Obserwuje, jak kocha jej męża
Młody sąsiad Wojtek podgląda, jak 42-letnia Paulina ostro rżnie się z mężem, aż w końcu sama go zaprasza i dominuje w
Wojtek miał dwadzieścia cztery lata i od miesięcy nie potrafił oderwać wzroku od okna po drugiej stronie podwórka. Mieszkał na parterze, a Paulina – czterdziestodwuletnia sąsiadka o pełnych, ciężkich piersiach i biodrach, które kołysały się przy każdym kroku – sypiała na pierwszym piętrze kamienicy naprzeciwko. Często zapominała zasunąć rolety. Albo może wcale nie zapominała.
Tamtej nocy znów stał w ciemności swojego pokoju, kutas twardy w dżinsach, gdy patrzył, jak Felix, jej mąż, wpycha się w nią od tyłu na łóżku. Paulina miała twarz wciśniętą w poduszkę, usta otwarte, a te wielkie, dojrzałe cycki kołysały się w rytm pchnięć. Wydawała niskie, chrapliwe dźwięki, które Wojtek prawie słyszał przez szybę. Marzył o tym, żeby to on tam był. Marzył o smaku jej skóry, o tym, jak ciasno ściskałaby go w środku.
Następnego wieczoru Felix wyjechał służbowo. Wojtek zobaczył, jak Paulina wychodzi na balkon w lekkim szlafroku, z kieliszkiem wina w dłoni. Spojrzała prosto w jego okno. Nie odwróciła wzroku. Uniosła brew, uśmiechnęła się krzywo i skinęła głową w stronę drzwi.
Dziesięć minut później stał u niej w kuchni, serce waliło mu jak oszalałe. Paulina miała na sobie tylko cienką koszulę nocną, przez którą prześwitywały ciemne sutki. Nalała mu wina, usiadła naprzeciwko, nogi skrzyżowane tak, że widać było miękkie udo.
— Od miesięcy patrzysz — powiedziała spokojnie, głos niski, zmysłowy. — Widzę cię. Za każdym razem, gdy Felix mnie rżnie, wiem, że stoisz tam i się walisz. I wiesz co? To mnie jebie w mózg. Podnieca jak cholera.
Wojtek przełknął ślinę. Kutas bolał go od napięcia.
— Przepraszam… nie chciałem…
— Nie przepraszaj. Opowiem ci, jak to wygląda od środka. Felix jest w porządku, ale rutynowy. Wejdzie, zrobi swoje, spuści się i zasypia. A ja czasem potrzebuję, żeby ktoś naprawdę mnie użył. Żeby wziął te cycki w garść i zerżnął mnie tak, żebym krzyczała. Widziałeś wczoraj? Jak trzymał mnie za biodra? Wyobrażałam sobie, że to twoje ręce.
Wstała, podeszła bliżej. Zapach jej perfum i skóry uderzył go w twarz. Położyła dłoń na jego kroczu, wyczuła twardość.
— Jaki twardy… Powiedz mi. Czego chcesz.
— Ciebie — wydusił. — Twojego ciała. Tych cycków. Chcę cię pieprzyć, Paulina. Od miesięcy tylko o tym myślę. Chcę wejść w ciebie i nie wychodzić, aż będziesz cała mokra i zniszczona.
Uśmiechnęła się szeroko, zadowolona. Pociągnęła go za koszulkę i wessała mu język. Pocałunek był brudny, mokry, pełen zębów i śliny. Wojtek złapał ją za tyłek, ugniatał pełne pośladki przez cienki materiał, a ona ocierała się o jego udo, cipka już wyraźnie wilgotna. Koszula wjechała jej w górę – wielkie, ciężkie piersi wysunęły się swobodnie, sutki twarde. Chwycił je oburącz, ścisnął, polizał jeden, potem drugi, a Paulina jęknęła głośno.
— Tak… ssij je. Felix prawie ich nie tyka. Pieprz mnie. Chcemy tego oboje, prawda?
— Tak. Pieprzymy się. Teraz.
Paulina zepchnęła go na krzesło, klęknęła między jego nogami i błyskawicznie rozpięła mu spodnie. Kutas wyskoczył gruby, napompowany, z kroplą preejakulatu na główce. Bez wahania wzięła go do ust – głęboko, aż koniec uderzył o tylną ścianę gardła. Ssła mokro, głośno, ślina spływała jej po brodzie, a ręką masowała jądra. Wojtek wplótł palce w jej ciemne włosy i pchał biodrami, a ona tylko mruczała z zadowoleniem, pozwalając mu używać swojej buzi.
— Kurwa, Paulina… twoja gardło…
Odsunęła się, otarła usta wierzchem dłoni i wstała. Zrzuciła koszulę całkiem. Stała naga – dojrzałe, kobiece ciało, szerokie biodra, wilgotna, ogolona cipka, wielkie cycki z ciemnymi otoczkami. Podeszła do kuchennego stołu, położyła się na nim na plecach i rozłożyła nogi szeroko.
— No to rżnij. Misjonarz. Ostrol. Chcę czuć, jak ten młody kutas rozpycha mnie.
Wojtek nie potrzebował drugiej zachęty. Ustawił się między jej udami, potarł główką o spuchnięte wargi i wbił się jednym długim pchnięciem. Paulina krzyknęła, wygięła się w łuk. Była gorąca, śliska, ciasna mimo lat małżeństwa. Zaczął rżnąć ostro, stołem trzęsło, jej cycki podskakiwały przy każdym uderzeniu. Trzymał ją za uda, rozchylał jeszcze szerzej, patrząc, jak jego kutas znika w jej cipce po same jaja.
— Głośniej — warknęła. — Niech sąsiedzi słyszą, że twój kutas jest lepszy.
Po chwili odepchnęła go, kazała mu usiąść na krześle i sama weszła na niego okrakiem. Wsunęła go w siebie i zaczęła ujeżdżać – mocno, głęboko, biodra pracowały jak tłok. Wojtek ugniatał jej wielkie cycki, ściskał sutki, klapsował po tyłku tak, że czerwieniał. Ona jechała na nim bez opamiętania, cipka oblewała mu jaja sokami, jęki stawały się głośniejsze, brudniejsze.
— Tak mnie ujeżdżaj… kurwa, jesteś mokra jak szmata…
— Bo ty mnie rżniesz jak trzeba — wysapała, przyspieszając. — Mój mąż nigdy nie dawał mi tak twardego kutasa. Czuję cię wszędzie.
Zerwała się z niego, pociągnęła do okna – dokładnie tam, skąd on przez miesiące patrzył. Stanęła twarzą do szyby, ręce na parapecie, tyłek wypięty. Wojtek wszedł w nią od tyłu, złapał za biodra i zaczął pieprzyć brutalnie, skóra o skórę, mokre odgłosy wypełniały kuchnię. Paulina krzyczała w szybę, piersi kołysały się, a on spoglądał na ich odbicie – dojrzała kobieta brana przez młodego sąsiada dokładnie w miejscu, gdzie wszystko się zaczęło.
— Zerżnij mnie jak mąż nigdy nie potrafił! Głębiej! Mocniej! Wypełnij tę cipkę, Wojtek… tak, tak, kurwa, właśnie tak!
Wbił się po brzegi, sięgnął ręką między jej nogi i tarł łechtaczkę, a ona spięła się i doszła z głośnym, przeciągłym krzykiem, cipka pulsowała i ściskała go rytmicznie. To wystarczyło. Wojtek wrzasnął, wbił się do końca i spuścił się w nią – gorące strumienie zalewały ją od środka, spływały po udach, gdy powoli wyciągnął kutasa. Biała sperma ściekała jej po nogach, kapie na podłogę.
Paulina odwróciła się, wciąż dysząc, naga, z nasieniem na wewnętrznej stronie ud. Wzięła jego twarz w dłonie i pocałowała głęboko, wolno, smakując siebie na jego ustach. Przytuliła się piersiami do jego klatki.
— To nie będzie jednorazowa przygoda — szepnęła mu prosto w usta, głos chrapliwy od krzyku. — Następnym razem pozwolę ci zrobić ze mną wszystko, czego chcesz. Przyjdziesz, kiedy Felix znów wyjedzie… i dam ci więcej. Dużo więcej. Będziesz mógł mnie używać tak długo, aż nie będziesz mógł nawet stać. A ja będę patrzeć, jak znowu stoisz przy swoim oknie… tylko że tym razem będziesz wiedział, że ta cipka czeka już tylko na ciebie.
Uśmiechnęła się krzywo, otarła palcem spermię z własnego uda i włożyła mu do ust. Wojtek ssał, patrząc jej w oczy, a w brzuchu już rosło nowe, głodne napięcie. Wiedzieli oboje, że to dopiero początek.
Następnego tygodnia Felix znów spakował walizkę i zniknął na trzy dni. Wojtek wiedział o tym od razu — Paulina stanęła na balkonie w tym samym szlafroku, uniosła kieliszek i spojrzała prosto w jego okno z uśmiechem, który obiecywał więcej niż poprzednio. Nie skinęła nawet. Po prostu odwróciła się i zniknęła w środku, zostawiając drzwi uchylone.
Wojtek wszedł bez pukania. Serce waliło mu tak mocno, że czuł je w gardle. Paulina czekała w salonie, naga, tylko w czarnych szpilkach. Wielkie cycki spoczywały ciężko na klatce, sutki już twarde, cipka lśniła od wilgoci. W dłoni trzymała skórzaną obrożę.
— Rozbieraj się — rozkazała cicho, głos niski, pewny. — Całkiem. I klęknij.
Zrzucił ubranie w kilka sekund. Kutas stanął natychmiast, gruby, pulsujący. Klęknął przed nią na dywanie. Paulina zapięła mu obrożę wokół szyi, pociągnęła pasek i zmusiła go, by spojrzał w górę.
— Od miesięcy mnie podglądałeś jak mały pierdolony zboczeniec. Teraz będziesz moim. Mój młody kutas do używania. Rozumiesz?
— Tak — wydusił, gardło ściśnięte ekscytacją.
Uśmiechnęła się krzywo i usiadła na kanapie, rozkładając uda szeroko. Cipka była spuchnięta, wargi otwarte, różowe wnętrze lśniące. Pociągnęła go za obrożę twarzą prosto między nogi.
— Jedz. Głęboko. I nie śmiej się spuszczać, dopóki nie pozwolę.
Wojtek wsunął język od razu. Posmakował ją — słoną, gorącą, intensywną. Liznął spuchnięte wargi, wsunął język głęboko w ciasne wnętrze, ssał łechtaczkę, a ona wplotła palce w jego włosy i przycisnęła go mocniej. Jej biodra zaczęły się poruszać, ocierając mokre mięso o jego twarz. Jęczała głośno, brudno, bez zahamowań.
— Tak… właśnie tak, kurwa. Twój język jest lepszy niż palce Felixa. Ssij tę cipkę, którą oglądałeś przez szybę. Czujesz, jaka jest mokra dla ciebie?
Kiwnął głową, nie odrywając ust. Ślina i jej soki spływały mu po brodzie, po klatce. Paulina tarła się o jego twarz coraz szybciej, aż spięła uda wokół jego głowy i doszła głośno, pulsując, zalewając go sokami. Trzymała go tam, aż drżenie minęło, potem pociągnęła w górę za obrożę i pocałowała go głęboko, liżąc własny smak z jego ust.
— Na łóżko. Na plecy.
Poprowadziła go do sypialni — tej samej, w której miesiącami rżnął ją mąż. Położyła go na plecach, wspięła się na niego i usiadła twarzą do jego stóp, cipką prosto na twarz. Twarzowanie było brutalne, pełne kontroli. Ocierała się o jego usta, nos, brodę, dusząc go swoimi pośladkami, a on lizał desperacko, dłonie na jej udach. Jednocześnie schyliła się i wzięła jego kutasa do gardła — głęboko, bez litości, aż jaja uderzały o jej brodę. Ssła mokro, głośno, dławiąc się świadomie, ślina spływała po jego jajach.
— Nie ruszaj się — warknęła między pchnięciami gardłem. — Tylko leż i dawaj mi ten kutas do ssania, podczas gdy ja niszczę ci twarz swoją cipką.
Wojtek jęczał w jej srom, biodra drgały mimo zakazu. Była ciężka, gorąca, dominująca. Czół dojrzałe ciało nad sobą — te wielkie cycki zwisały i tarły o jego brzuch, tyłek ugniatał mu twarz. Gdy znowu doszła, oblewając go, odwróciła się i wsunęła jego kutasa w siebie jednym ruchem. Usiadła głęboko, aż jaja przycisnęły się do jej tyłka, i zaczęła jeździć.
Rytm był bezlitosny. Biodra pracowały jak maszyna — w dół, w górę, mocno, z mokrym odgłosem przy każdym zejściu. Cycki skakały ciężko, ona trzymała się jego klatki i patrzyła mu w oczy.
— Patrz na mnie. To ja cię rżnię. Nie ty mnie. Młody sąsiad, którego cipka pożera. Czujesz, jak cię ściskam? Felix nigdy nie dochodził tak głęboko. On tylko wpychał i spuszczał. A ja… ja biorę, ile chcę.
Przyspieszyła. Klapsnęła go otwartą dłonią w pierś, potem w twarz — lekko, ale wystarczająco, by zapiekło. Wojtek sapnął, kutas drgał w niej.
— Proszę… Paulina… dam ci wszystko…
— Wiem. Dlatego cię tu wpuściłam. Żebyś wypełnił tę dziurę, którą twój mąż zostawił głodną.
Zsjedła z niego, odwróciła się tyłem i klęknęła na czworaka na skraju łóżka. Sięgnęła między własne nogi, rozchyliła wargi i spojrzała przez ramię.
— Wejdź. Ostrol. I nie przestawaj, aż powiem.
Wbił się. Paulina krzyknęła z zadowolenia. Wojtek złapał ją za biodra — szerokie, miękkie, dojrzałe — i zaczął rżnąć z całej siły. Skóra uderzała o skórę, cipka ssała go mokro, głośno. Sięgnął pod spód, chwycił jej wielkie cycki, ugniatał je, ściskał sutki, aż ona wyła.
— Mocniej! Zerżnij mnie jak sukę, którą jestem dla ciebie. Wypełnij. Głębiej. Chcę czuć twoje jaja o moją cipkę.
Pchał bez opamiętania. Pot spływał mu po plecach. Paulina dominaowała nawet w tej pozycji — cofała biodra na każde pchnięcie, biorąc go głębiej, wydając komendy.
— Wyjmij. Teraz w tyłek.
Serce mu zabiło mocniej. Posłuchał. Potarł główką o zaciśniętą dziurkę, powoli wciskał się. Paulina sapała, rozluźniając się, aż wszedł po brzegi. Była piekielnie ciasna. Zaczął poruszać się ostrożnie, potem mocniej, gdy ona kipiała.
— Tak… kurwa, tak. Mój młody kutas w dupie. Rżnij. To należy do ciebie, kiedy chcesz. Tylko do ciebie.
Pieprzył jej tyłek, jedną ręką tarł łechtaczkę. Paulina doszła znowu, zaciskając się wokół niego tak mocno, że prawie nie mógł oddychać. Wyciągnął się, odwrócił ją na plecy, uniósł jej nogi na ramiona i wbił z powrotem w cipkę. Misjonarz był brutalny, głęboki. Patrzył, jak jej twarz wykrzywia się w rozkoszy, jak cycki podskakują.
— Spuść się we mnie — rozkazała. — Całego. Chcę czuć, jak lejesz.
Kilka pchnięć później wrzasnął i zalał ją. Strumienie gorącej spermy wypełniały ją, wypływały wokół kutasa, gdy nadal pchał, wyciskając resztki. Wyciągnął się powoli. Paulina wsunęła palce w siebie, wyciągnęła gęstą biel i włożyła mu do ust.
— Liż. To twoje i moje.
Ssał posłusznie. Ona uśmiechnęła się, zadowolona, i położyła się na nim, cycki przyciśnięte do klatki.
Minęła godzina. Wrócili do kuchni. Paulina nalała wina, usiadła mu na kolanach tyłem, wsunęła zwiotczałego kutasa z powrotem w mokre wnętrze i zaczęła powoli kołysać biodrami, budząc go znowu. Mówiła brudno, nisko, opisując, jak będzie go używać, kiedy Felix wróci — jak każe mu stać przy oknie i patrzeć, jak mąż ją rżnie, wiedząc, że w środku wciąż ma jego spermę. Jak przyjdzie do niego w nocy i usiądzie mu na twarzy, dusząc go, podczas gdy mąż śpi po drugiej stronie podwórka.
Kutas stwardniał ponownie. Wstała, położyła się na stole, nogi szeroko.
— Jeszcze raz. Do oporu. Chcę, żebyś nie mógł chodzić jutro.
Wszedł. Rżnął. Cycki skakały, ona krzyczała, szarpała go za włosy, klapsowała po tyłku, kazała mówić, jak bardzo kocha jej dojrzałe ciało. Doszli razem — ona pulsując, on lejąc w nią drugą porcję, aż spływało na blat.
Leżeli potem na podłodze, spoceni, lepcy. Paulina gładziła jego kutasa, wciąż półtwardego, i szeptała mu do ucha, że to teraz ich rytuał. Że za każdym razem, gdy Felix wyjedzie, drzwi będą otwarte. Że będzie go dominować, używać, niszczyć i składać z powrotem, aż zapomni, jak wygląda życie bez jej cipki.
Wojtek patrzył w sufit, serce wciąż pędzące, ciało obolałe w najlepszy sposób. Czuł jej soki na udach, smak na języku, obrożę wciąż na szyi. Wiedzieli, że to nie koniec. Że każda kolejna noc będzie gorsza, lepsza, brudniejsza.
Kiedy w końcu wstał, ubrał się drżącymi rękami i wyszedł przez drzwi, za którymi wszystko się zaczęło, usłyszał jej głos z ciemności salonu — niski, zadowolony, ostateczny.
Nigdy już nie będziesz mógł patrzeć przez swoje okno bez tego, że twardniejesz na samą myśl o mojej cipce czekającej tylko na ciebie.
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories