Rozwodnik z sąsiedztwa w piwnicy na wino
Rozwodnik Marek, 42-latek, ostro zerżnął 28-letniego Kubę w piwnicy na wino.
Marek zszedł po betonowych schodach do piwnicy na wino, czując na karku ciężar całego dnia. Miał czterdzieści dwa lata, był rozwodnikiem od dwóch lat i ta wilgotna, ciemna nora stała się jego ulubionym miejscem na ucieczkę od pustego mieszkania. Powietrze pachniało starym drewnem, korkiem i lekką pleśnią. Żarówka na kablu rzucała żółte, migotliwe światło na regały z butelkami. Szukał czegoś mocnego, czerwonego, takiego co rozgrzeje mu gardło i krew. Nagle zobaczył plecy obcego faceta – szerokie, napięte pod cienkim podkoszulkiem. To musiał być ten nowy, Kuba, dwudziestoośmioletni gość, który wprowadził się w zeszłym tygodniu do bloku. Kuba pochylał się nad skrzynkami, przeglądając etykiety, a jego jeansy opinały jędrny, okrągły tyłek w sposób, który od razu przykuł wzrok Marka.
– Szukasz czegoś konkretnego, sąsiedzie? – rzucił Marek niskim, pewnym głosem, podchodząc bliżej.
Kuba odwrócił się powoli. Ich spojrzenia spotkały się jak iskra na suchym drewnie. Oczy Kuby były ciemne, głodne. Uśmiechnął się półgębkiem.
– Tak, coś porządnego na wieczór. Coś, co rozgrzeje jak należy po całym dniu noszenia mebli.
Marek stanął tak blisko, że czuł ciepło bijące od ciała tamtego. Sięgnął po butelkę nad głową Kuby i celowo otarł się ramieniem o jego ramię – mocno, powoli, świadomie. Nie cofnął się. Kuba też nie. Wręcz naparł lekko biodrem, a w jego oczach błysnęło coś drapieżnego.
– W tej piwnicy zawsze kręcą się prawdziwi mężczyźni – zaśmiał się Marek, patrząc mu prosto w twarz. – Tacy, co nie lubią słodkich win i słodkich gierek. Wolą ostre, mocne, bez pierdolenia.
Kuba oblizał dolną wargę. Jego oddech przyspieszył. – Ja też wolę ostro. Bez ceregieli. Jak facet bierze to, czego chce, i nie pyta dwa razy.
Chemia między nimi była tak gęsta, że dało się ją kroić nożem. Marek poczuł, jak jego kutas zaczyna twardnieć w spodniach. Ten młody, dwudziestoośmioletni sąsiad patrzył na niego tak, jakby już klęczał. Rozmowa o winach urwała się po trzech zdaniach. Zeszli od razu na to, co obaj naprawdę mieli w głowach.
– Lubię, jak jest brutalnie – przyznał Marek otwarcie, zniżając głos. – Gruby kutas w gardle, mocne rżnięcie w dupę, bez gumy, bez litości. Żadnych „czy mogę”. Po prostu biorę.
Kuba zrobił krok bliżej. Ich klatki piersiowe prawie się stykały.
– Od pierwszego wejrzenia chcę poczuć twojego kutasa w ustach, Marek. Chcę, żebyś wepchnął mi go głęboko, aż mi się łzy poleją po twarzy. Chcę cię ssać jak ostatnia szmata.
Słowa padły prosto, bez wstydu. Marek poczuł falę gorąca w lędźwiach. Chwycił Kubę za kark wielką dłonią, przyciągnął go gwałtownie i przycisnął usta do jego ucha.
– No to masz, kurwa, czego chciałeś – wysyczał brudno. – Chcesz mojego grubego, żyłkowanego chuja? Chcesz, żeby rozwodnik z sąsiedztwa zerżnął cię tu, w tej piwnicy, aż będziesz chodził krzywym? Powiedz to. Powiedz, że się zgadzasz i że tego chcesz tak samo jak ja.
Kuba jęknął cicho, jego ręce złapały koszulę Marka.
– Zgadzam się. Chcę tego. Rżnij mnie ostro. Chcę czuć cię w gardle i w dupie. Zerżnij mnie, Marek. Teraz.
To było jasne jak słońce – obopólne, gorące, szczere przyzwolenie. Obaj wiedzieli, że za chwilę nie będzie już odwrotu.
Marek nie czekał ani sekundy dłużej. Brutalnie pchnął Kubę na kolana. Beton był zimny, szorstki, brudny, ale Kuba tylko rozchylił usta i spojrzał w górę z czystym, napalonym głodem. Marek rozpiął rozporek, wyciągnął swojego grubego, pulsującego kutasa – żyłkowanego, nabrzmiałego, z szeroką główką już błyszczącą od preejakulatu. Chwycił Kubę za włosy obiema rękami i bez ostrzeżenia wepchnął mu fiuta głęboko do gardła.
– Ssij, kurwa. Całego – warknął i zaczął ostro rżnąć mu buzię.
Pchnięcia były głębokie, bezlitosne. Kutas znikał aż po jaja w ustach Kuby, gardło zaciskało się wokół niego, ślina lała się strumieniami po brodzie dwudziestoośmiolatka, kapała na beton. Marek trzymał go mocno za włosy, kręcił biodrami, wbijał się rytmicznie, słysząc mokre, gardłowe odgłosy. Echo niosło się po piwnicy jak w pornograficznym filmie.
– Dobrze ci idzie, ty napalony chuju. Bierz głębiej. Chciałeś tego od pierwszej sekundy, to teraz masz. Twoja gęba jest stworzona do mojego kutasa.
Kuba nie był bierny. Ssał zachłannie, pracował językiem po spodzie, masował jaja Marka jedną ręką, a drugą ściskał własny twardy kutas przez spodnie. Jego oczy łzawiły, ale patrzył w górę z czystą rozkoszą. W głowie miał tylko jedno: „Kurwa, wreszcie. Ten facet ma takiego wielkiego, grubego chuja i nie udaje, że jest grzeczny. Chcę, żeby mnie zniszczył.”
Po kilku minutach intensywnego facefucku Marek wyciągnął kutasa, cały błyszczący od gęstej śliny. Szarpnął Kubę w górę, odwrócił go tyłem i zsunął mu jeansy razem z majtkami jednym brutalnym ruchem. Tyłek Kuby był idealny – biały, jędrny, z lekkim meszkiem. Marek splunął obficie na dłoń, posmarował swojego kutasa i bez słowa wbił się w niego na stojąco, jednym mocnym pchnięciem aż po same jaja.
Kuba syknął głośno, ale zaraz jęknął z rozkoszy.
– O kurwa… tak… wal mnie…
Marek nie miał litości. Trzymał go za biodra i rżnął mocno, głęboko, rytmicznie. Plaśnięcia ciała o ciało odbijały się od ścian. Piwnica wypełniła się zapachem podniecenia, potu i wina.
– Ciasna masz dupę, sąsiedzie – stękał Marek. – Idealna na mocnego kutasa. Będę cię rżnął tak, że jutro nie usiądziesz.
Kuba pchał się do tyłu, biorąc każdy centymetr. – Mocniej, kurwa! Nie oszczędzaj mnie! Rżnij mnie jak swoją piwniczną dziwkę! Czuję cię tak głęboko… dajesz za mało, wal mocniej!
Marek zmienił pozycję. Popchnął Kubę na starą drewnianą beczkę, tak że tamten przechylił się nad nią, szeroko rozkładając nogi sam z siebie. Tyłek wypiął się idealnie, dziurka czerwona i już mokra od śliny i preejakulatu. Marek wszedł znowu, tym razem jeszcze głębiej. Jedną ręką złapał Kubę za włosy, drugą klepał go po tyłku, zostawiając czerwone ślady.
– Błagaj – warknął. – Powiedz, jak bardzo chcesz być zalany moją spermą.
– Proszę… rżnij mnie mocniej! – jęczał Kuba, jego własny kutas ociekał i obijał się o beczkę przy każdym pchnięciu. – Jestem twoją szmatą, Marek! Użyj mojej dupy! Wyruchaj mnie tak, żeby sperma ze mnie ciekła godzinami! Mocniej, kurwa, rozwal mnie!
Marek przyspieszył, jego biodra pracowały jak maszyna. Pot spływał mu po plecach, mięśnie napięte do granic. Czuł, jak orgazm nadchodzi wielkimi falami. Kuba drżał, błagał, pieprzył się sam na jego kutasie. W końcu Marek zaryczał gardłowo i spuścił się głęboko w jego dupie – gorące, gęste strumienie nasienia wypełniały Kubę po brzegi. Kuba sam doszedł sekundę później, strzelając długimi, białymi strugami na brudną betonową podłogę, jego tyłek zaciskał się rytmicznie wokół kutasa Marka, wyciskając z niego każdą kroplę.
Obaj stali przez chwilę nieruchomo, dysząc ciężko, spoceni, złączeni. Sperma zaczęła powoli wyciekać z dupy Kuby po jego udzie. Marek wciąż był w nim, czując ostatnie skurcze. Piwnica śmierdziała seksem.
Nagle usłyszeli skrzypnięcie drzwi na górze schodów. Ktoś schodził. Kroki były powolne, ale wyraźne. Marek szybko wysunął kutasa, sperma chlusnęła obficiej. Szybko podciągnęli spodnie, poprawili ubrania drżącymi rękami. Ich spojrzenia spotkały się znowu – głodne, nienasycone. To nie było zakończenie. To był dopiero początek.
– Do mnie. Później – wyszeptał Marek ochryple, chowając się za regałem.
Kuba kiwnął głową, czując, jak nasienie Marka wciąż z niego kapie, jak jego własny tyłek pulsuje. Uśmiechnął się drapieżnie. Kroki na schodach były coraz bliżej. Napięcie między nimi nie opadło ani trochę. Wręcz urosło. Obaj wiedzieli, że tej nocy jeszcze nie skończyli.
Kroki na schodach dudniły coraz bliżej, a Marek przycisnął Kubę mocniej do zimnej ściany za regałem, wielką łapą zakrywając mu usta. Ciało 42-letniego rozwodnika parzyło przez cienki podkoszulek, a jego kutas, wciąż nabrzmiały i śliski od poprzedniego spuszczenia, ocierał się o mokrą od spermy szczelinę między pośladkami 28-latka. Kuba czuł, jak gęste nasienie powoli wycieka mu z dupy, spływa po udzie i kapie na beton, zostawiając lepki ślad. Serce waliło mu jak młot, ale w głowie miał tylko jedno – chce więcej, chce, żeby ten facet zniszczył go całkowicie. „Kurwa, to ryzyko jest lepsze niż jakikolwiek prezerwatywowy numerek” – pomyślał, czując palec Marka, który bezczelnie wsunął mu się między pośladki i wepchnął z powrotem wyciekającą spermę głębiej do środka.
Stary sąsiad z parteru zatrzymał się przy pierwszych skrzynkach, mrucząc coś o winie na specjalną okazję. Marek nie odsunął się ani na centymetr. Wręcz naparł biodrami mocniej, wciskając kutasa między mokre pośladki Kuby, i szeptał mu prosto do ucha, gorącym, brudnym oddechem: „Cicho, ty napalony chuju. Jak nas usłyszy, to będziesz musiał potem ssać dwa kutasy, ale ja chcę cię mieć tylko dla siebie. Twoja dupa jest moja i będę ją rżnął, aż się rozleci.” Kuba skinął głową ledwo zauważalnie, jego własny kutas pulsował boleśnie w spodniach, a dziura zaciskała się wokół palca Marka, jakby prosiła o więcej. Minuty ciągnęły się w nieskończoność. W końcu stary znalazł butelkę, chrząknął zadowolony i poczłapał z powrotem na górę. Drzwi na szczycie schodów trzasnęły głośno.
W tej samej chwili Marek zamienił się w zwierzę. Szarpnął Kubę za kark, odwrócił go twarzą do siebie i wbił mu język w gardło w brutalnym, agresywnym pocałunku, gryząc wargę aż do krwi. „Myślałeś, że skończyliśmy, ty piwniczna szmato? Teraz dopiero cię rozjebię na dobre” – warknął, rozpinając rozporek jednym ruchem. Jego gruby, żyłkowany kutas wyskoczył na zewnątrz, czerwony, pulsujący, pokryty resztkami spermy i śliny z poprzedniego razu. Kuba nie czekał na rozkaz. Opadł na kolana na brudnym betonie, otworzył szeroko ryj i połknął go całego, aż po same jaja. Smakował sobą – słono-gorzko, brudno, perwersyjnie. Marek chwycił go za włosy obiema rękami i zaczął rżnąć mu twarz jak maszyna, głęboko, bez litości, wciskając kutasa aż do gardła, tak że Kuba dławił się, łzy lały mu się po policzkach, a gęsta ślina ściekała strumieniami na brodę i na koszulkę.
„Ssij mocniej, kurwa! Wyliż swoją dupę z mojego chuja, ty 28-letni kundlu. Twoja gęba jest stworzona do tego, żeby być jebana w piwnicy jak ostatnia dziwka” – stękał Marek, kręcąc biodrami, wciskając się tak głęboko, że jaja obijały się o brodę Kuby. Ten tylko mruczał z zadowoleniem wokół grubego palą, pracując językiem po spodzie, masując jaja i ssąc jak głodny. W głowie miał chaos: „Ten rozwodnik ma takiego wielkiego, śmierdzącego potem i spermą kutasa, że mógłbym go ssać godzinami.” Po kilku minutach intensywnego throatfucku Marek wyciągnął fiuta, cały błyszczący i pokryty gęstą śliną, i szarpnął Kubę w górę.
Pchnął go na starą, zakurzoną kanapę w kącie piwnicy, zrzucając z niej kilka pustych skrzynek. „Na czworaka, wypnij ten tyłek. Chcę widzieć, jak moja sperma wciąż z ciebie kapie.” Kuba posłuchał od razu, rozkładając kolana szeroko, wypinając jędrny, czerwony tyłek. Marek splunął obficie na dłoń, rozsmarował ślinę na kutasie i wbił się jednym brutalnym pchnięciem aż po same jaja. Kuba zawył z rozkoszy, a Marek zaczął walić go z całej siły, trzymając za biodra tak mocno, że na skórze zostawały sine odciski palców. Plaśnięcia ciała o ciało odbijały się od ścian jak strzały. „Ciasna wciąż jesteś, chociaż już cię zalałem. Idealna dupa na mocnego, grubego chuja rozwodnika. Będziesz tu schodził co wieczór i brał wylot, rozumiesz?”
„Tak, kurwa! Rżnij mnie mocniej, Marek! Jestem twoją piwniczną kurwą, twoim osobistym cumdumpem! Wal mnie, aż będę chodził krzywym przez tydzień!” – jęczał Kuba, pchając się do tyłu na każdy cios. Marek zmienił kąt, uderzając prostatę za każdym razem, i zaczął klepać go po tyłku otwartą dłonią – raz, drugi, trzeci, aż skóra paliła żywym ogniem. Potem złapał Kubę za włosy, odgiął mu głowę do tyłu i splunął mu prosto w otwarte usta. „Połknij, szmato. Jesteś tylko otworem na mój chuj i na moją spermę.”
Przerzucili się na podłogę. Marek położył się na starym worku z korkami, a Kuba wskoczył na niego okrakiem, nasadzając się na kutasa głęboko i zaczynając jeździć jak szalony. Mięśnie jego ud napięły się, pot lał się po brzuchu, a kutas obijał się o brzuch Marka, zostawiając długie nitki preejakulatu. Marek wbijał się z dołu, trzymając go za szyję, ściskając lekko, kontrolując każdy ruch. „Ruszaj tą dupą szybciej, ty leniwy chuju. Do doi mnie tym swoim rozjebanym odbytem. Czuję jak moja sperma z poprzedniego razu chlupie przy każdym pchnięciu.”
Kuba przyspieszył, kręcąc biodrami, masując kutasa wewnątrz siebie we wszystkie strony. Jego własny orgazm był już blisko, jaja napięte, kutas pulsujący. Ale Marek nie pozwalał. „Nie waż się spuścić, dopóki ja ci nie powiem, kurwa.” Zrzucił go z siebie, postawił na kolana twarzą do regału z winami i znowu wszedł od tyłu, tym razem jeszcze ostrzej, waląc tak mocno, że butelki na półkach drżały. Piwnica śmierdziała potem, winem, spermą i czystym, surowym seksem. Marek klepał go po twarzy, wsuwał dwa palce do ust Kuby, rozciągając je jak drugą dziurę.
W końcu poczuł, że dochodzi. Wysunął kutasa z dupy z głośnym mlaśnięciem, sperma chlusnęła na zewnątrz, spływając po udach Kuby. Pchnął go na kolana po raz ostatni, stanął nad nim jak król i zaczął walić fiuta wściekle, celując prosto w twarz. „Otwórz ryj szeroko i wystaw ten napalony język, ty jebany 28-letni spermopijco z sąsiedztwa. Będziesz pił wszystko.”
Gorące, gęste strumienie spermy wystrzeliły prosto do gardła Kuby, na język, po policzkach, na czoło i we włosy. Kuba połykał łapczywie, krztusząc się, ale biorąc każdą kroplę, a Marek ocierał kutasa o jego twarz, rozsmarowując resztki. „Połknij każdą pieprzoną kroplę i podziękuj, bo od dzisiaj twoja gęba i twoja dupa to moje prywatne szambo na spermę, ty piwniczna jebana szmato.”
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories