonie na jego udach i zaczęła jeździć. Mocno. Głęboko. Jej duże cycki podskakiwały mi przed oczami, sutki były tak twarde, że wyglądały jakby bolały.
– Patrz, Marek… patrz, jak mnie bierze… – dyszała między jednym a drugim opadnięciem. – Widzisz, jak moja cipka go połyka? Widzisz, jak jestem mokra? To nigdy nie było tak przy tobie…
Jej głos stawał się coraz bardziej bezwstydny. Siedziałem tak blisko, że czułem ciepło jej ciała, zapach jej cipki, słyszałem każdy mokry odgłos, gdy nabijała się na niego. Tomek chwycił ją za biodra i zaczął wbijać się z dołu, ostro, szybko. Deski pomostu skrzypiały pod nimi. Kasia zaczęła drżeć znowu.
– O kurwa… znowu… idę… Tomek, nie przestawaj…!
Jej drugi orgazm był jeszcze mocniejszy. Kasia krzyknęła tak głośno, że echo poszło po jeziorze. Jej cipka zacisnęła się, trysnęła znowu, zalewając kutasa Tomka i jego jaja. Widziałem, jak jej uda drżą niekontrolowanie, jak palce nóg się podkurczają. Była cała czerwona, spocona, mokra od potu i wody z jeziora.
Tomek nagle ją z siebie zrzucił. Postawił na kolanach i stanął przed nią. Jego kutas był purpurowy, żyły nabrzmiałe, główka błyszcząca od jej soków.
– Chcę spuścić ci na twarz i cycki, suko. A twój mąż ma patrzeć.
Kasia skinęła głową jak w transie. Otworzyła usta, wystawiła język. Tomek zaczął walić się szybko, patrząc na mnie z pogardą.
– Masz żonę-dziwkę, Marek. Gratuluję. Od dzisiaj będę ją ruchał, kiedy tylko zechcę. A ty będziesz siedział i się walил, zrozumiano?
Kiwnąłem głową. Nie byłem w stanie wydusić słowa. Kasia patrzyła na mnie, uśmiechając się lubieżnie, z językiem na wierzchu, czekając na spermę mojego najlepszego przyjaciela.
Tomek jęknął głośno. Pierwsze strugi spermy wystrzeliły mocno – trafiły ją prosto w twarz, na język, na policzek, potem na szyję, na ciężkie piersi. Lał się na nią obficie, biało, gęsto. Kasia mruczała z rozkoszą, rozsmarowując spermę po sutkach, zlizując to, co mogłaby dosięgnąć językiem. Wyglądała jak absolutna dziwka. Moja żona. Moja piękna, 34-letnia żona, upaprana spermą mojego kumpla.
Kiedy skończył, odetchnął głęboko i uśmiechnął się szeroko. Kasia wciąż klęczała, pokryta jego nasieniem, cipka wciąż otwarta i czerwona po ostrym rżnięciu. Spojrzała na mnie – oczy miała zamglone, usta rozchylone, na brodzie wisiała kropla spermy.
– No i co, kochanie… – wysapała ochryple, patrząc mi prosto w oczy. – Chcesz teraz polizać moją cipkę i posprzątać po prawdziwym facecie?
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories