Żona wspina się na niego, a mąż zaciska zęby na linie

Żona wspina się na kutasa Darka jak na ścianę, a jej mąż Marcin zaciska zęby na linie i wali kutaska, patrząc jej w oczy

11 min read September 22, 2026New

Pamiętam ten wieczór w schronisku jak przez mgłę upalnego snu, choć każdy szczegół wbija się we mnie ostrzej niż liny w dłonie. Miałem czterdzieści dwa lata, byłem spokojnym księgowym z warszawskiego biura, a Kasia – moja żona od dwunastu lat, trzydziestoośmioletnia energiczna agentka nieruchomości – siedziała naprzeciw mnie przy stole w jadalni i śmiała się tak głośno, że kilka głów się odwróciło. Od ponad roku fantazjowaliśmy o cuckoldzie. Najpierw szeptem w łóżku, potem coraz śmielej, z dwoma palcami w jej cipce, kiedy opowiadała, jak chciałaby, żebym patrzył, jak ktoś inny ją rozpiera. Nigdy nie myśleliśmy, że to wyjdzie poza sypialnię. Aż pojawił się on.

Darek. Trzydziestopięcioletni instruktor wspinaczki, wysoki, ramiona jak z plakatu, żyły na przedramionach, krótko ostrzyżone włosy i uśmiech, który od razu wiedział, że jest mile widziany. Usiadł przy naszym stoliku, bo „wszystkie inne są zajęte”, i od pierwszej minuty patrzył tylko na Kasię. Nie ukrywał tego. Komplementował jej uda w obcisłych legginsach, pytał, czy wspina się regularnie, bo „taka dupa nie wzięła się z siedzenia za biurkiem”. Kasia rumieniła się, ale nie odwracała wzroku. Ja siedziałem obok, czując, jak wstyd wlewa się we mnie razem z podnieceniem. Mój kutas twardniał w spodniach, a ja udawałem, że piję herbatę. Darek rzucił w moją stronę: „Mąż nie ma nic przeciwko, co?”. Kasia położyła dłoń na moim udzie i ścisnęła. „On lubi patrzeć”, powiedziała cicho, ale wystarczająco głośno, żebym usłyszał. I wtedy wiedziałem. Chce go. Chce go na moich oczach.

Następnego dnia poszliśmy na wspólną wspinaczkę. Darek prowadził, Kasia tuż za nim, ja zamykałem. Lina, karabinki, zapach skały i jej potu. Z każdym metrem ocierała się o niego bardziej bezwstydnie. Kiedy asekrował ją od dołu, jego dłoń lądowała na jej biodrze „dla stabilności”. Ona śmiała się z jego żartów o „dobrym chwycie” i „twardej skale”, a kiedy przechodziliśmy obok mnie na półce, nachylała się do mojego ucha i szeptała: „Jestem cała mokra, Marcin. Czuję, jak cipka mi cieknie na myśl, co zaraz z nim zrobię. Chcę jego kutasa. Chcę, żebyś patrzył”. Mój oddech stawał się płytki. Wstyd palił policzki, ale kutas bolał od napięcia. Darek zauważył. Uśmiechnął się krzywo i powiedział głośno: „Twoja żona ma solidny grip, księgowy. Zobaczysz jeszcze, jak solidny”.

Wróciliśmy do wynajętego pokoju w schronisku późnym popołudniem. Mały, drewniany, z jednym podwójnym łóżkiem i liną wspinaczkową zwiniętą w rogu – tą samą, którą nosiliśmy. Kasia zamknęła drzwi, odwróciła się do mnie i spojrzała prosto w oczy. Nie było w tym wahania. „Chcę go teraz, kochanie. Będziesz patrzył i trzymał linę zębami”. Głos miała niski, pewny. Darek stał za nią, już rozpinając kurtkę, a ja czułem, jak twarz mi płonie. Czerwony ze wstydu i podniecenia skinąłem tylko głową. Słowa uwięzły mi w gardle. Kasia podeszła, pocałowała mnie krótko, mokro, i szepnęła: „Dziękuję. Będziesz dobrym chłopcem”.

Rozebrała się pierwsza. Biust wczepiony w sportowy stanik, potem biust spod niego – pełne, ciężkie cycki z twardymi sutkami. Legginsy zsunęła wraz z majtkami, odsłaniając ogoloną cipkę, której wargi już błyszczały od wilgoci. Darek ściągnął koszulkę, potem spodnie. Jego kutas wyskoczył gruby, ciemny, żyłowaty, z dużą główką już lśniącą od preejakulatu. Większy ode mnie. Grubszy. Kasia klęknęła przed nim bez słowa. Wzięła go do buzi od razu głęboko, aż policzki jej zapadły, a ślina spłynęła po brodzie. Ssąc, mruczała, jakby to była najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek miała w ustach. Darek wplotł palce w jej włosy i pchał się do gardła. „Tak, ssij, dziwko. Twój mąż patrzy, jak łykasz cudzy kutas”. Ja klęczałem już obok łóżka, linę wspinaczkową wziąłem w zęby – grubą, szorstką, smakującą solą i kurzem. Zacisnąłem szczękę. Bolało od razu. Kasia odsunęła się na chwilę, spojrzała na mnie z ustami pełnymi śliny i kutasa Darka, i powiedziała: „Patrz, kochanie. Patrz, jak go jem”.

Potem wstała, odepchnęła go na łóżko i wspięła się na niego jak na ścianę. Najpierw uniosła kolano, oparła dłoń na jego piersi, potem drugie kolano – i opuściła się powoli na tego grubego fiuta. Cowgirl. Cipka rozciągnęła się wokół niego z mokrym dźwiękiem, a ona jęknęła głośno, długo, jakby właśnie dostała to, na co czekała od miesięcy. „Jezu… jak mnie wypełnia… o kurwa, Marcin, czujesz to? Jest idealny. Gruby, twardy, sięga mi tam, gdzie ty nigdy nie sięgasz”. Darek złapał ją za biodra mocno, palce wbijały się w miękkie ciało, i zaczął pieprzyć od dołu. Mocno. Głęboko. Każde pchnięcie wydobywało z niej krótki krzyk. „Jesteś moją dziwką teraz”, warknął. „Mów. Mów, jak bardzo mój kutas jest lepszy od mężowskiego”.

Kasia patrzyła mi prosto w oczy, podczas gdy jej cycki podskakiwały w rytm. „Lepszy… o tak… o wiele grubszy… dłuższy… wypełnia mnie całego… twój jest słodki, kochanie, ale ten… ten mnie rujnuje”. Moja szczęka bolała od liny. Zęby wrzynały się w sploty, ślina spływała po brodzie, a ja waliłem swojego kutaska szybkimi, nerwowymi ruchami. Upokorzenie paliło od środka – klęczeć tak, z liną w zębach jak pies, i patrzeć, jak żona dojrzewa na cudzym fiucie. Ale podniecenie było gorsze. Kasia krzyczała już głośniej. „Dochodzę… kurwa, dochodzę na jego kutasie… patrz na mnie, Marcin… patrz, jak się spuszczam na Darka…” Jej cipka zacisnęła się, uda zadrżały, a ona zaryczała, wbijając paznokcie w jego klatkę. Darek nie zwolnił. Pieprzył ją przez orgazm, nazywając szmatą, cudzą żoną, która wreszcie dostała porządnego fiuta.

Lina w moich zębach smakowała metalem i wstydem. Kasia wciąż siedziała na nim, sapiąc, a on trzymał ją za biodra i uśmiechał się do mnie ponad jej ramieniem. „Nie kończymy jeszcze, księgowy. Twoja dziwka dopiero się rozkręca”. Kasia skinęła, wciąż patrząc mi w oczy, i szepnęła chrapliwie: „Chcę więcej. Chcę, żebyś trzymał tę linę, aż on skończy we mnie. Albo na mnie. Zobaczymy”. Mój kutas drgał w dłoni, bliski wybuchu, ale nie pozwalałem sobie. Jeszcze nie. Powietrze w pokoju pachniało seksem, potem i liną. Za oknem szumiał wiatr w górach, a ja klęczałem dalej, z bólem w szczęce i gorącem w pachwinach, wiedząc, że to dopiero początek tego, na co czekaliśmy tak długo – i że noc dopiero się rozkręca.

Pamiętam, jak Kasia uniosła biodra i opadła znowu, wolniej, głębiej, jakby chciała wbić się na niego na amen. Jej cipka mlaskała głośno przy każdym zejściu, mokre dźwięki wypełniały cały pokój, a ja klęczałem z liną w zębach, ślina już cieknąca mi po brodzie na koszulę. Szczęka drętwiała, sploty wrzynały się w dziąsła, ale nie puszczałem. Darek trzymał ją za tyłek obiema dłońmi, rozchylał pośladki i pchał od dołu tak mocno, że jej cycki podskakiwały jak oszalałe.

— Mów głośniej, dziwko — warknął, patrząc mi prosto w oczy ponad jej ramieniem. — Niech mąż słyszy, jak bardzo go potrzebujesz.

Kasia sapnęła, odwróciła twarz do mnie i wbiła we mnie wzrok. Miała usta otwarte, czerwone, mokre od śliny i preejakulatu.

— Potrzebuję… o kurwa, Marcin… potrzebuję jego kutasa jak powietrza. Twój jest za mały, kochanie. Ten mnie rozpiera. Czuję każdą żyłę. Czuję, jak mi trze o ten punkt w środku… Jezu…

Uniosła się prawie do główki i spuściła się gwałtownie. Chlupnęło. Jej uda drżały. Darek zaśmiał się krótko i zaczął pieprzyć ją szybciej, biodra uderzały o jej tyłek z mokrym klaskaniem. Ja waliłem swojego kutaska nerwowo, kciukiem po główce, czując, jak wstyd pali mi uszy. Klęczeć tak, z liną jak smycz w zębach, i patrzeć, jak trzydziestoośmioletnia żona dojrzewa na cudzym fiucie instruktora… Mój kutas tętnił, preejakulat spływał mi po palcach.

Kasia nachyliła się do przodu, oparła dłonie na jego piersi i zaczęła się bujać jak na fali. Cycki zwisały mu prosto w twarz. Darek złapał jednego sutka zębami i pociągnął. Ona krzyknęła.

— Ssij… tak… gryź… Marcin patrzy, jak mnie ssiesz…

Darek puścił sutek z mokrym dźwiękiem i spojrzał na mnie.

— Wyjmij tę linę na chwilę, księgowy. Chcę, żebyś coś powiedział.

Zacisnąłem szczękę mocniej, pokręciłem głową. Nie. Trzymałem. Bolało już porządnie. Kasia spojrzała na mnie z mieszaniną czułości i okrucieństwa.

— Zostaw mu ją. Ma trzymać do końca. Ma czuć smak, kiedy ja bę… aaah!

Darek pchnął nagle mocniej, uniósł biodra i przytrzymał ją w dole. Kasia zaryczała, cipka zacisnęła się wokół niego widocznie — widziałem, jak jej wargi oblepiły gruby pień, jak wyciskały z niego soki. Orgazm przeszedł przez nią falą. Uda zadrżały, paznokcie wbiły się w jego klatkę, a ona sapnęła moje imię przez zęby.

— Marcin… patrz… spuszczam się na niego… o kurwa, leci ze mnie…

Darek nie dał jej odpocząć. Odwrócił ją jednym ruchem, położył na brzuchu na materacu i wszedł od tyłu bez namysłu. Kasia pisnęła, kiedy gruby kutas wsunął się z powrotem w rozciągniętą dziurę. Klęczała teraz na łokciach i kolanach, tyłek uniesiony, twarz zwrócona w moją stronę. Darek złapał ją za biodra i zaczął rżnąć na całego. Głęboko, twardo, tak że łóżko stukało o ścianę.

— Patrz mężowi w oczy, kiedy cię pieprzę — rozkazał. — Mów mu, co czujesz.

Kasia sapnęła, ślina jej spływała na poduszkę.

— Czuję… czuję, jak mnie niszczy… Grubszy… dłuższy… sięga mi do żołądka… Twój kutas nigdy tak nie wypełniał, Marcin… Nigdy… Jestem jego dziwką… Jego wspinaczkową szmatą…

Ja waliłem szybciej. Lina smakowała solą, kurzem i moim wstydem. Każde pchnięcie Darka wpychało w nią powietrze z głośnym chlupotem. Jej cycki bujały się pod nią, sutki ocierały o prześcieradło. Darek splunął jej na tyłek i wtarł ślinę kciukiem w odbyt, nie wchodząc jeszcze, tylko naciskając. Kasia zaskomlała.

— Możesz… możesz tam… jeśli chcesz…

— Później — warknął. — Najpierw napełnię ci tę cipkę. Chcę, żeby mąż widział, jak cieknie z ciebie.

Przyspieszył. Uderzenia stały się krótkie, ostre, mięso o mięso. Kasia krzyczała już bez hamulców, imię Darka mieszało się z moim. Ja czułem, jak jądra mi twardnieją. Bliski wybuchu, ale trzymałem się. Chciałem zobaczyć, jak on kończy. Chciałem, żeby spuścił się w mojej żonie na moich oczach.

Darek wyciągnął kutasa nagle. Lśnił od jej soków, gruby, ciemny, żyły pulsowały. Kasia odwróciła się szybko, klęknęła przed nim i wzięła go do buzi znowu, ssąc brudną cipkę z fiuta. Ślina i jej soki spływały jej po brodzie na cycki. Darek trzymał ją za włosy i pchał do gardła.

— Łykaj, żono księgowego. Pokaż mu, jak lubisz smak swojej dziurki na moim kutasie.

Odsunęła się, sapnęła i spojrzała na mnie.

— Smakuje… smakuje moją cipką i jego fiutem… Chcę, żeby skończył we mnie. Chcę, żebyś widział, jak wypływa.

Darek położył się z powrotem, pociągnął ją na siebie. Kasia wspięła się znowu, cowgirl, ale tyłem do niego, twarzą do mnie. Opuściła się powoli, rozciągając wargi wokół główki, potem całego pnia. Jęknęła głęboko, kiedy usiadła do końca. Darek złapał ją za cycki od tyłu i zaczął pieprzyć od dołu, unosząc biodra. Ja widziałem wszystko: jak jej cipka łyka go, jak wargi wywijają się na zewnątrz przy każdym wyciągnięciu, jak cieknie po jego jądrach.

— Wal szybciej, Marcin — powiedziała chrapliwie, patrząc mi w oczy. — Chcę, żebyś spuścił się, kiedy on będzie we mnie strzelał. Razem. Żebyś czuł, jak jesteś mały.

Lina bolała już piekielnie. Zęby drętwiały, ślina lała się strumieniem. Waliłem kutaska jak oszalały, kciukiem po spódzie, czując, że zaraz wybuchnę. Darek sapnął głośniej, biodra zadrżały.

— Biorę cię… biorę cię, dziwko… Mów mu…

— Kończy we mnie… Marcin… o kurwa… czuję, jak twardnieje… lej we mnie, Darek… napełnij mi cipkę… żebym wypłynęła na męża…

Darek zaryczał i wbił się do końca. Kasia krzyknęła, zacisnęła się, a ja widziałem, jak jego jądra kurczą się, jak pulsują przy jej wargach. Spuszczał się w nią grubymi spustami. Ona trzęsła się na nim, dochodząc drugi raz, cipka mlaskała, wyciskając z niego nasienie. Białe zaczęło wypływać wokół pnia już przy ostatnich pchnięciach, spływać po jego jajach na prześcieradło.

Ja wybuchłem. Kutas drgnął w dłoni, strumienie spermy trysnęły mi na brzuch, na podłogę, na linę. Jęknąłem przez zęby, lina stłumiła dźwięk. Upokorzenie i rozkosz zmieszały się w jedną gorącą falę. Kasia patrzyła, jak się spuszczam, i uśmiechnęła się brudno, wciąż siedząc na twardniejącym kutasie Darka.

Darek uniósł ją lekko. Jego fiut wyślizgnął się z głośnym mlaskiem, a z jej cipki buchnęła gęsta, biała fala. Spłynęła po jej udach, po wargach, kapała na materac. Kasia sięgnęła dłonią, zebrała palcami i włożyła do ust, ssąc głośno, patrząc mi w oczy.

— Smakuje… twojej żony i jego nasienia… Chcesz?

Podeszła na kolanach, wciąż z cieknącą dziurą, i wetknęła mi te same palce pod nos, potem w usta. Smakowałem go w niej. Sól, gorycz, jej soki. Lina wciąż w zębach, nie puszczałem. Darek wstał, kutas wciąż półtwardy, lśniący od bałaganu.

— Na czworaka — rzucił jej. — Ty trzymasz linę dalej, księgowy. Będziesz patrzył, jak jej jebię w dupę.

Kasia odwróciła się natychmiast, opuściła twarz na materac, uniosła tyłek. Darek splunął jej między pośladki, wtarł ślinę kciukiem, potem główką. Wszedł powoli. Kasia zaskowyczała, dłonie zacisnęły się na prześcieradle.

— Kurwa… rozpiera… grubszy niż myślałam… Marcin… patrz… bierze mnie w dupę…

Darek pchał centymetr po centymetrze, aż usiadł do końca. Potem zaczął ruszać. Najpierw wolno, potem mocniej. Jej odbyt oblewał go ciasno, wargi cipki wciąż cieknące. Ja klęczałem, lina w zębach, kutas znowu twardniejący mimo przed chwilą. Wstyd palił, ale nie mogłem oderwać wzroku. Kasia krzyczała w poduszkę, potem uniosła głowę i patrzyła na mnie, twarz wykrzywiona od rozkoszy i bólu przyjemności.

— Jebie mnie w dupę… twój kutas nigdy tam nie był tak głęboko… Jestem jego… tylko jego dziwką dzisiaj… Spuść się znowu, Marcin… na podłogę… jak pies…

Darek przyspieszył, biodra klaskały o jej tyłek. Jedną ręką sięgnął pod spód i wbił dwa palce w jej cieknącą cipkę, rżnąc obie dziury naraz. Kasia doszła znowu, głośno, drżąc, soki tryskając mu na dłoń. On sapnął, wbił się do końca i spuścił drugi raz, tym razem w jej tyłek. Pulsował, napełniał, a kiedy wyciągnął, z jej odbytu wypłynęła gęsta biel, spływając po cipce, po udach, mieszając się z poprzednim bałaganem.

Kasia osunęła się na bok, nogi rozwarte, obie dziury otwarte, czerwone, cieknące. Darek otarł kutasa o jej udo i spojrzał na mnie.

— Lizaj ją teraz. Wypij to z żony.

Podeszłam na kolanach, lina wciąż w zębach. Nachyliłem twarz między jej uda. Smakowałem ich obu: jej soki, jego spermę z cipki i z dupy, metaliczny, słony bałagan. Kasia wplotła palce w moje włosy i przycisnęła mnie mocniej.

— Tak… jedz… jedz z mojej zniszczonej dziurki… Dobry chłopiec… Dobry, upokorzony mąż…

Darek stał nad nami, walił już znowu swojego kutasa, patrząc. Kasia uniosła kolano wyżej, otwierając się szerzej.

— Jeszcze… chcę jeszcze raz jego w cipce… A ty trzymaj linę i wylizuj, aż on skończy na mojej twarzy.

Darek wszedł w nią znowu od przodu, mocno, jednym pchnięciem. Kasia jęknęła, a ja lizałem dookoła, gdzie ich ciała się łączyły, język na styku, smakując każde pchnięcie. Pieprzył ją krótko, twardo, potem wyciągnął, wspiął się wyżej i spuścił jej na twarz, na usta, na język. Grube spusty. Kasia otworzyła usta, łykała, co mogła, reszta spływała po brodzie. Ja wciąż trzymałem linę zębami, kutas w dłoni znowu na skraju.

Ona spojrzała na mnie przez spermę na rzęsach i wyszeptała:

— Spuść się na moje cycki, Marcin. Teraz. Jak ostatni cuckold, którym jesteś.

Wybuchłem trzeci raz, słabo, ale gęsto, na jej piersi, mieszając swoje z jego. Lina wypadła mi wreszcie z zębów. Szczęka bolała jak diabli. Kasia przetarła palcami po cyckach, zebrała naszą spermę i wetknęła mi w usta.

Darek zaśmiał się nisko, kutas wciąż półtwardy, i kopnął lekko linę w moją stronę.

— Jutro znowu na skałę. A wieczorem znowu tu. Twoja żona ma solidny grip, księgowy. I jeszcze nie skończyłem jej rujnować.

Kasia leżała rozwalona, cieknąca z obu dziur, twarz w spermi, i uśmiechnęła się do mnie brudno, otwierając nogi szerzej, żebym widział, jak wypływa z niej wszystko, co w nią wlali.

Jej rozjebana cipka pulsowała jeszcze, wypychając ostatnie krople cudzego nasienia prosto na prześcieradło u moich kolan.

Rate this story

Thanks for rating
Coś nie tak z tą historią?
Tagged cowgirl deepthroat creampie anal facial

Fresh filth, nightly

The best new stories in your inbox every morning. Free, 18+, unsubscribe anytime.