Dare w ciemni – jej pierwszy raz w tyłek
Ola (24-letnia barmanka) w końcu oddaje swój ciasny tyłek 32-letniemu Marcinowi i głośno dochodzi z kutasem głęboko w dupie
Wieczór w domku letniskowym ciągnął się leniwie, pachnąc sosną, wilgotnym drewnem i tanim winem z kartonu. Marcin, trzydziestodwuletni budowlaniec o dłoniach wiecznie spękanych od betonu i wapna, siedział na podłodze w samych dresach, koszulka porzucona gdzieś koło kanapy. Ola, dwudziestoczteroletnia barmanka z barowej zmiany w centrum, klęczała naprzeciwko niego w samej koszulce nocnej, która ledwo zakrywała jej okrągły tyłek. Gra w butelkę zaczęła się niewinnie – pytania, całusy, zdjęcie kolejnej części garderoby – ale po trzeciej butelce wino już nie smakowało, tylko rozgrzewało.
Butelka zatoczyła się i stanęła szyjką w stronę Oli.
– Prawda czy wyzwanie? – mruknął Marcin, głos niski, ochrypły od papierosów i pracy na budowie.
– Prawda – powiedziała Ola, gryząc dolną wargę. W oczach miała ten błysk, który znał: kiedy coś ją swędziło od środka i nie umiała tego schować.
– No to syp. Najbrudniejsza fantazja. Ta, o której nigdy głośno nie mówiłaś.
Ola zamilkła na moment. Potem, cicho, prawie szeptem:
– Od miesięcy, kurwa, od miesięcy myślę o tym, żebyś mi wreszcie wjechał w tyłek. Żebym ci oddała dupę. Całą. Żebyś mi ją rozjebał swoimi paluchami, a potem wbił kutasa i nie wyciągał, dopóki nie będę krzyczeć. Nigdy jeszcze nikt mi tam nie wszedł. Chcę, żebyś ty był pierwszy. Żebym czuła, jak mi rozerwie ten ciasny otwór i żebym dochodziła z twoim fiutem głęboko w dupie.
Marcin poczuł, jak mu w dresach nagle robi się ciasno. Kutas drgnął, stwardniał w sekundę, jakby ktoś mu wlał prąd prosto w jaja. Zwierzęca żądza uderzyła go w żołądek – gorąca, brudna, bezlitosna. Widział Olię za barem, jak uśmiecha się do facetów, jak przechyla się po butelki, jak ten tyłek w obcisłych legginsach kołysze się, kiedy nosi tace. I teraz ona, tu, przed nim, przyznaje, że chce mu oddać to ostatnie, nienaruszone miejsce.
– Kurwa mać, Ola… – syknął. – Mówisz to na serio?
– Na serio. Chcę, żebyś mnie poszerzył. Żebym rano ledwo mogła usiąść i żeby każdy ruch przypominał mi, że miałeś mnie w dupie.
Marcin złapał ją za biodra, przyciągnął bliżej. Pocałował ją brudno, z językiem głęboko w gardle, jedną ręką już zjeżdżając po jej pośladku, ściskając twardo, palce wbijając w miękkie mięso.
– Pokaż mi to. Teraz. Klęknij i otwórz buzię.
Ola nie czekała. Zsunęła się na kolana między jego rozstawione nogi, ściągnęła mu dresy razem z majtkami. Kutas Marcina wyskoczył gruby, żyłowy, z już błyszczącą główką – ciężki, pachnący potem i męskością po całym dniu. Ola wzięła go w dłoń, oblizała od jaj aż po czubek, a potem otworzyła usta szeroko i wsunęła go głęboko. Gardło zacisnęło się wokół niego, ślina popłynęła po brodzie, kiedy wzięła go aż do nasady. Marcin sapnął, dłoń wplotła się w jej włosy.
– Tak, ssij ten kutas, szmato… głębiej. Chcę czuć, jak ci się krztusisz.
Ola mlaskała głośno, śliniąc się, ssąc z dźwiękami, które wypełniały mały pokój. Język krążył po żyle, policzki zapadały się, a kiedy odrywała się na oddech, nitka śliny ciągnęła się od jej ust do jego fiuta. Sama była już mokra – czuła, jak jej cipka pulsuje, jak sączy się po wewnętrznej stronie ud.
– Marcin… – wyszeptała, oddychając ciężko, wciąż trzymając go za nasadę. – Poliż mi dupę. Proszę. Chcę czuć twój język na moim odbytku. Rozluźnij mnie. Zrób ze mną, co chcesz, tylko najpierw poliz tę ciasną dziurkę.
Marcin nie dał się prosić dwa razy. Podniósł ją, obrócił twarzą do kanapy, kazał uklęknąć na siedzeniu z kolanami szeroko, tyłkiem wypiętym. Ściągnął jej majtki, rzucił je na podłogę. Ola była gładko ogolona, cipka już lśniąca, spuchnięta, a nad nią mały, różowy, zaciśnięty otworek odbytu. Marcin rozchylił jej pośladki kciukami i zbliżył twarz. Najpierw oblizał jej cipkę od dołu do góry, zbierając soki, a potem przesunął język wyżej – prosto na odbyt. Oblizał go wolno, kręcąc językiem wokół, spłaszczając go i naciskając na sam środek. Ola jęknęła głośno, wbijając twarz w poduszkę.
– Ooo fucking… tak, liż mnie tam… kurwa, jak to jest dobre…
Marcin ssał, lizał, wbijał czubek języka w ten ciasny pierścień, czując, jak się lekko rozluźnia pod wilgocią i naciskiem. Dłoń wsunął jej między nogi, dwa palce wsunął w mokrą cipkę, pompując wolno, podczas gdy język pracował nad jej dupą. Ola trzęsła się, biodra pchała do tyłu, w jego twarz.
– Mokro… jestem cała mokra… Marcin, proszę… palce. Weź palce i rozciągnij mi odbyt. Powoli. Chcę czuć, jak mnie otwierasz.
Marcin plunął na jej odbyt, posmarował śliną, a potem przyłożył gruby wskazujący palec. Nacisnął. Pierścień stawiał opór, ale Ola oddychała głęboko, pchała się do tyłu. Palec wszedł – najpierw do pierwszego stawu, potem głębiej, aż po knykieć. Ola wydała z siebie niski, zwierzęcy dźwięk.
– Jebię… jestem taka ciasna… czujesz? Kurwa, twój palec jest taki gruby…
– Jeszcze bardziej będzie, jak ci kutasa wepchnę – warknął Marcin, kręcąc palcem w środku, rozciągając ścianki. Dodał śliny, drugi palec. Ola krzyknęła krótko, kiedy drugi wcisnął się obok pierwszego. Marcin pracował wolno – wsuwał, wyjmował, rozchylał nożyczkami, smarując jej odbyt jej własnymi sokami z cipki i swoją śliną. Widział, jak otwór się rozciąga, jak robi się różowy, wilgotny, jak Ola drży na całym ciele.
– Trzy… daj trzy… – błagała, głos złamany. – Chcę być gotowa na twój fiut. Chcę, żebyś mnie rozwalił, ale najpierw palcami… proszę, Marcin, rozjeb mi tę dupę paluchami…
Marcin wcisnął trzeci palec. Ola wygięła plecy w łuk, głośno sapnęła, cipka skurczyła się wokół niczego, sok spłynął jej po udach. Marcin pompował trzema palcami w jej odbyt, wolno, głęboko, słysząc mokre odgłosy, czując, jak mięśnie zaciskają się i puszczają. Drugą ręką masował sobie kutasa – twardy jak kamień, żyły nabrzmiałe, główka fioletowa, gotowa wybuchnąć.
Ola odwróciła głowę, spojrzała na niego przez ramię, oczy zamglone, usta otwarte.
– Widzisz, jak cię biorę? Widzisz, jak moja dupa połyka twoje palce? Błagam… nie przestawaj. Jeszcze głębiej. Chcę czuć, że zaraz nie wytrzymam. Że zaraz dojść z samych palców w tyłku…
Marcin pochylił się, ugryzł ją w pośladek, zostawiając ślad zębów, a palce wciąż pracowały – wsuwał je po knykcie, wykręcał, rozciągał. Ola jęczała bez wstydu, głośno, wulgarne słowa wypadały jej z ust same:
– Tak… jeb moją ciasną dziurę… rozciągnij mnie… kurwa, Marcin, jestem twoja… cała twoja dupa…
Napięcie wisiało w powietrzu gęste jak dym. Marcin czuł, że zaraz nie wytrzyma – że albo jej zaraz wsunie kutasa, albo spuści się na sam widok jej rozwartego, wilgotnego odbytu. Ola pchała się na jego dłoń jak wściekła, cipka drgała, a odbyt zaciskał się rytmicznie wokół trzech palców. Oboje byli na skraju – oddychali ciężko, spoceni, głodni.
Marcin wyciągnął palce wolno, z mokrym dźwiękiem. Ola zaskomlała z pustki. Odwrócił ją z powrotem do siebie, pocałował brudno, dając jej posmakować własnego odbytu na języku.
– Zaraz ci dam to, o co prosisz – szepnął jej do ucha, głos niski, drżący od powstrzymywanej żądzy. – Ale najpierw popatrz, jak jesteś otwarta. Jak ta dupa już na mnie czeka.
Położył ją z powrotem na brzuchu, rozchylił pośladki, plunął znowu na rozluźniony otwór. Jego kutas leżał ciężko na jej krzyżu, pulsując. Ola wyciągnęła rękę do tyłu, złapała go, poprowadziła główkę w dół, prosto między pośladki, wciskając czubek w swój jeszcze drżący, mokry odbyt.
– Wejdź… – wyszeptała. – Powoli. Chcę czuć każdy centymetr. Chcę, żebyś mnie napełnił.
Marcin pochylił się nad nią, jedną ręką trzymając się kanapy, drugą kierując fiuta. Główka nacisnęła. Pierścień stawił opór, potem ustąpił o milimetr. Ola wzięła powietrze głęboko, paznokcie wpiły się w materiał kanapy. Marcin poczuł ten niemożliwy uścisk – gorący, jedwabisty, ciaśniejszy niż cokolwiek, co kiedykolwiek czuł. Wsunął tylko sam czubek i zatrzymał się, oddychając ciężko, walcząc ze sobą, żeby nie wbić się do końca jednym pchnięciem.
Ola drżała pod nim, szeptała jego imię, prosiła o więcej, o jeszcze, o głębiej – a Marcin trzymał się na skraju, kutas ledwo w niej, palce wciąż śliskie od jej soków, całe ciało napięte jak struna. Wieczór dopiero się rozkręcał. Dom letniskowy pachniał sexem i sosną, a przed nimi było jeszcze wszystko – każde pchnięcie, każdy krzyk, każda fala, której jeszcze nie przeżyli.
Marcin wcisnął główkę jeszcze milimetr głębiej i Ola jęknęła, paznokcie wbijając w kanapę. Czuła, jak pierścień jej odbytu rozciąga się wokół grubej, gorącej główki, jakby chciał jednocześnie wpuścić i wypchnąć. Oddychała głęboko, biodra drżały.
– Zaraz… – syknął. – Najpierw cię porządnie nasmaruję. Chcę, żebyś brała cały kutas bez rozrywania.
Wyciągnął się tylko czubkiem, zostawiając jej otwór lekko rozwarty i błyszczący. Sięgnął po butelkę lubrykantu, którą wcześniej przygotował na stoliku. Gruba, chłodna struga spłynęła prosto między jej pośladki, spływając po różowym, drżącym pierścieniu. Marcin wtarł go kciukami, wciskając żel głęboko do środka, kręcąc, rozmasowując. Ola sapała, pchała tyłek w jego dłonie.
– Kurwa, jak zimno… i grube… więcej, Marcin, zalej mnie tym…
Wcisnął dwa palce od razu. Weszły łatwiej niż wcześniej, ślizgając się w gęstym lubrykancie. Ola krzyknęła krótko, kiedy rozchylił je nożyczkami w środku, rozciągając ścianki. Trzeci dołączył bez litości – gruby, spękany paluch budowlanca wszedł po knykcie, pompując wolno, głęboko. Mokre, chlupoczące dźwięki wypełniały pokój. Marcin kręcił, wykręcał, wciskał aż po nasadę, czując, jak jej dupa połyka i zaciska się rytmicznie.
– Widzisz, jak się otwierasz, szmato? Trzy palce i już drżysz. Zaraz dostaniesz coś grubszego.
Ola odwróciła głowę, oczy zamglone, usta otwarte.
– Wsadź mi go… proszę… chcę jeździć na twoim kutasie. Chcę sama sobie wbijać go w dupę.
Marcin usiadł na kanapie, kutas sterczący pionowo, żyły nabrzmiałe, cała długość lśniąca od lubrykantu i jej soków. Ola wspięła się na niego twarzą do przodu, kolana szeroko po bokach jego bioder. Chwyciła jego fiuta u nasady, ustawiła główkę prosto na swój rozluźniony, ociekający otwór i opuściła się. Pierścień stawił opór, potem ustąpił z mokrym dźwiękiem. Główka weszła, potem jeszcze centymetr, dwa. Ola sapnęła głośno, zatrzymując się, czując, jak ścianki jej odbytu rozciągają się niemożliwie wokół jego grubości.
– Jebię… jest taki gruby… czuję, jak mnie rozpycha…
Powoli, zębami zaciśniętymi, opuszczała się niżej. Każdy milimetr palił słodkim, rozciągającym bólem, który natychmiast mieszał się z rozkoszą. Kiedy wzięła go do połowy, zaczęła kołysać biodrami, wkręcając się, wbijając głębiej. Marcin trzymał jej biodra, kciuki wbijając w miękkie mięso pośladków, patrzył, jak jego kutas znika w jej ciasnym tyłku.
– Tak, jazda na nim, mała… bierz cały. Chcę czuć, jak twoja dupa połyka mnie do jaj.
Ola opuściła się do końca. Jego kutas wszedł po samą nasadę, jaja uderzyły o jej cipkę. Krzyknęła głośno, wyginając plecy, piersi drżąc pod koszulką. Siedziała chwilę nieruchomo, oddychając ciężko, czując się kompletnie wypełniona, rozbita, pełna. Potem uniosła się i opuściła znowu – wolno na początku, potem szybciej. Mokre, squelching dźwięki, kiedy jej dupa spływała po jego fiucie w dół i w górę. Lubrykant spływał po jajach Marcina. Ola jęczała bez wstydu, dłonie na jego piersi, paznokcie wbijając w skórę.
– Kurwa… jestem tak pełna… twój kutas w mojej dupie… jebię, jak głęboko…
Marcin sapnął, biodra pchał do góry, dopasowując się do jej rytmu. Widział, jak jej brzuch lekko wybrzusza się od jego grubości w środku, jak cipka ocieka sokami na jego jajach. Ola galopowała coraz dzikiej, pośladki klaskające o jego uda, odbyt zaciskający się przy każdym uniesieniu.
Po kilku minutach Marcin złapał ją mocno, uniósł i obrócił. Wypchnął ją na brzuch na kanapę, kazał uklęknąć z kolanami szeroko, tyłkiem wysoko. Wbił się z powrotem jednym długim, twardym pchnięciem – od razu po jajca. Ola wrzasnęła w poduszkę.
– Na czworaka, dziwko – warknął, chwytając ją za biodra. – Teraz cię jebię jak należy.
Zaczął rżnąć. Mocne, głębokie pchnięcia, biodra uderzające o jej pośladki z głośnym klaskaniem. Każde wbicię rozciągało jej odbyt do granic, wyciągało wilgotny dźwięk. Marcin klepał ją otwartą dłonią – raz, drugi, trzeci – czerwone ślady pojawiały się na białej skórze. Ola krzyczała przy każdym klapsie, pchała tyłek do tyłu, biorąc go jeszcze głębiej.
– Moja mała analna dziwka – syczał jej nad uchem, nie zwalniając. – Pierwszy raz w dupie i już jebiesz się jak profesjonalistka. Słyszysz, jak twoja dupa chłeptać mój kutas? Taka ciasna, taka chciwa… bierz, kurwa, bierz cały.
Ola była poza sobą. Cipka pulsowała pusta, łechtaczka ocierała się o kanapę przy każdym wstrząsie. Czółka spocona, włosy przyklejone do twarzy, usta otwarte w ciągłym jęku.
– Tak… jeb moją dupę… mocniej… jestem twoja analna dziwka… Marcin… kurwa, dochodzę…
Orgazm uderzył ją jak piorun. Odbyt zacisnął się konwulsyjnie wokół jego kutasa, fale skurczów przechodziły przez całe ciało. Ola krzyczała głośno, niemal wyjąc, biodra drgały niekontrolowanie, sok trysnął z cipki na jego jaja i na kanapę. Marcin nie zwalniał – wbijał się głęboko przez cały jej orgazm, czując, jak jej dupa doi go rytmicznie, ściągając, ssąc.
– Tak, dawaj… dojść z moim fiutem w dupie… dobra dziewczyna…
Kiedy Ola jeszcze drżała po fali, Marcin wbił się po samą nasadę i zaryczał. Spuścił się obficie – grube, gorące strzały spermy strzelały prosto w jej odbyt, pulsując, wypełniając. Czuł, jak jego kutas drga w jej cieple, jak sperma zalewa ścianki. Ola sapnęła, czując każde pulsowanie, każde ciepło w środku.
Został w niej chwilę dłużej, oddychając ciężko, potem wolno wyciągnął. Otwór Oli został rozwarty, różowy, ociekający. Gruba struga białej spermy natychmiast zaczęła spływać po jej cipce i udach. Ola uśmiechnęła się, wciąż leżąc na brzuchu, i świadomie ścisnęła pośladki. Czuła, jak reszta jego ładunku wyciska się powoli, spływając jeszcze więcej.
– Kurwa… tyle tego… – wyszeptała z zadowolonym uśmiechem. – Czuję, jak mi wycieka z dupy.
Odwróciła się, uklęknęła przed nim i wzięła jego jeszcze półtwardy, ociekający kutas do ust. Lizała wolno, dokładnie – zbierała resztki spermy, swój smak, lubrykant. Język krążył po główce, po żyle, wsysała go czysto, aż lśnił od jej śliny. Marcin głaskał jej włosy, patrząc w dół.
Ola oderwała usta, uniosła wzrok, wciąż trzymając go w dłoni.
– To dopiero początek mojej analnej przygody – szepnęła chrapliwie, z tym samym brudnym błyskiem w oku. – Następnym razem weźmiesz mnie w toalecie w barze, w przerwie. Wsadzisz mi kutas w dupę między kolejkami, a ja wrócę za barem z twoją spermą w środku i uśmiechem. Albo przyjedziesz w weekend i jebiesz mnie cały dzień tylko w tyłek, aż nie będę mogła chodzić. Już planuję, jak cię wezmę następny raz… i następny. Moja dupa jest twoja na dobre.
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories