Pierwszy raz z nią w nocnej pralni
28-letni kierowca ciężarówki Barrett i 24-letnia kelnerka Leilani ostro ruchają się w dupę na pralce w nocnej pralni.
Późną nocą pralnia samoobsługowa na obrzeżach miasta świeciła bladym, migającym neonem, a w środku pachniało tanim proszkiem, wilgotnym betonem i gorącym metalem bębnów. Barrett, dwudziestoośmioletni kierowca ciężarówki, wrzucał do pralki brudne dżinsy i koszule po wielodniowej trasie. Nie mógł spać w motelu, silnik wciąż huczał mu w kościach. Na drugiej ścianie stała Leilani, dwudziestoczteroletnia kelnerka z barowej zmiany, która właśnie skończyła i zamiast iść do łóżka, wolała uprać uniform i legginsy. Oboje zauważyli się od razu. Pusta pralnia, tylko ich dwoje, godzina po pierwszej.
Barrett rzucił na nią ukradkowe spojrzenie, gdy wyginała się, żeby wrzucić rzeczy do bębna. Obcisłe czarne legginsy oblepiały jej tyłek jak druga skóra, a bluzka uniosła się, odsłaniając wąski pasek brzucha. Uśmiechnął się krzywo, przeciągając ręką po zarostie.
— Nie śpisz też, co? — rzucił ochryple. — Albo masz taką samą chujową noc jak ja.
Leilani odwróciła głowę, ciemne włosy spadły jej na ramiona. Uśmiechnęła się szeroko, zębami błyszczącymi w sztucznym świetle.
— Pralka nie będzie na mnie krzyczeć, że jestem spóźniona. A ty wyglądasz, jakbyś właśnie zszedł z kabiny i potrzebował czegoś mocniejszego niż kawa.
Chemia uderzyła od razu. Żarty leciały swobodnie, spojrzenia dłużyły się, gdy bębny zaczynały pracować. Barrett oparł się o sąsiednią pralkę, patrząc, jak ona przestawia kosz. Myślał o tym, jak te nogi wyglądałyby owinięte wokół jego bioder. Leilani czuła jego wzrok na swoim tyłku i celowo wolniej się prostowała, czując, jak sutki twardnieją pod cienką bluzką. Pralnia była całkowicie pusta, drzwi zamknięte, tylko monotonne buczenie maszyn. Oboje chcieli tego samego i oboje o tym wiedzieli.
Flirt stawał się ostrzejszy. Leilani odwróciła się tyłem, udając, że sprawdza ustawienia, i głęboko się pochyliła. Legginsy wcisnęły się w szparę między pośladkami, podkreślając każdą krągłość. Barrett sapnął głośno.
— Kurwa, ten tyłek w tych legginsach… wyglądasz, jakbyś specjalnie przyszła tu, żebym mógł sobie jebnąć w wyobraźni.
Ona spojrzała przez ramię, oczy błyszczące, głos niski i chętny.
— A ty gapi się jak głodny pies. Podoba ci się? Bo mogę jeszcze bardziej się pochylić, jak chcesz. Lubię, jak faceci głośno mówią, że chcą mnie zerżnąć.
Pralki weszły w wirowanie, bębny dudniły rytmicznie, wibracje szły po podłodze. Leilani wyprostowała się, podeszła bliżej, aż ich uda prawie się zetknęły. Zapach jej perfum mieszał się z zapachem detergentu.
— Słuchaj… — powiedziała wprost, bez owijania. — Mam ochotę spróbować czegoś nowego. Od dawna fantazjuję o ostrym jebaniu w dupę z nieznajomym. Tu i teraz. Żadnych ceregieli, żadnego „może kiedyś”. Chcę, żebyś mnie rozjebał w odbyt na tej pralce, Barrett. Twardo, brudno, głęboko.
Barrett poczuł, jak kutas twardnieje mu w spodniach w sekundę. Serce waliło mu o żebra.
— Jezu Chryste… ty naprawdę to mówisz. Ja też tego chcę. Chcę cię tu zerżnąć w tą ciasną dziurkę, aż będziesz piszczeć i prosić o więcej. Żadnego czekania. Dawaj.
Hamulce poleciały. Leilani odwróciła się do najbliższej pralki, oparła dłonie o ciepłą, wibrującą obudowę i bez słowa ściągnęła legginsy wraz ze stringami w dół, aż tkanina zsunęła się na kostki. Jej naga dupa i wilgotna cipka błyszczały w świetle jarzeniówek. Barrett klęknął od razu za nią, ręce wpił w jej biodra i wbił twarz między pośladki. Lizał łapczywie, najpierw spuchniętą szparkę cipki, wciągając jej soki, potem przesunął język wyżej, do różowego, ściśniętego odbytu. Wpychał język głęboko, kręcąc nim, ssąc, oblizując brzegi, aż Leilani jęczała i pchała się na niego.
— O tak, jedz moją dupę… głębiej, kurwa, wtykaj ten język… — szeptała, paznokcie skrobiąc po metalu pralki.
Barrett pluł obficie na jej odbyt, rozcierał ślinę kciukiem, potem wstał, rozpiął spodnie i wyjął gruby, twardy kutas. Posmarował główkę własną śliną i jej sokami, przyłożył do napiętego otworu i pchał powoli. Leilani sapnęła głośno, gdy główka przebiła się przez pierścień, a on wchodził centymetr po centymetrze, aż jaja oparły się o jej cipkę.
— Kurwa, jaka ciasna… — warknął. — Twój tyłek ssie mnie jak głodny. Czujesz, jak cię rozpieram?
— Tak, jeb mnie… rżnij tę dupę ostro — odpowiedziała, głos już ochrypły. — Nie oszczędzaj mnie.
Barrett chwycił ją za biodra i zaczął rżnąć stojąc od tyłu. Uderzenia były mocne, głębokie, skóra o skórę klaskała w rytm wirujących pralek. Wsuwał się do końca, wyciągał prawie całkowicie i wpychał znowu, aż jej pośladki drgały. Brudne słowa lały się z niego bez przerwy.
— Bierzesz mój kutas w dupe jak dobra dziwka. Patrz, jak się na mnie nabijasz. Chcę, żebyś czuła mnie jutro przy każdym kroku.
Leilani odpychała się do niego, jęcząc głośniej.
— Twardszy… pierdol mnie jeszcze mocniej, zapchaj mnie całym tym kutasem. Lubię, jak mówisz do mnie jak do szmaty. Jeszcze, kurwa, jeszcze!
Po kilku minutach wyciągnął się, odwrócił ją i posadził tyłkiem na wibrującej pralce. Uniósł jej nogi, założył je sobie na ramiona i znowu wbił się w jej odbyt, tym razem twarzą w twarz, w pozycji misjonarskiej. Pralka trzęsła się pod nimi, dodając wibracji. Barrett rżnął głęboko i mocno, biodra uderzały o jej pośladki, kutas znikał w niej po jajka. Patrzał jej w oczy, spocony, zęby zaciśnięte.
— Patrz na mnie, kiedy cię pieprzę w dupę. Jesteś taka mokra w cipce od tego, że cię rozjebuję. Powiedz, jak bardzo tego chcesz.
Leilani wpiła paznokcie w jego ramiona, nogi drżały na jego barkach, usta otwarte w ciągłym jęku.
— Chcę więcej… rżnij mnie głębiej, napełnij mnie. Jesteś grubszy, niż myślałam, rozciągasz mnie tak dobrze. Mów do mnie brudniej, proszę… nazywaj mnie swoją nocną dziwką z pralni. Nie przestawaj.
Barrett przyspieszył, każde pchnięcie szło aż do oporu, brudne słowa mieszały się z jej ostrzejszymi odpowiedziami. Ona prosiła o twardsze, o głębsze, o to, żeby nie hamował. Pralka dudniła pod jej nagim tyłkiem, powietrze było gęste od ich oddechów i zapachu seksu. Napięcie rosło z każdym ruchem, ale nie było jeszcze końca — tylko coraz dziksza potrzeba, żeby iść dalej, mocniej, bez zatrzymywania.
Barrett nie zwolnił ani na moment. Wciąż wbijał się w jej rozciągnięty odbyt, stojąc między jej uniesionymi nogami, pralka pod nimi dudniła i drżała, jakby sama chciała dołączyć do ich jebania. Leilani miała oczy szeroko otwarte, źrenice rozszerzone, usta mokre od śliny. Z każdym pchnięciem jej pośladki uderzały o metal, a wibracje szły prosto w jej cipkę, która już ciekła strumieniem po jego jajach.
— Kurwa, czuję, jak ta pralka cię trzęsie od środka — warknął, łapiąc ją za uda i rozchylając jeszcze szerzej. — Twój tyłek jest taki jebanie ciasny, ssie mnie przy każdym wycofaniu. Chcę cię rozjebać do końca, Leilani. Chcę, żebyś poczuła, jak moje jaja biją o twoją mokrą cipkę.
Ona tylko jęknęła głośniej, paznokcie wbijając mu w ramiona, aż zostawiła czerwone ślady.
— Tak, rżnij mnie jak szmatę… wypełnij mnie całym tym grubym kutasem. Jestem twoją nocną dziwką z pralni, pierdol mnie twardziej, Barrett. Chcę czuć, jak mnie rozpierasz jutro, kiedy będę stała za barem.
Wbił się aż po nasadę, zatrzymał na sekundę, kręcąc biodrami, żeby rozciągnąć ją jeszcze bardziej. Leilani wyprężyła się, głowa odchylona do tyłu, ciemne włosy rozrzucone na białej obudowie pralki. On pochylił się, złapał ją za szczękę i pocałował brudno, językiem głęboko, jednocześnie ruszając znowu — krótkie, ostre pchnięcia, które wpychały powietrze z jej płuc. Ślina spływała im po brodach, mieszając się z potem.
Po chwili wyciągnął się prawie całkowicie, zostawiając tylko główkę w jej napiętym pierścieniu, i oglądał, jak jej odbyt drga, próbując go wciągnąć z powrotem.
— Spójrz na to — powiedział ochryple. — Twój tyłek nie chce mnie wypuścić. Jesteś głodna mojego kutasa w dupie, co? Powiedz głośno.
— Chcę go… chcę całego, kurwa, wepchnij mi go z powrotem i jeb mnie bez litości — szeptała, głos drżący. — Zrób ze mną, co chcesz. Jestem twoja na tę noc.
Barrett nie kazał sobie dwa razy powtarzać. Wbił się jednym mocnym ruchem, aż oboje sapnęli, a pralka zadrżała mocniej pod ich ciężarem. Przerzucił jej nogi z ramion na swoje barki jeszcze wyżej, prawie składając ją na pół, i zaczął rżnąć w rytm wirowania bębna — głęboko, równo, bez litości. Każde uderzenie wydobywało z niej wysoki, zduszony krzyk. Jej cipka pulsowała pusta, soki spływały po jego udach, a on co chwilę spoglądał w dół, patrząc, jak gruby pień znika w jej różowym, rozciągniętym odbycie.
Myślał tylko o tym, jak ciasno go ściska, jak ciepło ma w środku, jak bardzo chce w nią wpompować wszystko. Leilani czuła, że zaraz pęknie. Wibracje pralki plus jego kutas w dupie to było za dużo. Sięgnęła w dół, rozchyliła wargi swojej cipki i zaczęła pocierać łechtaczkę szybkimi, okrężnymi ruchami, nie odrywając wzroku od jego twarzy.
— Dotykam się, bo jestem taka mokra od tego, że mnie pieprzysz w tyłek — wysapała. — Zaraz spuszczę się, Barrett… nie przestawaj, jeb mnie przez mój orgazm.
On przyspieszył, biodra klaskały o jej pośladki głośno, mokro. Brudne słowa lały się z niego bez przerwy.
— Spuszczaj się na mój kutas w swojej dupie, kurwo. Chcę czuć, jak się zaciskasz. Jesteś moją brudną kelnerką, która przyszła tu tylko po to, żeby dostać w odbyt od nieznajomego kierowcy. Bierz to… bierz głęboko…
Leilani wygięła się w łuk, krzyknęła ostro, a jej odbyt zaciął się wokół niego jak imadło. Orgazm przeszedł przez nią falami — cipka trysnęła, soki chlusnęły mu na brzuch i jaja, a ona drżała niekontrolowanie, nogi sztywne na jego barkach. Barrett nie wytrzymał. Kilka ostatnich, dzikich pchnięć i wbił się po same jaja, rycząc.
— Biorę cię… napełniam cię… kurwa, bierz moje spierdolone nasienie w tę ciasną dupę!
Spuszczał się długo, grubymi, gorącymi strumieniami prosto w jej wnętrze. Czuł, jak pulsują jego jaja, jak każdy skurcz wpycha kolejną porcję głęboko. Leilani wciąż drżała pod nim, jęcząc z każdym jego skurczem, czując, jak ciepło rozlewa się w niej.
Kiedy skończył, nie wyciągnął się od razu. Został w niej, kutas wciąż twardy i pulsujący, opierając czoło o jej spocone czoło. Oddychali głośno, piersi o piersi, powietrze w pralni gęste od zapachu seksu, proszku i metalu. Pralka pod nimi zwolniła wirowanie, przechodząc w spokojniejsze dudnienie. Barrett powoli wycofał biodra, kutas wysunął się z mokrym dźwiękiem, a z jej rozluźnionego odbytu wypłynęła biała stróżka jego spermy, spływając po szparze cipki na wibrującą obudowę.
Leilani wciąż leżała z nogami szeroko, oddychając głęboko, oczy na wpół przymknięte. Barrett oparł się rękami o pralkę po obu stronach jej głowy, patrząc na nią z bliska. Jeszcze nie mówili nic o wyjściu, o imionach, o niczym. Tylko ich ciała stygnące powoli w sztucznym świetle jarzeniówek, kutas mokry od niej i od siebie, jej dupa wciąż lekko otwarta i pełna.
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories