Obserwując ich pożądanie
Marcin podglądał jak 29-letnia Rosa z mężem pieprzy się co wieczór, aż w końcu zaprosił go do siebie na ostre, spocone ruchanie na
Marcin, trzydziestoczteroletni samotny programista, wniósł ostatnie pudło do nowego mieszkania i od razu podszedł do okna sypialni. Widok był idealny – prosto na sypialnię sąsiadów po drugiej stronie wąskiego podwórka, oddzieloną zaledwie kilkunastoma metrami. Zasłony tam były cienkie, a światło zawsze paliło się wieczorem. Rozpakował się powoli, myśląc tylko o kodzie, deadline’ach i ciszy, której tak potrzebował po ostatnim nieudanym związku. Nie spodziewał się, że ta cisza zostanie przerwana w tak uzależniający sposób.
Pierwszy wieczór zaskoczył go całkowicie. Około dziesiątej w tamtym oknie zapaliło się ciepłe światło. Zobaczył Rosę – dwudziestodziewięcioletnią graficzkę z agencji reklamowej, której ciało znał już z przypadkowych spotkań przy śmietniku. Miała długie, ciemne włosy opadające na ramiona, pełne piersi, które zawsze napinały bluzki, i biodra, które kołysały się leniwie, gdy szła. Jej mąż Theo, wysoki, umięśniony facet po trzydziestce, pracujący w logistyce, właśnie ściągał z niej koszulkę. Marcin zgasił lampkę, usiadł w fotelu przy oknie i nie mógł oderwać oczu.
Rosa roześmiała się cicho, gdy Theo ugryzł ją w szyję. Pozwoliła mu zdjąć stanik. Jej sutki były ciemne i już twarde. Theo chwycił jedną piersią, ssąc mocno, a drugą ugniatał palcami. Rosa odchyliła głowę, jej usta otworzyły się w cichym jęku. Marcin poczuł, jak kutas momentalnie mu twardnieje. „Kurwa, nie powinienem…” – pomyślał, ale ręka sama powędrowała do rozporka. Patrzył, jak Theo klęka, ściąga jej majtki i zanurza twarz między jej udami. Rosa rozłożyła nogi szerzej, opierając jedną stopę na parapecie, i chwyciła go za włosy. Jej biodra poruszały się rytmicznie, ocierając się o jego język. Marcin wyciągnął swojego kutasa i zaczął wolno masować, czując wstyd pomieszany z czystym, zwierzęcym podnieceniem.
Kolejne wieczory stały się rytuałem. Co noc o tej samej porze Rosa i Theo pieprzyli się, a Marcin siedział w ciemnym oknie i oglądał. Raz brał ją od tyłu – jej cycki kołysały się ciężko, uderzając o siebie, gdy Theo walił w nią mocno, trzymając za biodra. Rosa patrzyła wtedy przed siebie, prosto w okno Marcina, choć jeszcze nie wiedział, że go widzi. Innym razem dosiadała go okrakiem na łóżku, opierając dłonie na jego klatce piersiowej i jeżdżąc tak, jakby chciała go zmiażdżyć. Jej cipka błyszczała od soków, słychać było mokre plaśnięcia nawet przez zamknięte okna. Marcin walczył ze sobą, ale za każdym razem dochodził razem z nimi, strzelając gęstą spermą na brzuch i czując coraz silniejsze pragnienie, by znaleźć się tam, wewnątrz tego gorącego, spoconego widowiska. Chciał jej smaku, jej zapachu, chciał, żeby patrzyła na niego, gdy będzie w niej.
Pewnego wieczoru wszystko się zmieniło. Theo pieprzył Rosę w pozycji na łyżeczkę, jedną ręką ściskając jej pierś, drugą trzymając za udo. Rosa podniosła wzrok i spojrzała prosto na Marcina. Ich oczy spotkały się. Zamarł. Czekał na gniew, na zasłonięte zasłony, na krzyk. Zamiast tego Rosa uśmiechnęła się powoli, zmysłowo, i wypchnęła tyłek mocniej do tyłu, przyjmując kutasa męża głębiej. Patrzyła na Marcina bez mrugnięcia, jakby mówiła: „widzisz, jak mi dobrze?”. Od tamtej nocy zasłony już nigdy nie były zaciągnięte. Rosa celowo zostawiała je otwarte. Gdy Theo lizał jej cipkę, ona wbijała wzrok w okno Marcina i oblizywała usta. Gdy dosiadała męża, kręciła biodrami wolniej, bardziej widowiskowo, dotykała swoich piersi i szczypała sutki, patrząc tylko na niego. Marcin masturbował się teraz otwarcie, stojąc przy oknie, a ona uśmiechała się, widząc to.
Napięcie rosło z każdym dniem. Chemia między nimi była już namacalna, ciężka, gorąca.
W końcu Theo spakował walizkę na delegację.
– Będę za pięć dni – powiedział, całując Rosę w drzwiach.
Gdy tylko drzwi się zamknęły, Rosa weszła do sypialni. Tym razem nie zapaliła górnego światła. Podeszła do okna, otworzyła je na oścież. Nocne powietrze wpłynęło do środka. Spojrzała na Marcina, uniosła brew i gestem przywołała go palcem.
– Chodź – powiedziała cicho, ale wyraźnie. – Pokażę ci to na żywo. Chcę, żebyś poczuł.
Marcin nie myślał. Serce waliło mu jak młot. Zszedł na dół, przeszedł przez podwórko i zapukał. Otworzyła natychmiast. Miała na sobie tylko cienki, czarny szlafrok, ledwo związany. Zapach jej skóry uderzył go od razu – ciepły, kobiecy, z nutą podniecenia.
– Wejdź, Marcin – powiedziała niskim głosem, chwytając go za koszulę i wciągając do środka.
Popchnęła go od razu na szeroki, skórzany fotel w salonie. Usiadł. Rosa stanęła dwa kroki przed nim, rozwiązała szlafrok i pozwoliła mu opaść. Jej ciało było jeszcze piękniejsze z bliska – sutki ciemne i sterczące, brzuch gładki, cipka całkowicie ogolona, już błyszcząca od wilgoci.
– Wiedziałam, że mnie podglądasz – zaczęła, siadając na niskim stoliku naprzeciwko i szeroko rozkładając nogi. – I zamiast się wkurwić… robiłam się przez to cholernie mokra.
Jej palce ześlizgnęły się po brzuchu i rozchyliły wargi cipki. Środkowy palec zaczął masować łechtaczkę powolnymi, mokrymi kręgami. Drugi wsunął się do środka z głośnym chlupnięciem.
– Patrzyłeś na mnie, kiedy Theo mnie rżnął… i to mnie nakręcało najbardziej. Myślałam o twoich oczach, o twoim kutasie w ręku. O tym, jak dochodziłeś, patrząc, jak dochodzę.
Marcin oddychał ciężko. Jego kutas napierał na materiał spodni. Rosa pieściła się coraz mocniej, wsuwając już dwa palce, a potem trzy. Jej cipka mlaskała głośno, sok spływał po jej palcach na stolik. Patrzyła mu prosto w oczy, nie uciekając ani na sekundę.
– Chodź bliżej myślami… chcę, żebyś zapamiętał każdy szczegół.
Wstała po chwili, klęknęła między jego nogami, rozpięła mu pasek i wyciągnęła grubego, pulsującego kutasa. Spojrzała na niego z dołu, uśmiechnęła się drapieżnie i bez ostrzeżenia wzięła go głęboko do gardła. Razem z główką połknęła połowę trzonu, potem jeszcze więcej, aż jej nos dotknął brzucha. Zachłysnęła się lekko, ale nie cofnęła. Ślina spłynęła jej po brodzie, gdy zaczęła ruszać głową w górę i w dół, ssąc mocno, pracując językiem.
– O kurwa… Rosa… – jęknął Marcin, chwytając ją za włosy.
Podniosła się po kilku minutach, wspięła na niego okrakiem, chwyciła jego mokrego kutasa i nasadziła się na niego jednym płynnym, mocnym ruchem. Jej cipka była gorąca, ciasna i absolutnie zalana. Zaczęła jeździć od razu mocno, dominując całkowicie. Biodra uderzały o jego uda z głośnym plaśnięciem. Piersi podskakiwały mu przed twarzą. Chwycił je, ścisnął, wziął sutek do ust i zaczął ssać.
– Patrz na mnie – rozkazała zdyszana, nie przerywając kontaktu wzrokowego. – Patrz, jak cię ujeżdżam. To mój rytm. Moja cipka. Rżnij mnie tak, jak chciałeś przez te wszystkie wieczory.
Jechała coraz szybciej, coraz mocniej, kręcąc biodrami, zaciskając się na nim. Pot spływał między ich brzuchami. Jej oddech był urywany, jęki głośne, niehamowane.
– Czuję, jak pulsujesz… dochodzimy razem, teraz!
Jej cipka zacisnęła się mocno, zaczęła drgać, a Rosa wygięła się w łuk, krzycząc. Marcin eksplodował w tym samym momencie – gorące strumienie spermy uderzyły głęboko w jej wnętrze. Trwali tak, spoceni, drżący, złączeni, patrząc sobie w oczy, aż ostatnie skurcze minęły.
Rosa zeszła z niego powoli. Sperma zaczęła spływać po jej udzie. Nie pozwoliła mu wstać.
– Jeszcze nie – powiedziała stanowczo, popychając go z powrotem na fotel. – Usiądź. Patrz.
Wróciła na stolik, rozłożyła nogi jeszcze szerzej niż wcześniej. Cipka była czerwona, otwarta, pełna jego spermy. Wsunęła w siebie trzy palce od razu i zaczęła pieprzyć się nimi szybko, mocno, kciukiem masując łechtaczkę.
– Patrz, jak kończę dla ciebie po raz drugi… Lubię, kiedy na mnie patrzysz. To mnie rozjebuje.
Jej ruchy były desperackie, mokre dźwięki wypełniały pokój. Piersi podskakiwały, oddech stał się chrapliwy. Po niecawej minucie napięła się cała, biodra uniosły się, cipka wytrysnęła małym, gorącym fontannem soków zmieszanych z jego spermą. Krzyknęła głośno jego imię, drżąc przez długie sekundy, patrząc mu prosto w oczy.
Gdy doszła, wstała, podeszła, usiadła mu na kolanach i pocałowała głęboko, agresywnie, wsuwając język do jego ust. Smakowała seksem i pożądaniem.
Oderwała się na chwilę i szepnęła mu prosto do ucha, gorącym, wilgotnym oddechem:
– Następnym razem Theo może nie wyjechać. Może zostać… i patrzeć, jak mnie ostro ruchasz. Myślę, że mu się spodoba. A tobie?
Uśmiechnęła się leniwie, wciąż czując, jak jego kutas znowu zaczyna twardnieć pod nią. Nie powiedziała nic więcej. Zostawiła to w powietrzu, ciężkie, gorące, nienasycone. Marcin wiedział, że nie odejdzie stąd tak łatwo. I że to, co dopiero się zaczęło, będzie o wiele bardziej intensywne, niż mógł sobie wyobrazić.
Marcin poczuł, jak jego kutas nabrzmiewa pod jej mokrą, gorącą cipką, ocierając się o resztki własnej spermy, która wciąż z niej wyciekała. Uśmiechnął się drapieżnie, chwycił ją mocno za biodra i uniósł lekko, by wejść w nią znowu jednym głębokim pchnięciem. Rosa jęknęła głośno, zaciskając palce na jego ramionach, jej paznokcie wbiły się w skórę.
– Tak… właśnie tak – wyszeptała mu prosto w usta, zaczynając poruszać biodrami w wolnym, ale mocnym rytmie. – Chcę, żebyś mnie zerżnął tak, jak będziesz rżnął przy nim. Żeby wiedział, jak bardzo mi stoi na twoim kutasie.
Jej cipka była obrzmiała po pierwszym razie, śliska od mieszaniny soków i spermy, ale wciąż ciasna, pulsująca wokół niego. Marcin chwycił jej pełne piersi, ugniatał je brutalnie, ssąc na przemian to jeden, to drugi sutek. Rosa odchyliła głowę, długie ciemne włosy opadły jej na plecy, a ona przyspieszyła, uderzając tyłkiem o jego uda z głośnym, mokrym plaśnięciem. Pot zaczął spływać po jej brzuchu, po wewnętrznej stronie ud, mieszając się z tym, co wyciekało z niej za każdym razem, gdy nabijała się na jego grubego kutasa.
„Kurwa, to się dzieje naprawdę” – myślał Marcin, patrząc jej prosto w oczy. Jeszcze kilka dni temu stał w ciemnym oknie i spuszczał się na widok jej kołyszących się cycków, a teraz czuł, jak jej ścianki masują go od środka, jak jej sok spływa mu po jajach. Wsunął rękę między ich ciała i zaczął masować jej łechtaczkę szybkimi, mocnymi ruchami. Rosa zawyła, jej ruchy stały się chaotyczne, desperackie.
– Mocniej… pieprz mnie mocniej, Marcin. Chcę czuć cię jutro, kiedy Theo będzie na mnie patrzył.
Przyciągnął ją do siebie, wstał z fotela, nie wychodząc z niej ani na chwilę. Przeszedł kilka kroków i przycisnął ją plecami do ściany. Zaczęła go ujeżdżać w tej nowej pozycji, nogi owinęła mu wokół bioder, a on walił w nią głęboko, mocno, aż obrazy na ścianie drżały. Jej cipka mlaskała obscenicznie przy każdym pchnięciu, sok tryskał na podłogę. Rosa gryzła go w ramię, dławiąc krzyk, ale nie hamowała się zupełnie – jęczała jego imię, przekleństwa, prośby o jeszcze głębiej, jeszcze ostrzej.
Doszedł pierwszy tym razem – gorąca fala spermy wystrzeliła w jej wnętrze tak mocno, że poczuł, jak jej cipka drży w odpowiedzi. Rosa zacisnęła się na nim konwulsyjnie, doszła sekundę później, wyginając się w łuk, cipka wytrysnęła gorącym squirtem, który spłynął po jego nogach. Trzymali się siebie mocno, spoceni, drżący, oddechy zmieszane w jedno. Gdy w końcu postawił ją na podłodze, sperma pociekła jej po udach grubymi, białymi strużkami. Uśmiechnęła się zmęczona, ale zadowolona, pocałowała go w kącik ust.
– Za trzy dni wraca. Bądź gotowy. Chcę, żebyś go zerżnął tak, jak mnie podglądałeś przez te wszystkie tygodnie. A on… on lubi patrzeć. Zobaczy, jak naprawdę dochodzę.
Marcin wrócił do siebie tej nocy z obolałym kutasem i głową pełną obrazów. Nie spał dobrze. Czekał.
Trzeciego wieczoru dostał wiadomość: „Drzwi otwarte. Czekamy.”
Serce waliło mu jak młot, gdy przekraczał próg ich mieszkania. W salonie paliło się tylko kilka lamp, tworząc ciepłe, intymne światło. Theo siedział w tym samym skórzanym fotelu, w którym Marcin pieprzył jego żonę trzy dni wcześniej. Wysoki, umięśniony, po trzydziestce, w luźnych spodniach, z drinkiem w ręku – ale nie wyglądał na wkurwionego. Patrzył na Marcina spokojnie, z ciekawością graniczącą z podnieceniem. Rosa stała przy oknie, tym samym, przez które Marcin ją podglądał. Miała na sobie tylko cienką, czarną halkę, która ledwo zakrywała jej cipkę i tyłek. Sutki prześwitywały przez materiał.
– No i jesteś – powiedziała niskim, seksownym głosem. – Theo wie wszystko. Od początku. Lubi, kiedy na mnie patrzysz. A teraz… będzie patrzył, jak mnie bierzesz.
Theo skinął głową, rozsiadł się wygodniej i rozpiął rozporek. Jego kutas był już półtwardy.
– Rób z nią, co chcesz – powiedział spokojnie, głosem lekko zachrypniętym. – Chcę zobaczyć, jak ją rozjebujesz. Jak dochodzi na twoim kutasie tak, że ledwo mówi.
Rosa podeszła do Marcina, pocałowała go głęboko, agresywnie, wsuwając mu język do gardła. Potem odwróciła się twarzą do męża, oparła ręce o parapet okna i wypięła tyłek w stronę Marcina. Halka podjechała jej do pasa. Cipka była już mokra, wargi nabrzmiałe, błyszczące.
– Zacznij od tyłu – szepnęła. – Tak jak lubiłeś mnie widzieć.
Marcin nie czekał. Ściągnął spodnie, kutas mu stanął na baczność – gruby, pulsujący, żyły nabrzmiałe. Chwycił ją za biodra i wszedł w nią jednym mocnym pchnięciem aż po jaja. Rosa krzyknęła, jej palce zacisnęły się na parapecie. Zaczął rżnąć ją mocno, rytmicznie, biodra uderzały o jej okrągły tyłek z głośnym klaśnięciem. Każdy ruch wyciskał z niej mokre, obsceniczne dźwięki. Jej cipka chlupotała, sok spływał po jej nogach.
– Patrz na nią, Theo – wydyszał Marcin, nie przerywając. – Patrz, jak jej cipka mnie połyka.
Theo wyciągnął swojego kutasa i zaczął go powoli masować, oczy wlepione w miejsce, gdzie kutas Marcina znikał w cipce jego żony. Rosa patrzyła na męża przez ramię, oczy miała zamglone z rozkoszy.
– Widzisz? – jęknęła. – Widzisz, jak mnie wypełnia? Jest grubszy niż twój… o kurwa, właśnie tam…
Marcin przyspieszył, jedną ręką chwycił ją za włosy, odciągając jej głowę do tyłu, drugą wymierzył mocny klaps w jej tyłek. Ciało Rosy zadrżało, cipka zacisnęła się na nim jak imadło. Dochodziła pierwsza, głośno, niehamowanie, cipka wytrysnęła sokiem, który opryskał uda Marcina i podłogę. Nie przestał. Rżnął ją jeszcze mocniej, aż jej nogi drżały.
Przenieśli się na kanapę. Rosa położyła się na plecach, rozłożyła nogi szeroko, jedną stopę opierając o oparcie. Marcin uklęknął między jej udami i wszedł znowu, tym razem patrząc jej prosto w oczy. Theo podszedł bliżej, stanął obok, wciąż waląc swojego kutasa, ale nie dotykał żony – tylko patrzył. Rosa chwyciła Marcina za szyję, przyciągnęła go do siebie i wyszeptała mu w usta:
– Zerżnij mnie tak, żeby zapamiętał. Chcę twoją spermę w sobie, kiedy on będzie patrzył.
Marcin pieprzył ją w pozycji misjonarskiej, głęboko, mocno, jego brzuch uderzał o jej łechtaczkę przy każdym pchnięciu. Pot spływał po ich ciałach, włosy Rosy kleiły się do czoła, jej piersi podskakiwały rytmicznie. Theo dyszał coraz głośniej, jego ręka poruszała się szybciej.
– Kurwa… jest taka mokra – mruknął Theo. – Jeszcze nigdy nie widziałem jej takiej napalonej.
Rosa doszła po raz drugi, wyjąc imię Marcina, jej cipka zalała go gorącym strumieniem. Marcin nie wytrzymał. Wyciągnął kutasa w ostatniej chwili i spuścił się na jej brzuch i piersi – gęste, białe strumienie spermy pokryły jej ciało. Theo jęknął i też doszedł, strzelając na podłogę obok kanapy.
Rosa leżała przez chwilę, oddychając ciężko, sperma spływała po jej skórze. Potem uśmiechnęła się leniwie, zebrała palcem trochę nasienia Marcina i oblizała go, patrząc na obu mężczyzn.
– Następnym razem… obaj – powiedziała cicho.
Potem zapadła cisza.
Całe mieszkanie wypełniło się tylko ciężkimi oddechami, które powoli się uspokajały. Rosa leżała rozłożona na kanapie, ciało błyszczące od potu i spermy. Marcin klęczał między jej nogami, kutas wciąż na wpół twardy, kapiący resztkami orgazmu. Theo opadł na fotel, głowa odrzucona do tyłu, pierś unosząca się i opadająca. Żadne z nich nie powiedziało już ani słowa. Okno za nimi było otwarte, nocne powietrze wpadało do środka, chłodne i spokojne. Światło lampy drgało lekko. Cisza była absolutna, gęsta, nasycona zapachem seksu, potu i spełnienia. Trwali tak długo, bez ruchu, bez słów – tylko oddechy, bicie serc i echo tego, co przed chwilą rozrywało ich wszystkich na kawałki.
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories