Szept lateksu między przyjaciółkami
Dwie trzydziestokilkuletnie przyjaciółki Yara i Chloe ostro się pieprzą w lateksie i skórze, liżąc sobie stopy i cipki.
Yara otworzyła drzwi swojego mieszkania na Mokotowie, wciąż w roboczym nastroju po całym dniu w atelier. Miała trzydzieści cztery lata, była uznaną projektantką mody specjalizującą się w lateksie i skórze, a dziś wreszcie dokończyła prototyp, który pieściła w myślach od tygodni. Chloe weszła za nią, trzydziestodwuletnia agentka nieruchomości, w obcisłych czarnych skórzanych spodniach przylegających do bioder jak druga skóra i szpilkach, które stukały o parkiet. Włosy miała spięte niedbale, a oczy od razu wpiły się w Yary.
— Kurwa, spójrz na to — powiedziała Yara, zaciągając roletę i odwracając się. Zrzuciła zwykłą bluzkę, a spod spodu wyłoniła się nowa lateksowa sukienka: czarna, błyszcząca, sięgająca mid-thigh, z dekoltem, który unosił piersi. Pończochy z szelkami były jeszcze cieńsze, lateksowe, lśniące jak mokry asfalt, opięte na udach i łydek aż po stopy w peep-toe. — Dopiero dziś skończyłam. Czuć, jak się klei do skóry.
Chloe nie mogła oderwać wzroku. Jej spojrzenie sunęło w dół, zatrzymując się na stopach Yary w tych błyszczących lateksowych pończochach. Palce stóp były wyraźnie zarysowane, podeszwy gładkie i napięte. Coś iskrzyło między nimi od miesięcy — flirt przy winie, przypadkowe dotknięcia przy przymierzaniu, szeptane żarty o tym, jak lateks pachnie i jak skóra skrzypi. Teraz napięcie było gęste jak dym.
— Jebane piękne — burknęła Chloe, głosem już trochę chrapliwym. Podeszła bliżej, skórzane spodnie napinały się na jej cipce. — Te stopy… nie mogę przestać patrzeć. Lateks na palcach wygląda jakbyś miała je gotowe do ssania.
Yara uśmiechnęła się krzywo, czując, jak wilgoć zbiera się między nogami. Sukienka przylegała do jej gładko ogolonej cipki, a pończochy sabrowały przy każdym ruchu. — Dotknij, jeśli chcesz. Uda. Lateks jest ciepły jeszcze ode mnie.
Chloe nie czekała. Uklękła prawie odruchowo, dłonie wsunęła pod brzeg sukienki i pogładziła lateks na udach Yary. Materiał był chłodny na zewnątrz, ale od środka pulsował ciepłem ciała. Palce Chloe ślizgały się wyżej, czując, jak Yara drży.
— Mogę? — szepnęła Chloe, unosząc wzrok. — Naprawdę dotknąć.
— Dotykaj — odparła Yara, już wyraźnie podniecona, sutki twarde pod lateksem. — Chcę, żebyś czuła.
Chloe pogładziła uda, potem ześlizgnęła dłonie niżej, ku kolanom i dalej, do łydek. Lateks skrzypiał cicho. Nagle obie zamilkły na moment, a potem Yara pochyliła się i szepnęła prosto w ucho przyjaciółki:
— Od miesięcy fantazjuję o tobie w tej skórze. O twoich szpilkach na mojej cipce. O lateksie, który nas klei.
Chloe przełknęła ślinę, policzki spalone. — Ja też. Myślałam o twoich stopach w lateksie, jak je liżę, jak wpychasz mi je do ust. Kurwa, Yara, jestem już mokra tylko od patrzenia.
Yara położyła dłoń na jej głowie, delikatnie, ale pewnie. — Klękaj właściwie. Całuj mi palce stóp przez lateks. Teraz.
Chloe opuściła się na kolana w pełni, skórzane spodnie skrzypnęły. Pocałowała najpierw czubki palców prawej stopy Yary — cienki lateks pachniał gumą i skórą, lekko słony od potu dnia. Język wysunął się, oblizał każdy palec osobno, ssąc delikatnie przez błyszczącą powłokę. Yara westchnęła, biodra drgnęły.
— Głębiej — rozkazała cicho, zaczynając dominować. — Liż podeszwy. Całe. Chcę czuć twój język na lateksie, jakbyś chciała zjeść moje stopy.
Chloe posłuchała. Przesunęła język wzdłuż podeszwy, od pięty po łuk, potem z powrotem, zostawiając wilgotny ślad. Lateks smakował czysto, z nutą ciała Yary. Druga stopa dostała to samo — całowanie, ssanie, lizanie aż pończocha lśniła od śliny. Yara była już całkowicie mokra; czuła, jak soki spływają po wewnętrznej stronie ud, klejąc lateks do skóry. Chloe też — skórzane spodnie ciemniały między nogami.
— Jesteś taka grzeczna — mruknęła Yara, głos niski. — Ale chcę więcej. Siadam. Zdejmij mi te pończochy zębami. Potem oddaj się moim stopom jak należy.
Yara usiadła na kanapie, rozłożyła nogi szeroko. Sukienka wjechała w górę, odsłaniając, że nie ma majtek — tylko gładka, lśniąca cipka, wargi już opuchnięte i błyszczące. Chloe chwyciła zębami brzeg pończochy na udzie i ściągała powoli, centymetr po centymetrze, lateks oddzielał się z mokrym dźwiękiem. Najpierw prawa, potem lewa. Stopy Yary były teraz nagie, ale wciąż pachniały lateksem, palce długie, podeszwy gładkie. Chloe rzuciła się na nie — ssała każdy palec głęboko, liżała całe stopy od pięty po czubki, wsuwała język między palce, cmokała głośno. Yara dominała, przyciskając stopę do jej twarzy, każąc lizać wolniej, potem szybciej.
— Rękawiczki — rzuciła Yara, sięgając do szuflady przy sofie. Wyjęła parę czarnych lateksowych rękawiczek. Założyły je obie, trzaskając na nadgarstkach. Materiał opiął dłonie, zrobił je śliskimi i zimnymi.
Yara uniosła jedną stopę — wciąż wilgotną od śliny Chloe — i wsunęła ją prosto między nogi przyjaciółki. Chloe zdążyła tylko rozpiąć trochę skórzane spodnie i zsunąć je na uda. Stopa Yary, owijana lateksową pończochą, którą zdjęły tylko częściowo i wróciły na palce, wcisnęła się głęboko w mokrą cipkę Chloe. Palce stóp rozsunęły wargi, wsunęły się do środka, lateks ślizgał się po ściankach. Chloe jęknęła głośno, biodra wypchnęła naprzód.
— Liż mnie — rozkazała Yara, rozchylając nogi szerzej. — Liż mi łechtaczkę, jak ja pieprzę cię stopą.
Chloe pochyliła się, język wbił się w cipkę Yary — smak słony, intensywny, lateks sukienki ocierał o jej policzki. Ssała łechtaczkę, liżała wargi, wpychała język do środka, simultaneousnie czując, jak stopa Yary pompowała w niej głęboko, palce drgały, lateks tarł o punkt G. Obie były mokre jak diabli, dźwięki wilgotne, mlaskające, mieszające się z westchnieniami.
Potem zmieniły pozycję. Yara pociągnęła Chloe na kanapę, ułożyły się w 69 — nogi Chloe na twarzy Yary, stopy Yary na twarzy Chloe. Lateksowe pończochy (założone z powrotem niedbale) tarły o policzki, skórzane szpilki Chloe ocierały się o piersi i brzuch Yary. Lizały się nawzajem zachłannie: Chloe ssała łechtaczkę Yary, jednocześnie wsuwając lateksowe palce rękawiczek w jej cipkę; Yara lizała cipkę Chloe, palce stóp wciskała jej do ust, a drugą ręką w lateksie ugniatała pośladki. Tarcie lateksu o lateks, skóry o skórę, szpilek o uda — wszystko mokre, gorące, pachnące gumą i seksem.
— Ssij moje stopy mocniej, kurwa — sapała Yara, biodra kręcąc o twarz Chloe. — Ja cię zjem całą.
Chloe krzyczała w jej cipkę, gdy orgazm nadszedł pierwszy — fala, która ścięła jej nogi, sok trysnął na język Yary. Yara nie została w tyle; spięła się, cipka zaciśnięta wokół palców Chloe, jęk niski i długi, ciało drżące, lateks sukienki lśniący od potu. Dochodziły głośno, intensywnie, paznokcie wbijające się w skórę przez rękawiczki, stopy szarpiące się na twarzach, aż wreszcie osunęły się, splecione.
Leżały tak, ciężko oddychając, lateks kleił się do ciał, skórzane spodnie Chloe półzsunięte. Całowały się leniwie, języki wolne, smakując siebie nawzajem — stopy, cipki, ślinę. Yara gładziła dłonią w rękawiczce po piersiach Chloe, kciuk przeciągając po sutku.
— To dopiero początek — szepnęła Yara w usta przyjaciółki, uśmiechając się wilgotno. — Mam w szafie pełen zestaw. Pas, knebel, więcej lateksu. I te twoje szpilki… jeszcze nie skończyłyśmy z nimi. Chcę zobaczyć, jak je wkładasz mi do cipki, a potem ja tobie.
Chloe westchnęła, ciało wciąż drżące, dłoń wsuwając pod sukienkę Yary, palce ślizgając się po wilgotnej cipce. — Pokaż. Chcę wszystkiego. Chcę, żebyś mnie użyła, aż nie będę mogła chodzić. I te stopy… znowu. Zawsze te stopy.
Yara pocałowała ją głębiej, biodra poruszając się powoli o udo Chloe, lateks o skórę. Napięcie nie opadło — rosło znowu, gęstsze, obiecujące więcej lateksu, więcej lizania, więcej dominacji, która dopiero się rozkręcała w półmroku mieszkania.
Yara poderwała się z kanapy, lateksowa sukienka skrzypnęła na jej mokrych udach, i pociągnęła Chloe za rękę prosto do szafy w sypialni. Drzwi otworzyły się z cichym westchnieniem, a w środku lśniły rzędy czerni: lateksowe body, skórzane pasy, rękawice sięgające łokci, knebel w kształcie kuli, szelki i kilka par pończoch jeszcze cieńszych niż te, które Chloe dopiero co zlizała. Yara wyciągnęła czarny lateksowy kombinezon bez krocza i skórzany pas z klamrami.
— Załóż to — rozkazała, głos niski, pewny. — Chcę cię widzieć w pełnym lateksie, z tymi szpilkami wbitymi mi między nogi.
Chloe, wciąż z półzsuniętymi skórzanymi spodniami i cipką lśniącą od soków, wślizgnęła się w kombinezon. Materiał kleił się do skóry jak gorąca żywica, obcisnął piersi, brzuch, pośladki, zostawiając tylko otwór na cipkę i odbyt. Yara zapięła jej pas wokół bioder, klamry zaciśnięte mocno, a potem wsunęła knebel między wargi przyjaciółki. Chloe jęknęła w gumę, ślina już spływała po brodzie. Yara sama wcisnęła się w lateksowe body z wycięciami na sutki i cipkę, założyła świeże pończochy aż po pachy, a na stopy wróciła peep-toe. Obie pachniały gumą i skórą, dłońmi w rękawiczkach gładziły się nawzajem, lateks o lateks z mokrym dźwiękiem.
Yara usiadła na skraju łóżka, rozchyliła nogi szeroko. — Teraz szpilki. Włóż mi je do cipki. Powoli. Chcę czuć obcas i skórę.
Chloe uklękła, zdjęła jedną ze swoich czarnych szpilek. Obcas był cienki, ostry, skóra pachniała jej potem i lateksem z poprzedniej rundy. Przycisnęła czubek do spuchniętych warg Yary. Yara sapnęła, biodra uniosła. Chloe wsunęła obcas centymetr po centymetrze, lateks sukienki Yary tarł o skórę stopy, a cipka Yary ssała skórę szpilki, soki spływały po obcasie. Chloe kręciła leciutko, wsuwała i wyciągała, patrząc, jak Yara gryzie wargę, sutki twarde jak kamienie.
— Głębiej, kurwa — syknęła Yara. — Pieprz mnie tą szpilką. Liż mi stopy drugą ręką.
Chloe posłuchała. Jedną dłonią w lateksie pompowała szpilką w cipce Yary, drugą chwyciła nagą stopę przyjaciółki i wsunęła palce do ust przez peep-toe. Liżała podeszwę, ssała każdy palec, cmokała głośno, podczas gdy obcas wchodził i wychodził z mokrym mlaskaniem. Yara dominowała, przyciskając stopę mocniej do twarzy Chloe, każąc jej lizać łuk i piętę, aż lateks lśnił od śliny. Chloe była tak mokra, że soki spływały po jej własnych udach, klejąc lateks kombinezonu.
Potem zamieniły się. Yara zerwała knebel z ust Chloe i wcisnęła jej własną stopę głęboko do gardła. — Ssij. Całą. A ja ci dam szpilkę.
Yara wzięła drugą szpilkę Chloe i wsunęła ją powoli w otwartą, ociekającą cipkę przyjaciółki. Lateksowe palce rękawiczek rozchylały wargi, obcas wbijał się głęboko, tarł o punkt G. Chloe krzyczała wokół stopy Yary, język wił się między palcami, ssąc zachłannie. Yara kręciła biodrami, pieprzyła ją szpilką rytmicznie, jednocześnie wciskając stopę głębiej, aż Chloe dusiła się z rozkoszy, oczy pełne łez podniecenia. Dźwięki były brudne: lateks skrzypiał, skóra trzeszczała, soki chlupotały, oddechy rzęziły.
— Na łóżko — rzuciła Yara. Położyły się w 69, ale teraz z pasami. Yara zapięła skórzane szelki wokół ud Chloe, przyciągnęła jej cipkę mocniej do twarzy. Lizały się dziko: Yara wsuwała język głęboko w cipkę Chloe, ssała łechtaczkę, jednocześnie palcami stóp wciskała się Chloe do ust. Chloe odwzajemniała, liżąc wargi Yary, wpychając lateksowe palce rękawiczek do środka, kręcąc, rozciągając. Szpilki leżały obok, gotowe; Yara chwyciła jedną i tarła nią po sutkach Chloe, potem znowu wsunęła obcas między wargi, pieprząc ją w tym samym rytmie co język.
Chloe doszła pierwsza znowu — ciało spięło się, soki trysnęły prosto na twarz Yary, lateks kombinezonu zafalował. Yara nie przestała, lizała dalej, pijąc wszystko, aż Chloe drżała bez kontroli. Potem Yara sama eksplodowała, cipka zaciskając się wokół palców Chloe, krzyk niski, biodra szarpiące się o twarz przyjaciółki. Nie skończyły. Yara odwróciła Chloe na brzuch, uniosła jej pośladki w pasie, i wsunęła stopę między nogi od tyłu, palce wsuwając w cipkę, lateks pończochy ślizgający się po ściankach. Drugą stopą przycisnęła twarz Chloe do materaca.
— Liż moje podeszwy, grzeczna suko — szeptała Yara, pompując stopą. — Chcę, żebyś obciągała mi stopy, aż dojdziesz znowu.
Chloe liżała jak szalona, język szeroki, od pięty po palce, ssąc, gryząc delikatnie lateks. Yara sięgała po pas, owinęła go wokół nadgarstków Chloe, przyciągnęła do nóg łóżka. Teraz Chloe była unieruchomiona, cipka wystawiona, a Yara klękała nad nią, siadając twarzą w twarz z jej stopami. Wsunęła obie stopy Chloe do ust naraz, liżąc, ssąc, jednocześnie palcami w lateksie pieprząc jej cipkę twardo, szybko. Chloe wyła w materac, dochodząc trzeci raz, fale wstrząsające ciałem, soki zalewające dłoń Yary.
Zmieniły pozycję jeszcze raz. Yara położyła się na plecach, Chloe usiadła na jej twarzy w lateksie, a stopy Yary uniosła do własnej cipki. Wciskała palce stóp Yary do środka siebie, kręcąc biodrami, tarła łechtaczką o język Yary. Lateks o skórę, skóra o lateks, szelki skrzypiały. Yara lizała od dołu, wsuwała język w odbyt Chloe, potem z powrotem do cipki, jednocześnie czując, jak jej własne stopy są pieprzone przez ciasną, mokrą dziurkę. Chloe dosięgnęła szpilki i tarła nią sutki Yary, potem wsunęła obcas delikatnie obok stóp, podwójnie wypełniając się.
Doszły razem, głośno, długo, ciała drżące, lateks lśniący od potu i soków, skórzane pasy wilgotne. Osunęły się splecione, rękawiczki zsuwając się, knebel porzucony. Całowały się wolno, smakując stopy, cipki, ślinę, gumę. Yara gładziła dłonią po piersiach Chloe, kciuk kręcąc po twardym sutku.
— Jeszcze — szepnęła Chloe, głos chrapliwy. — Chcę twoich stóp w ustach, aż zasnę.
Yara uśmiechnęła się, wsunęła stopę z powrotem między wargi Chloe, która ssała leniwie, czule, podczas gdy palce Yary wolno krążyły po jej wciąż drżącej łechtaczce. Leżały tak w półmroku, lateks klejący się do ciał, oddech wyrównujący się. Chloe zamknęła oczy, język sunący po podeszwie, serce bijące równo.
A kiedy Yara szepnęła jej do ucha ostatnie brudne słowo, Chloe otworzyła oczy i zobaczyła, że w lustrze naprzeciwko nie było żadnej sypialni na Mokotowie — tylko puste atelier z manekinami w lateksie, a cała ta noc działo się wyłącznie w głowie Yary, która właśnie kończyła projekt sukienki, ściskając uda i czując, jak fantazja o przyjaciółce spływa jej po udach na zimną podłogę.
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories