Pierwszy pocałunek żony mojego przyjaciela na dachu

Na dachu kamienicy 28-letnia Nadia, żona mojego kumpla, pierwsza namiętnie całuje mnie w usta, po czym we trójkę ostro ruchamy się we wszystkie

10 min read September 23, 2026New

Noc była ciepła jak oddech tuż przy skórze. Mieliśmy po dwadzieścia osiem lat — ja, mój najlepszy kumpel Nikolai i jego żona Nadia — i siedzieliśmy we trójkę na dachu starej kamienicy w samym centrum, na kocu rozłożonym między kominami. Z dołu dochodził stłumiony szum miasta; światła migały jak ktoś rozsypał drobne monety po czarnym aksamcie. Impreza u wspólnych znajomych dopiero co się skończyła, ale my nie chcieliśmy jeszcze wracać do domów. Nadia siedziała między nami w cienkiej bluzce i spódnicy, brunetka z pewnością w każdym geście, z biustem, który bluzka ledwo trzymała w ryzach. Patrzyła prosto na mnie, bez udawania.

Nikolai od dawna o tym mówił. Nie szeptem po pijaku, tylko normalnie, przy kawie, przy piwie, przy zwykłych rozmowach mężczyzn, którzy znają się od lat. Chciał zobaczyć, jak jego żona całuje się z innym facetem. Nie z byle kim — ze mną. Powtarzał to na tyle otwarcie, że napięcie między nami trzema stało się namacalne jak gorące powietrze nad asfaltem. Teraz, na dachu, wrócił do tego znowu, niskim głosem, niemal spokojnym.

— Wiesz, co bym dał, żeby zobaczyć, jak się z nim całujesz — powiedział do Nadii, a dłoń położył jej na udzie, tuż pod spódnicą. — Na serio. Żebyś wzięła go w usta językiem tak, jak bierzesz mnie.

Nadia nie spuściła wzroku. Jej oczy, ciemne i spokojne, wpiły się we mnie, a kącik ust drgnął w półuśmiechu, który nie miał w sobie niczego niewinnego.

— Chcę tego samego co on — powiedziała cicho, ale wyraźnie. — Od jakiegoś czasu. Patrzysz na mnie i wiesz.

Serce waliło mi pod żebiami. Nikolai gładził jej udo coraz wyżej, kciukiem rysując małe kręgi na skórze. Nadia pochyliła się ku mnie sama. Nie czekała, aż ja zrobię pierwszy ruch. Jej usta najpierw ledwie musnęły moje — ciepło, wilgoć, zapach wina i szminki — a potem pocałunek zrobił się głębszy. Otworzyła usta, wsunęła język, a ja poczułem, jak tańczy z moim, mokro, powoli, coraz śmielej. Nikolai siedział tuż obok, oddychał głośniej, dłonią gładził jej uda i szeptał jej prosto do ucha:

— Kurwa, tak… właśnie tak go całuj. Głębiej. Chcę widzieć, jak ci cieknie od tego.

Zamiast się cofnąć, Nadia westchnęła w mój pocałunek i sama chwyciła dół bluzki. Pociągnęła ją do góry, rozsunęła, odsłoniła biust w cienkim, ciemnym staniku, a potem odpięła zapięcie z przodu. Jej piersi były pełne, ciężkie, sutki już stwardniałe od nocnego powietrza i od tego, co się działo. Szepnęła, patrząc mi w oczy, a potem rzucając okiem na Nikolaja:

— Chcę was obu. Naraz. Tutaj. Nie udawajmy, że to tylko pocałunek.

Decyzja padła w tej sekundzie — świadomie, z podnieceniem, bez cienia wymówek. Nikolai skinął głową, głos miał ochrypły.

— Bierzemy to. We trójkę. Jak chcesz.

Skinąłem też ja. Krew szumiała mi w uszach, kutas twardniał w spodniach tak, że bolało. Nadia uśmiechnęła się szerzej, wstała na kolana na kocu i sięgnęła najpierw do mojego paska, potem do Nikolaja. Rozpięła nas obu, wyciągnęła kutasy — mojego grubego, już mokrego na żołędzi, jego długiego, napiętego — i bez wahania nachyliła się. Najpierw wzięła mnie do ust. Ciepło, wilgoć, język krążący wokół główki, potem głębiej, aż poczułem gardło. Patrzyła mi prosto w oczy, kiedy ssała, łapczywie, ze śliną spływającą po wargach. Potem przeszła na Nikolaja, wzięła go tak samo głęboko, a dłońmi nadrabiała tempo na nas obu na zmianę. Nikolai głaskał jej włosy, mruczał:

— Głębiej, kotku. Pokaż mu, jak umiesz brać kutasa. Ja pierdolę, jak na ciebie patrzę…

Oddała mi usta znowu, wessała mocniej, a ja trzymałem ją za kark, nie szarpiąc, tylko prowadząc rytm. Ślina błyszczała jej na brodzie, piersi kołysały się przy każdym ruchu głowy. Kiedy odjęła usta, były czerwone, opuchnięte od ssania.

— Ruchaj mnie — powiedziała chrapliwie do mnie. — Od tyłu. A ja będę ssała jego.

Uklękła na czworaka na kocu, spódnicę podciągnęła do pasa, majtki ściągnęła jednym ruchem i odsłoniła cipkę — gładką, już mokra, błyszczącą w blasku odległych neonów. Stanąłem za nią, rozsunąłem jej pośladki i wsunąłem się jednym, pewnym ruchem. Ciepło objęło mnie jak pięść. Jęknęła głośno, a Nikolai klęknął przed jej twarzą. Nadia natychmiast wzięła go z powrotem do ust, simultaneous: ja rżnąłem ją rytmicznie od tyłu, biodrami uderzając o jej tyłek, ona ssała Nikolaja głęboko, dusząc się trochę przy każdym mocniejszym pchnięciu. Trzymałem ją za biodra, wczuwałem się w to, jak jej cipka ściska mnie przy każdym wycofaniu i wessaniu z powrotem.

— Jebie cię ładnie, co? — szeptał Nikolai, głaszcząc jej policzek, kiedy jego kutas znikał jej między wargami. — Widzę, jak ci spływają soki po udach. Bierz go całego w pizdę.

Przyspieszyłem. Skóra o skórę, mokry dźwięk, jej jęki tłumione kutasa w ustach. Po chwili wyciągnąłem się z niej, a Nikolai przejął. Położył ją na plecach na kocu, rozchylił jej nogi i wszedł w misjonarskim — głęboko, powoli najpierw, potem mocniej. Nadia objęła go udami, a ja klęknąłem przy jej głowie. Odwróciła twarz i wzięła mnie do ust, ssąc łapczywie, podczas gdy mąż rżnął ją w cipkę. Jej piersi podskakiwały przy każdym pchnięciu; złapałem jedną, ścisnąłem sutek, a ona zamruczała wokół mojego kutasa. Nikolai piłował ją równo, patrzył to na jej twarz z moim fiutem w ustach, to na miejsce, w którym znikał w niej.

— Kurwa, jaka jesteś ciasna… — syknął. — I mokra. Cała dla nas.

Kiedy się znów przestawiliśmy, Nadia odepchnęła nas na moment, złapała oddech i kazała mi się położyć. Usiadła na mnie okrakiem, chwyciła mojego kutasa i powoli na niego zjechała, aż wszedłem w nią po jaja. Zaczęła się bujać — ostro, z biodrami pracującymi w przód i w tył, piersiami tuż nad moją twarzą. Wziąłem je w dłonie, wessałem sutek, gryzłem lekko. Nikolai klęknął za nią. Widziałem po jej twarzy, jak rozsuwa jej pośladki, jak ślina i jej własne soki służą za lubrykację. Pocałował ją w kark i szepnął:

— Wezmę cię w tyłek. Chcesz obu naraz?

— Tak — wydyszała, patrząc mi w oczy, wciąż jadąc na moim kutasie. — Wejdź. Powoli… a potem mocniej. Chcę was obu w środku.

Poczułem, jak się napina wokół mnie, kiedy Nikolai zaczął się wciskać w jej tyłek. Ona jęknęła głośno, nisko, paznokcie wbiła mi w ramiona. Ciasnota stała się nierealna — czułem przez cienką ściankę, jak jego kutas wchodzi obok mojego, centymetr po centymetrze. Nadia oddychała szarpanie, ale kiwała głową, szeptała „jeszcze, jeszcze”, i kiedy w końcu wszedł całkiem, zaczęła znowu się bujać — ostrożniej najpierw, potem coraz śmielej, nabijając się na nas obu. Nikolai trzymał ją za biodra, pchał w jej tyłek w przeciwnym rytmie do mojego, a ja unosiłem biodra do góry, grzęznąc w jej cipce. Byliśmy złączeni, spoceni, miasto mrugało pod nami, a ona między nami jęczała bez wstydu, prosząc o więcej, o mocniej, o to, żeby nie przestawać.

Jeszcze nie skończyliśmy. Oddech Nadii stawał się coraz płytszy, jej ruchy na nas obu coraz bardziej żarłoczne, a Nikolai złapał ją za włosy i odchylił głowę do tyłu, żeby pocałować ją w usta, podczas gdy ja ssałem jej sutki i rżnąłem od dołu. Napięcie rosło, ciało jej drżało na granicy, a my trzymaliśmy ją mocno między sobą, w podwójnej penetracji, na kocu na dachu, w noc, która dopiero nabierała tempa.

Noc wciąż trzymała nas w ciepłej, wilgotnej dłoni, a Nadia między nami drżała już na samej krawędzi. Czułem każdego milimetra jej cipki obcisłej wokół mojego kutasa, a przez cienką ściankę — twarde pchnięcia Nikolaja w jej tyłek. Oddychała szorstko, paznokcie wbijała mi w barki, a biodra sama nabijała na nas obu, coraz żarłoczniej, jakby chciała wciągnąć nas do środka na stałe.

— Jeszcze… kurwa, jeszcze mocniej — wyszeptała mi prosto w usta, kiedy odchyliła głowę od pocałunku z mężem. Jej oczy były szkliste, usta opuchnięte, ślina spływała jej po brodzie. — Rżnijcie mnie. Nie przestawajcie. Chcę poczuć, jak mnie napełniacie.

Przyspieszyłem od dołu. Unosiłem biodra w ostrym, krótkim rytmie, grzęznąc w niej po jaja, a Nikolai pchał się w jej tyłek w przeciwnym takcie — kiedy ja wychodziłem, on wchodził głębiej, i na odwrót. Ciasnota była piekielna. Czułem jego kutasa ocierającego się o mojego przez nią, mokro, gorąco, z każdym ruchem coraz bardziej ślisko od jej soków i śliny. Nadia jęczała bez wstydu, głośno, głosem, który mieszał się z odległym szumem miasta. Piersi kołysały się nade mną; wessałem znowu sutek, przygryzłem lekko, a ona wbiła mi się paznokciami jeszcze mocniej.

Nikolai złapał ją za biodra oburącz, wbił się do oporu i syknął jej do ucha:

— Jaka jesteś pełna, kurwa. Dwa kutasy w tobie naraz. Widzisz, jak ci spływają soki po jajach? Bierz nas. Cała.

— Tak… jebcie mnie — sapnęła. Patrzyła mi w oczy, kiedy sama zaczęła kręcić biodrami w kółko, nabijając się na nas obu. — Chcę dojść na was. Chcę, żebyście wyczuli, jak się ściskam.

Przyspieszyliśmy. Skóra o skórę, mokry, głośny dźwięk ruchania, jej pośladki uderzały o brzuch Nikolaja, a jej cipka mlaskała wokół mnie przy każdym wycofaniu. Trzymałem jej piersi w dłoniach, ściskałem, gniotłem sutki kciukami, a ona tylko kiwała głową i prosiła o więcej. Napięcie w jej ciele rosło jak fala — najpierw drżenie ud, potem skurcze wokół kutasa, coraz silniejsze, coraz częstsze. Nikolai nie zwalniał. Pchał się w jej tyłek twardo, równo, a ja od dołu rżnąłem ją tak, że koc pod nami zsuwał się po dachu.

— Idę… — wydyszała nagle. — Kurwa, idę, nie zatrzymujcie…

Jej cipka ścisnęła mnie jak imadło. Zadrżała cała, głowa odchyliła się do tyłu, a z gardła wydobył się długi, niski krzyk, który stłumiła dopiero dłonią. Pulsowała na nas obu, fala za falą, soki spływały po moich jajach i po udach, a my nie przestawaliśmy jej rżnąć przez cały orgazm. Nikolai warknął zadowolony, wbił się jeszcze raz głęboko i przytrzymał, czując, jak się zaciska też wokół niego.

Nie daliśmy jej odpocząć. Kiedy drgania trochę zelżały, wyciągnąłem się spod niej. Nikolai wyszedł z jej tyłka z mokrym dźwiękiem. Nadia opadła na czworaka, oddychając ciężko, tyłek wciąż w górze, cipka i dziurka lśniące, lekko otwarte. Klęknąłem przed jej twarzą. Nie musiałem nic mówić — sama otworzyła usta i wzięła mnie głęboko, ssąc łapczywie, czyszcząc mnie z własnych soków. Język krążył wokół żołędzi, potem wessała mocniej, aż poczułem gardło. Nikolai ustawił się znowu za nią i wszedł w cipkę jednym pchnięciem. Zaczęliśmy znowu — ja w jej ustach, on w pizdzie, rytm zsynchronizowany. Ona mlaskała głośno, ślina spływała jej na piersi, a ja trzymałem ją za włosy, prowadząc głowę, nie szarpiąc, tylko dając jej tempo.

— Głębiej bierz — mruknąłem. — Chcę poczuć, jak łykasz.

Spojrzała na mnie od dołu, oczy wilgotne, i wzięła mnie aż po jaja. Zakrztusiła się trochę, ale nie cofnęła. Nikolai rżnął ją od tyłu coraz mocniej, biodra klaskały o jej tyłek, a dłoń położył jej na karku, dociskając twarz bliżej mojego kutasa.

— Tak ją jeb, kumplu — powiedział chrapliwie. — Ssij go, kotku. Pokaż, jaka jesteś głodna. Za chwilę wpadniemy w ciebie.

Zmieniliśmy znowu. Położyłem się na plecach, Nadia usiadła na mnie twarzą do mnie, wsunęła mojego kutasa z powrotem w cipkę i zaczęła jeździć ostro, piersiami tuż nad moją twarzą. Wziąłem je w usta na zmianę, ssałem, gryzłem delikatnie. Nikolai klęknął przy jej twarzy. Ona od razu nachyliła się i wzięła go do gardła, ssąc w tym samym rytmie, w jakim rżnęła się na mnie. Widziałem, jak jego długi kutas znika między jej wargami, jak policzki zapadają się przy każdym wessaniu. Trzymałem ją za biodra, unosiłem się do góry, wbijając się głębiej przy każdym jej ruchu w dół.

— Kurwa, jaka mokra… — syknąłem. — Cała ścieka po jajach.

— Bo was chcę — sapnęła, odrywając na chwilę usta od Nikolaja. Ślina łączyła jej wargi z jego żołędzią cienką nitką. — Oboje. Do samego końca. Obiecajcie, że skończycie we mnie.

Nikolai pogładził jej policzek.

— W cipce i w ustach. Jak chcesz.

Wróciliśmy do podwójnego. Tym razem ja leżałem, ona na mnie, a Nikolai znowu wcisnął się w jej tyłek. Ciasnota wróciła natychmiast — nierealna, gorąca, śliska. Nadia jęknęła długo, nisko, kiedy wszedł do końca, i zaczęła się bujać na nas obu z nową siłą. Już nie ostrożnie. Ostroe, żarłoczne ruchy bioder, nabijanie się aż po jaja, paznokcie w moich ramionach, oddech urywany. Czułem każdego cala jego kutasa obok mojego. Pot spływał nam po skórze, koc był mokry pod plecami, a miasto pod nami mrugało obojętnie.

Napięcie zbierało się we mnie nisko, w jajach, w brzuchu. Nikolai oddychał coraz głośniej za nią. Nadia między nami drżała znowu, cipka i tyłek zaciskały się rytmicznie.

— Zaraz… — wydyszała. — Znowu… nie przestawajcie, jebcie, jebcie…

Przyspieszyliśmy do końca. Ja od dołu, on od tyłu, twardo, głęboko, bez litości dla tempa. Ona krzyknęła w mój bark, kiedy drugi orgazm walnął w nią mocniej niż pierwszy — ciało wygięte, mięśnie drżące, soki tryskające przy każdym pchnięciu. To wystarczyło. Poczułem, jak jaja się zaciskają. Wbiłem się do oporu i doszedłem twardo, pulsując, pompując spermię głęboko w jej cipkę. Gorące fale, jedna za drugą. Nikolai warknął, wbił się w tyłek ostatni raz i też spuścił — czułem przez ściankę, jak twardnieje i pulsuje obok mnie, napełniając ją. Nadia wzięła wszystko, drżąc, jęcząc, nabijając się jeszcze kilka razy, aż wyciągnęliśmy z niej ostatnie skurcze.

Wycofaliśmy się powoli. Sperma spłynęła jej z cipki i z tyłka po udach, biała, gęsta, mieszając się z jej sokami. Opadła między nami na koc, oddychając ciężko, piersi unosiły się i opadały. Nikolai położył się z jednej strony, ja z drugiej. Przez chwilę tylko leżeliśmy, spoceni, serca waliły, powietrze pachniało seksem i nocą.

Nadia odwróciła głowę, pocałowała najpierw męża krótko, potem mnie — wolniej, miękko, bez pośpiechu. Uśmiechnęła się słabo, zmęczona.

— Dobrze było — szepnęła. — Naprawdę.

Nikolai pogładził ją po włosach, ja po ramieniu. Nikt już nic nie mówił. Z dołu dochodził tylko stłumiony szum miasta. Światła migały jak wcześniej. Koc był ciepły od naszych ciał. Oddychaliśmy coraz ciszej, coraz równo. W końcu wszystko ucichło.

Rate this story

Thanks for rating
Coś nie tak z tą historią?
Tagged threesome blowjob doggy-style double-penetration creampie

Fresh filth, nightly

The best new stories in your inbox every morning. Free, 18+, unsubscribe anytime.