Powrót Tej Jednej na Pokładzie

Kasia (29), klasyczna hotwife, na promie ostro rżnie się z kapitanem Tomkiem (41) na oczach podnieconego męża Marcina.

9 min read September 13, 2026New

Marcin, trzydziestodwuletni mąż z lekkim brzuchem od biurowej pracy, i jego żona Kasia, dwudziestodziewięciolatka o figurze modelki i spojrzeniu, które potrafiło rozbierać mężczyzn na części, schodzili właśnie z taksówki przy terminalu promu. Luksusowy statek „Baltic Queen” czekał na nich, błyszczący w wieczornym słońcu. Wracali z dwóch tygodni na greckich wyspach, opaleni, wypoczęci i głodni tego, co zawsze robili w drodze powrotnej. Kasia od pięciu lat była klasyczną hotwife – z pełną wiedzą, aprobatą i entuzjazmem Marcina dawała dupy innym facetom, a on uwielbiał siedzieć obok, waląc sobie i słuchając, jak żona skomle o więcej. To ich ulubiona gra.

Ledwo weszli na pokład, gdy Kasia zatrzymała się w pół kroku. Przy relingu stał kapitan Tomek – czterdziestojednoletni, wysoki na prawie dwa metry, szeroki w barach, z krótko przyciętą brodą i tym samym pewnych siebie uśmiechem, który pamiętała aż za dobrze. Rok temu na podobnym promie zerżnął ją tak, że ledwo chodziła następnego dnia. Ich spojrzenia spotkały się i powietrze między nimi natychmiast zgęstniało. Tomek oblizał dolną wargę, a Kasia poczuła, jak jej cipka momentalnie robi się śliska. Marcin to zauważył – jego kutas drgnął w spodniach jak na komendę.

– No kurwa, jednak wróciła ta jedna – mruknął Tomek niskim głosem, podchodząc bliżej. Wyciągnął wielką dłoń najpierw do Marcina, potem do Kasi, przytrzymując jej palce odrobinę za długo. – Myślałem, że to tylko wspomnienie, a tu proszę… ta sama cipka, która tak ładnie piszczała mi na kutasie.

Kasia zaśmiała się gardłowo, nie spuszczając z niego oczu.

– Pamiętasz mnie, kapitanie?

– Pamiętam każdy centymetr twojej mokrej dziury – odparł bez ogródek. – I to, jak błagałaś, żebym nie przestawał.

Marcin przełknął ślinę, czując znajome gorąco w dole brzucha. Skinął głową do żony – ten gest, który oboje znali na pamięć. „Rób to. Chcę patrzeć.”

Poszli na taras na rufie, gdzie barman podawał drinki. Siedzieli przy stoliku z widokiem na zachodzące słońce, a rozmowa szybko zeszła z uprzejmości na rzeczy konkretne. Kasia założyła nogę na nogę, sukienka podjechała jej niebezpiecznie wysoko. Pochyliła się do Tomka, tak że mógł zobaczyć rowek między jej cyckami.

– Wiesz co, Tomek… – powiedziała cicho, ale wystarczająco głośno, żeby Marcin usłyszał każdy wyraz. – Od momentu, kiedy cię zobaczyłam, moja cipka jest kompletnie mokra. Czuję, jak mi się leje po udach. Pamiętam, jaki masz gruby kutas. Grubszy niż u Marcina. I jak mnie wtedy rozjebałeś.

Marcin zacisnął dłoń na szklance. Jego oddech przyspieszył. Kiwnął głową, patrząc prosto na kapitana.

– Nie hamuj się tym razem ani trochę – powiedział drżącym z podniecenia głosem. – Chcę słyszeć, jak naprawdę ją rozwalasz. Żadnych grzecznych pierdół. Zerżnij ją tak, jak na to zasługuje.

Kasia uśmiechnęła się drapieżnie. Bez słowa wstała, złapała Tomka za nadgarstek jedną ręką, a Marcina drugą i pociągnęła obu za sobą. Szli korytarzem dla załogi, jej biodra kołysały się prowokująco. Serce waliło jej jak młot. Czuła się jak dziwka – i kochała to. Drzwi kapitańskiej kajuty zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem.

Od progu Kasia zrzuciła z siebie cienką letnią sukienkę. Materiał spłynął po jej opalonym ciele i została naga. Żadnych majtek. Jej gładko wygolona cipka lśniła – wargi sromowe nabrzmiałe, różowe, mokre. Sutki sterczały, piersi falowały przy każdym oddechu.

– No to dawaj, kapitanie – rzuciła wyzywająco. – Ta cipka czekała na ciebie cały rok.

Tomek nie czekał na drugie zaproszenie. Chwycił ją za długie włosy i pchnął na kolana przed sobą. Rozpiął mundur, wyciągnął swojego ciężkiego, grubego kutasa – żyły pulsowały, główka była już śliska od preejakulatu. Bez ostrzeżenia wepchnął go Kasi prosto do gardła. Trzymał ją za głowę obiema rękami i zaczął brutalnie rżnąć jej usta na stojąco. Głęboko. Do samego końca. Kasia krztusiła się, ślina spływała jej po brodzie, po szyi, kapała na cycki. Oczy zaszły jej łzami, ale nie odsuwała się – przeciwnie, chwyciła go za tyłek i przyciągnęła mocniej, jakby chciała, żeby kutas wszedł jej jeszcze głębiej.

– O tak… właśnie taka jesteś – warczał Tomek, waląc jej gardło rytmicznymi, mocnymi pchnięciami. – Moja ulubiona pokładowa dziwka.

Marcin opadł na fotel kapitański stojący pod ścianą. Rozpiął spodnie, wyciągnął swojego kutasa i zaczął powoli, ale mocno trzepać, nie spuszczając oczu z żony. W głowie mu szumiało. Uwielbiał ten widok – jak Kasia traci godność, jak jej makijaż spływa, jak wydaje te mokre, gardłowe odgłosy. To było jego największe podniecenie.

Tomek wyciągnął kutasa z jej ust z głośnym plaśnięciem śliny. Kasia łapała oddech, dyszała.

– Na biurko. Na czworaka. Tyłek do góry.

Kasia wspięła się na szerokie mahoniowe biurko, wypinając się jak suka. Jej cipka była teraz otwarta, błyszcząca, gotowa. Tomek stanął za nią, chwycił za biodra i wbił się jednym brutalnym pchnięciem aż po same jaja. Kasia krzyknęła głośno, jej palce zacisnęły się na krawędzi blatu.

– Kurwaaa! – wrzasnęła. – Jest taki gruby… rozrywa mnie!

Tomek nie miał litości. Zaczęły się mocne, głębokie, zwierzęce pchnięcia. Biurko trzeszczało, jego biodra uderzały o jej tyłek z głośnym, rytmicznym plaśnięciem. Kasia jęczała coraz głośniej, bez żadnej kontroli.

– Jeszcze mocniej! – darła się. – Wal mnie! Rozwal mi cipę, Tomek! Rżnij tę dziwkę, jak na to zasługuje! O tak… o kurwa, właśnie tak!

Marcin trzepał się coraz szybciej, słuchając każdego słowa żony. Jej głos był ochrypły, pełen czystej żądzy. Widział, jak jej cipka rozciąga się wokół grubego kutasa kapitana, jak spienione soki spływają jej po udach. Czuł się mały, upokorzony i jednocześnie bardziej podniecony niż kiedykolwiek.

Tomek przyspieszył, jedną ręką chwycił Kasię za włosy, odciągając jej głowę do tyłu jak lejce. Drugą klepał ją po tyłku – mocno, czerwone ślady zostawały na skórze.

– Będziesz brała moją spermę głęboko, suko?

– Tak! Wypełnij mnie! – wrzeszczała Kasia, dochodząc. Jej cipka zaczęła pulsować, zaciskać się, tryskać sokami na biurko. – Wstrzyknij mi wszystko!

Tomek zaryczał jak ranne zwierzę i wystrzelił. Gorące, gęste strumienie spermy wlały się głęboko w jej cipkę, zalewając ścianki, wypełniając ją po brzegi. Trwał tak długo, pompując i pompując, aż w końcu powoli się wycofał. Z rozjebanej, czerwonej dziury Kasi natychmiast zaczęła wyciekać biała, gęsta sperma kapitana, spływając po jej wargach i udach.

Kasia zeszła z biurka drżącymi nogami. Spojrzała na męża – oczy miała zamglone, usta opuchnięte od ssania. Podeszła do fotela, stanęła nad nim okrakiem i bez słowa opadła mu prosto na twarz, wciskając mu cipkę pełną cudzej spermy na usta i nos.

– Liż – rozkazała zachrypniętym głosem. – Wylizuj całego Tomka ze mnie, kochanie. Chcę czuć, jak połykasz jego nasienie.

Marcin jęknął w jej mokrą, rozwaloną dziurę i zaczął lizać jak opętany. Smak był słony, męski, dominujący. Sperma Tomka mieszała się z sokami Kasi i spływała mu prosto do gardła. Kasia ocierała się o jego twarz, rozmazując wszystko – po nosie, po brodzie, po policzkach. Jej biodra poruszały się leniwie, jakby dosiadała jego języka.

W końcu zeszła. Jej cipka wciąż była czerwona, opuchnięta, lekko rozchylona, z resztkami spermy na wargach. Pochyliła się i pocałowała męża głęboko, długim, mokrym pocałunkiem. Smakowała jego usta – usta pełne spermy kapitana.

– Mmm… smakuje dobrze, co? – wyszeptała mu w wargi, liżąc mu resztki z brody. – Ale noc jest jeszcze długa, Marcin… a ten prom ma wiele zakamarków. Chcę więcej. Dużo więcej.

Tomek stał oparty o ścianę, wciąż z na wpół twardym, błyszczącym kutasem, i uśmiechał się powoli, patrząc na nich oboje. W jego oczach było jasne, że to dopiero początek rejsu.

Kasia nie dała mu nawet chwili na oddech. Stała naga pośrodku kajuty, z udami błyszczącymi od spermy, która wciąż leniwie wyciekała z jej czerwonej, rozjebanej cipki, i patrzyła na Tomka jak głodna wilczyca. Serce waliło jej tak mocno, że czuła pulsowanie w skroniach i w podbrzuszu. „Rok temu myślałam, że to był szczyt, ale teraz chcę, żeby mnie naprawdę zniszczył” – przemknęło jej przez głowę, kiedy chwyciła jego ciężkiego kutasa w obie dłonie i zaczęła powoli, ale mocno masować, czując, jak żyły nabrzmiewają pod jej palcami.

– Jeszcze nie skończyłeś, kapitanie – wychrypiała, patrząc mu prosto w oczy. – Ta pizda i ta dupka chcą więcej. Chcę czuć, jak mnie rozrywasz na kawałki, a Marcin ma patrzeć z bliska, jak twoje jaja uderzają o mój tyłek.

Tomek złapał ją za kark, przyciągnął brutalnie i pocałował głęboko, wbijając język w jej gardło tak, jakby chciał ją przejebać już samą buzią. Kasia jęknęła mu w usta, ocierając się mokrą cipką o jego udo. Marcin wstał z fotela, podszedł bliżej, jego własny kutas sterczał jak maszt, a w głowie miał tylko jedną myśl: „Kurwa, ona jest moja, ale w tej chwili należy do niego i to jest najpiękniejsze upokorzenie świata”.

Kapitan obrócił Kasię twarzą do biurka, ale tym razem nie pochylił jej delikatnie. Pchnął mocno, aż jej cycki przycisnęły się płasko do zimnego mahoniu, a policzek przywarł do blatu. Rozsunął jej nogi kopnięciem swojej stopy i bez żadnego przygotowania wbił się w jej cipkę znowu – głębiej, mocniej, jakby chciał przebić ją na wylot. Kasia wrzasnęła, jej palce rozcapierzyły się na blacie.

– O Jezus, jest jeszcze grubszy niż pamiętałam! – darła się, a jej głos łamał się z każdym pchnięciem. – Wal mnie, Tomek! Rozpierdol mi tę cipę! Jestem twoją pokładową szmatą!

Tomek rżnął ją z siłą, jakiej nie okazał rok wcześniej. Biodra uderzały o jej tyłek z głośnym, mokrym plaśnięciem, biurko trzeszczało i przesuwało się centymetr po centymetrze. Jedną ręką trzymał ją za włosy, odciągając głowę do tyłu, drugą klepał po dupie tak mocno, że skóra zrobiła się purpurowa. Każdy klaps odbijał się echem w kajucie. Kasia dochodziła już po kilkunastu sekundach – cipka zacisnęła się na nim konwulsyjnie, trysnęła gorącymi sokami, które spływały po jego jajach i po jej drżących udach.

Marcin klęczał teraz tuż obok, prawie przy ich stopach. Trzepał swojego kutasa wściekle, patrząc, jak gruby chuj kapitana znika i pojawia się w cipce jego żony, jak jej wargi sromowe rozciągają się obscenicznie wokół niego, jak biała piana spermy i jej soków obraca się w śliską maź przy każdym wyjściu. „Jest taka mokra… taka brudna… taka moja i jednocześnie nie moja” – myślał, czując, jak gardło mu się zaciska z podniecenia.

Tomek nie zwalniał. Wyciągnął kutasa z cipki z głośnym mlaśnięciem, chwycił Kasię za biodra i ustawił ją dokładnie nad twarzą męża.

– Liż ją, cuckoldzie. Przygotuj mi jej dupę.

Marcin nie czekał ani sekundy. Wbił język głęboko w cipkę żony, wysysając gęstą spermę Tomka, która spływała mu prosto do gardła. Kasia wiła się nad nim, ocierając się o jego nos, brodę i usta, rozmazując wszystko, co z niej wyciekało. Jednocześnie Tomek stanął za nią, napluł jej na dziurkę analną i zaczął wciskać w nią swojego grubego kutasa. Centymetr po centymetrze, bez litości, ale powoli – chciał, żeby czuła każdy milimetr rozciągania.

Kasia zaskomlała głośno, ból zmieszał się z rozkoszą tak mocno, że aż zakręciło jej się w głowie.

– Weź moją dupę… o kurwa, rozrywasz mnie… jest taki wielki… nie przestawaj, proszę!

Tomek wszedł do końca. Zatrzymał się na chwilę, dając jej oddech, a potem zaczął rżnąć jej tyłek mocnymi, głębokimi pchnięciami. Kasia trzęsła się cała, jej cipka dosłownie kapała na twarz Marcina, który lizał ją jak opętany – język krążył po łechtaczce, penetrował dziurkę, zbierał każdą kroplę. Czuł smak spermy kapitana, czuł żar jej cipki, czuł drżenie jej ud i wiedział, że jest dokładnie tam, gdzie chce być.

Kasia dochodziła znowu – tym razem mocniej, głośniej, bez żadnej kontroli. Jej dupka zaciskała się rytmicznie na kutasie Tomka, a cipka tryskała Marcinowi prosto w otwarte usta. Wrzeszczała tak, że głos jej się łamał:

– Rżnij moją dupę! Wypełnij mnie! Jestem twoją dziwką, kapitanie! Zerżnij mnie tak, żeby jutro nie mogła usiąść!

Tomek przyspieszył, jego oddech stał się chrapliwy, mięśnie napięte. Chwycił ją za ramiona i wbił się ostatnimi, najgłębszymi pchnięciami. Zaryczał, gdy doszedł – gorące, gęste strumienie spermy wlały się głęboko w jej odbyt. Pompował i pompował, aż ostatnia kropla znalazła się w środku. Kiedy się wycofał, z jej rozciągniętej, czerwonej dupki natychmiast zaczęła wyciekać biała, gęsta sperma, spływając prosto na język Marcina.

Kasia opadła na kolana, drżąca, spocona, z makijażem kompletnie rozmazanym. Spojrzała na męża – oczy miała szklane, usta opuchnięte, całe ciało pokryte czerwonymi śladami dłoni. Pchnęła go na plecy i usiadła mu na twarz całym ciężarem, wciskając mu obie dziurki na usta.

– Wyliz wszystko, kochanie… każdą kroplę jego spermy z mojej cipki i z mojej dupy… połykaj go całego…

Marcin lizał jak szalony. Smak był intensywny, męski, dominujący. Kasia poruszała biodrami powoli, rozmazując resztki po jego całej twarzy, aż w końcu zeszła, pocałowała go głęboko, liżąc własne soki i spermę z jego warg. Tomek stał nad nimi, kutas wciąż półtwardy, błyszczący, i tylko patrzył.

Potem wszyscy troje opadli na łóżko. Kasia położyła się między nimi – głowę na ramieniu Marcina, jedną nogę przerzuconą przez udo Tomka. Nikt nie mówił ani słowa. Oddechy powoli się uspokajały. Słychać było tylko cichy szum morza za bulajem, odległe wibracje silników promu i ich własne, coraz wolniejsze, coraz płytsze oddechy.

Cisza.

Rate this story

Thanks for rating
Coś nie tak z tą historią?
Tagged rough-sex creampie anal facesitting dirty-talk

Fresh filth, nightly

The best new stories in your inbox every morning. Free, 18+, unsubscribe anytime.