Reunited Desires Ignite at the Office Party
Na firmowej imprezie 28-letnia analityczka Roxanne, jej 30-letni były Everett i 32-letnia suczka Miriam wymykają się we trójkę i
Na firmowej imprezie integracyjnej powietrze było gęste od śmiechu, alkoholu i ukrytych spojrzeń. Roxanne, 28-letnia analityczka danych, która na co dzień rozkładała na czynniki pierwsze skomplikowane tabele w korporacyjnym biurze, stała przy barze w obcisłej czarnej sukience, która ledwo zakrywała jej krągłe biodra i podkreślała pełne, sterczące piersi. Nagle go zobaczyła. Everett. 30-letni muskularny kierownik projektu, jej były kochanek sprzed pięciu lat. Stał tam, wysoki, z szerokimi ramionami i tym samym drapieżnym uśmieszkiem, który kiedyś sprawiał, że mokra robiła się w sekundę. Ich spojrzenia spotkały się i Roxanne poczuła, jakby ktoś uderzył ją prądem prosto w cipkę. „Kurwa, nadal jest taki sam. A nawet lepszy. Te mięśnie... chcę go poczuć znowu” – pomyślała, zaciskając uda.
Everett podszedł bez wahania. „Roxanne... cholera, pięć lat i ty wciąż wyglądasz jakbyś prosiła, żeby cię zerżnąć na biurku”. Jego głos był niski, pewny. Rozmawiali, a słowa szybko przeszły w flirt. Dotykali się niby przypadkiem – jego palce na jej talii, jej dłoń muskająca jego klatkę. Napięcie rosło tak szybko, że Roxanne czuła, jak jej majtki robią się wilgotne. Pamiętała każdy szczegół jego kutasa, każdy raz, kiedy rżnął ją tak, że ledwo mogła chodzić następnego dnia.
Wtedy dołączyła do nich Miriam – 32-letnia wysoka, pewna siebie biurowa suczka, najlepsza przyjaciółka Roxanne. Miriam była chodzącą prowokacją: długie nogi, ostre kości policzkowe, duże, naturalne cycki, które zawsze nosiła tak, żeby każdy facet się ślinił. Objęła Roxanne od tyłu, przyciskając się do niej biodrami. „No proszę, kogo moje oczy widzą. Everett we własnej, twardej osobie. Roxanne nie mówiła mi, że będziesz, ale od miesięcy fantazjujemy o tobie we dwie. O tym, jak byś nas obie ostro przeleciał”. Uśmiechnęła się tym swoim drapieżnym uśmiechem, a jej ręka zjechała niżej, muskając tyłek Roxanne.
Everett nie ukrywał niczego. Jego oczy pociemniały. „Obie? Kurwa, dziewczyny, ja od lat walę kutasa, myśląc o was dwóch na kolanach. Jeśli to nie żart, to ja jestem gotowy tu i teraz”. Napięcie między nimi stało się niemal namacalne. Śmiali się, pili po kilka drinków – dokładnie tyle, żeby rozluźnić ciało, ale nikt nie był nawet wstawiony. Rozmowa zrobiła się wulgarna. Miriam nachyliła się do ucha Roxanne i wyszeptała: „Chcę go zobaczyć, jak cię rżnie, a potem chcę, żebyś ty mnie lizała, kiedy on będzie mnie brał od tyłu”. Roxanne poczuła falę gorąca między nogami. „Robimy to” – powiedziała cicho, ale zdecydowanie.
Cała trójka wymknęła się po cichu na górne piętro. Korytarz był pusty, a oni znaleźli jedno z nieużywanych biur. Drzwi zamknęły się za nimi z kliknięciem zamka. W środku nie było już miejsca na grzeczności. Everett przyciągnął Roxanne do siebie i pocałował ją głęboko, agresywnie, jego język wdzierał się w jej usta, jakby chciał ją pożreć. Smakował pożądaniem i whisky. Miriam stanęła za nią, jej gorące wargi przyssały się do szyi Roxanne, liżąc i ssąc skórę, jednocześnie jej dłonie wślizgnęły się pod sukienkę i mocno ścisnęły oba cycki, palcami drażniąc sutki przez koronkę stanika. Roxanne jęknęła w usta Everetta, jej ciało wygięło się w łuk. „Chcę was oboje naraz” – wydyszała, kiedy na chwilę oderwali się od siebie. „Chcę czuć twojego grubego kutasa w mojej cipce, Everett, i chcę, żeby Miriam lizała mnie, kiedy ty mnie będziesz rżnął. Zerżnijcie mnie we trójkę. Teraz”.
Te słowa zadziałały jak benzyna na ogień. Ubrania poleciały na podłogę w rekordowym tempie. Sukienka Roxanne wylądowała na krześle, stanik i majtki zaraz za nią. Miriam rozebrała się z gracją drapieżnika – jej wysoka, gibka sylwetka, gładko wygolona cipka i ciężkie, kołyszące się piersi sprawiły, że Everett sapnął. On sam ściągnął koszulę, odsłaniając twarde mięśnie brzucha i klatki, a potem spodnie. Jego kutas wyskoczył na wolność – gruby, pulsujący, z nabrzmiałą główką, gotowy i lśniący już od preejakulatu.
Everett położył się na szerokim biurku. Roxanne nie czekała. Weszła na niego okrakiem, chwyciła jego fiuta i powoli nasadziła się na niego w pozycji cowgirl. „Ooooch kurwaaa...” – jęknęła głośno, czując jak jej ciasna, mokra cipka rozciąga się na jego grubości. Zaczęła ujeżdżać – najpierw powoli, potem coraz mocniej, uderzając tyłkiem o jego uda. Jej piersi podskakiwały rytmicznie, sutki były twarde jak kamienie. Everett chwycił ją za biodra, wbijał się w górę, trafiając w najgłębsze miejsca.
Miriam nie wytrzymała długo. Wdrapała się na biurko i usiadła twarzą do Roxanne, opierając kolana po obu stronach głowy Everetta. Przycisnęła swoją gorącą, ociekającą cipkę prosto na jego usta. „Liż mnie, ty silny skurwysynu. Głęboko. Chcę czuć twój język w sobie”. Everett nie potrzebował zachęty – chwycił jej jędrne pośladki i zaczął żarłocznie lizać, ssąc łechtaczkę, wbijając język w dziurkę, mlaskając głośno. Miriam złapała Roxanne za włosy i pocałowała ją mocno, ich języki splatały się, podczas gdy obie jęczały. Roxanne ujeżdżała kutasa coraz szybciej, czując, jak orgazm buduje się w dole brzucha.
Zmienili pozycje po kilku minutach intensywnego pieprzenia. Everett wstał, jego kutas lśnił od soków Roxanne. Postawił Miriam na nogi, odwrócił ją tyłem i nachylił nad biurkiem. Wbił się w nią od tyłu jednym mocnym, głębokim pchnięciem, aż jej cycki uderzyły o blat. „Twoja cipka jest taka gorąca i ciasna, ty biurowa suko” – warknął, rżnąc ją mocnymi, rytmicznymi uderzeniami. Miriam krzyknęła z rozkoszy, jej długie włosy rozsypały się na plecach.
Roxanne uklękła między rozłożonymi nogami przyjaciółki, jej twarz znalazła się dokładnie tam, gdzie kutas Everetta wjeżdżał i wychodził z mokrej pizdy Miriam. Zaczęła lizać wszystko – łechtaczkę Miriam, jej wargi, a potem jaja Everetta, smakując ich zmieszane soki. Jej język był szybki i zachłanny, krążyła nim po miejscu połączenia, ssąc delikatnie jądra, gdy Everett wbijał się głęboko. „Smakujecie tak cholernie dobrze razem... nie przestawajcie” – mruknęła Roxanne z ustami pełnymi ich smaku.
W końcu Everett był na granicy. Wyciągnął kutasa i stanął nad nimi. Roxanne i Miriam klęknęły obok siebie na dywanie, ramiona oparte o siebie, twarze uniesione, usta otwarte, języki wystawione. „Pieprz nasze gęby na zmianę” – poprosiła Miriam ochryple. Everett chwycił się za base i na zmianę wpychał grubego fiuta – raz głęboko w gardło Roxanne, aż jej oczy zaszły łzami z rozkoszy, potem w usta Miriam, która ssała go jak głodna. Ich ślina spływała po brodach, po cyckach.
Wreszcie ryknął. „Kurwa, biorę was!” Gorące, gęste strumienie spermy trysnęły na ich twarze – na języki, policzki, czoła, nosy. Obie dziewczyny trzymały usta szeroko otwarte, łapiąc każdą kroplę, jednocześnie ich palce były głęboko w cipkach nawzajem – palcowały się szybko, mocno, pocierając łechtaczki, dochodząc razem z nim w głośnych, drżących orgazmach. Sperma spływała im po brodach, kapała na piersi.
Oddychając ciężko, cała trójka sięgnęła po paczkę ręczników papierowych z szafki. Śmiali się cicho, ocierając twarze i ciała. Roxanne oblizała usta, smakując resztki spermy Everetta, i spojrzała na Miriam, której oczy nadal płonęły. „To nie może być jednorazowe, kurwa. Chcę więcej. Chcę was oboje jeszcze tej nocy...” Miriam uśmiechnęła się drapieżnie, jej palce nadal leniwie muskały cipkę Roxanne. „Zgadzam się w pełni. Jeszcze nie skończyliśmy. Czuję, że ledwo zaczęliśmy...”
Everett patrzył na nie obie, jego kutas znowu zaczynał twardnieć, a w biurze wciąż wisiało ciężkie, nienasycone pożądanie. Nikt nie miał zamiaru wracać na imprezę jeszcze przez długi czas.
Miriam pierwsza ruszyła się z miejsca, jej oczy płonęły tym samym drapieżnym głodem, co zawsze, kiedy coś naprawdę ją nakręcało. Bez słowa opadła na kolana obok Roxanne i obie nachyliły się nad na wpół twardym jeszcze kutasem Everetta. Ich języki spotkały się na gorącej, nabrzmiałej główce – Roxanne lizała z boku, powoli, smakując mieszankę swojej cipki, soków Miriam i resztek jego spermy, a Miriam wzięła go głęboko, aż policzki jej się zapadły. Everett sapnął głośno, łapiąc obie za włosy.
– Kurwa, patrzcie na siebie… dwie biurowe dziwki na kolanach tylko dla mnie – warknął niskim głosem, popychając biodra do przodu. – Ssijcie mocniej. Chcę czuć, jak gardła wam się zaciskają.
Roxanne poczuła, jak jej własna cipka znowu pulsuje, pusta i głodna. „Pięć lat temu brał mnie tylko dla siebie, a teraz… patrzę, jak Miriam go połyka, i chcę tego kutasa w każdej dziurce naraz” – pomyślała, ssąc jego jaja, biorąc je całe do ust, delikatnie masując językiem. Ślina spływała im po brodach, po szyjach, kapała na ciężkie cycki Miriam, które kołysały się przy każdym ruchu głowy. Everett stwardniał w pełni w ciągu kilkunastu sekund, żyły na jego fiucie nabrzmiały, główka zrobiła się ciemnoczerwona i lśniąca.
Miriam wysunęła go z ust z głośnym mlaśnięciem i spojrzała na Roxanne z wilgotnymi wargami. – Chcę go w dupie. Teraz. Ty będziesz mnie lizała, żeby było jeszcze lepiej.
Everett nie czekał na pozwolenie. Chwycił Miriam za biodra, odwrócił ją tyłem i pchnął na biurko tak, że jej wielkie, naturalne cycki rozłożyły się na blacie. Splunął obficie na jej ciasny odbyt, rozsmarował ślinę kciukiem i zaczął wciskać się powoli, centymetr po centymetrze. Miriam jęknęła przeciągle, jej długie nogi zadrżały.
– Oooch… kurwa, jest taki gruby… rozrywa mnie… – wydyszała, ale jednocześnie wypinała tyłek mocniej, biorąc go całego. Everett zawarczał i zaczął rżnąć ją głębokimi, mocnymi pchnięciami, aż jej kości policzkowe uderzały o drewno biurka.
Roxanne natychmiast uklękła między ich nogami. Jej twarz znalazła się dokładnie tam, gdzie kutas Everetta znikał w ciasnej dupie przyjaciółki i wychodził, lśniący od śliny i jej soków. Lizała wszystko – rozciągniętą dziurkę Miriam, jej mokrą, ociekającą cipkę, jaja Everetta, które obijały się o łechtaczkę tamtej. Smak był obezwładniający: słony, perwersyjny, gorący. Wsunęła język głęboko w cipkę Miriam, jednocześnie pocierając jej łechtaczkę palcami, czując, jak kutas Everetta porusza się tuż obok, oddzielony tylko cienką ścianką.
– Liż ją mocniej, Roxanne – stęknął Everett, przyspieszając. – Chcę czuć twój język na moich jajach, kiedy ją dymam w ten śliczny tyłek.
Miriam trzęsła się już cała, jej 32-letnie ciało pokryte było potem, długie włosy przykleiły się do pleców. Krzyczała coraz głośniej, bez żadnej kontroli.
– Ja pierdolę… dochodzę… nie przestawajcie, oboje…!
Jej orgazm był gwałtowny – cipka zacisnęła się na języku Roxanne, dupka pulsowała wokół kutasa Everetta tak mocno, że ten musiał zwolnić, żeby nie skończyć zbyt szybko. Kiedy Miriam opadła bezwładnie na biurko, dysząc jak po maratonie, Everett wyciągnął się z niej z głośnym plaśnięciem i spojrzał na Roxanne.
– Twoja kolej, mała analityczko. Chcę tej ciasnej dupki, którą pamiętam z dawnych czasów.
Roxanne nie wahała się ani sekundy. Weszła na biurko na czworaka, wypinając krągły tyłek. Everett chwycił ją za biodra, te same biodra, które kiedyś brał w swoim starym mieszkaniu, i wbił się w jej cipkę najpierw – tylko po to, żeby zebrać więcej soków. Kilka głębokich pchnięć, aż Roxanne zaczęła jęczeć jak w transie, a potem przesunął główkę wyżej i powoli, ale bez litości, rozepchnął jej odbyt.
– Aaaah… kurwaaa… Everett… jest większy niż pamiętałam… – zawyła, ale jej ręka natychmiast powędrowała między uda i zaczęła masować łechtaczkę. Ból szybko zamienił się w palącą rozkosz, kiedy poczuła, jak wypełnia ją całkowicie.
Miriam, wciąż drżąca po swoim orgazmie, wsunęła się pod Roxanne w klasyczną sześćdziesiątkę dziewiątkę. Jej usta zamknęły się na cipce przyjaciółki, język wdarł się głęboko, ssąc i liżąc, podczas gdy kutas Everetta rytmicznie pieprzył jej dupę tuż nad jej twarzą. Roxanne zanurzyła twarz w mokrej pizdzie Miriam, liżąc ją zachłannie, gryząc delikatnie wargi sromowe, wciskając nos w jej łechtaczkę. Biuro wypełniło się odgłosami mlaskania, plaśnięć ciała o ciało, głośnych jęków i wulgarnych przekleństw.
– Rżnij jej dupę mocniej! – wołała Miriam spomiędzy ud Roxanne. – Chcę słyszeć, jak jęczy mi prosto w cipkę!
Everett przyspieszył, jego biodra uderzały o krągły tyłek Roxanne z głośnym klaskaniem. Chwycił ją za włosy, odciągając jej głowę od cipki Miriam tylko na chwilę.
– Powiedz to. Powiedz, że jesteś naszą wspólną dziwką.
– Jestem waszą wspólną dziwką… – wydyszała Roxanne, jej głos drżał. – Zerżnijcie mnie… napełnijcie mnie… chcę waszej spermy w sobie i na sobie…
To wystarczyło. Everett ryknął, wbijając się najgłębiej jak potrafił w jej tyłek i zaczął spuszczać – gorące, gęste strumienie wypełniały jej odbyt, wyciekały przy każdym pchnięciu. Miriam ssała to wszystko, co wypływało, jej język pracował jak szalony na łechtaczce Roxanne. Ta doszła sekundę później – potężny, drżący orgazm, który sprawił, że jej nogi się rozjechały, a z gardła wydobył się ochrypły krzyk. Cipka zacisnęła się, tryskając sokami prosto na twarz Miriam.
Cała trójka opadła na biurko w plątaninie spoconych ciał. Everett wciąż tkwił głęboko w dupie Roxanne, pulsując resztkami orgazmu. Miriam leżała pod nimi, twarz zalana mieszanką soków, spermy i śliny, palce wciąż leniwie zataczające kręgi na cipce Roxanne. Ciężki oddech wypełniał pomieszczenie. Serca waliły jak oszalałe. Roxanne czuła, jak ciepła sperma powoli wycieka z jej rozciągniętego tyłka, spływa po udach, a język Miriam nadal delikatnie muska jej wrażliwe miejsca. Everett pochylił się, pocałował jej spocony kark, jego kutas drgnął znowu wewnątrz niej.
Wciąż nie mieli dość. Nienasycone pożądanie wisiało w powietrzu, ich ciała drżały w połowie orgazmicznego blasku, gorące, lepkie, gotowe na więcej, choć oddech jeszcze nie wrócił do normy. (1067)
Rate this story
Coś nie tak z tą historią?
Popular Collections
Browse Categories