Poddanie w Czerwieni
28-letnia biała architektka Kasia ostro rżnie się z czarnym fotografem na czerwonej kanapie.
Kasia weszła do apartamentu na ostatnim piętrze wieżowca przy placu Trzech Krzyży i od razu uderzył ją zapach drogiego drewna, skóry i subtelnego męskiego piżma. Miała dwadzieścia osiem lat, była białą Polką z Warszawy, elegancką architektką wnętrz, która projektowała apartamenty dla najbogatszych klientów stolicy. Dziś jednak przyszła tu jako modelka do własnego portfolio – chciała pokazać nie tylko swoje projekty, ale też siebie jako zmysłową kobietę. Serce waliło jej mocno, gdy zamknęła za sobą drzwi.
Z głębi salonu wyszedł on. Trzydziestodwuletni czarnoskóry Amerykanin, fotograf, który przyjechał do Polski na kilka miesięcy. Nazywał się Victor. Był wysoki, szeroki w barach, z ramionami jakby wyrzeźbionymi z czarnego marmuru. Biała koszulka opinała jego klatkę, a czarne spodnie podkreślały masywne uda. Gdy ich spojrzenia się spotkały, powietrze między nimi jakby zgęstniało.
– Kurwa, Kasia… – powiedział niskim, dudniącym głosem, mierząc ją wzrokiem od szpilek po dekolt. – Jesteś o wiele lepsza na żywo. Te biodra, ten biały tyłek, który aż prosi się o mocne dłonie… Już mi staje na sam twój widok.
Kasia poczuła gorąco między nogami. Jej cipka zacisnęła się mimowolnie, a majtki momentalnie zrobiły się wilgotne. Nigdy żaden mężczyzna nie powiedział jej tego tak otwarcie, tak brudno, i to już w progu. W głowie wirowało jej: „Boże, on jest ogromny… ten czarny kutas musi być gruby jak moja ręka. Czuję się jak napalona suka, a jeszcze nawet nie zaczęliśmy”.
– Dziękuję – wyszeptała, ale głos jej drżał. – Ty też… robisz wrażenie.
Victor uśmiechnął się drapieżnie, podszedł bliżej i bez ceregieli położył jej dłoń na biodrze, jakby to było najnormalniejsze powitanie na świecie.
– Nie udawaj grzecznej architektki. Widzę, jak ci sutki sterczą pod tą bluzką. Już jesteś mokra, prawda?
Kasia przełknęła ślinę i skinęła głową, zbyt podniecona, żeby kłamać. Czuła ciepło jego ciała, zapach jego skóry – męski, ciężki, uzależniający. Poprowadził ją do salonu, gdzie dominowała ogromna, głęboka czerwona kanapa. Światło wpadające przez panoramiczne okna malowało wszystko w odcieniach czerwieni i złota.
– Zaczniemy przy oknie – powiedział, ustawiając aparat na statywie. – Potem przejdziemy na kanapę. Chcę pokazać twoje ciało tak, jak na to zasługuje. Bez udawania.
Sesja ruszyła powoli. Victor strzelał klatki, a jego komendy stawały się coraz bardziej bezpośrednie.
– Oprzyj się plecami o szybę. Wypnij tyłek. Mocniej. Wyobraź sobie, że ktoś cię bierze od tyłu i chcesz mu się pokazać z najlepszej strony.
Kasia wykonywała polecenia, ale czuła, że jej ciało chce więcej. Bluzka coraz bardziej się rozchylała, spódnica podjeżdżała po udach. Victor oblizał wargi.
– Rozepnij guziki. Wszystkie. Chcę widzieć te białe cycki w koronkowym staniku.
Zrobiła to. Bluzka zsunęła się z ramion i upadła na podłogę. Stojąc w samej spódnicy i biustonoszu, Kasia czuła się naga, pożądana i cholernie podniecona. Jej sutki były twarde jak kamienie, cipka pulsowała, a wilgoć zaczęła już przeciekać na wewnętrzną stronę ud.
– Kurwa, ale ty jesteś piękna – mruknął Victor, podchodząc bliżej. – Ta biała skóra przy mojej czarnej… idealny kontrast. Teraz na kanapę. Usiądź, rozłóż nogi szerzej. Pokaż mi, jak bardzo chcesz być sfotografowana jak dziwka.
Kasia usiadła na czerwonej kanapie. Materiał był chłodny i gładki pod jej rozgrzanymi udami. Rozsunęła kolana, spódnica podjechała prawie do bioder, ukazując czarne koronkowe majtki, na których już widać było ciemną plamę wilgoci. Victor klęknął kilka kroków przed nią, aparat w rękach, ale jego oczy były głodne.
– Zdejmij spódnicę. Sama. Powoli.
Zsunęła zamek i uniosła biodra. Materiał opadł na podłogę. Teraz siedziała przed nim tylko w bieliźnie i szpilkach. Victor odłożył aparat na stolik i podszedł jeszcze bliżej. Powietrze między nimi drżało.
– Dotknij mnie – poprosiła nagle Kasia, jej głos był ochrypły z pożądania. – Dla lepszego ujęcia… trzeba, żeby skóra była… rozgrzana. Połóż na mnie te swoje duże czarne dłonie. Proszę.
Victor nie czekał ani sekundy. Jego gorąca dłoń spoczęła na jej udzie, tuż przy krawędzi majtek. Druga powędrowała na brzuch, potem wyżej, aż palce musnęły dolną część jej piersi. Kasia jęknęła cicho. Czuła, jak prąd przeskakuje między nimi.
– Jesteś pewna? – zapytał, ale jego oczy mówiły, że już wie odpowiedź.
– Tak… kurwa, tak. Dotykaj mnie mocniej.
Jego palce wsunęły się pod koronkę stanika i złapały jej sutek, ścisnęły go mocno. Kasia wygięła plecy, a z jej ust wyrwał się głośny jęk. Victor nachylił się i pocałował ją – mocno, bez ceregieli, jak mężczyzna, który wie, że zaraz zerżnie kobietę na tej kanapie. Jego język wdarł się do jej ust, dominując, smakując. Pachniał kawą i czystą męskością. Kasia odpowiedziała równie zachłannie, łapiąc go za kark, wbijając paznokcie w jego skórę.
Pocałunek był mokry, brudny, pełen śliny i głodu. Victor ścisnął jej drugą pierś, potem zsunął dłoń niżej, między jej rozłożone uda i przycisnął palcami mokrą plamę na majtkach.
– Jesteś cała zalana, mała biała suko – wysapał mu w usta. – Czuję, jak twoja cipka pulsuje. Chcesz tego wielkiego czarnego kutasa, co?
– Tak… – jęknęła Kasia w jego wargi, biodra same jej się uniosły, ocierając się o jego dłoń. – Chcę, żebyś mnie zerżnął. Mocno. Na tej czerwonej kanapie. Już teraz czuję, że mnie rozepniesz…
Victor warknął gardłowo, pocałował ją jeszcze głębiej, wsuwając język tak daleko, jakby już ją rżnął. Jego palce odsunęły majtki na bok i musnęły jej mokrą, gorącą szparkę. Kasia drgnęła, jęknęła mu prosto w usta. Czuła, jak jego kutas – wielki, twardy, napierający przez spodnie – przyciska się do jej uda. Była gotowa rozłożyć nogi szerzej, błagać, żeby ją wypełnił.
Ale on się odsunął tylko na tyle, żeby spojrzeć jej w oczy. Oddychali ciężko, usta mokre od pocałunku, ciała napięte jak struny. Jego palce wciąż muskały jej cipkę, leniwie, drażniąco, nie dając jej spełnienia.
– Jeszcze nie skończyliśmy sesji – powiedział niskim, pełnym obietnicy głosem. – Ale jak tylko odłożę aparat… to już nie będzie pozowanie. Zerżnę cię tak, że będziesz krzyczeć po polsku i po angielsku jednocześnie.
Kasia oblizała wargi, patrząc na wybrzuszenie w jego spodniach. Jej cipka zaciskała się wokół pustki, mokra, gorąca, gotowa. W głowie miała tylko jedną myśl: „Chcę tego kutasa. Teraz. Głęboko. Ostro.”
Czerwona kanapa czekała.
Victor nie mógł już dłużej czekać. Odłożył aparat z trzaskiem na stolik i chwycił Kasię za ramiona swoimi wielkimi, czarnymi dłońmi. Jednym brutalnym, ale dokładnie tym, czego pragnęła, ruchem rzucił ją na środek czerwonej kanapy. Materiał ugiął się pod jej nagim, rozgrzanym ciałem, a ona krzyknęła głośno, z gardła wydobywając mieszankę zaskoczenia i czystej, zwierzęcej żądzy.
– Tak! Rzuć mną mocniej! Zerżnij mnie, Victor, już! – wrzasnęła, jej głos był ochrypły, pełen przyzwolenia, bez cienia wahania. Biodra same jej się uniosły, cipka pulsowała, ociekając sokami na czerwony materiał. „Kurwa, właśnie tak. Chcę być rzucona jak szmata, chcę poczuć, że jestem jego białą dziwką. Ten trzydziestodwuletni fotograf ma mnie rozjebać na tej kanapie i ja mu na to błagam.”
Victor stanął nad nią, zrzucając resztę ubrania. Jego ogromny czarny kutas wyskoczył na wolność – gruby jak jej nadgarstek, żyłkowany, z wielką, lśniącą główką i ciężkimi jajami. Kasia oblizała wargi, czując, jak jej gardło zaciska się na sam widok. „Jest jeszcze większy niż myślałam. Rozepnie mnie całą, ale właśnie tego chcę. Chcę się udławić nim.”
– Na kolana, biała suko. Czas na gardło – warknął, chwytając ją mocno za włosy.
– Wsadź mi go całego do gardła, proszę! Chcę się zadławić tym czarnym kutasem! – błagała Kasia głośno, otwierając usta szeroko i wystawiając język jak posłuszna dziwka. Victor nie czekał. Wepchnął główkę między jej wargi, a potem pchnął biodrami, wciskając połowę długości od razu. Kasia zakrztusiła się mocno, oczy zaszły jej łzami, ale zamiast się cofnąć, chwyciła go za biodra i pociągnęła bliżej, zmuszając kolejne centymetry głęboko w przełyk. Jej gardło wybrzuszyło się widocznie, ślina pociekła strumieniami po brodzie, kapiąc na cycki i kanapę.
Victor zaczął pieprzyć jej twarz ostrymi, głębokimi pchnięciami, uderzając ją jądrami w brodę. – Bierz go, polska dziwko. Twój biały gardzioł jest stworzony do czarnego kutasa. Głębiej, kurwa, weź całość!
Kasia dławiła się, kasłała, ale jej oczy błagały o więcej. Cipka jej ociekała, palce same powędrowały między uda i masowały łechtaczkę. „Czuję go aż w żołądku, to takie brudne, takie poniżające… i właśnie przez to dochodzę. Jestem tylko dziurą dla niego. Moja elegancka architektka z Warszawy zniknęła, została napalona biała suka na czerwonej kanapie.” Łzy mieszały się z tuszem, makijaż spływał czarnymi smugami po policzkach, a ona ssała jeszcze zachłanniej, mlaskając głośno, aż Victor warknął z aprobatą i jeszcze mocniej wbił się w jej gardło.
Po długich minutach takiego ostrego facefucku wyciągnął kutasa, zostawiając ją dyszącą, z nitkami śliny łączącymi jej usta z jego członkiem. Kasia łapczywie chwytała powietrze, ale uśmiechała się lubieżnie.
– Teraz mnie ujeżdżaj. Na jeźdźca. Chcę widzieć, jak te białe cycki podskakują, gdy będziesz brała całego – rozkazał, siadając na kanapie, kutas sterczał mu sztywno.
Kasia wspięła się na niego drżącymi udami, chwyciła gorącego, mokrego od jej śliny kutasa i ustawiła go przy swojej nabrzmiałej, ociekającej cipce. Powoli opadła. Centymetr po centymetrze czuła, jak ją rozpiera – ścianki rozciągały się do granic, a gdy wziął ją całą, aż zabrakło jej tchu.
– O kurwa mać! Jest taki ogromny… wypełnia mnie po samą szyję! – wrzasnęła, opadając resztą ciała. Zaczęła jeździć – najpierw wolno, czując każdy żyłek, każdy puls, potem coraz szybciej, mocniej, aż jej tyłek klaskał głośno o jego czarne uda. Cycki podskakiwały jej przed twarzą Victora, a on chwytał je brutalnie, ściskał, szczypał sutki, ciągnąc je mocno.
– Rżnij się na moim kutasie, biała dziwko. Pokaż, jaka z ciebie napalona polska suka – warczał, dając jej mocnego klapsa w tyłek.
Kasia przyspieszyła, biodra pracowały jak tłok. Pierwszy orgazm uderzył ją nagle – cipka zacisnęła się konwulsyjnie wokół ogromnego czarnego kutasa, nogi jej zadrżały, a z gardła wydobył się wysoki, przeciągły krzyk.
– Dochodzę! Kurwa, dochodzę na tobie! – wrzeszczała, nie przestając ujeżdżać. Soki spływały po jego kutasie, po jego jajach, mocząc czerwoną kanapę. Drugi orgazm przyszedł zaraz po pierwszym, jeszcze mocniejszy. Ciało Kasi wygięło się w łuk, głowa odchyliła się do tyłu, usta otwarte w niemym krzyku rozkoszy. „Boże, on trafia we wszystko naraz… czuję go w brzuchu, rozrywa mnie i to jest najpiękniejsze uczucie ever. Chcę więcej, więcej, nigdy nie przestawać.”
Victor złapał ją za biodra i sam zaczął dźgać ją z dołu, spotykając jej ruchy. Trzeci orgazm wstrząsnął nią tak mocno, że prawie spadła, ale on trzymał ją mocno, nie pozwalając uciec od rozkoszy.
W końcu przewrócił ją na czworaka. Kasia wypięła tyłek sama, wypinając go wysoko, czerwony już od poprzednich klapsów. Victor wbił się w nią od tyłu jednym potężnym pchnięciem, wypełniając ją po same jajca.
– Aaaach! Tak głęboko! Rozwal mnie! – zawyła.
Zaczął pieprzyć ją wściekle, rytmicznie, jego biodra uderzały w jej tyłek z głośnym, mokrym plaśnięciem. Jedną ręką trzymał ją za włosy, ciągnąc głowę do tyłu jak lejce, drugą lał klapsy – raz, drugi, trzeci, mocne, palące, zostawiające czerwone odciski dłoni na jej białym tyłku.
– Jesteś moją białą dziwką! – ryczał przy każdym pchnięciu. – Twoja polska cipka należy do tego czarnego kutasa! Błagaj, suko!
– Klep mnie mocniej! Nazywaj mnie swoją białą kurwą! Błagam, pieprz mnie jeszcze ostrzej, rozjeb mi cipkę! Jestem twoją dziwką, Victor, twoją napaloną białą suką! – krzyczała Kasia, pchając się do tyłu, spotykając każdy jego cios. Czwarty orgazm uderzył ją jak grom – cipka zaczęła pulsować, tryskać, nogi drżały tak mocno, że ledwo trzymała się na czworakach. Piąty przyszedł chwilę później, gdy przyspieszył i zaczął uderzać w sam czubek jej macicy. Kasia wyła, łzy rozmazanego makijażu spływały jej po twarzy, całe ciało pokryte było potem i sokami.
„To jest szczyt. Nigdy nie dochodziłam tyle razy. Ten kontrast skóry, ten rozmiar, te słowa… jestem całkowicie jego. Moja cipka jest zniszczona i kocham to.”
Victor poczuł, że jest blisko. Wyciągnął kutasa z głośnym mlaśnięciem i pociągnął ją na kolana przed kanapą.
– Twarz i cycki, już. Zaleję cię gorącą spermą.
Kasia uklękła posłusznie, otworzyła usta, wystawiła język i wypięła piersi, trzymając je dłońmi. Patrzyła mu w oczy z lubieżnym uśmiechem. Victor pompuje kutasa ręką, warcząc, aż w końcu ryknął. Pierwsze gęste, gorące strugi uderzyły ją prosto w twarz – na czoło, oczy, nos, policzki, wypełniając usta. Kolejne trysnęły na jej cycki, pokrywając je grubymi, kremowymi warstwami, spływając po sutkach i brzuchu. Było tego mnóstwo – lepkie, gorące, pachnące męskością. Sperma kapała jej z brody na kolana, a ona łapała ją językiem, mlaskając głośno.
Gdy skończył, Kasia klęczała cała pokryta gęstym nasieniem, makijaż całkowicie rozmazany w czarne i białe smugi, włosy potargane, ciało drżące od orgazmów. Uśmiechnęła się lubieżnie, zebrała palcem dużą porcję spermy z policzka, powoli włożyła palec do ust i oblizała go zmysłowo, potem drugi, trzeci. Smakowała go z widoczną przyjemnością.
– To była najlepsza sesja w moim życiu – powiedziała ochrypłym, zadowolonym głosem, oblizując wargi. – Czuję się jak prawdziwa biała dziwka po tym, jak mnie zerżnąłeś. Chcę więcej. Zawsze.
Victor opadł na kanapę, oddychając ciężko, ale uśmiechnięty drapieżnie.
– Obiecuję, że następna będzie jeszcze brudniejsza. Przygotuję liny, pejcze, kajdanki… będę cię rżnął w każdą dziurkę godzinami, aż nie będziesz mogła chodzić.
Kasia wstała powoli, sperma wciąż spływała jej po twarzy i cyckach, ale sięgnęła po telefon. Szybko wpisała datę.
– Jutro o dziewiętnastej. Będę tu punktualnie, gotowa na wszystko. Umówione.
Odkładając telefon, uśmiechnęła się do siebie w duchu, oblizując resztki spermy z palców. Już knuła plan. „Jutro przyniosę czarną maskę na oczy i czerwone szpilki, które zostawię na nogach. Poproszę, żeby zaczął od związania mi rąk za plecami i rżnięcia w gardło tak głęboko, aż się popłaczę. Potem anal – pierwszy raz z tym wielkim czarnym kutasem, mocno, bez litości. Chcę być całkowicie poddana, jego osobistą białą niewolnicą na tej czerwonej kanapie. Następna sesja będzie moim całkowitym upadkiem w brud i rozkosz. Nie mogę się doczekać, aż znowu poczuję, jak mnie wypełnia i nazywa swoją dziwką. Jutro będzie jeszcze ostrzej.”
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories