Żar jej pierwszej analnej rozkoszy na pokładzie
Marcin i 22-letnia Yara ostro rżną się w dupę na nocnym pokładzie statku, a ona dochodzi dwa razy od analnego kutasa.
Noc była ciepła, a lekka bryza morska niosła ze sobą słony zapach fal, gdy statek wycieczkowy sunął leniwie przez atramentowe wody. Marcin, trzydziestoczteroletni doświadczony marynarz o szerokich barach i twardych dłoniach zahartowanych latami na morzu, stał oparty o reling na górnym pokładzie. Jego wachta była samotna – reszta załogi spała lub zajmowała się swoimi obowiązkami niżej. Lubił te godziny. Cisza, gwiazdy i tylko on z własnymi myślami. Tym razem myśli szybko uciekły, gdy zobaczył ją.
Yara miała dwadzieścia dwa lata i poruszała się po pokładzie z gracją kogoś, kto dopiero odkrywa wolność dorosłego życia. Szczupła, ale z krągłymi biodrami i pełnymi piersiami, które delikatnie kołysały się pod cienką, letnią sukienką. Wiatr unosił jej długie, ciemne włosy. Zauważyła go od razu. Ich spojrzenia spotkały się i między nimi natychmiast przeskoczyła iskra – ta prymitywna, zwierzęca chemia, której nie da się udawać.
– Nie śpisz, marynarzu? – zapytała niskim, ciepłym głosem, podchodząc bliżej. Uśmiechała się prowokująco, jakby już wiedziała, co się stanie.
Marcin poczuł, jak jego kutas drgnął w spodniach. Była młoda, świeża, ale w jej oczach czaiło się głodne pożądanie.
– Wachta, mała. A ty? Pasażerki zwykle o tej porze śpią w kabinach.
Zatrzymała się tuż obok niego, tak blisko, że czuł ciepło jej ciała. Rozmowa potoczyła się łatwo, zbyt łatwo. Flirtowali od pierwszego zdania. Ona śmiała się z jego żartów, on nie mógł oderwać wzroku od jej ust i od tego, jak sukienka opinała jej jędrny tyłek. Napięcie rosło z każdym słowem. W końcu Yara oparła się łokciami o reling obok niego, wypinając biodra w jego stronę.
– Wiesz… – powiedziała cicho, patrząc mu prosto w oczy – nigdy nie próbowałam analu. Ale odkąd cię zobaczyłam, nie mogę przestać o tym myśleć. Chcę, żebyś ty był pierwszy. Chcę poczuć, jak twój gruby kutas rozciąga moją ciasną dupkę.
Marcin zacisnął szczękę. Kutas mu stwardniał momentalnie. Patrzył na nią, szukając w jej twarzy wahania, ale zobaczył tylko czystą, mokrą żądzę.
– Jesteś pewna, Yara? To nie jest coś, co się robi ot tak. Będzie bolało na początku… a ja nie zamierzam być delikatny.
Uśmiechnęła się drapieżnie.
– Właśnie tego chcę. Chcę, żebyś mnie zerżnął w dupę tak, jak na to zasługuję.
Te słowa zawisły między nimi jak obietnica. Marcin kiwnął głową, ale nie ruszył się. Jeszcze nie. Wachta trwała, a on musiał poczekać, aż statek wejdzie na spokojniejszy kurs. Yara odeszła wtedy, ale oboje wiedzieli, że to tylko przerwa. Jej biodra kołysały się kusząco, gdy znikała w kierunku schodów. Marcin został sam, z pulsującym chujem i obrazem jej dziewiczej dupci w głowie.
Godzinę później, gdy pokład był już całkowicie pusty, usłyszał lekkie kroki. Yara wróciła. Tym razem nie było już flirtu ani żartów. Podeszła prosto do niego, chwyciła go za koszulę munduru i pocałowała głęboko, agresywnie, wsuwając język między jego wargi. Smakowała wiśniami i czystą chęcią. Jej dłonie zjechały niżej, od razu do rozporka.
– Chcę cię teraz – wyszeptała mu prosto w usta, rozpinając guziki jedną ręką. – Chcę twojego kutasa w mojej ciasnej dupce, Marcin. Proszę… zrób ze mnie swoją analną dziwkę.
Jej palce zacisnęły się na twardym, gorącym prącie, które wyskoczyło na zewnątrz. Marcin jęknął cicho. Sprawdził jeszcze raz – uniósł jej brodę, spojrzał głęboko w oczy.
– Powiedz to jeszcze raz. Powiedz, że naprawdę tego chcesz.
– Chcę, kurwa, chcę tego tak bardzo – sapnęła, masując jego grubego kutasa szybkimi ruchami. – Rozciągnij mnie. Wypełnij mnie. Zerżnij moją dziewiczą dupę.
To wystarczyło. Hamulce puściły całkowicie. Marcin chwycił ją za włosy i pocałował jeszcze raz, brutalniej, gryząc jej dolną wargę. Potem odwrócił ją tyłem do siebie, podwinął jej sukienkę i zsunął majtki w dół. Jej tyłek był idealny – okrągły, jędrny, blady w świetle księżyca. Rozsunął jej pośladki i splunął obficie prosto na ciasną, różową dziurkę. Drugą porcję śliny rozsmarował na swoim kutasie, mieszając z gęstym preejakulatem, który już ciekł z żołędzi.
– Będziesz moja – warknął, wsuwając najpierw jeden gruby palec w jej odbyt.
Yara jęknęła głośno, wypinając się mocniej. Była ciasna jak cholera. Palec wszedł z oporem, ale ona sama kręciła biodrami, pomagając mu.
– Więcej… proszę, więcej…
Wsunął drugi palec, rozciągając ją powoli, rozprowadzając ślinę i preejakulat głębiej. Jej dziurka pulsowała wokół jego palców, rozluźniając się z każdą chwilą. Yara oddychała szybko, oparta mocno o reling, nogi rozstawione szeroko. Wiatr szarpał jej sukienką, a ona jęczała cicho za każdym razem, gdy jego palce wchodziły głębiej.
– Gotowa? – zapytał chrapliwie, wyciągając palce i ustawiając gruby, nabrzmiały kutas pod jej mokrym, rozchylonym wejściem.
– Tak… wbij go we mnie. Całego.
Centymetr po centymetrze. Marcin trzymał jej biodra mocno, wciskając się w dziewiczy odbyt powoli, ale nieubłaganie. Yara wydała z siebie długi, gardłowy jęk, gdy główka przebiła pierścień mięśni. Było ciasno, gorąco, prawie boleśnie ciasno, ale ona sama pchała się do tyłu, chcąc więcej.
– O kurwa… jest taki gruby… rozrywasz mi dupę…
– Właśnie o to chodzi, moja analna dziwko – wysyczał jej do ucha, wchodząc głębiej. – Twoja pierwsza dupa należy do mnie. Czujesz, jak cię wypełniam?
Kiedy wbił się do końca, oboje zamarli na chwilę. Jej odbyt pulsował wokół całego jego kutasa, ściskając go rytmicznie. Potem zaczął ruszać się. Najpierw powoli, potem coraz mocniej. Pieprzył ją stojąc od tyłu, mocno, rytmicznie, uderzając biodrami o jej jędrny tyłek. Każdy pchnięcie wydawało głośne, mokre plaśnięcie. Yara krzyczała już otwarcie – nie przejmowała się, czy ktoś usłyszy. Jej głos niósł się nad pokładem.
– Mocniej! Rżnij moją dupę mocniej!
Marcin złapał ją za włosy i pociągnął jej głowę do tyłu, pieprząc jeszcze brutalniej.
– Jesteś moją małą analną dziwką, Yara. Twój tyłek jest teraz tylko na mojego kutasa. Czujesz, jak dochodzisz od samego rżnięcia w dupę?
I wtedy to się stało. Jej ciało zesztywniało, odbyt zacisnął się na nim jak imadło. Yara doszła po raz pierwszy – głośno, mokro, trzęsąc się cała, tylko od analnego kutasa. Jej soki spływały po udach, a ona wrzeszczała w noc jego imię.
Nie przerwał. Wyciągnął kutasa, rzucił ją na pokład na leżąco, podciągnął jej nogi na swoje ramiona i wszedł z powrotem – tym razem głębiej, w pozycji, w której mógł patrzeć jej prosto w oczy. Pieprzył ją mocno, rytmicznie, waląc w jej rozciągniętą dupkę z całą siłą. Brudne słowa lały się z niego strumieniem.
– Patrz na mnie, kiedy dochodzisz drugi raz od mojego kutasa w twojej dupie. Jesteś moją analną szmatą, Yara. Twoja dziurka jest stworzona do tego, żeby mnie doić.
Jej twarz była czerwona, usta otwarte, oczy zamglone rozkoszą. Drugi orgazm przyszedł szybciej – jeszcze mocniejszy. Zaczęła drżeć, jej odbyt zaciskał się spazmatycznie wokół grubego prącia, a ona wyła z rozkoszy, drapiąc go po plecach. Marcin nie wytrzymał dłużej. Z rykiem wbił się najgłębiej jak mógł i zaczął spuszczać – gorące, gęste strumienie nasienia wypełniały jej wnętrzności. Strzelał raz za razem, pompując spermę prosto w jej dziewiczy odbyt, aż zaczęła wyciekać wokół jego kutasa.
Kiedy skończył, wyciągnął się powoli. Yara, wciąż drżąca, opadła na kolana przed nim. Z czułością, niemal czule, wzięła jego na wpół twardego, ubrudzonego kutasa do ust. Lizała go powoli, zbierając każdą kroplę spermy i własnych soków, ssąc delikatnie żołądź, jakby chciała podziękować. Jej oczy patrzyły na niego z absolutną satysfakcją.
– Od teraz moja dupcia należy tylko do ciebie – wyszeptała, oblizując wargi. – Tylko ty będziesz mnie rżnął w dupę. Zawsze.
Marcin pociągnął ją w górę i przytulił mocno do siebie. Stali tak oparci o reling, jej głowa na jego piersi, jego dłoń na jej wciąż nagim, ciepłym tyłku, gdzie palce leniwie muskały mokrą, otwartą dziurkę, z której powoli wyciekała jego sperma. Oddychali razem, czując bicie serc. Noc była jeszcze młoda, statek płynął dalej, a oni oboje wiedzieli, że to dopiero pierwsze rozdanie. Yara przycisnęła się mocniej, czując, jak jego kutas znowu zaczyna twardnieć przy jej udzie. Uśmiechnęła się w ciemności, gryząc lekko jego szyję.
– Nie skończyliśmy jeszcze… prawda? – szepnęła.
W oddali, gdzieś niżej na pokładzie, rozległy się czyjeś kroki. Marcin zacisnął palce na jej tyłku. Napięcie wróciło, ostrzejsze niż przedtem.
Marcin zacisnął palce na jej tyłku tak mocno, że paznokcie wbiły się w miękkie ciało, zostawiając czerwone ślady. Kroki na niższym pokładzie stawały się coraz wyraźniejsze – ciężkie, powolne, jakby ktoś wspinał się po schodach, nie śpiesząc się, jakby wiedział, że noc kryje coś nieprzyzwoitego. Serce waliło mu w piersi jak młot kowalski, ale zamiast strachu poczuł dziki przypływ podniecenia. Kutas, wciąż lepki od spermy i śliny Yary, stwardniał przy jej udzie do bólu, pulsując żądzą. Yara uniosła głowę, jej ciemne włosy rozsypały się po ramionach, a w oczach dwudziestodwuletniej dziewczyny błysnęło coś pierwotnego – mieszanka strachu i mokrej, niepohamowanej żądzy.
– Niech usłyszy – szepnęła mu prosto w usta, jej oddech był gorący i drżący. – Niech wie, że ten doświadczony marynarz rżnie mnie w dupę jak jakąś tanią analną dziwkę. Marcin… ja wciąż jestem mokra. Twoja sperma wycieka ze mnie, a ja chcę więcej. Chcę, żebyś mnie zerżnął tak ostro, że będę musiała gryźć reling, żeby nie wyć.
Nie czekał. Chwycił ją za nadgarstek i pociągnął za sobą w cień za wysoką metalową skrzynią z cumami i linami, gdzie pokład był ciemniejszy, a wiatr uderzał mocniej, niosąc słony zapach morza. Tam przycisnął ją brutalnie do zimnej stali, podwinął jej letnią sukienkę aż po talię i rozsunął jej jędrne pośladki szeroko. Widok jej odbytu, wciąż czerwonego, rozchylonego i ociekającego gęstą, białą spermą z poprzedniego spuszczenia, sprawił, że zaklął cicho. Ślina spłynęła mu do ust. Splunął obficie prosto na tę mokrą, pulsującą dziurkę, a potem rozsmarował drugą porcję na swoim grubym, nabrzmiałym kutasie, mieszając ją z preejakulatem, który lał się strumieniem z żołędzi.
– Jesteś nienasyconą suką, Yara – warknął mu prosto do ucha, wpychając jednocześnie dwa grube palce w jej odbyt. – Ledwo skończyłem cię wypełniać, a ty już wypinasz tę swoją ciasną dupcię jak profesjonalna analna dziwka. Czujesz, jak moja sperma chlupie przy każdym ruchu moich palców?
Yara jęknęła gardłowo, wypinając się mocniej, kręcąc biodrami w kółko, jakby sama chciała się na nie nadziewać. Jej myśli wirowały gorączkowo – nigdy nie przypuszczała, że pierwszy raz w dupę będzie tak intensywny, że ból szybko zmieni się w palącą rozkosz, która sprawia, że cipka pulsuje pusta i zalewa się sokami. Teraz, z tymi krokami coraz bliżej, czuła się jak prawdziwa dziwka, i to ją doprowadzało na krawędź.
– Wsadź go całego – sapnęła, gryząc własną rękę. – Rozpierdol mnie tym kutasem. Chcę czuć, jak mnie rozrywasz, jak twoje jaja uderzają o moją mokrą cipkę. Zrób ze mnie swoją osobistą analną szmatę, Marcin.
Wycofał palce z głośnym mlaśnięciem i ustawił grubą główkę pod jej śliskim, rozchylonym otworem. Pchnął mocno, bez litości, wbijając się aż po jaja jednym długim, nieubłaganym ruchem. Yara wygięła plecy w łuk, jej usta otworzyły się w niemym krzyku, ale zdążyła stłumić go w przedramieniu. Było ciasno, gorąco, prawie boleśnie, ale sperma z poprzedniego razu działała jak lubrykant, sprawiając, że kutas Marcina ślizgał się głęboko, wypełniając ją po brzegi. Czuła każdy żyłek, każdy centymetr tego grubego prącia rozciągającego jej odbyt.
Zaczął rżnąć ją stojąc, mocno, rytmicznie, waląc biodrami w jej okrągły, jędrny tyłek tak, że plaśnięcia niosły się po pokładzie. Jedną ręką zakrywał jej usta, drugą trzymał za włosy, ciągnąc głowę do tyłu, jakby chciał ją wygiąć w idealny łuk. Kroki na dole zatrzymały się na chwilę, jakby ktoś nasłuchiwał, i to tylko podkręciło ich oboje. Marcin przyspieszył, jego kutas wjeżdżał i wyjeżdżał z jej dupci z obscenicznie mokrymi odgłosami, sperma chlupotała przy każdym pchnięciu, wyciekając na jej uda i kapiąc na pokład.
– Dochodzisz już, co? – wysyczał jej do ucha, czując, jak jej odbyt zaciska się rytmicznie wokół niego. – Czuję, jak twoja ciasna dupa mnie doi. Jesteś moją analną dziwką, Yara. Tylko mój kutas będzie cię tak rżnął. Patrz, jak dochodzisz drugi raz tej nocy tylko od pieprzenia w tyłek.
Jej ciało zesztywniało gwałtownie. Pierwszy orgazm w tej rundzie uderzył jak fala tsunami – Yara zaczęła drżeć, jej nogi ugięły się, a odbyt zacisnął się na jego kutasie tak mocno, że Marcin prawie stracił oddech. Z jej cipki trysnęły gorące soki, spływając po udach, a ona wyła stłumionym głosem w jego dłoń, oczy miała wywrócone, twarz czerwoną z wysiłku i rozkoszy. Nie przerwał ani na sekundę. Wyciągnął kutasa z głośnym mlaśnięciem, obrócił ją twarzą do siebie, podniósł jedną jej nogę wysoko, opierając ją o swoją biodro, i wszedł z powrotem – tym razem patrząc jej prosto w oczy.
Pozycja była jeszcze głębsza. Kutas wbijał się pod innym kątem, uderzając w te wrażliwe miejsca wewnątrz jej odbytu, które sprawiały, że Yara trzęsła się jak w febrze. Jej pełne piersi podskakiwały przy każdym mocnym pchnięciu, sutki były twarde jak kamyczki. Marcin gryzł jej szyję, zostawiając ślady, jego biodra pracowały jak tłok – szybko, ostro, bez żadnej litości.
– Drugi raz, mała. Chcę zobaczyć, jak dochodzisz drugi raz od mojego kutasa w twojej rozjebanej dupie – warczał, jego głos był niski, brudny, pełen dominacji. – Jesteś tylko dziurą na mojego chuja. Twoja dupa jest stworzona do tego, żeby brać spermę głęboko.
Yara drapała go po plecach, jej paznokcie zostawiały czerwone linie na mundurze. Drugi orgazm przyszedł szybciej, mocniej, niemal boleśnie intensywny. Jej ciało wygięło się konwulsyjnie, odbyt zaczął pulsować spazmatycznie, masując każdy milimetr jego grubego kutasa. Krzyknęła mu prosto w usta, gdy zabrał dłoń, ale on natychmiast pocałował ją głęboko, tłumiąc ten dźwięk językiem. Soki lały się z niej strumieniem, nogi drżały niekontrolowanie, a ona czuła, jakby cały świat zawęził się do tego gorącego, rozciągniętego uczucia w tyłku.
Marcin nie wytrzymał dłużej. Z gardłowym rykiem wbił się najgłębiej jak potrafił i zaczął spuszczać – gęste, gorące strumienie spermy wypełniały jej jelita po raz drugi tej nocy. Strzelał raz za razem, pompując wszystko, co miał, aż poczuł, że nadmiar wycieka wokół jego kutasa, spływając po jej pośladkach wielkimi, lepkimi kroplami. Trzymał ją mocno, nie pozwalając opaść, dopóki nie wypompował ostatniej kropli.
Gdy wreszcie się wycofał, Yara osunęła się na kolana na pokładzie. Z czułością, ale wciąż z tym lubieżnym błyskiem w oku, wzięła jego na wpół twardego, ubrudzonego kutasa do ust. Lizała go powoli, dokładnie – od jąder po sam czubek – zbierając każdą mieszankę spermy, śliny i własnych soków. Ssąc delikatnie żołądź, patrzyła mu w oczy z absolutnym oddaniem. Potem wstała, przycisnęła się do niego całym ciałem, jej nagie biodra ocierały się o jego wciąż wilgotnego kutasa.
Stali tak oparci o reling, oddychając ciężko. Kroki dawno ucichły, ktokolwiek to był, poszedł swoją drogą. Statek kołysał się leniwie na falach, wiatr szeptał w takielunku. Marcin objął ją mocno, jego dłoń spoczęła na jej ciepłym, mokrym tyłku, palce leniwie muskały otwartą, pulsującą dziurkę, z której powoli wyciekała gęsta sperma. Nie powiedzieli ani słowa więcej. Żadnych obietnic, żadnego brudnego szeptu. Tylko cisza.
Ich oddechy uspokajały się powoli, serca biły w jednym rytmie. Noc wokół nich zgęstniała, gwiazdy świeciły spokojnie nad czarnym morzem, a fale uderzały cicho o kadłub statku. Yara ukryła twarz w jego piersi, czując sól na jego mundurze i bicie jego serca. Marcin patrzył w dal, na horyzont, gdzie niebo stykało się z wodą. Nie było już żądzy, nie było słów. Tylko głęboka, absolutna cisza, która otuliła ich jak koc po całym tym żarze. Statek płynął dalej, a oni stali tam razem, spowici milczeniem nocy.
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories