Rozpalona Mgła Między Nami
Dwie ostre laski, 28-letnia tatuażystka Ola i 32-letnia fotografka Klara, w gorącej mgle na balkonie szybko dochodzą do
Gęsta, ciepła mgła spowiła miasto jak mokry koc, otulając balkon na siódmym piętrze bloku. Ola, dwudziestoośmioletnia tatuażystka o ostrych rysach i czarnych włosach sięgających łopatek, stała oparta o balustradę w samej cienkiej białej podkoszulce, przez którą widać było ciemne sutki i zarys tatuaży na żebrach. Majtki miała czarne, koronkowe, ledwo zakrywające pupę. Zapaliła papierosa, wciągając dym głęboko, kiedy drzwi balkonowe obok cicho skrzypnęły.
Wyszła Klara, trzydziestodwuletnia fotografka, nowa sąsiadka. Rude włosy miała spięte niedbale, freckles na nosie lśniły od wilgoci. Na sobie miała tylko prześwitujący beżowy top i białe stringi. Papieros w ustach, uśmiech krzywy.
— Kurwa, jaka mgła — mruknęła Klara, opierając się obok. — Myślałam, że jestem sama na tym chorym balkonie.
Ola spojrzała na nią z boku, mierząc wzrokiem długie nogi i wystające sutki pod materiałem. Już od tygodnia patrzyła na nią w windzie, na klatce. Teraz, w tej mgle, wszystko wyglądało brudniej, bliżej.
— Nie jesteś. Ja tu palę prawie co wieczór. Ola. Tatuaże robię na dole, w studiu.
— Klara. Fotografuję ludzi i czasem ich cipki, jak dobrze zapłacą — zaśmiała się chrapliwie, dmuchając dymem w mgłę. — Widzę, że lubisz czarne majtki. Pasują do tych twoich ostrych tatuaży.
Ola uniosła brew, czując, jak między nogami robi się ciepło. Spojrzenie Klary było bezpośrednie, głodne. Przesunęła się bliżej, ramiona prawie się stykały. Mgła osiadała na skórze, czyniąc ją lepka.
— A ty lubisz białe stringi, co? Prześwitują. Widzę twoją cipkę przez nie, rudowłosa.
Klara zaśmiała się głośniej, paląc szybciej. Odwróciła się twarzą do Oli, opierając biodro o balustradę. Top uniósł się, odsłaniając pasek skóry nad majtkami.
— Patrzyłaś. Dobra. Ja też patrzyłam na ciebie. Na te twoje cycki w tej podkoszulce. Chciałam je złapać od pierwszego dnia, jak wprowadziłam się obok.
Ola wciągnęła dym, wypuszczając go powoli. Serce waliło jej mocniej. Czuła, jak majtki robią się wilgotne — nie od mgły.
— Żartujesz? Bo ja od tygodnia myślę, jak byś smakowała. Twoje sutki. Ta ruda cipka.
— Nie żartuję, laska — odparła Klara, zbliżając twarz. Oddech pachniał tytoniem i miętą. — Marzę o tym, żeby ci passać te twarde sutki, aż się wykręcisz. A ty?
Ola zgniotła papierosa o poręcz, odwracając się całkowicie. Spojrzała Klarze prosto w oczy, potem w dół, na jej piersi.
— Jestem już mokra. Całkiem. Majtki kleją mi się do cipki od samego twojego głosu. Chcę, żebyś mnie dotknęła. Albo ja ciebie. Kurwa, chcę twoich palców w sobie.
Klara zgasła papierosa o tę samą poręcz, uśmiechając się brudno. Sięgnęła dłonią i przejechała kciukiem po sutku Oli przez cienki materiał. Ola wciągnęła powietrze przez zęby.
— Od dawna marzę, żeby ci to passać — szepnęła Klara. — Te sutki. Twarde jak kamienie. I tę twoją tatuażowaną skórę. Chcę cię zerżnąć tu i teraz, na tym balkonie, w tej jebanej mgle. Żeby ktoś nas słyszał, jak będziesz jęczeć.
Napięcie pękło. Obie rzuciły się na siebie w tym samym momencie. Usta zderzyły się mokro, głodnie, zębami, językami. Ola wplotła palce w rude włosy Klary, przyciągając ją mocniej. Klara złapała Olię za biodra, wsuwając ręce pod podkoszulkę, łapiąc gołe cycki, ściskając sutki. Pocałunek był głośny, śliski, pełen śliny. Mgła otulała je, a balkony wokół tonęły w szarości — nikt nie widział, ale obie miały to w dupie.
— Kurwa, jakaś mokra jesteś — sapnęła Klara w usta Oli, kiedy ręka zsunęła się w dół, pod majtki. Palce wślizgnęły się między wargi, znajdując śliską cipkę. — Cała w soju. Chcę cię zerżnąć teraz. Od razu.
Ola jęknęła, rozchylając nogi szerzej, ocierając się o dłoń Klary. Jej własne ręce zerwały beżowy top Klary do góry, odsłaniając pełne piersi z jasnoróżowymi sutkami. Pochyliła się i wzięła jeden do ust, ssąc mocno, zębami drażniąc.
— Na leżaku — wyszeptała Ola, odrywając się na sekundę. — Albo tu, przy poręczy. Chcę lizać twoją cipkę, aż spierdolisz mi na twarz.
Klara pociągnęła ją do szerokiego leżaka w kącie balkonu, pokrytego wilgotną poduchą. Usiadły na nim, nadal całując się brudno, ręce wszędzie. Ola zsunęła się na kolana na zimną podłogę balkonu, mgła osiadająca na jej plecach. Zdarła z Klary białe stringi jednym ruchem, rzucając je na bok. Przed nią rozłożyła się ruda, nabrzmiała cipka, mokra, lśniąca, łechtaczka wystająca.
— Jebana piękna — burknęła Ola i wbiła twarz między uda.
Liżała długimi, zachłannymi ruchami języka od dziurki aż po łechtaczkę, ssała wargi, wpychała język głęboko. Klara złapała się poręczy leżaka, biodra unosząc się do góry, pchać cipkę w usta Oli.
— Tak, liż mnie, suko — jęczała Klara. — Głębiej. Ssij tę łechtaczkę. Ola... kurwa, twoja broda jest cała w moim soku.
Ola mruczała w cipkę, wsuwając dwa palce do środka, zakrzywiając je, pompując, podczas gdy język krążył wokół nabijanej łechtaczki. Klara drżała, uderzając piętami o leżak. Potem pociągnęła Olię do góry.
— Siadaj. Chcę na twojej twarzy. Chcę ujeżdżać ten twój brudny język.
Upadły na leżak razem. Ola położyła się na plecach, a Klara usiadła jej okrakiem na twarzy, cipką prosto na usta. Zaczęła mocno ujeżdżać, ocierając się w przód i w tył, mokre wargi ślizgające się po języku i nosie Oli. Jednocześnie schyliła się do przodu, wsuwając rękę w majtki brunetki, znajdując jej spuchniętą, ociekającą cipkę. Wpychała trzy palce głęboko, mocno, szybkim rytmem, kciukiem tarła łechtaczkę Oli.
— Jezu, jaka ciasna — sapnęła Klara, jadąc biodrami. — Bierz moją cipkę. Liż. Ssij. Zaraz ci trysnę do gardła.
Ola głośno ssała, dłonie na pośladkach Klary, rozchylając je, żeby język sięgał głębiej. Sama pchała biodra na palce rudowłosej, jęcząc w jej cipkę. Mgła wirowała wokół, skóra lśniła od potu i wilgoci.
Po chwili Klara zsunęła się, odwracając się. Ułożyły się w 69, Klarą na wierzchu. Ola znowu wbiła twarz w rudą cipkę, a Klara rozerwała majtki Oli na bok i wzięła jej łechtaczkę prosto do ust, ssąc rytmicznie, palcami pompując w brunetkę. Obie lizały się chciwie, głośno, mokro — odgłosy ssania i mlaskania mieszały się z ciężkimi oddechami i cichymi przekleństwami.
— Ssij mocniej, kurwa — warknęła Ola w cipkę Klary, wsuwając język i palce naraz. — Chcę, żebyś trysnęła. Na moją twarz, na cycki.
Klara odpowiedziała tylko głośniejszym ssaniem, wibrując ustami na łechtaczce Oli, palcami znajdując punkt w środku, który sprawił, że Ola wyginała się łukiem. Nogi splatały się, piersi ocierały o brzuchy. Ola czuła, jak faluje w niej orgazm, narastający od kręgosłupa. Klara drżała nad nią, udami zaciskając się wokół głowy.
Doszły prawie jednocześnie. Klara pierwsza — cipka skurczyła się wokół języka Oli, a potem trysnęła mocno, strumieniem soku na twarz, usta i piersi brunetki. Ola przełknęła, ile mogła, reszta spłynęła jej po brodzie i sutkach. Własny orgazm uderzył chwilę później — wygięła się, jęcząc głośno w jeszcze drgającą cipkę Klary, tryskając na rudą twarz i piersi fotografki. Palce Klary były całe mokre, usta lśniące.
Leżały tak chwilę, dysząc, nadal liżąc się powoli, zbierając resztki. Mgła gęstniała, balkon był śliski. Klara zsunęła się na bok, odwracając twarz do Oli, całując ją brudno, dzieląc smak swoich cipków.
— To dopiero początek — szepnęła Klara, palcem zbierając sok z brody Oli i wkładając go sobie do ust. — Chcę więcej. Chcę cię zerżnąć dildem, które mam w mieszkaniu. Chcę, żebyś mi weszła całą pięścią, jeśli dasz radę. I chcę, żebyś spędziła u mnie całą noc.
Ola uśmiechnęła się leniwie, ale w oczach miała jeszcze głód. Sięgnęła i ścisnęła sutek Klary.
— Wejdźmy. Ale najpierw... chcę, żebyś mi powiedziała, jak mocno chcesz, żebym cię ujechała na twoim stole do zdjęć. I co jeszcze masz w tej walizce z kitami.
Klara wstała, naga, majtki zgubione gdzieś w mgle, top zmięt y. Podała rękę Oli, wciągając ją do środka przez swoje drzwi balkonowe. Za nimi w mieszkaniu paliło się tylko blade światło lampy, a na stole leżał już czarny, gruby wibrator i pasek.
— Zobaczysz — odparła Klara, zamykając drzwi, ale zostawiając szczelinę, przez którą mgła jeszcze wpełzała. — I nie skończymy, dopóki obie nie będziemy ledwo chodzić. A jutro rano... może zawołamy kogoś jeszcze. Albo nie. Może zostaniesz moją osobistą, ociekającą modelką na kilka godzin.
Ola weszła za nią, serce wciąż waliło, cipka pulsowała pustką, gotowa na więcej. Mgła za szybą gęstniała, a one obie wiedziały, że noc dopiero się rozkręca.
Weszły do środka, mgła jeszcze wpełzała za nimi przez uchylone drzwi balkonowe, osiadając na podłodze jak mokry dywan. Klara zamknęła je tylko na zasuwkę, zostawiając szparę – chciała, żeby wilgoć dalej je otulała, żeby skóra została lepka. Światło lampy padało żółto na stół do zdjęć, na którym leżał czarny, gruby wibrator i skórzany pasek ze strap-onem. Ola, wciąż w podkoszulce podciągniętej nad cycki, spojrzała na to i poczuła, jak cipka znów się zaciska, pusta, głodna po tym, co dostała na balkonie.
— Kurwa, od razu do rzeczy — burknęła, zrzucając resztki majtek. Stanęła naga, tatuaże na żebrach lśniące od potu i soku Klary. — Pokaż mi, jak mocno chcesz, żebym cię ujechała.
Klara uśmiechnęła się krzywo, rude włosy rozpuszczone, freckles ciemniejsze od wilgoci. Podeszła, złapała Olę za kark i wciągnęła w brudny pocałunek, języki nadal pełne smaku cipki. Jej dłoń zsunęła się w dół, wcisnęła trzy palce z powrotem w mokrą dziurkę Oli, pompując mocno, aż brunetka sapnęła jej w usta.
— Na stole — szepnęła Klara. — Rozłożysz się jak modelka. A ja ci wpierdolę ten pasek tak głęboko, że będziesz czuła go w gardle.
Ola wspięła się na stół, położyła na plecach, nogi szeroko rozłożone, stopy na krawędzi. Cipka ociekała, wargi spuchnięte, łechtaczka twarda. Klara szybko założyła pasek, czarny dildo gruby jak nadgarstek, lśniący od lubrykantu, który wyciągnęła z szuflady. Przypięła go do bioder, poprawiła paski, a potem nachyliła się i polizała Olę od dziurki po łechtaczkę, zbierając sok.
— Jebanie smaczna — mruknęła, prostując się. Wzięła dildo w dłoń, przyłożyła główkę do warg Oli i tarła, namaczała. — Chcę cię zerżnąć na tym stole, gdzie zwykle fotografuję. Żebyś zostawiła tu kałużę.
Wepchnęła go jednym, mocnym ruchem. Ola krzyknęła głośno, wyginając się, tatuaże na brzuchu napięte. Dildo wypełniło ją całkowicie, ścianki cipki zacisnęły się wokół gumy, a Klara zaczęła rżnąć od razu – głęboko, szybko, biodra uderzające o pośladki Oli z mokrym klaskaniem. Stół skrzypiał. Mgła wpełzała dalej, osiadała na ich skórze.
— Tak, bierz to, suko — sapała Klara, trzymając Olę za uda, rozchylając je jeszcze szerzej. — Patrz, jak ci wchodzi. Całe. Czujesz, jak cię rozpycha?
Ola jęczała, ręce na własnych cyckach, ściskając sutki, kręcąc nimi. — Kurwa, tak... mocniej. Rżnij mnie jak dziwkę. Chcę, żebyś mnie rozwaliła.
Klara pochyliła się, wzięła sutek Oli do ust, ssąc i gryząc, podczas gdy pasek walił w nią bez litości. Druga ręka zsunęła się między nie, tarła łechtaczkę Oli kółkami, palce śliskie. Ola spoglądała w dół, widziała, jak czarne dildo znika w jej cipce, wychodzi pokryte białym sokiem, wpycha się znowu. Pulsowała, budowała się fala.
— Zaraz spierdolę — wydyszała Ola. — Nie przestawaj. Palcami też... daj więcej.
Klara wsunęła kciuk obok dildo, rozciągając dziurkę jeszcze bardziej, pompując oba naraz. Ola wybuchła – cipka zassała się, trysnęła mocno na pasek, na brzuch Klary, na stół. Jęk był chrapliwy, długi, nogi drżały w powietrzu. Klara nie zwolniła, rżnęła ją przez cały orgazm, wyciągając go, aż Ola szlochała z nadmiaru.
Dopiero potem wyciągnęła dildo, mokre, ociekające. Ola leżała rozwalona, dysząc, ale oczy miała wciąż głodne. Klara odpięła pasek, rzuciła go na bok i wspięła się na stół, siadając Oli na twarzy tyłem, cipką prosto na usta.
— Liż mnie, zanim ci wejdę znowu — rozkazała. — I przygotuj mnie. Chcę twojej pięści.
Ola wbiła język głęboko, ssała, mlaskała głośno, dłonie rozchylając pośladki Klary. Liżła odbyt też, krótko, brudno, a potem wróciła do cipki, wpychając cztery palce od razu. Klara jęczała, ujeżdżając twarz, mocząc całą brodę Oli. Potem zsunęła się, odwróciła, uklękła nad Olą na stole.
— Pięść — powiedziała prosto, patrząc w oczy. — Chcę. Powoli, ale całą. Dam radę.
Ola kiwnęła, palce już śliskie od soku. Zaczęła od czterech, kręciła, dodawała kciuk, składała dłoń. Klara oddychała głęboko, biodra opuszczała sama, pomagając. Powoli, centymetr po centymetrze, dłoń Oli weszła do środka – najpierw knykcie, potem cała pięść. Klara krzyknęła, głowa do tyłu, rude włosy na plecach.
— Jebany chryste... pełna — sapnęła. — Ruszaj. Powoli na początek.
Ola pompowała pięścią, kręciła nadgarstkiem wewnątrz, czując, jak ścianki zaciskają się gorąco, mokro. Drugą ręką tarła łechtaczkę Klary. Stół był cały mokry, kałuże soku. Klara rżnęła się na pięści, coraz mocniej, piersi kołysały się, sutki twarde.
— Głębiej... kurwa, tak... zaraz trysnę ci na rękę — warknęła.
I trysnęła. Strumień uderzył w nadgarstek Oli, spłynął po stole, na podłogę. Cipka skurczyła się wokół pięści tak mocno, że Ola ledwo mogła ruszać. Klara drżała minutami, jęcząc bez słów, a Ola wolno wycofała dłoń, liżąc ją od razu, zbierając gęsty sok.
Nie skończyły. Klara zeskoczyła, podniosła wibrator – gruby, żebrowany, z wypustkami. Włączyła na maxa, przyłożyła do łechtaczki Oli, a jednocześnie wsunęła z powrotem dildo z paska, ale tym razem Ola leżała na brzuchu, tyłek w górę. Klara weszła w nią od tyłu, rżnąc strap-onem, wibrator brzęczący na łechtaczce.
— Bierz, laska — sapała, bijąc ją w pośladki wolną ręką. — Chcę, żebyś znowu spierdoliła. Na mój stół. Żebyś nie mogła jutro chodzić.
Ola pchała tyłek do tyłu, spotykając każde pchnięcie. Cipka mlaskała, głośno, brudno. Wibrator wibrował tak, że nogi jej się uginły. Doszła drugi raz, silniej, tryskając pod siebie, na blacie, krzyk stłumiony w ramieniu. Klara wyciągnęła dildo, odwróciła ją, usiadła jej na udach i tarła własną cipką o mokrą, spuchniętą cipkę Oli – scissoring twarde, śliskie, łechtaczki ocierające się o siebie.
— Patrz na nas — szepnęła Klara, trzymając Olę za ręce. — Dwie ostre laski, całe w soju. Już prawie.
Ola uniosła biodra, tarła mocniej, i obie doszły razem – krótkie, ostre fale, sok mieszający się między wargami. Padły na stół, dysząc, ciała splątane, skóra lśniąca od mgły, potu i orgazmów.
Leżały tak, Klara z głową na piersi Oli, palce leniwie gładzące tatuaż na żebrach. Cipki pulsowały jeszcze, obolałe, mokre. Mgła wpełzała przez szparę, chłodząc je lekko. Ola pogłaskała rude włosy, uśmiechnęła się słabo.
— Zostanę — mruknęła. — Na całą noc. I na jutro.
Klara pocałowała ją wolno w usta, smak wciąż brudny, wspólny. — Dobrze. Bo ja jeszcze nie skończyłam patrzeć, jak tryskasz.
Światło lampy drżało, stół był śliski, a one leżały w poświacie, oddechy wyrównujące się powoli, nogi splątane, pośladki stykały się wilgotnie. Noc gęstniała za oknem tak samo jak mgła, a ich ciała wciąż drżały resztkami.
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories