Przyjaciel z winyli bierze jego żonę na zapleczu

Przyjaciel z winyli ostro rżnie 38-letnią żonę 42-latka na zapleczu sklepu, a on patrzy.

11 min read September 12, 2026New

Marcin pchnął ciężkie drzwi małego sklepu z winylami, czując znajomy zapach kurzu, starego papieru i winylowych okładek. Miał czterdzieści dwa lata, był znudzonym mężem, którego życie sprowadzało się do biura, kanapy i coraz rzadszych, mechanicznych numerków z żoną. Dziś jednak serce waliło mu jak młotem. Pod pachą niósł kilka rzadkich płyt, ale tak naprawdę przyszedł pokazać Krystianowi coś zupełnie innego – swoją żonę. Kasia, trzydzieści osiem lat, szła tuż za nim. Jej ciało wciąż było apetyczne jak diabli: biodra szerokie, tyłek pełny i jędrny, który teraz opinały ciasne, ciemne jeansy wciskające się między pośladki tak głęboko, że Marcin widział każdy ich kształt. Bluzka ledwo mieściła jej ciężkie piersi, a długie włosy opadały na ramiona. Od lat szeptali sobie w ciemności o tym samym – o tym, żeby jakiś cham z wielkim kutasem wziął ją ostro, brutalnie, na jego oczach. Fantazja, która teraz zaczynała pachnieć naprawdę.

Krystian, czterdziestolatek z tatuażami pokrywającymi całe ramiona i klatę, stał za ladą z tym swoim chamskim, drapieżnym uśmiechem. Gdy tylko drzwi się zamknęły, jego wzrok spadł prosto na tyłek Kasi. Pożerał go otwarcie, oblizując dolną wargę. Marcin to zobaczył i natychmiast poczuł gorąco w kroczu. Kutas mu stwardniał tak szybko, że aż zabolało. Wstyd i podniecenie zmieszały się w jedno – dokładnie tak, jak w ich nocnych rozmowach.

– No kurwa, Marcin – rzucił Krystian niskim, chropowatym głosem, wychodząc zza lady. – Nie mówiłeś, że twoja żona ma taki tłusty, soczysty dupsko. Te jeansy ledwo wytrzymują, zaraz szwy popuszczą. Kasia, co ty, specjalnie włożyłaś coś, co pokazuje, jak bardzo chcesz być wyruchana?

Kasia roześmiała się głośno, szczerze, ale w tym śmiechu było coś ostrego, prowokującego. Spojrzała na męża przelotnie, a w jej oczach Marcin dostrzegł ten sam głód, który znali z sypialni. Zamiast się obrazić, podeszła bliżej regału, kołysząc biodrami.

– Winyle są sztywne, Krystian – odparła słodko, sięgając po jedną z płyt wysoko na półce – ale nie rżną tak jak prawdziwy, gruby kutas. Prawda?

Otarła się tyłkiem o biodro Krystiana „przypadkiem”. Mocno. Celowo. Marcin stał trzy kroki dalej i czuł, jak mu stoi tak bardzo, że preejakulat już plamił bokserki. W głowie huczało: „Ona to robi. Robimy to. Kurwa, to naprawdę się dzieje. Jestem podniecony i jednocześnie chce mi się spierdolić ze wstydu.”

Krystian nie był głupi. Złapał ją za biodra obiema wielkimi, wytatuowanymi łapskami i przyciągnął do siebie tak, że jej tyłek wcisnął się prosto w jego krocze. Pochylił się, usta prawie dotykały jej ust, oddech gorący i bezczelny.

– Słuchaj no, suko – wyszeptał prosto w jej wargi. – Mam ochotę zerżnąć cię na zapleczu. Teraz. Chcę wbić ci tego swojego grubego chuja w mokrą cipę tak głęboko, aż będziesz piszczała, a twój mąż będzie siedział i patrzył jak frajer. Co ty na to?

Kasia nie zawahała się ani sekundy. Odwróciła głowę i spojrzała Marcinowi prosto w oczy. Jej policzki były czerwone, ale głos brzmiał pewnie, głośno, wyraźnie:

– Tak. Właśnie tego chcę. Zerżnij mnie ostro na zapleczu, Krystian. Chcę poczuć prawdziwego kutasa, a nie te żałosne pchnięcia mojego męża. Marcin… patrz. Zgadzam się. Chcę tego. Bardzo chcę. Zrób mnie swoją kurwą przy nim.

Marcin przełknął ślinę. Gardło miał suche. Kutas mu pulsował boleśnie. Wstyd palił policzki, ale podniecenie było silniejsze.

– Zróbcie to – wychrypiał. – Oboje się zgadzamy. Chcę… chcę widzieć.

Krystian wyszczerzył zęby w uśmiechu drapieżnika. Złapał Kasię za rękę i pociągnął na zaplecze. Marcin poszedł za nimi jak w transie. Pokój był ciasny, zastawiony kartonami pełnymi płyt, pachniał wilgotnym papierem i starym drewnem. Jedna goła żarówka wisiała pod sufitem, rzucając ostre cienie. Krystian nie tracił czasu na ceregiele.

Złapał Kasię za pasek jeansów i szarpnął tak brutalnie, że guzik oderwał się z trzaskiem. Zsunął spodnie razem z majtkami w dół jej ud jednym mocnym ruchem. Jeansy zatrzymały się na jej kostkach. Cipka Kasi była już kompletnie mokra – gładko wygolona, nabrzmiała, błyszcząca od soków, które spływały po wewnętrznej stronie uda. Krystian sapnął z zadowoleniem, rozpiął rozporek i wyciągnął swojego kutasa. Był gruby, żyłasty, z wielką, nabrzmiałą główką – zdecydowanie większy i twardszy niż cokolwiek, co Marcin kiedykolwiek jej dał.

Posadził ją na krawędzi wysokiej skrzyni z płytami, rozchylił jej nogi szeroko i stanął między nimi. Bez słowa naprowadził kutasa na jej wejście i jednym mocnym, głębokim pchnięciem wepchnął się cały, aż do samego końca. Kasia krzyknęła głośno, głowa odchyliła się do tyłu.

– Ooooch kurwaaa! – jęknęła, paznokcie wbiła w jego tatuażowane ramiona. – Jest taki gruby… rozrywa mnie… tak głęboko!

Krystian zaczął rżnąć ją na stojaka, mocno, bez litości. Skrzynia trzeszczała rytmicznie, jego biodra uderzały o jej uda z głośnym, mokrym plaśnięciem. Cipka Kasi wydawała obsceniczne, chlupiące odgłosy przy każdym pchnięciu. Jej ciężkie cycki podskakiwały pod bluzką. Marcin usiadł na starym krześle dwa metry dalej, rozpiął spodnie i trzymał swojego małego, twardego kutaska w dłoni, patrząc, jak kutas jego kumpla znika i wychodzi z żony. W głowie miał chaos: „Jestem żałosny. Stoi mi jak nigdy, a on ją rżnie jak tanią dziwkę. I ona tego chce. Patrzy na mnie i uśmiecha się, bo wie, że jestem nikim.”

Krystian nagle wyszarpnął kutasa, obrócił Kasię gwałtownie i nachylił ją nad skrzynią od tyłu. Jej tyłek wypiął się pięknie, czerwony od uderzeń. Złapał ją za włosy, odchylił jej głowę do tyłu i wepchnął się od nowa, jeszcze mocniej. Drugą ręką zaczął mocno klepać jej pośladki – raz, drugi, trzeci. Głośne plaśnięcia niosły się po zapleczu.

– Masz, kurwo męża! – warknął, waląc ją coraz szybciej. – Bierz kutasa, ty napalona zdziro. Twój Marcin to żałosny cuckold z małym kutasem. Patrz na niego, suko. Patrz mu w oczy i powiedz mu, co myślisz.

Kasia odwróciła głowę. Jej twarz była czerwona, oczy szkliste od rozkoszy, usta rozchylone. Patrzyła prosto na męża, podczas gdy Krystian wbijał się w nią z całej siły, a jego jaja uderzały o jej cipkę.

– Jesteś żałosny, Marcin – jęknęła między kolejnymi mocnymi pchnięciami. – Twój mały kutas nigdy mnie tak nie rozciągnął. Czuję go ledwo… a ten… o kurwa, ten mnie niszczy. Patrz, jak mnie rżnie. Patrz, jak twoja żona jest kurwą twojego kumpla. Jesteś taki patetyczny… i ci stoi na to, co? Wal go, frajerze. Wal tego swojego małego fiutka, podczas gdy on mnie pieprzy jak należy.

Marcin jęknął upokorzony, ale jego ręka poruszała się szybciej. Widział, jak cipka Kasi zaciska się na grubym kutasie Krystiana, jak jej soki spływają po udach, jak jej tyłek faluje przy każdym uderzeniu. Krystian klepnął ją jeszcze mocniej, zostawiając czerwone ślady dłoni na bladym mięsie.

– Zaraz ci spuszczę, kurwo – wysapał Krystian, przyspieszając. – Na twarz. Otwórz mordę.

Obrócił ją, pchnął na kolana na brudnej podłodze zaplecza. Kasia otworzyła usta, wystawiła język, patrząc mężowi prosto w oczy. Krystian zaczął tryskać. Gęste, obfite strumienie spermy uderzyły w jej twarz – na policzki, na język, na czoło, spływały po brodzie i kapały na jej wyciągnięte, ciężkie cycki. Było tego dużo, biało i lepko, aż cała twarz Kasi lśniła od jego nasienia.

Kasia oblizała wargi, przełknęła to, co trafiło do ust, i uśmiechnęła się do Marcina tym samym głodnym uśmiechem.

– Jeszcze nie skończyliśmy, kochanie – powiedziała ochrypłym głosem, patrząc, jak sperma spływa jej po brodzie na piersi. – Chcę więcej. Chcę, żebyś patrzył, jak on mnie weźmie jeszcze ostrzej. Twój mały kutas może poczekać…

Krystian, wciąż na wpół twardy, złapał ją za włosy i pociągnął bliżej swojego krocza, patrząc na Marcina z pogardliwym uśmieszkiem. Napięcie wisiało w powietrzu, ciężkie i gorące, obiecując, że to dopiero początek upokorzenia.

Krystian zacisnął palce na jej splątanych, wilgotnych od potu włosach i bezceremonialnie wepchnął jej półtwardego jeszcze kutasa prosto między wargi. Kasia, klęcząc na brudnej podłodze zaplecza wśród kartonów z płytami, otworzyła usta szerzej, jakby od lat na to czekała. Jej twarz była całkowicie pokryta gęstą, białą spermą – grube krople spływały po policzkach, brodzie i kapały ciężko na jej odsłonięte, ciężkie piersi, które kołysały się przy każdym ruchu głowy. Trzydziestoośmioletnia żona Marcina ssała teraz zachłannie, mlaskając głośno, oblizując każdy centymetr żyłastego chuja, który przed chwilą rozrywał jej cipkę.

– No dalej, kurwo, wyssij resztki – warknął Krystian, czterdziestolatek z tatuażami na ramionach, patrząc z góry na nią jak na tanią dziwkę. – Poczuj, jak smakuje twoja własna pizda wymieszana z moją spermą. Twój mąż nigdy ci takiego smaku nie dał, co?

Kasia zamruczała affirmatywnie, nie wyjmując kutasa z ust. Jej policzki zapadły się, gdy zaczęła głębiej go brać, aż główka uderzyła o gardło. Marcin siedział dwa metry dalej na tym samym rozklekotanym krześle, spodnie wokół kostek, swoją małą, twardą pałeczkę ściskał w spoconej dłoni i walił powoli, patrząc, jak jego żona czyści kutasa kumpla. W głowie mu huczało: „Kurwa, ona to naprawdę robi. Patrzy na mnie tymi zamglonymi oczami i ssie go jak ostatnia szmata. Jestem żałosnym frajerem, a mi stoi tak, że zaraz strzelę”.

Krystian zaczął twardnieć na nowo w jej ustach. Żyłki nabrzmiewały, kutas rósł, wypełniając jej buzię całkowicie. Kasia zakrztusiła się, ale nie cofnęła głowy – przeciwnie, chwyciła go za jaja i masowała je, jakby chciała wycisnąć z nich kolejną porcję. Ślina mieszała się ze spermą na jej brodzie i ściekała długimi nitkami na podłogę. Krystian szarpnął ją za włosy mocniej, wyciągając kutasa z plaśnięciem.

– Wystarczy czyszczenia. Na czworaka, suko. Chcę cię jeszcze raz, tym razem tak głęboko, żebyś jutro czuła mnie przy każdym kroku.

Kasia posłusznie obróciła się, wypinając swój pełny, czerwony od poprzednich klapsów tyłek. Jeansy wciąż krępowały jej kostki, więc nogi miała szeroko rozstawione, a nabrzmiała, wygoloną cipkę całkowicie odsłoniętą. Soków było tyle, że cała wewnętrzna strona ud lśniła. Krystian uklęknął za nią, splunął jej prosto na dziurkę i jednym brutalnym pchnięciem wbił się po same jaja. Kasia krzyknęła głośno, palce wbiła w karton z winylami, który trzasnął pod jej ciężarem.

– Ooooch, kurwaaa! Znowu taki gruby… rozrywasz mi wszystko! – jęczała, a jej głos drżał przy każdym mocnym uderzeniu bioder Krystiana o jej tyłek.

Rżnął ją ostro, zwierzęco, trzymając jedną ręką za biodro, a drugą waląc otwartą dłonią po jej pośladkach. Plaśnięcia niosły się po małym zapleczu jak strzały. Czerwone ślady dłoni robiły się coraz bardziej widoczne na jej bladej skórze. Marcin patrzył, jak gruby kutas znika całkowicie w cipce jego żony, jak jej wargi sromowe obejmują go ciasno przy każdym wycofaniu, jak białe soki Kasi spieniają się wokół trzonu. Walił swojego małego kutaska coraz szybciej, czując wstyd tak palący, że aż paliły go policzki, ale nie mógł przestać.

– Patrz na nią, Marcin – sapnął Krystian, nie zwalniając tempa. – Patrz, jak twoja trzydziestoośmioletnia żona trzęsie tym tłustym dupskiem na moim chuju. Ty jej nigdy tak nie dałeś, co? Twoja pałeczka to żart. A ona właśnie dochodzi na prawdziwym kutasie.

Kasia odwróciła głowę, patrząc mężowi prosto w oczy. Twarz miała całą w spermie, która już zaczynała zasychać, oczy szkliste od rozkoszy, usta rozchylone w ciągłym, ochrypłym jęku.

– On ma rację… jesteś żałosny, kochanie – wydyszała między pchnięciami. – Twój kutas nigdy mnie tak nie wypełnił. Czuję go w brzuchu… o kurwa, właśnie tam! Rżnij mnie mocniej, Krystian! Niech on widzi, jak robię się twoją zapleczową kurwą!

Jej ciało napięło się, cipka zacisnęła mocno na grubym kutasie i Kasia doszła z głośnym, długim krzykiem. Nogę jej drżały, tyłek falował, a z cipki trysnęła struga soków, które spłynęły po udach i kapały na podłogę. Krystian nie przestał – przeciwnie, przyspieszył, waląc w nią jeszcze brutalniej, jakby chciał ją przebić na wylot. Skrzynie trzeszczały, żarówka nad nimi kołysała się, rzucając dzikie cienie na ich spocone ciała.

Marcin nie wytrzymał. Z cichym, upokorzonym jękiem spuścił się na swoją dłoń – cienkie, żałosne strumyki spermy, które ledwo co pokryły mu palce. Patrzył na to wszystko i czuł, jak upokorzenie miesza się z najsilniejszym orgazmem w jego życiu. „Jestem nikim. Ona szczytuje na nim jak nigdy przy mnie, a ja spuszczam się jak szczeniak, patrząc na to”.

Krystian wyszarpnął kutasa, obrócił Kasię na plecy na jednym z kartonów i wszedł w nią znowu, tym razem twarzą w twarz. Jej nogi owinęły się wokół jego bioder, obcasy butów wbijały mu się w tyłek. Pieprzył ją głęboko, powoli, ale mocno, wciskając się aż po jaja za każdym razem. Jej ciężkie cycki wyskoczyły spod bluzki, podskakiwały przy każdym pchnięciu. Krystian schylił się i zaczął je gryźć, ssąc sutki tak mocno, że Kasia piszczała z mieszanki bólu i rozkoszy.

– Jeszcze raz, suko. Chcę, żebyś doszła, patrząc mężowi w oczy – warknął.

Kasia spełniła polecenie. Patrzyła prosto na Marcina, jej twarz wykrzywiona w ekstazie, usta wykrzywione w uśmiechu pełnym pogardy i miłości jednocześnie.

– Widzisz? On mnie naprawdę rżnie… ja znowu… o kurwa, znowu dochodzę! – zawyła, a jej ciało wygięło się w łuk. Drugi orgazm był jeszcze silniejszy – cipka pulsowała wokół kutasa Krystiana, soki tryskały przy każdym jego ruchu.

Krystian nie wytrzymał długo. Z rykiem wbijał się w nią jeszcze kilka razy i spuścił się głęboko w jej wnętrzu. Gorące, gęste strumienie spermy wypełniały jej cipkę, aż przy każdym wycofaniu zaczęła wyciekać na zewnątrz, spływając po jej tyłku na karton. Kiedy skończył, wyciągnął kutasa i otarł go o jej udo, zostawiając długą smugę.

Przez chwilę w zapleczu słychać było tylko ciężkie oddechy. Kasia leżała rozwalona, cała w spermie – na twarzy, na cyckach, a teraz i w cipce. Uśmiechała się leniwie, palcami rozprowadzając nasienie po swojej skórze. Marcin wciąż siedział z opuszczonymi spodniami, kutas mu zmiękł, ale wstyd i podniecenie nie chciały odejść.

Krystian wstał, zapinając rozporek. Klepnął Kasię w tyłek na pożegnanie.

– Niezła z ciebie dziwka. Jak chcecie powtórkę, to wiecie, gdzie jestem.

Kasia podniosła się powoli, ocierając twarz kawałkiem starej szmaty, ale nie usunęła wszystkiego. Spojrzała na męża, a w jej oczach błysnęło coś nowego – zimnego, zdecydowanego. Kiedy Krystian poszedł na chwilę do sklepu po papierosa, nachyliła się do Marcina i wyszeptała mu prosto do ucha, oblizując resztki spermy z wargi:

– Następnym razem zapraszamy go do domu. Całą noc. Przywiążę cię do krzesła w sypialni, żebyś nie mógł nawet dotknąć swojego żałosnego fiutka. Będzie mnie rżnął w naszym łóżku, we wszystkich dziurkach, a ty będziesz patrzył i słuchał, jak mu mówię, że jego kutas jest teraz moim ulubionym. Może nawet przyprowadzi kogoś jeszcze. Chcę, żebyś to zaplanował, kochanie. Już teraz. Chcę czuć, jak się boisz i jak ci na to stoi. To dopiero początek, Marcin. Jesteś naszym rogaczem i będziesz nim coraz bardziej.

Marcin przełknął ślinę, czując, jak jego mały kutas znowu drgnął. Kiwnął głową, a w głowie już układał plan – jak zadzwoni do Krystiana jutro, co kupi, żeby było jeszcze bardziej upokarzająco, jak przygotuje krzesło i kajdanki. Serce waliło mu jak oszalałe. Wstyd, pożądanie i nowa, ciemna pokora mieszały się w jedno. Kasia pocałowała go w czoło, zostawiając na nim smugę zasychającej spermy Krystiana, i uśmiechnęła się tym samym głodnym uśmiechem, który wszystko zaczął.

Wychodzili ze sklepu we trójkę, a napięcie między nimi nie opadło – przeciwnie, rosło. Następny raz był już postanowiony. I będzie o wiele ostrzejszy.

Rate this story

Thanks for rating
Coś nie tak z tą historią?
Tagged rough-sex doggy-style dirty-talk spanking facial

Fresh filth, nightly

The best new stories in your inbox every morning. Free, 18+, unsubscribe anytime.