Poddana sąsiadce w parnej mgiełce
28-letni sąsiad poddaje się dominującej 42-letniej Karolinie, która w parnym mieszkaniu ostro bierze go strap-onem i każe lizać cip
Nazywam się Darius, mam dwadzieścia osiem lat i od wielu miesięcy nie śpię po nocach, bo w głowie kołacze mi tylko jedna myśl – Karolina. Czterdziestodwuletnia rozwódka z mieszkania naprzeciwko. Kobieta, która nigdy nie prosi, tylko żąda, a jej głos potrafi mnie ustawić w miejscu jednym zdaniem. Patrzyłem na nią w windzie, na klatce, w piwnicy i za każdym razem mój kutas reagował jak tresowany pies. Fantazjowałem, jak klękam przed nią, jak pozwala mi lizać jej buty, jak w końcu bierze mnie tak, że nie będę mógł usiąść przez tydzień. I nigdy nie sądziłem, że to się stanie naprawdę.
Tego wieczoru w bloku panował taki upał, że powietrze stało się gęste i lepkie. Ktoś długo brał prysznic – para buchała z łazienki na korytarz i unosiła się białą, parną mgiełką, przez którą ledwo widziałem drzwi windy. Stałem tam spocony, w cienkiej koszulce i szortach, gdy usłyszałem jej kroki. Karolina wyszła ze swojego mieszkania w krótkim, jedwabnym szlafroku, który ledwo zasłaniał uda. Wilgotne włosy kleiły się jej do karku, a materiał przylegał do pełnych piersi. Wyglądała jakby właśnie wyszła z sauny – gorąca, wilgotna i niebezpieczna.
– Cześć, Darius – rzuciła niskim, leniwym głosem, mierząc mnie wzrokiem od stóp do głowy. – Wyglądasz, jakbyś coś ukrywał.
Serce waliło mi jak oszalałe. Para wirowała między nami, skraplając się na mojej skórze. Nie wiem, skąd wzięła się odwaga, ale słowa same mi się wyrwały.
– Karolino… od miesięcy o tobie myślę. O tym, żebyś mnie przejęła. Żebyś mnie zdominowała. Chcę się tobie poddać. Całkowicie.
Zatrzymała się. Uśmiechnęła się tym drapieżnym, wolnym uśmiechem, który zawsze widziałem w moich fantazjach. Zbliżyła się o krok. Para osiadła na jej dekolcie.
– Naprawdę tego chcesz? – spytała cicho, ale w jej głosie brzmiała stal. – Chcesz być moim poddanym? Chcesz, żebym robiła z tobą, co mi się podoba? Bez safeworda na początek? Żebyś był moją zabawką?
– Tak – wyszeptałem drżącym głosem, ale oczy mi płonęły. – Chcę. Zgadzam się na wszystko. Z podnieceniem. Weź mnie.
Jej uśmiech stał się jeszcze szerszy. Złapała mnie za brodę, uniosła moją twarz.
– Dobrze, chłopcze. W takim razie wchodzisz. I od tej chwili robisz dokładnie to, co ci każę.
Weszliśmy do jej mieszkania. Drzwi zamknęły się z cichym kliknięciem, które zabrzmiało jak wyrok. W środku też było parno – okna zamknięte, upał zgromadzony od całego dnia. Karolina wskazała podłogę salonu.
– Na kolana.
Ukląkłem. Serce waliło mi w gardle. Zaczęła mnie rozbierać powoli, palcami sunąc po mojej klatce piersiowej, szczypiąc sutki tak mocno, że syknąłem. Zsunęła mi szorty. Mój kutas wyskoczył – twardy, nabrzmiały, z kropelką preejakulatu na czubku.
– Patrz, jak ci stoi – zaśmiała się cicho, owijając palce wokół trzonu, ale tylko drażniąc, nie dając prawdziwej rozkoszy. – Klęcz i powtarzaj: „Jestem twoim poddanym, Karolino. Mój kutas, moja dupa i mój język należą do ciebie.”
Powtarzałem to raz za razem, głos mi się łamał. Za każdym powtórzeniem czułem, jak moja pokora rośnie, a podniecenie pali mnie od środka. Widziała to. Widziała, jak błagam spojrzeniem.
– Całuj moje stopy.
Zszedłem niżej. Jej stopy były ciepłe, lekko wilgotne od upału. Całowałem palce, podbicie, pięty – powoli, pokornie. Smak soli i jej skóry sprawił, że zakręciło mi się w głowie.
– Dzisiaj zrobię z ciebie swoją osobistą zabawkę – powiedziała z satysfakcją, ciągnąc mnie za włosy w górę. – Będziesz lizał, ssał, brał i błagał o więcej. A ty sam prosisz o to, prawda?
– Tak… proszę, Karolino. Chcę więcej. Użyj mnie ostro. Jestem twój.
Uśmiechnęła się triumfalnie i poprowadziła mnie do sypialni.
Pokój był jeszcze bardziej parny. Lustra na wszystkich ścianach i na suficie odbijały każdy szczegół – łóżko, czerwone prześcieradła, czarne sznury leżące na stoliku. Karolina kazała mi stanąć na czworakach na środku. Krępowała mnie powoli, metodycznie. Czarne sznury oplotły moje nadgarstki i kostki, ciągnąc je tak, że zostałem rozpięty na czworakach, tyłek wypięty, kutas zwisający ciężko i pulsujący. Nie mogłem się ruszyć. Lustra pokazywały mnie z każdej strony – bezbronnego, spoconego, gotowego.
Najpierw uklękła przede mną. Złapała mojego kutasa w dłoń i wzięła go ostro do ust – głęboko, mokro, bez litości. Ssala mocno, wirując językiem wokół główki, jednocześnie masując jaja. Jęczałem głośno, biodra same mi drżały. Czułem, jak dochodziłem już blisko, ale ona się odsunęła, zostawiając mnie na krawędzi.
Założyła mi kaganiec – czarną, skórzaną uprząż z piłką, która wypełniła mi usta i stłumiła wszystkie dźwięki. Potem stanęła za mną. Usłyszałem kliknięcie klamry. Strap-on. Duży, gruby, czarny. Posmarowała go lubrykantem, rozsunęła mi pośladki i weszła jednym mocnym pchnięciem.
Ból i rozkosz eksplodowały jednocześnie. Jęknąłem w kaganiec, ale ona nie dała mi czasu. Zaczęła rżnąć mnie mocno, głęboko, rytmicznie. Szarpała mnie za włosy, ciągnąc głowę w tył, aż kręgosłup wygiął się w łuk.
– Bierz to, moja podła suko – warczała, waląc we mnie biodrami. – Twoja ciasna dupa jest moja. Jesteś moją dziwką, moim chłopcem na strap-onie. Patrz w lustra – patrz, jak cię biorę!
Lustra pokazywały wszystko: jej skupioną, dominującą twarz, moje rozpalone policzki, kutas kołyszący się przy każdym pchnięciu, sznury wrzynające się w skórę. Parna mgiełka osiadła na naszych ciałach, pot spływał po moich plecach, a ona rżnęła mnie coraz szybciej, coraz brutalniej, nazywając mnie podłą suką, cipką do pieprzenia, swoją własnością.
W końcu zwolniła, wyszła ze mnie z głośnym plaśnięciem. Rozwiązała sznury na tyle, że mogłem się poruszać, ale nie dała mi odpocząć. Położyła się na łóżku, rozłożyła szeroko nogi i pokazała mi swoją mokrą, nabrzmiałą cipkę i gładki tyłek.
– Teraz pracuj językiem, poddany. Lizać cipkę i tyłek. Do orgazmu. I nie waż się przerwać, nawet jak będę cię dusić udami.
Przywarłem ustami do jej gorącej, mokrej pizdy. Smakowała słono-słodko, sok spływał mi po brodzie. Lizałem łapczywie – długimi pociągnięciami od tyłka po sam czubek łechtaczki, potem wsuwałem język głęboko do środka, ssąc wargi, wirując wokół jej dziurki. Przesunąłem się niżej i zacząłem lizać jej tyłek – mokro, głęboko, wciskając język jak najdalej, podczas gdy palcami masowałem jej cipkę. Karolina jęczała coraz głośniej, biodra falowały na mojej twarzy, rękami przyciskała moją głowę mocniej i mocniej.
– Tak… właśnie tak, suko… liż mi dupę… czuję, jak dochodzę…
Jej ciało napięło się jak struna. Orgazm uderzył w nią mocno – zaczęła drżeć, cipka skurczyła się na moich palcach, a ja nadal lizałem jej tyłek i cipkę, zbierając każdy kroplę jej soków. Krzyczała gardłowo, zaciskając uda na mojej głowie, zalewając mi twarz.
Gdy w końcu rozluźniła nogi, oddychała ciężko, patrząc na mnie z półprzymkniętymi oczami. Na jej twarzy nie było zmęczenia – była głodna. Jeszcze głodniejsza.
– To dopiero rozgrzewka, Darius – powiedziała cicho, ale z taką obietnicą w głosie, że mój kutas drgnął mimo kagańca. – Jeszcze nie skończyłam z tobą. Ani trochę. A ty nigdzie się nie wybierasz…
Para w sypialni zdawała się jeszcze gęstsza. Lustra odbijały nas oboje – mnie spoconego, czerwonego, z ustami lśniącymi od jej soków i z kutasem boleśnie twardym. Czekałem, co każe mi zrobić dalej. I wiedziałem, że to dopiero początek.
Para w sypialni była tak gęsta, że każdy oddech palił w płucach, a lustra na ścianach i suficie zaparowały od naszych ciał, tworząc rozmazany, perwersyjny obraz nas dwojga. Karolina, ta dominująca 42-latka o pełnych piersiach i mocnych udach, stała nade mną z triumfalnym uśmiechem. Ja, 28-letni Darius, klęczałem spętany sznurami, z tyłkiem wypiętym i kutasem pulsującym tak mocno, że bolało. Jej słowa wciąż dźwięczały mi w uszach – że to dopiero rozgrzewka i że nigdzie się nie wybieram. Serce waliło mi jak oszalałe, a w głowie wirowała tylko jedna myśl: „Jestem jej. Całkowicie. Niech robi ze mną, co chce”.
– Na czworaki, suko – rozkazała tym niskim, stalowym głosem, który zawsze mnie łamał. Rozwiązała mi kostki na chwilę, tylko po to, żeby zmienić pozycję. Pchnęła mnie twarzą w dół na czerwone prześcieradło, mokre od potu i lubrykantu, i znowu oplotła sznurami moje nadgarstki, ciągnąc je mocno do nóg łóżka. Tyłek miałem wypięty wysoko, kutas zwisał ciężko między udami, a para osiadała na mojej skórze jak druga warstwa upokorzenia. Karolina założyła większy strap-on – grubszy, z wypustkami, czarny jak noc. Posmarowała go obficie, rozsunęła mi pośladki palcami i wbiła się jednym mocnym, bezlitosnym pchnięciem.
Ból eksplodował, ale zaraz za nim przyszła ta głęboka, zwierzęca rozkosz, gdy główka uderzyła prosto w prostatę. Jęknąłem głośno, a ona zaczęła rżnąć mnie rytmicznie, mocno, biodrami waląc o mój tyłek z głośnym, mokrym plaśnięciem. Para wirowała wokół nas, pot spływał mi po plecach, po klatce piersiowej, kapał z brody na prześcieradło. Lustra pokazywały wszystko – jej skupioną, władczą twarz, moje czerwone policzki, oczy zamglone od poddaństwa, kutasa kołyszącego się przy każdym pchnięciu i zostawiającego długie nitki preejakulatu.
– Bierz to głęboko, Darius – warczała, szarpiąc mnie za włosy tak mocno, że kręgosłup wygiął mi się w łuk. – Twoja dupa jest moją cipą teraz. Jesteś moją 28-letnią dziwką na strap-onie, moją podłą suką do pieprzenia. Patrz w lustra i patrz, jak cię posiadam!
Czułem każdy centymetr tego grubego kutasa rozciągającego mnie od środka. Moje myśli rozpadały się – byłem tylko dziurą, tylko językiem i tyłkiem należącym do niej. Podniecenie paliło mnie od środka, a ona nie zwalniała, tylko przyspieszała, waląc coraz brutalniej, aż łóżko skrzypiało. Klamry na sutkach szczypały przy każdym ruchu, wysyłając ostre ukłucia prosto do kutasa. Byłem na krawędzi, ale ona to wiedziała i nagle wyszła ze mnie z głośnym plaśnięciem, zostawiając mnie pustego i drżącego.
– Jeszcze nie dojdziesz, chłopcze. Najpierw moja cipka i tyłek. Na kolana przy łóżku. Twarz do góry.
Rozwiązała mi ręce na tyle, że mogłem się poruszać, ale sznury na kostkach trzymały mnie nisko. Położyła się na krawędzi łóżka, rozłożyła szeroko nogi i przyciągnęła moją głowę do swojej mokrej, nabrzmiałej pizdy. Jej wargi sromowe były opuchnięte, sok spływał po udach, a zapach – słony, słodki, gorący od pary – uderzył mnie prosto w twarz.
– Liż, poddany. Całą cipkę i dupę. Głęboko. Masz mnie doprowadzić do orgazmu językiem, a ja będę cię dusić udami, kiedy zechcę.
Przywarłem ustami do jej gorącej cipki jak głodny. Lizałem długimi, łapczywymi pociągnięciami od tyłka po sam czubek łechtaczki, smakując każdy milimetr jej soków. Wsunąłem język głęboko do środka, wirując nim, ssąc wargi, gryząc delikatnie, potem przesunąłem się niżej i zacząłem lizać jej ciasny tyłek – mokro, zachłannie, wciskając czubek języka jak najdalej, jednocześnie wpychając dwa palce w jej cipę i masując punkt G. Karolina jęknęła gardłowo, chwyciła mnie za włosy i przycisnęła mocniej, owijając uda wokół mojej głowy.
– Tak… właśnie tak, ty podła cipko… liż mi dupę głębiej, ssij moją łechtaczkę… Czuję, jak dochodzę na twojej twarzy, suko…
Jej biodra falowały coraz szybciej, tarła się o mój nos, usta i brodę, zalewając mnie swoimi sokami. Para w pokoju była tak gęsta, że ledwo widziałem jej twarz w lustrze nad łóżkiem – tylko jej drżące piersi, napięte mięśnie brzucha i moją głowę znikającą między jej udami. Zacisnęła nogi mocniej, dusząc mnie całkowicie, a ja lizałem jeszcze zajadlej, nie przerywając ani na sekundę. Jej pierwszy orgazm uderzył jak grom – ciało jej się napięło, cipka skurczyła na moich palcach, a struga gorących soków zalała mi całą twarz. Krzyczała głośno, drżąc, ale nie puściła mnie. Zmusiła mnie do kontynuowania, aż doszła drugi raz, jeszcze mocniej, zalewając mi usta i brodę.
Kiedy w końcu rozluźniła uda, oddychałem ciężko, zlany jej sokami i własnym potem. Karolina spojrzała na mnie z głodem, który nie słabł.
– Jeszcze nie skończyłam. Na łóżko. Na plecy. Nogi w górę.
Związała mnie znowu w pozycji całkowicie bezbronnej – nogi przyciągnięte do klatki, ręce za głową, tyłek wypięty. Założyła strap-on z powrotem i weszła we mnie głęboko, tym razem patrząc mi prosto w oczy. Rżnęła mnie wolno, ale bardzo głęboko, jednocześnie sięgając ręką do mojego kutasa i masując go w idealnym rytmie. Każde pchnięcie trafiało w prostatę, a jej dłoń ściskała trzon, drażniąc główkę kciukiem.
– Chcę, żebyś doszedł tylko od mojego kutasa w twojej dupie i mojej ręki – wysapała. – Jesteś moją zabawką, Darius. Moim 28-letnim poddanym chłopcem, który spuści się jak fontanna na rozkaz swojej pani.
Przyspieszyła. Pchnięcia stały się brutalne, ręka pompowała mocno. Czułem, jak orgazm buduje się od środka, nie do powstrzymania. Patrzyłem w zaparowane lustra – widziałem, jak mój kutas nabrzmiewa, jak jej biodra walą we mnie, jak para skrapla się na naszych ciałach. Krzyknąłem, gdy doszedłem – sperma wystrzeliła silnymi, gęstymi strumieniami na mój brzuch, klatkę i nawet twarz. Karolina doszła chwilę później, wbijając się we mnie po rękojeść i drżąc całym ciałem, warcząc gardłowo te wszystkie brudne słowa, które tak uwielbiałem.
Opadła na mnie ciężko. Rozwiązała wszystkie sznury. Leżeliśmy w parnej ciszy, spoceni, zmęczeni, jej głowa na mojej klatce piersiowej. Sex się skończył. Oddychaliśmy ciężko, a mgiełka powoli opadała.
Wtedy, patrząc na jej zadowolony uśmiech, zrozumiałem sekret, którego ona nigdy nie pozna. Od ponad roku to ja byłem tym anonimowym facetem z forum, który opisywał jej dokładnie takie sceny w szczegółowych postach, nie wiedząc, że to ona czyta je i się podnieca. To ona odpowiadała mi jako „MistressK”, dając mi wskazówki, które doprowadziły mnie do tego wyznania w windzie. Ona myślała, że to wszystko zaczęło się dzisiaj. Ja wiedziałem, że nasza gra trwa już bardzo długo. I nigdy jej tego nie powiem. Uśmiechnąłem się w duchu, czując, jak jej palce leniwie gładzą mój kutasa. To naprawdę był dopiero początek.
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories