Powrót tej, której nigdy nie zapomniał

Output: Tamara, 38-letnia gorąca żona, znów pozwala dawnemu kochankowi Tomkowi ostro się zerżnąć na oczach podnieconego męż

10 min read September 14, 2026New

Tamara miała trzydzieści osiem lat i ciało, które wciąż potrafiło zatrzymać oddech w gardle. Kiedy wracali z Hugo do Warszawy po czterech latach w Dubaju, spodziewała się sentymentu, starego miasta, zapachu jesieni. Nie spodziewała się, że w lobby hotelu, gdzie zatrzymali się na pierwsze noce przed odbiorem mieszkania, zobaczy Tomka.

Tomek miał czterdzieści lat. Szerokie barki, ciemne włosy z lekką siwizną przy skroniach, ten sam spokojny, pewny uśmiech, który kiedyś sprawiał, że klękała bez prośby. Hugo, czterdziestodwuletni biznesmen o spokojnym głosie i ostrym spojrzeniu, stał tuż obok żony, kiedy Tomek podszedł i powiedział tylko:

— Tamara.

Ona poczuła to od razu. Gorąco między udami, jakby minione lata nigdy się nie wydarzyły. Hugo wiedział. Od lat fantazjował na głos, w łóżku, po seksie, czasem w trakcie. Mówił jej, jak chciałby patrzeć, jak Tomek ją rozciąga, jak ona głośno dochodzi na cudzym kutasie. Ona słuchała i moczyła się. Nigdy nie było okazji. Aż do teraz.

Jeszcze tego samego wieczoru, w ich prowizorycznym, wciąż pachnącym farbą mieszkaniu na Mokotowie, siedzieli we trójkę przy stole. Wino, trochę jedzenia, które Tamara zamówiła. Hugo nie udawał obojętności. Patrzył na żonę, potem na Tomka, i w końcu powiedział wprost:

— Od lat o tym myślę. Żeby zobaczyć, jak znów ją bierzesz. Ona też. Mówiliśmy o tym otwarcie.

Tamara przełknęła. Serce waliło jej o żebra. Tomek uniósł brew, ale nie wyglądał na zaskoczonego — raczej na człowieka, który czekał na potwierdzenie.

— Nigdy nie zapomniałam — powiedziała cicho, patrząc Tomkowi prosto w oczy. — Jak mnie brałeś. Jak miałeś mnie na stole w twoim starym mieszkaniu. Jak kazałeś mi powtarzać, czyja jestem, kiedy dochodziłam.

Hugo westchnął ciężko. Pod stołem jego dłoń spoczywała na udzie żony, kciuk gładził wewnętrzną stronę. Był twardy. Czuła to, kiedy przesunęła stopę wyżej.

Flirt stał się jawny w ciągu kwadransa. Tomek opowiadał, jak pamięta jej smak. Hugo zachęcał, głosem niskim, spokojnym, pełnym napięcia. Tamara wstała, podeszła do Tomka i, patrząc mężowi w oczy, pochyliła się i pocałowała byłego kochanka. Głęboko. Mokro. Język wsunął się od razu, pewny, dominujący. Hugo nie odwrócił wzroku. Oddychał szybciej.

Kiedy oderwali się od siebie, Tamara wciąż patrzyła na męża.

— Pozwól mi być dzisiaj twoją gorącą żoną — szepnęła. — Chcę, żebyś patrzył, jak Tomek mnie rżnie. Chcę tego. Oboje chcemy.

Hugo skinął głową. Głos miał chrapliwy.

— Rób to. Chcę widzieć wszystko. Bierz ją, Tomek. Ona jest twoja na tę noc, tak jak chciała.

Tomek wstał. Chwycił Tamarę za biodra, przyciągnął, ucisnął jej pośladki przez sukienkę.

— Na kolana — rozkazał spokojnie.

Ona klęknęła na twardych deskach. Ręce same poszły do jego paska. Odpinała, ściągała, wyciągnęła grubego, ciężkiego kutasa. Pamiętała go. Gruby, żyły wyraźne, główka już wilgotna. Spojrzała na Hugo, który usiadł w fotelu naprzeciwko, rozpiął własną muchę i wyjął swojego, już twardego, i zaczaił powoli. Potem wsunęła usta na Tomka.

Żarłocznie. Bez wstępu. Gardło otwarte, ślina spływająca po brodzie, kiedy brała go głęboko. Tomek sapnął i wplotł jej palce we włosy.

— Tak, kurwo. Ssij jak kiedyś. Patrz na męża, kiedy bierzesz mój chuj do gardła.

Tamara patrzyła. Oczy wilgotne, usta rozciągnięte wokół grubości. Jęczała na nim, kiedy Tomek pchał biodrami, fucking jej usta. Hugo masturbował się wolniej, celowo, jakby chciał to przeciągnąć. Widział, jak żona ślini się na cudzym kutasie, jak policzki zapadają jej przy ssaniu.

Tomek wyciągnął się z jej ust z mokrym dźwiękiem.

— Na stół. Sukienkę do góry.

Tamara wspięła się na stół twarzą w dół, piersi przycisnęła do blatu, tyłek wystawiła. Tomek zerwał jej majtki jednym ruchem, rozchylił pośladki i wsunął się od tyłu jednym, długim pchnięciem. Była mokra jak diabli. Krzyknęła głośno, wulgaryzmem.

— Kurwa, tak! Rżnij mnie!

Tomek złapał ją za biodra i zaczął wbijać mocno, rytmicznie, uderzając biodrami o jej tyłek. Stół skrzypiał. Tamara jęczała bez wstydu, co drugie pchnięcie wypluwała brudne słowa.

— Pierdol mnie mocniej… grubszy jesteś… wypełniasz mnie całego… Hugo, patrz, jak mnie bierze…

Hugo siedział bliżej teraz, ręka na kutasie, oddech nierówny.

— Mów mu, czyja jesteś — zachęcił chrapliwie.

— Jestem twoją dziwką na dziś — wydyszała do Tomka przez ramię. — Rżnij żonę Hugo. Rżnij ją, aż będzie krzyczeć.

Tomek przyspieszył. Jedna dłoń wylądowała na jej karku, przycisnął ją mocniej do blatu. Drugą sięgnął pod spód i masował jej łechtaczkę w takt pchnięć. Tamara doszła pierwszy raz głośno, drżąc, ściiskając go w środku, krzycząc imię byłego i męża na przemian.

Nie skończyli. Tomek wyciągnął się, odwrócił ją, posadził na stole twarzą do siebie, a potem położył się na krześle i ściągnął ją na siebie. Na jeźdźca. Tamara usiadła na twardym kutasie i zaczęła jeździć, mocno, głęboko. Tomek chwycił jej cycki przez materiał, potem rozerwał dekolt, wydobył piersi i ścisnął je mocno, kciuki na sutkach, szarpiąc.

— Skacz na tym chuju — warknął. — Pokaż mężowi, jak lubisz być używana.

Ona skakała. Uda uderzały o jego biodra, piersi podskakiwały w jego dłoniach. Hugo wstał, podszedł bliżej, stanął z boku i wciąż się ruchał, patrząc z bliska, jak żona połyka grubego kutasa swoim cipkiem, jak jej soki spływają po jądrach Tomka.

— Jeszcze — wyszeptał Hugo. — Chcę cię widzieć, kiedy cię skończy w misjonarskiej.

Tomek wstał z nią, nie wyciągając się, przeniósł ją na kanapę. Położył na plecach, uniósł jej nogi wysoko, prawie do ramion, i wbił się głęboko, brutalnie, intensywnie. Każde pchnięcie było pełne, ciężkie, uderzające w sam koniec. Tamara krzyczała. Paznokcie wpiła w jego barki.

— Pierdol mnie… niszcz mnie tym kutasa… jestem twoją dziurą… Hugo, on mnie rozjebuje…

Tomek nachylił się, gryzł jej szyję, szeptał jej do ucha, że zawsze była najlepsza, kiedy brał ją twardo, że jej mąż dobrze robi, pozwalając, że będzie rżnął ją, aż straci głos. Hugo klęczał teraz przy kanapie, ręka latała po własnym kutasie szybko, wilgotno. Słuchał, jak żona dochodzi drugi raz — głośno, drżąc, cipka pulsująca wokół kutasa Tomka, wulgarne przekleństwa mieszające się z imionami.

Tomek nie zwalniał. Wciąż wbijał się w nią głęboką misjonarską, trzymając jej uda szeroko rozwarte, patrząc teraz na Hugo.

— Patrz, jak twoja żona bierze. Jak się zaciska. Jeszcze nie skończyłem z nią.

Tamara była mokra, roztrzęsiona, oczy szkliste od orgazmu, ale biodra wciąż unosiła naprzeciw jego pchnięciom. Oddychała urywanymi słowami:

— Nie przestawaj… chcę więcej… Hugo, daj mi więcej jego… pozwól, żeby mnie używał dłużej…

Hugo skinął, prawie nieprzytomny z podniecenia, wciąż się ruszając.

— Bierz ją. Całą noc, jeśli trzeba. Chcę słyszeć, jak znów dochodzi na tobie.

Tomek uśmiechnął się krzywo, zwolnił na chwilę tylko po to, by mocniej wbić się z powrotem, aż Tamara wygięła się łukiem i krzyknęła. Powietrze w mieszkaniu pachniało seksem, potem, winem. Kanapa skrzypiała rytmicznie. Tamara patrzyła mężowi w oczy, kiedy Tomek znów przyspieszał, i w jej spojrzeniu było wszystko: zgoda, żądza, obietnica, że to dopiero początek.

Nikt nie kończył jeszcze na dobre. Tomek trzymał ją otwartą, Hugo wciąż twardy i bliski, a napięcie rosło z każdym kolejnym, brudnym, mokrym pchnięciem — jakby noc miała dopiero się rozkręcić, a oni troje wiedzieli, że granice dopiero zaczynają się przesuwać.

Tomek nie zwalniał ani na moment. Trzymał uda Tamary wysoko, prawie przy jej uszach, i wbijał się w nią z taką siłą, że kanapa uderzała o ścianę. Każde pchnięcie było głębokie, mokre, obleśne w swoim dźwięku — plusk soku, trzask skóry o skórę, jej głośny, łamiący się krzyk. Tamara miała oczy otwarte na Hugo. Widziała, jak mąż klęczy tuż obok, jak jego dłoń lata po twardym kutasie, jak kropla preejakulatu spływa mu po palcach. Była roztrzęsiona po drugim orgazmie, ale ciało domagało się więcej. Cipka pulsowała, zaciskała się na grubym chuju Tomka, jakby chciała go wyssać do końca.

— Jeszcze mocniej — wydyszała. — Rozjeb mnie. Chcę, żeby Hugo widział, jak mnie niszczysz.

Tomek uśmiechnął się krzywo, nachylił i ugryzł ją w dolną wargę, aż poczuła metaliczny posmak. Potem uniósł się, wyciągnął kutasa z mokrym dźwiękiem i odwrócił ją na brzuch. Podciągnął biodra do góry, rozchylił pośladki szeroko i wbił się z powrotem jednym długim pchnięciem. Tamara wrzasnęła w poduszkę. On złapał ją za włosy, pociągnął głowę do tyłu i zaczął rżnąć bez litości — krótkie, twarde ciosy, uderzające prosto w najgłębszy punkt.

— Patrz na nią, Hugo — warknął Tomek. — Twoja żona bierze mój chuj jak profesjonalna dziwka. Słyszysz, jak jej cipka ssie?

Hugo sapnął, podszedł bliżej i klęknął przy twarzy żony. Wyciągnął kutasa przed jej usta.

— Otwórz — rozkazał chrapliwie. — Ssij mnie, kiedy on cię pieprzy. Chcę czuć, jak jęczysz na moim chuju.

Tamara otworzyła usta chciwie. Hugo wsunął się głęboko, aż główka uderzyła o tylną ścianę gardła. Ślina spłynęła jej po brodzie, kiedy Tomek przyspieszył z tyłu. Była nadziana z obu stron — gruby kutas Tomka rozciągał jej mokre ścianki, a mąż fuckingował jej gardło w tym samym rytmie. Oczy miała pełne łez, ale nie od bólu. Od żądzy. Od tego, że wreszcie dostaje dokładnie to, o czym fantazjowali latami.

Tomek spuścił dłoń między jej nogi i zaczął tarzać kciukiem po spuchniętej łechtaczce. Tamara doszła trzeci raz z głośnym, stłumionym wrzaskiem na kutasie męża. Ciało jej zesztywniało, cipka zacisnęła się konwulsyjnie, soki trysnęły po udach Tomka. On nie przestał. Wbił się jeszcze głębiej, przytrzymując ją w miejscu, aż skończyła drżeć.

— Kurwa, jak się zaciska — sapnął. — Hugo, twój żona ma najciaśniejszą dziurę, jaką rżnąłem. Chcesz, żebym jej napierdolił do środka?

— Tak — wydyszał Hugo, wyciągając się z jej ust. Ślina ciągnęła się nitką między jej wargami a jego główką. — Napierdalaj w nią. Chcę widzieć, jak ci cieknie z cipki. Potem ja wejdę w ten bałagan.

Tomek wyciągnął się, odwrócił Tamarę na plecy i uniósł jej nogi na swoje barki. Wbił się z powrotem brutalnie, misjonarska pozycja, ale bez żadnej delikatności. Biodra uderzały o jej pośladki z mokrym klaskaniem. Tamara wpiła paznokcie w jego plecy, rysując czerwone linie.

— Pierdol mnie… niszcz tę dziurę… jestem twoją kurwą na dziś… Hugo, patrz, jak mnie rżnie… jak mnie wypełnia…

Tomek nachylił się, chwycił jej piersi w obie dłonie i ścisnął mocno, kciuki szarpiące sutki. Potem jedną ręką złapał ją za gardło — nie mocno, ale wystarczająco, by poczuła kontrolę — i przyśpieszył do absolutnego maksimum. Kanapa skrzypiała jak szalona. Powietrze pachniało seksem, potem, wilgocią. Tamara doszła czwarty raz, krzycząc tak głośno, że głos jej się złamał. Cipka zacisnęła się rytmicznie, soki spływały po jądrach Tomka, po kanapie, po wszystkim.

— Biorę cię — warknął Tomek. — Biorę tę żonę. Spuść się we mnie, kurwo. Weź mój soros.

Wbił się po sam trzon i spuścił się głęboko, z głośnym, zwierzęcym stęknięciem. Strumienie gęstej spermy wypełniały Tamarę, pulsowały w jej wnętrzu. Ona czuła każdy hot spout, każdy skurcz. Hugo klęczał obok, rżnąc własnego kutasa jak szalony, patrząc, jak kutas Tomka drga w środku jego żony.

Tomek wyciągnął się powoli. Z cipki Tamary wypłynął gęsty, biały strumień spermy, spłynął po jej tyłku, po kanapie. Hugo sapnął głośno.

— Kurwa… spójrz na to. Moja żona pełna twojego sorosu.

Tamara leżała rozwalona, nogi szeroko, oddychając urywanymi haustami. Tomek nie dał jej odpocząć. Chwycił ją za biodra, podciągnął do krawędzi kanapy i odwrócił na brzuch znowu. Rozchylił pośladki i wcisnął kciuk w jej tyłek, masując, podczas gdy Hugo podszedł z przodu.

— Otwórz usta — powiedział Hugo. — I nie przełykaj. Chcę, żebyś spuścił mi na język, a potem pokazała Tomkowi.

Tamara wzięła męża głęboko, ssąc żarłocznie, podczas gdy Tomek wsunął dwa palce w jej pełną spermy cipkę i zaczął nią ruchać, mieszając ich soki. Potem wyciągnął palce i wsunął je jej do ust obok kutasa męża. Ona ssała wszystko — własny smak, jego spermę, Hugo. Tomek uśmiechnął się brudno.

— Dobra dziwka. Zawsze taka byłaś.

Hugo nie wytrzymał długo. Wbił się jej w gardło kilka razy i spuścił się z głośnym krzykiem, zalewając jej język, podniebienie, gardło. Tamara trzymała, jak kazał. Kiedy wyciągnął się, otworzyła usta szeroko, pokazując białą masę na języku. Tomek nachylił się i wcisnął jej własny, wciąż półtwardy kutas do ust, mieszając swoją spermę z Hugo. Ona przełknęła wszystko jednym haustem, a potem polizała obu czysto.

Ale to nie był koniec. Tomek był znowu twardy w minutę. Hugo też nie opadł. Przenieśli ją na stół w kuchni — ten sam, na którym wcześniej ją rżnął. Położyli na plecach, nogi szeroko. Tomek wszedł pierwszy, wsuwając się w mokry, pełny bałagan. Hugo stanął przy jej głowie i kazał ssać znowu. Rżnęli ją na zmianę — Tomek w cipkę, Hugo w gardło, potem zamieniali się. Tamara była tylko dziurami. Krzyczała, jęczała, błagała o więcej, o mocniej, o głębiej.

— Używajcie mnie — dyszała. — Jestem waszą wspólną kurwą. Rżnijcie tę żonę. Napełnijcie mnie znowu.

Tomek wyciągnął się, odwrócił ją na brzuch na stole i wszedł od tyłu. Hugo podszedł z boku, chwycił ją za włosy i wsunął się w usta. Pieprzyli ją synchronicznie, twarde, mokre, bez litości. Stół trząsł się. Tamara doszła piąty raz, szlochając z rozkoszy, cipka tryskająca na uda Tomka. On przyspieszył i spuścił się drugi raz głęboko w nią, zalewając kolejną porcją. Kiedy wyciągnął, Hugo od razu wszedł w ten sam bałagan — spermę Tomka, soki żony — i zaczął rżnąć jak oszalały.

— Czuję go w tobie — sapnął Hugo. — Czuję jego soros na moim chuju. Kurwa, jaka jesteś luźna i mokra po nim.

Tamara krzyczała w stół. Hugo spuścił się w nią z głośnym wrzaskiem, dorzucając swoją spermę do środka. Wyciągnął się i obaj patrzyli, jak z jej cipki wypływa gęsta, mieszana masa — biała, kleista, spływająca po udach, po stole, kapając na podłogę.

Tomek nie skończył. Podniósł ją, postawił na nogach, zginał w pół i wszedł znowu od tyłu, rżnąc stojąco, trzymając za biodra. Hugo klęknął z przodu i lizał jej łechtaczkę, ssąc, podczas gdy Tomek pieprzył. Tamara trzęsła się, dochodząc szósty raz, nogi się pod nią uginały. Tomek spuścił się trzeci raz, wbijając po brzegi, a potem wyciągnął i skierował kutasa na jej twarz. Hugo wstał, obaj stanęli nad nią. Tamara klęknęła, otworzyła usta, wystawiła język.

Tomek i Hugo rżnęli własne kutasy nad jej twarzą. Pierwszy spuścił się Tomek — grube strugi na policzki, na język, na piersi. Zaraz po nim Hugo, zalewając jej usta, czoło, włosy. Spermą spływała jej po brodzie, po cyckach, po brzuchu. Ona polizała, co mogła, przełknęła, a resztę rozmazała dłońmi po piersiach, po sutkach.

Tomek chwycił ją za włosy, uniósł twarz i wsunął półtwardego kutasa z powrotem do ust.

— Wylizuj do czysta, dziwko. I pamiętaj — jutro znowu tu wrócę i znowu cię rozjebię na oczach męża, aż będziesz tylko mokrą, pełną dziurą do rżnięcia.

Rate this story

Thanks for rating
Coś nie tak z tą historią?
Tagged blowjob doggy-style creampie cowgirl facial

Fresh filth, nightly

The best new stories in your inbox every morning. Free, 18+, unsubscribe anytime.