Żona śpiewa dla niego, a mąż patrzy bezradnie

Żona 38-letnia wokalistka jazzowa śpiewa sprośnie dla Dominika, klęka i daje się ostro wyruchać w cipkę i dupę na oczach

9 min read September 22, 2026New

Marcin, czterdziestodwuletni spokojny księgowy o łagodnych rysach i zawsze starannie zaprasowanej koszuli, usiadł w głębokim fotelu w salonie willi Dominika. Dom leżał na skraju lasu, ogromny, z wysokimi oknami i skórzanymi meblami pachnącymi drogo. Jego żona Kasia, trzydziestoośmioletnia wokalistka jazzowa o pełnych piersiach, wąskiej talii i biodrach, które zawsze kołysały się nawet gdy stała nieruchomo, właśnie dokończyła ostatni łyk wina po kolacji. Dominik, czterdziestopięcioletni biznesmen o szerokich ramionach, ciemnych oczach i głosie, który potrafił uciszyć całe pomieszczenie, opierał się o barek i patrzył na nią bez żadnej pretensji do dyskrecji.

Kasia wstała, poprawiła czarną sukienkę obcisłą jak druga skóra i podeszła do fortepianu. Nie usiadła. Zamiast tego oparła dłoń o wieko i zaczęła nucić nisko, gardłowo, dokładnie ten kawałek, który od miesięcy szeptała Dominikowi przez telefon. Biodra poruszyły się pierwsze — wolne, okrężne ruchy, jakby już ktoś trzymał ją za tyłek. Marcin poczuł, jak żołądek kurczy mu się w stylu, którego nienawidził i jednocześnie potrzebował. Spojrzał na żonę: czerwone usta otwarte, język wilgotny, oczy wbite prosto w Dominika.

— Śpiewaj głośniej — rzucił Dominik, nie odrywając wzroku od dekoltu. — Chcę czuć to w jajach.

Kasia uśmiechnęła się i podniosła głos. Melodia stała się brudniejsza, słowa, które normalnie były o miłości, teraz brzmily jak obietnica ssania. Kołysała się mocniej, piersi pod sukienką unosiły się z każdym oddechem. Marcin otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale wyszedł tylko chrapliwy dźwięk. Czuł, jak kutas twardnieje mu w spodniach, wbrew wszystkiemu, wbrew wstydowi, który palił policzki.

Dominik podszedł bliżej.

— Masz niesamowity głos. I to ciało… kurwa, Kasia, te uda, ten tyłek. Stworzona do tego, żeby ktoś cię brał mocno.

Ona nie spuściła wzroku. Śpiewała dalej, ale teraz każde słowo było szeptane prosto do niego, a język liźnił dolną wargę powoli, jakby smakowała już jego skóry. Marcin wstał gwałtownie.

— Kasia, wystarczy. To nie…

Ona odwróciła głowę tylko na sekundę, spojrzała na męża chłodno i z rozpalonymi źrenicami.

— Siedź. Chcę tego. Od miesięcy chcę.

Dominik nie czekał dłużej. Stanął za nią, obie dłonie zsunął po biodrach i ścisnął jej tyłek przez cienki materiał, palce wbiły się w miękkie pośladki. Kasia jęknęła głośno, przerywając piosenkę, i odchyliła głowę do tyłu. On odwrócił ją gwałtownie, złapał za kark i wcisnął usta w jej usta. Pocałunek był głęboki, mokry, z językiem, który wchodził jej do gardła. Marcin słyszał mlaskanie, widział, jak jej ręce wpinają się w koszulę Dominika, jak domaga się więcej. Granica pękła głośno w jego głowie.

Kasia oderwała się od ust Dominika tylko po to, żeby opaść na kolana tuż przed nim. Palce szybko rozpięły mu spodenie, wyciągnęły grubego, już twardego kutasa. Był cięższy i grubszy niż Marcina, żyły pulsowały pod skórą. Ona westchnęła z czystej ochoty i wzięła go do buzi od razu głęboko. Główka uderzyła o tylną ściankę gardła, a ona nie cofnęła się — przełknęła, mlaskając głośno, ślinka spływała jej po brodzie na dekolt. Oczy miała otwarte i wbite w męża. Marcin siedział z powrotem w fotelu, dłonie zaciśnięte na podłokietnikach, kutas w spodniach tak twardy, że bolał. Widział, jak żona ssie obcego faceta, jak policzki wpadają jej wklęsło, jak dławi się z przyjemnością.

— Patrz na niego — burknął Dominik, trzymając ją za włosy. — Niech widzi, jak ładnie bierziesz.

Ona mruknęła wokół kutasa i ssała jeszcze mocniej, śliniąc się obficie, aż ślina kapała na dywan. Po dłuższej chwili Dominik wyciągnął się z jej gardła z mokrym dźwiękiem, uniósł ją i jednym ruchem zerwał sukienkę. Materiał pękł przy zamku, biustonosz poleciał zaraz potem. Nagie piersi Kasi obijały się ciężko, sutki już twarde. Dominik przechylił ją nad stołem do jadalni, rozstawił jej nogi szeroko i wbił się w cipkę jednym mocnym pchnięciem. Była mokra, rozwarta, gotowa. Krzyk, który z niej wyszedł, był czystą rozkoszą.

— O kurwa… tak, bierz mnie — jęczała, paznokcie wbijając w blat. Dominik trzymał ją za biodra i rżnął ostro, uderzenia mokre i głośne, jaja obijały się o jej krocze. Po kilku minutach wyciągnął się, splunął sobie na kutas i wcisnął główkę w jej tyłek. Kasia sapnęła, ale odepchnęła się do tyłu, pomagając. Wszedł powoli, potem całą długością. Złapał ją za włosy, odgiął głowę do tyłu i zaczął jebać dupę twardo, rytmicznie.

— Moja kurwa — warknął jej do ucha. — Powiedz mu.

— Marcin… patrz — krzyczała, głos łamiący się od pchnięć. — Patrz, jak prawdziwy mężczyzna mnie rżnie… w dupę… o fucking tak… jego kutas jest taki gruby… napełnia mnie całą…

Dominik przyspieszył, dłoń smagnęła jej pośladki, zostawiając czerwony ślad. Kasia dochodziła z głośnym, łkanym krzykiem, cipka zaciskająca się pusto, dupa pulsująca wokół kutasa. On nie zwolnił. Wbił się jeszcze kilka razy głęboko w tyłek, potem wyciągnął się, wsunął z powrotem w jej ociekającą cipkę i spuścił się z lowim pomrukiem, pompując spermę głęboko do środka. Ciepłe strugi wypełniały ją, aż zaczęło wyciekać po udach, gdy wycofał się.

Kasia stanęła na drżących nogach, spermą spływającą powoli z rozwartej cipki w dół wewnętrznej strony uda. Podeszła do Marcina powoli, naga, piersi ciężkie, usta spuchnięte od ssania. Pochyliła się nad nim i pocałowała go głęboko, wsuwając język, na którym wciąż czuć było smak kutasa Dominika. Marcin poczuł słony posmak, usłyszał własny stłumiony jęk. Ona wzięła jego dłoń i położyła mu na swoim mokrym krocze, żeby wyczuł ciepło i gęstość tego, co w niej zostało.

— Pocałuj mnie jeszcze — szepnęła mu w usta, a Dominik stał kilka kroków dalej, już znowu półtwardy, i uśmiechał się.

Kasia nie odrywała ust od ust Marcina, dopóki nie poczuła, jak jego oddech staje się płytki i nierówny. Język wciąż nosił słony posmak Dominika, a ona wciskała go głębiej, mlaskając głośno, żeby mąż słyszał każdy dźwięk. Dłoń Marcina, którą trzymała na swoim krocze, wcisnęła mocniej — palce wsunęły się między fałdy warg, w gęstą, ciepłą spermę wypływającą z rozwartej cipki. Marcin jęknął w jej usta, a ona uśmiechnęła się krzywo.

— Czujesz to? — szepnęła, odsuwając się na centymetr. — To jego. Wszystko jego. Twoja żona jest pełna obcego kutasa.

Dominik podszedł z tyłu, już znowu twardy, gruby pień sterczący przed nim. Złapał Kasię za biodra, odciągnął ją od fotela i rzucił na skórzaną sofę. Ona rozłożyła się od razu, nogi szeroko, stopy na oparciu, cipka ociekająca białą cieczą. Marcin siedział w fotelu jak przykuty, kutas w spodniach pulsował boleśnie, a w głowie kotłował się wstyd i podniecenie, którego nienawidził.

— Chodź bliżej — rzucił Dominik do Marcina. — Chcę, żebyś widział każdą zmarszczkę jej cipki, jak ją rozciągam.

Kasia uniosła biodra, zapraszając. Dominik uklęknął między jej udami, przycisnął główkę do wciąż mokrego wejścia i wepchnął się jednym długim ruchem. Spermę z poprzedniego wytrysku wycisnęło na boki, obficie, spływając po jej pośladkach na skórę sofy. Kasia krzyknęła gardłowo, paznokcie wbiła w oparcie.

— Kurwa, Dominik… tak głęboko… Marcin, spójrz, jak on mnie wypełnia… twój mały kutas nigdy tak nie leżał.

Dominik zaczął rżnąć od razu ostro, biodra uderzały mokro, jaja obijały się o jej tyłek. Każde pchnięcie wypychało resztki spermy, a dźwięk był głośny, brudny, ssący. Kasia kołysała piersiami, sutki twarde, czerwone. Dominik schylił się, wziął jeden do ust, ssał mocno, zębami przygryzając, aż ona zaklęła i uniosła się jeszcze wyżej.

Marcin nie mógł oderwać wzroku. Widział, jak ścianki jej cipki obciągają żyły na kutasie Dominika, jak wciąga go całego, jak trzęsie się od siły uderzeń. Własny kutas domagał się dotyku, ale nie ruszył ręką — siedział z zaciśniętymi pięściami, oddychając przez nos jak pies.

— Ssij go — rozkazał Dominik, nie przestając pieprzyć. — Marcin, wyjmij to i daj jej. Niech cię wylizuje, jak ja jebię jej dziurę.

Marcin zawahał się tylko sekundę. Rozpiął spodnie drżącymi palcami, wyciągnął własnego, cieńszego, ale kamiennego kutasa. Kasia odwróciła głowę, otworzyła usta i wzięła go chciwie, ssąc głęboko, śliniąc się, gardło vibrowało wokół niego przy każdym pchnięciu Dominika. Marcin sapnął, biodra same drgnęły do przodu. Ona mruczała wokół niego, oczy półprzymknięte z rozkoszy, a Dominik przyspieszył, trzymając ją za uda, rozciągając je jeszcze szerzej.

— Dobra kurwa — warknął Dominik. — Patrz na męża, jak ssie cię twoja własna żona, podczas gdy ja niszczę jej cipkę. Powiedz mu, czyja jesteś.

Kasia puściła kutasa Marcina z głośnym mlaskiem, nitka śliny łączyła jej usta z główką.

— Jestem twoja, Dominik… twoja do rżnięcia… Marcin tylko patrzy… o fucking tak, mocniej… rozwal mnie…

Dominik wyciągnął się nagle, przewrócił ją na brzuch, uniósł biodra i wbił z powrotem — tym razem prosto w dupę. Kasia zawyła, twarz wcisnęła w poduszki sofy, ale odepchnęła się do tyłu, biorąc go całego. Wszedł łatwiej niż wcześniej, wciąż śliski od jej soków i spermy. Zaczał jebać twardo, rytmicznie, dłoń na karku przyciskająca ją w dół. Druga ręka sięgnęła pod spód, trzy palce wsunął w cipkę, pompując szybko.

Marcin klęczał teraz bliżej, kutas tuż przy jej twarzy. Kasia złapała go dłonią, wzięła z powrotem do buzi i ssała w rytm pchnięć w tyłek. Ślina spływała jej po brodzie, mieszając się ze łzami rozkoszy. Dominik smagnął ją otwartą dłonią po pośladku, raz, drugi, czerwone ślady pojawiały się natychmiast.

— Powiedz mu, jak bardzo lubisz, jak cię niszczę na jego oczach.

— Lubię… kurwa, kocham to… Marcin, on rozrywa mi dupę… jest taki gruby… czuję go w brzuchu… a ty tylko siedzisz i bierzesz… ssij mnie mocniej, kochanie, żebym mogła dojść na jego kutasie…

Dominik wyciągnął palce z cipki, wsunął je Marcina do ust. Marcin otworzył je automatycznie, posłusznie, smakując żonę i obcą spermę. Wstyd palił mu twarz, ale kutas drgał, a Kasia ssała jeszcze chciwiej. Dominik rżnął dupę bez litości, jaja obijały się głośno, skóra o skórę. Kasia doszła pierwsza — ciało zesztywniało, dupa zacisnęła się konwulsyjnie wokół kutasa, cipka trysnęła na sofę, krzyk stłumiony kutasem męża w gardle. Marcin poczuł wibracje i prawie spuścił się sam.

Dominik nie zwolnił. Wyciągnął się z tyłka z mokrym dźwiękiem, przewrócił Kasię z powrotem na plecy, uniósł jej nogi na ramiona i wbił się znowu w cipkę. Pompował szybko, krótko, głęboko. Kasia łapała powietrze, piersi podskakiwały, ręce szukały Marcina — złapała go za kutas i machała szybko, w takt.

— Spuść się na mnie — wysyczała do męża. — Na cycki… chcę twoją spermę na moim ciele, podczas gdy on napełnia mnie środkiem.

Marcin nie wytrzymał. Kilka pociągnięć jej dłoni i wytrysnął, grube strugi lądowały na jej piersiach, sutkach, brzuchu. Kasia roześmiała się nisko, rozcierała to po skórze, wsuwając palce do ust. Dominik ryknął, wbił się po jaja i spuścił drugi raz — gorące pompy spermy wpompowane głęboko w cipkę, tak dużo, że wyciekało natychmiast wokół kutasa, mieszając się z poprzednim ładunkiem. Wypompował wszystko, drgając, potem wyciągnął się powoli. Z rozwartej dziury Kasi wylała się gęsta, biała rzeka, spływając po tyłku na sofę.

Kasia leżała rozłożona, drżąca, ociekająca, piersi pokryte spermą męża, cipka i dupa otwarte, czerwone, używane. Dominik otarł kutasa o jej udo i cofnął się o krok, oddychając ciężko, uśmiech triumfu na twarzy. Marcin klęczał obok, własny kutas wciąż półtwardy, spuszczony, ale umysł rozbity.

Kasia uniosła się na łokciach, spojrzała na męża rozmazanymi oczami.

— Podejdź. Wylizuj mnie. Wypij to wszystko.

Marcin pochylił się automatycznie, twarz między jej udami. Język musnął rozwarte wargi, smak słony, gorzki, obcy. Lizał powoli, zbierając gęste krople, wpychając język głębiej, gdzie wciąż pulsowało. Kasia westchnęła zadowolona, wplotła mu palce we włosy, przyciskając mocniej. Dominik stał nad nimi, obserwując, jak mąż czyści żonę po nim.

— Dobry chłopiec — mruknął Dominik. — Tak ma być. Ona wraca do domu pełna mnie, a ty smakujesz.

Kasia puściła głowę Marcina dopiero po dłuższej chwili, kiedy większość wypłynęła mu na język i do gardła. Usiadła, przyciągnęła go do pocałunku, dzieląc smak, mokry, głęboki. Potem odchyliła się, otarła dłoń o jego policzek.

— To dopiero początek — szepnęła. — Następnym razem weźmie mnie dłużej. Może zostawisz nas samych na noc.

Marcin otworzył usta, żeby odpowiedzieć, serce waliło mu o żebra. Dominik sięgnął po butelkę wina z barku, nalał do kieliszków, uśmiechnięty, nagi, kutas lśniący od soków. Kasia wstała na drżących nogach, spermą wciąż sączyła się powoli po wewnętrznej stronie uda. Podeszła do okna, otworzyła je lekko, wpuszczając chłodne powietrze z lasu. Stanęła tam naga, sylwetka w świetle lamp, piersi ciężkie, brzuch lekko wystający od tego, co w niej zostało.

Właśnie wtedy w salonie rozległ się ostry, elektroniczny dźwięk — dzwonek do drzwi, długi, natarczywy, powtórzony dwa razy. Potem głos z zewnątrz, męski, głośny, dobiegający przez uchylone okno i grubą stolarkę:

— Dominik! Otwieraj, kurwa, wiem, że jesteś! Przyjechałem wcześniej, mam te papiery z kontraktu!

Kasia zamarła przy oknie. Marcin poderwał się z kolan, spodnie wciąż opuszczone. Dominik odwrócił się gwałtownie w stronę holu, kutas wciąż wilgotny. Dzwonek zabrzmiał znowu, mocniej, a za drzwiami słychać było już klucz w zamku.

Rate this story

Thanks for rating
Coś nie tak z tą historią?
Tagged deepthroat doggy-style anal creampie dirty-talk

Fresh filth, nightly

The best new stories in your inbox every morning. Free, 18+, unsubscribe anytime.