Zagubiona stawka w stajni
28-letni Marcin ostro rżnie 24-letnią Noelle w dupę w swojej stajni po przegranym zakładzie.
Marcin miał dwadzieścia osiem lat i stajnię, która pachniała sianem, skórą i wilgotnym drewnem. Stał w przejściu między boksami, gdy drzwi skrzypnęły i weszła ona — Noelle, dwadzieścia cztery lata, amazonka z pewnym krokiem i warkoczem zsuwającym się na ramię. Przegrany zakład sprowadził ją tu po konia, ale od pierwszego spojrzenia coś iskrzyło mocniej niż sama stawka.
— Noelle — rzucił, opierając się o belkę. — Koń gotowy. Możesz go zabrać.
Ona uśmiechnęła się krzywo, zbliżając się na tyle, by poczuł zapach jej skóry zmieszany z zapachem stajni.
— Stawka była wysoka, Marcin. Może zapłacę w inny sposób.
Jej palce musnęły klamrę jego paska. On złapał ją za nadgarstek, ale nie odepchnął — przyciągnął bliżej. Oddychali sobie w twarz. Pożądanie było natychmiastowe, grube, bez owijania.
— Mów wprost — warknął jej do ucha.
— Chcę się tobą bawić. Tu. Teraz.
Pocałował ją ostro, wbijając język między wargi. Noelle odpowiedziała z taką samą chciwością, wplątując palce w jego włosy. Przycisnął ją do boku boksu; jej biodra przetarły się o jego udo, a on wyczuł, jak twardnieje mu kutas w spodniach. Obmacywał jej piersi przez koszulę, ściskał pośladki, aż westchnęła mu w usta. Ona sama sięgnęła niżej i chwyciła go przez materiał, mierząc grubość.
— Od dawna fantazjuję o ostrym seksie w stajni — szepnęła mu prosto do ucha, głos chrapliwy. — Szczególnie o tym, żeby poczuć cię głęboko w tyłku. Żebyś mnie rozerwał, Marcin. Żebym poczuła każdego centymetra.
Jego dłoń wsunęła się jej między nogi, wyczuwając wilgoć już przez legginsy.
— Chcesz, żebym cię wyrżnął w dupę.
— Tak. Głośno i ostro. Chcę tego.
— Ja też. Powiedz jeszcze raz.
— Chcę twojego kutasa w mojej dupie. Teraz.
Rozebrała się sama, bez wahania. Koszula spadła na siano, legginsy zjechały wraz z majtkami. Stanęła naga przy belce, wypięła tyłek, rozstawiła nogi. Marcin zdjął koszulę i rozpiął spodnie; jego twardy kutas wyskoczył, gruby, żyłkowany, już lśniący na główce. Podszedł za nią, klepnął ją w pośladek tak, że odbił się dźwięk.
— Jeszcze raz potwierdź — zażądał, gładząc jej dziurkę kciukiem.
— Rżnij mnie w tyłek. Chcę. Proszę.
Uklęknął za nią. Najpierw rozchylił jej pośladki i wbił wzrok w ciasny, różowy odbyt. Oblizał kciuk i powoli wciskał go w głąb, kręcąc, rozluźniając. Noelle jęknęła, wbijając paznokcie w belkę. Potem dołączył język — mokry, natarczywy, krążący wokół brzegu, wsuwający się głębiej. Ssał, lizał, wsuwał dwa palce obok języka, rozciągając ją metodycznie. Jej cipka ociekała, a ona sama pchała się do tyłu na jego twarz.
— Kurwa… tak… głębiej palcami…
Dodał trzeci palec, rozwierając ją, aż jej odbyt pulsuje i mięknie. Język znów wszedł obok, mokro, głośno. Marcin czuł jej smak, czuł, jak się trzęsie. Gdy jej nogi zaczęły się uginać, wstał. Naślinł kutasa, przyłożył główkę do rozluźnionej dziurki i pchnął.
Wszedł ostro, jednym długim ruchem, aż jądra uderzyły o jej cipkę. Noelle krzyknęła z rozkoszy, nie z bólu — pełna, głodna.
— Jebie… jaki gruby… bierz mnie…
Trzymał ją za biodra i rżnął w pozycji stojącej, przy belce. Każde pchnięcie było głębokie, surowe, rytmiczne. Skóra o skórę, odgłos mokrego tarcia wypełniał stajnię. Jej dupa zaciskała się wokół niego jak imadło; on spoglądał w dół i widział, jak jego kutas znika w niej po same jaja, jak brzeg jej odbytu wciąga się i rozciąga. Klepał ją w pośladki, ściskał, rozchylał jeszcze mocniej.
— Taka ciasna dupka… bierzesz mnie całego jak dzika suką.
— Bo jestem twoją suką na ten wieczór — wyjęczała. — Rżnij mocniej. Głębiej w tyłek.
Przyspieszył. Belka drżała. Siano sypało się z belki nad nimi. Noelle sięgała do tyłu i rozchylała sobie pośladki sama, żeby brał jeszcze głębiej. Jej piersi kołysały się przy każdym uderzeniu. Marcin wsunął rękę do przodu, znalazł jej łechtaczkę i tarł w kółko, nie zwalniając tempa w dupie.
Potem ściągnął z boku koc, rzucił go na siano i wyciągnął się z niej na moment tylko po to, by położyć się na plecach. Kutas sterczał pionowo, lśniący od jej soków i śliny. Noelle nie czekała na zaproszenie — wspięła się na niego twarzą do niego, ustawiła główkę pod swoim tyłkiem i opuściła się jednym, zdecydowanym ruchem. Weszła na niego do końca, krzycząc, gdy jego grubość znów wypełniła ją po brzegi.
— Kurwa, Marcin… czuję cię w brzuchu…
Zaczęła jeździć sama. Unosiła biodra i spadała mocno, wbijając się na kutasa coraz głębiej. On trzymał ją za talię, pomagając, podrzucając biodrami do góry przy każdym jej opadnięciu. Pozycja na jeźdźca dawała mu widok na jej twarz — spoconą, otwarte usta, oczy półprzymknięte z rozkoszy — i na to, jak jej dupa połyka go całego.
— Mocniej — syczała, przyspieszając. — Rżnij mnie jeszcze mocniej i głębiej w tyłek. Nie oszczędzaj. Chcę czuć, że mnie niszczysz.
Chwycił ją mocniej i zaczął wbijać się od dołu jak tłok — twarde, głębokie pchnięcia, które wydobywały z niej głośne, zwierzęce dźwięki. Ona napierała się w dół z taką samą siłą, ich ciała uderzały o siebie mokro. Stajnia wypełniła się odgłosami skóry, jej krzyków i jego niskich, gardłowych pomruków.
— Taką dupę trzeba rżnąć do oporu — warknął. — I ty tego chcesz.
— Chcę. Chcę twojej spermy w dupie. Nie wyciągaj, aż się spuścisz.
Intensywność rosła. Jej cipka zaciskała się w pustce, a odbyt maglował jego kutasa rytmicznie. Marcin poczuł, że zaraz eksploduje; złapał jej sutki, ścisnął, a ona zaryczała i zaczęła dochodzić — całe ciało drżało, dupa pulsowała wokół niego falami, sok spływał jej po udach na jego jaja. To wystarczyło. Wbili się w siebie ostatnimi, gwałtownymi pchnięciami i on wylał się głęboko w jej tyłek — gęste, gorące strzały, jeden za drugim, napełniając ją, aż poczuła ciepło rozlewające się w środku. Jęczała przez cały jego orgazm, wciąż lekko poruszając biodrami, doiąc z niego resztki.
Oddychali ciężko. Marcin trzymał ją jeszcze chwilę nabitą na sobie, po czym powoli, centymetr po centymetrze, wyciągnął kutasa z jej czerwonej, rozwartej dziurki. Sperma wypłynęła zaraz za nim — gęsta, biała, spływająca po jej odbycie i w dół ud. Noelle została na nim klęcząc, oparła dłonie o jego klatkę, spoglądając w dół na bałagan między nimi z lubieżnym, nienasyconym uśmiechem. Jej dupa wciąż drgała, otwarta, pełna jego nasienia.
— Nie skończyliśmy — szepnęła, głos niski, ochrypły. — Koń może poczekać. A ja… ja dopiero się rozkręcam. Chcę jeszcze. Chcę, żebyś mnie wziął znowu, zanim stajnia ostygnie.
Marcin uniósł dłoń i przesunął kciukiem po jej spuchniętej dziurce, zbierając własną spermę, po czym wsunął jej ten kciuk do ust. Noelle ssała go powoli, patrząc mu w oczy, a w jej spojrzeniu było jasne, że napięcie wcale nie opadło — tylko zmieniło kształt i czekało na kolejną rundę.
Marcin wciąż czuł jej język wokół kciuka, gdy Noelle ssała go wolno, smakując własną mieszankę spermy i śliny. Jej dupa wciąż była otwarta, drżąca, a biała smuga spływała jej po udzie na siano. Nie odrywał wzroku od jej twarzy — spoconej, zarumienionej, z tą nienasyconą iskrą w oczach dwudziestoczteroletniej kobiety, która właśnie dostała to, o co prosiła, i chciała więcej.
— Wstań — rozkazał chrapliwie, wyciągając kciuk z jej ust. — Odwróć się. Na czworaka. Teraz.
Noelle zsunęła się z niego, klękając w sianie. Rozstawiła kolana szeroko, wypięła tyłek wysoko, oparła przedramiona o koc. Marcin klęknął za nią. Jego kutas znów twardniał na widok tej czerwonej, rozwartej dziurki, z której wciąż sączyła się jego sperma. Zebrał ją palcami i wcisnął z powrotem do środka, kręcąc, rozcierając, aż Noelle jęknęła nisko.
— Kurwa, jakaś mokra i luźna po mnie… ale wciąż ciasna jak cholera.
Wsunął dwa palce od razu, potem trzeci. Rozciągał ją na boki, patrzył, jak brzegi się rozchodzą, jak wnętrze pulsuje. Noelle pchała się do tyłu.
— Weź mnie znowu. Nie czekaj. Chcę czuć, jak mnie znowu rozerwiesz.
Naślinł sobie dłoń, polubrykował kutasa jej sokami i resztkami spermy, przyłożył główkę do rozwartego odbytu i wbił się jednym, twardym pchnięciem. Wszedł do końca. Noelle krzyknęła w siano, dłońmi wczepiając się w koc. On złapał ją za biodra i zaczął rżnąć od razu mocno — głębokie, miarowe uderzenia, przy których jądra klepały o jej ociekającą cipkę. Każde pchnięcie wydobywało z niej głośny, zduszony dźwięk.
— Tak… jebaj mnie w dupę… mocniej, Marcin…
Przyspieszył. Skóra o skórę, mokry, oblepiający odgłos wypełniał stajnię razem z jej krzykami. Marcin spoglądał w dół: jego gruby kutas znikał w niej po nasadę, wciągał brzegi jej odbytu, wyciągał je przy cofaniu. Klepnął ją ostro w pośladek, zostawiając czerwony ślad, potem drugi raz, trzeci. Noelle tylko głośniej jęczała i pchała się na niego.
— Rozchyl sobie — warknął. — Pokaż mi, jak bierzesz.
Posłusznie sięgnęła do tyłu obiema dłońmi i rozchyliła pośladki, dając mu pełny widok. On złapał ją za barki i pociągnął do siebie przy każdym pchnięciu, wbijając się jeszcze głębiej. Jego oddech był gorący na jej karku.
— Taka głodna dupa… bierzesz mnie całego jak suką w rui. I lubisz to.
— Lubię… kurwa, lubię… czuję cię w brzuchu… nie przestawaj…
Wyciągnął się nagle, tylko po to, by obrócić ją na bok. Położył ją na kocu, uniósł jej górną nogę wysoko, prawie do ucha, i wbił się znowu. W tej pozycji wchodził pod innym kątem — jeszcze głębszym, ciaśniejszym. Noelle krzyczała bez opamiętania, paznokcie wbijając w siano. Marcin tarł jej łechtaczkę kciukiem, nie zwalniając rytmu w dupie. Jej cipka zaciskała się pusto, soki spływały po jego ręce.
— Dojdź na moim kutasie w tyłku — rozkazał. — Chcę czuć, jak pulsujesz.
Ona zaczęła drżeć prawie od razu. Ciało wygięło się w łuk, odbyt zacisnął się wokół niego falami, a z jej gardła wydobył się długi, zwierzęcy ryk. Marcin nie przestawał rżnąć przez cały jej orgazm — twarde, głębokie pchnięcia, które przedłużały jej drżenie. Gdy wreszcie opadła, oddychając płytko, on wyciągnął się, przewrócił ją na plecy, uniósł jej nogi na barki i wbił się znowu twarzą w twarz.
Patrzył jej w oczy, gdy wchodził. Noelle była cała mokra, spocona, włosy przyklejone do czoła. Uśmiechnęła się krzywo i owinęła nogami wokół jego bioder, przyciągając go bliżej.
— Rżnij mnie, aż nie będę mogła chodzić. Chcę czuć cię jutro przy każdym kroku.
On pochylił się i pocałował ją ostro, gryząc wargę, jednocześnie wbijając się rytmicznie. Dłoń wsunął jej między piersi, ścisnął sutek, przekręcił. Potem przeniósł rękę niżej i znów znalazł łechtaczkę. Trzy bodźce naraz — kutas w dupie, palce na cipce, usta na ustach — sprawiły, że Noelle znów zaczęła się trząść.
— Jeszcze… kurwa, jeszcze raz…
Marcin poczuł, że sam jest blisko. Wyciągnął się gwałtownie, złapał ją za biodra, postawił na czworaka z powrotem i wbił się od tyłu jak szalony. Tempo było bezlitosne. Belka obok drżała. Siano fruwało. Noelle krzyczała jego imię, pchała się na niego, prosiła o więcej, o twardziej, o głębiej. On klepał jej dupa, ściskał, rozchylał, pluł na miejsce połączenia i wcierał, żeby było jeszcze bardziej ślisko.
— Weź moją spermę znowu — warknął. — Chcę napełnić cię do pełna.
— Dawaj… wlej mi wszystko… nie wyciągaj…
Kilka ostatnich, brutalnych pchnięć i Marcin eksplodował. Gorące strzały biły w głąb jej odbytu, fala za falą, aż poczuł, że przelewa się. Noelle dojechała razem z nim — ciało skurczyło się, dupa maglowała go, doiła resztki. Trzymał ją nabitą na sobie długie sekundy, dysząc ciężko, po czym powoli wycofał kutasa. Sperma wypłynęła natychmiast — gęsta, biała, obfita, spływająca po jej rozwartej dziurce, po wargach cipki, po udach, kapiąc na koc i siano.
Noelle osunęła się na bok, drżąc. Marcin położył się za nią, objął ją, wsunął dwa palce z powrotem do jej pełnego tyłka i powoli kręcił nimi, wsuwając spermę z powrotem, rozcierając. Ona jęknęła słabo, ale nie odepchnęła.
— Jeszcze nie skończyłaś — szepnął jej do ucha. — Chcę cię znowu. Na stojąco. Przy belce.
Wstał, podniósł ją. Noelle ledwo stała na nogach, ale oparła się o belkę, wypięła tyłek. Marcin naślinł się jeszcze raz, przyłożył i wszedł — tym razem wolniej, bo była już tak rozmiękła i pełna, że brała go bez oporu, aż po jaja. Zaczął rżnąć spokojniej, głęboko, miarowo, trzymając ją za piersi, gryząc w kark. Ona odchylała głowę, dając mu dostęp do szyi, a dłonią sięgała do tyłu i gładziła miejsce, gdzie jego kutas znikał w niej.
— Czuję, jak ciekniesz ze mnie… — wyszeptała. — I wciąż chcesz więcej.
— Bo twoja dupa jest uzależniająca. I ty to wiesz.
Przyspieszył znowu. Intensywność wróciła. Stajnia pachniała sexem, potem, sianem. Odgłosy ich ciał — mokre, głośne, rytmiczne — mieszały się z jej głośnymi, ochrypłymi krzykami. Marcin wsunął rękę do przodu i wcisnął dwa palce w jej cipkę, podczas gdy kutas maglował odbyt. Podwójne wypełnienie sprawiło, że Noelle wrzasnęła i znów doszła — gwałtownie, z drżeniem, które przeszło przez całe ciało. On poczuł, jak jej mięśnie zaciskają się wokół niego i wokół jego palców, i to wystarczyło, by sam zbliżył się do kolejnego szczytu.
Wyciągnął palce, złapał ją mocniej za biodra i rżnął bez litości, aż jądra podciągnęły się i wylał się w nią trzeci raz — mniej obficie, ale wciąż gorąco, pulsująco. Noelle brała wszystko, pchała się do końca, doiła go ostatnimi skurczami.
Kiedy wreszcie wyciągnął się i cofnął o krok, Noelle osunęła się powoli na siano, na kolana, potem na bok. Jej dupa była czerwona, spuchnięta, rozwarta, cieknąca jego spermą w trzech różnych ładunkach. Oddychała ciężko, uśmiechnięta, z oczami zamkniętymi. Marcin klęknął obok, przeciągnął palcem po jej rozwartej dziurce, zbierając białą smugę, i wsunął jej ten palec do ust. Ona ssała powoli, spoglądając na niego spode łba.
— Koń… — wyszeptała ochryple — może naprawdę poczekać do rana.
Marcin położył się obok niej w sianie, przyciągnął ją bliżej, wsunął rękę między jej pośladki i trzymał dłoń na jej wciąż drgającym, pełnym odbycie, jakby nie chciał jeszcze wypuścić tego, co tam wlał.
W stajni pachnącej sianem i sexem dwudziestoośmioletni mężczyzna trzymał dwudziestoczteroletnią kobietę, której dupa wciąż tętniła jego spermą, i oboje wiedzieli, że przegrany zakład był tylko początkiem.
Jej otwarta, cieknąca dupa w sianie była jedyną stawką, którą naprawdę chciał wygrać.
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories