Zakazany żar w ciemni – żona mojego najlepszego przyjaciela

Omar, 32-letni fotograf, ostro rżnie w ciemni żonę swojego najlepszego kumpla Kasię, 29-latkę, która błaga, żeby

9 min read September 15, 2026New

Omar, trzydziestodwuletni fotograf, od lat był najlepszym kumplem Terrence’a. Wiedział o tym każdy w ich gronie. Wiedziała też Kasia, dwudziestodziewięcioletnia brunetka z agencji reklamowej, żona Terrence’a, która od miesięcy rzucała Omarowi w ciemni te same, ukradkowe, głodne spojrzenia. Za każdym razem, gdy Terrence wychodził „na chwilę” po kawę albo odbierał telefon na korytarzu, czerwone światło ciemni robiło z jej źrenic dwie mokre plamy. Omar czuł to na skórze. Czuł też, że Terrence go upokarza od lat — lekkie drwiny o „miękkim cycku”, o tym, że Omar „nie ogarnia bab”, że „nigdy nie zerżnie porządnie”. Kasia powiedziała mu to wprost pewnego popołudnia, kiedy stała przy stole do powiększania i gniotła brzegi mokrego papieru.

— Chcę poczuć prawdziwego samca — szepnęła wtedy, nie odrywając wzroku od jego krocza. — Nie gadającego, tylko jebiącego. Takiego, który wie, po co ma kutasa.

Omar połknął ślinę i nic nie odparł. Ale od tamtej chwili napięcie w ciemni rosło jak chemikalia w kuwetach.

Pewnego wieczoru Terrence wyjechał służbowo. Kasia pojawiła się w studio bez zapowiedzi, w obcisłej czarnej bluzce i spódnicy, która ledwo zakrywała uda. Weszła prosto do ciemni pod pretekstem „pomocy przy odbiciach”. Drzwi zamknęły się za nią z miękkim kliknięciem. Czerwone światło oblało jej policzki, usta, dekolt.

— Terrence nie wraca do jutra — powiedziała bez ogródek, opierając się o stół. — I nie zamierzam udawać, że przyszłam po papier fotograficzny.

Omar podszedł bliżej. Czuł zapach jej perfum zmieszany z chemikaliami.

— Wiesz, co robisz?

— Marzę o tym od miesięcy — odparła, patrząc mu prosto w oczy. — Żeby zdradzić męża z jego najlepszym przyjacielem. Żebyś mnie wziął tak, jak on nigdy nie potrafi. Żebym wreszcie poczuła, że ktoś naprawdę mnie jebie, a nie tylko „robi miłość”.

Omar nie wytrzymał. Chwycił ją za biodra, wcisnął w stół, a Kasia sama już rozsuwała mu rozporek. Jej palce były pewne, gorące. Wyciągnęła mu grubego, nabrzmiałego kutasa i oplotła go dłonią.

— Chcę, żebyś mnie zerżnął — szepnęła mu w ucho, głos niski, chrapliwy. — Tak, jak Terrence nigdy nie potrafił. Żebym jutro chodziła z rozpierdoloną cipką i myślała tylko o tobie.

Omar syknął, kiedy jego kutas drgnął w jej uścisku. Ciemnia pachniała fixerem i jej podnieceniem.

Kasia klęknęła na zimnej podłodze. Czerwone światło kładło się na jej otwartych ustach, kiedy wzięła go głęboko. Ssąc, patrzyła mu w oczy — bez wstydu, bez wahania. Ślina spływała jej po brodzie, kiedy nabijała gardło na jego grubość. Omar złapał ją za włosy, ale nie pchał na siłę; ona sama brała więcej, mlaskając głośno, jęcząc wokół jego fiuta.

— Kurwa, jak ty to robisz… — wydyszał.

Kasia odsunęła się na chwilę, ciągnąc nitkę śliny z czułka.

— Bo wreszcie ssę kogoś, kto zasługuje. Terrence zawsze kończy za szybko i udaje, że to romantycznie.

Wstała, odwróciła się, uniosła spódnicę. Nie miała majtek. Omar zobaczył jej mokrą, opuchniętą szparkę, błyszczącą w czerwieni. Położył ją piersiami na stole do powiększania, rozsunął jej pośladki i wszedł jednym, twardym pchnięciem. Kasia krzyknęła — nie z bólu, z ulgi. Omar trzymał ją za biodra, potem za włosy, rżnąc ostro, mocno, tak że stół drżał, a kuwety brzęczały. Klepał ją po tyłku, zostawiając czerwone ślady dłoni na bladej skórze.

— Jebana dziwko — warczał jej nad uchem. — Cipka twojego męża, a nabita na mój kutas. Ciasna, mokra, głodna. Terrence nigdy cię tak nie wypełni. Nigdy nie usłyszysz, jak twój tyłek klaska o jaja prawdziwego samca.

— Tak… o tak, rżnij mnie — jęczała, paznokciami szarpiąc brzeg stołu. — Głębiej. Twardziej. Chcę czuć cię jutro przy siedzeniu.

Omar wyciągnął się, odwrócił ją i posadził na krawędzi stołu. Kasia wspięła się na niego sama — pozycja na jeźdźca, jej uda drżały, kiedy nabijała się na jego grubego kutasa. Spódnica zjechała jej na biodra, bluzka uniosła się, odsłaniając piersi. Omar złapał je, ścisnął, przygryzł sutek, a ona jeździła na nim jak opętana, cipka mlaskając przy każdym opadnięciu.

— Jestem twoją kurwą — wysapała mu w usta, oczy szkliste, usta otwarte. — Nie jego żoną. Twoją. Twoją jebaną dziwką z ciemni. Wypełnij mnie. Zrób ze mnie bałagan.

Omar trzymał ją za tyłek, podrzucał w górę i w dół, wbijając się do oporu. Brudne słowa lały mu się z gardła bez hamulca.

— Terrence pierdoli cię jak niemowlak. Ja cię rozjebię. Twoja dziura będzie pamiętać mój kształt. Jak wrócisz do domu, będziesz sikać z moją spermą w cipie i pisać mu miłe wiadomości. A on nawet nie będzie wiedział, że jego kumpel zrobił z ciebie sukę.

Kasia doszła pierwsza — głośno, drżąc, zaciskając się wokół niego falami. Omar jeszcze kilka razy pchnął i wlał się w nią głęboko, grubymi spustami, trzymając jej biodra przyciśnięte do swoich. Przez chwilę tylko dyszeli, sklejeni potem, czerwone światło oblewające ich splecione ciała. Jego kutas drgał jeszcze w środku, a ona nie spinała się, tylko oddychała z zadowoleniem, czując, jak ciepła sperma powoli wypływa.

Kiedy wstała, spłynęła jej po udzie gruba, biała smuga. Nie otarła się. Wyjęła telefon, stanęła przy stole, rozsunęła wargi cipki palcami i zrobiła zbliżenie — mokra, czerwona, rozjebana, pełna jego nasienia, które właśnie wyciekało. Uśmiechnęła się krzywo, wciąż ciężko oddychając.

Omar patrzył, jak odsyła zdjęcie. Palce Kasi stukały po ekranie. Nie pokazała mu treści od razu, tylko uniosła brwi i spojrzała na niego z błyskiem, który nie wróżył niczego spokojnego.

— Napisałam mu coś — mruknęła, głos jeszcze chrapliwy po orgazmie. — Coś, po czym nie będzie spał. I jeszcze nie skończyłam. Jutro rano wraca. A ja… jeszcze nie mam dość twojego kutasa w tej ciemni.

Omar poczuł, jak znowu mu twardnieje na sam dźwięk jej słów. Terrence był daleko. Noc była długa. A Kasia, z cipką pełną jego spermy i telefonem w ręku, już planowała kolejny ruch — taki, po którym nic między nimi trójką nie wróci do normy.

Omar złapał ją z powrotem za biodra, zanim zdążyła odejść od stołu. Jego kutas znów był twardy jak kamień, mokry od jej soków i własnej spermy, która jeszcze sączyła się z jej rozjebanej cipki. Kasia tylko westchnęła z zadowoleniem, kiedy przycisnął ją do krawędzi, a czerwone światło ciemni kładło się na jej spoconej skórze jak płynna farba.

— Pokaż mi, co mu napisałaś — warknął jej do ucha, jednocześnie wbijając dwa palce w jej dziurę. Była śliska, rozciągnięta, ciepła. Palce weszły bez oporu, a ona jęknęła, rozchylając uda szerzej.

Kasia uniosła telefon, ekran rozświetlił jej twarz. Omar zobaczył zdjęcie — zbliżenie jej opuchniętej szparki, białe smugi wyciekające po wargach, jego sperma lśniąca w czerwieni. Pod spodem wiadomość do Terrence’a: „Kochany, tęsknię. Ciemnia pachnie chemią i mną. Omar właśnie mi pompował. Twoja żona ma pełną cipę kumpla. Jutro poczujesz, jak jestem rozjebana. Będziesz lizał jego spust, bo ja ci dam. Śpij dobrze, rogaczu.”

Terrence jeszcze nie odpisował. Był daleko, w hotelu, pewnie spał albo pił. Omar poczuł, jak mu twardnieje jeszcze bardziej na myśl o tym, że ten frajer zobaczy to rano.

— Jebana suko — mruknął Omar, wyjmując palce i oblizując je. — Chcesz, żebym cię znowu nabił, tak żebyś jutro nie mogła normalnie usiąść przy nim przy śniadaniu?

— Tak — wysapała, odwracając się tyłem i kładąc piersiami na stole do powiększania. Spódnica wciąż była podwinięta, tyłek uniesiony, cipka otwarta i cieknąca. — Rżnij mnie w tę samą dziurę. Chcę, żebyś mnie rozjebał na drugim spuście. Żebym jutro, jak on wróci, mogła mu pokazać, jak twoja sperma jeszcze we mnie siedzi.

Omar chwycił ją za pośladki, rozsunął je i wbił się jednym pchnięciem. Kasia wrzasnęła, paznokcie wpiły się w brzeg stołu. Była mokra jak diabli, ale ciasna wciąż — ściany zaciskały się wokół niego, ssąc, mlaskając przy każdym ruchu. Zaczął rżnąć ostro, biodra uderzały o jej tyłek z głośnym klaskaniem. Kuwety na stole drżały, chemikalia chlupotały. Czerwone światło sprawiało, że jej skóra wyglądała na rozpaloną, a ślady jego dłoni z poprzedniego razu świeciły się jeszcze bardziej.

— Słyszysz, jak twoja cipka chłeptcze mój kutas? — syczał, ciągnąc ją za włosy do tyłu. — To dźwięk, którego Terrence nigdy nie wywoła. On pierdoli cię delikatnie, jakbyś była porcelana. Ja ciebie używam. Jebię cię jak dziwkę z ciemni, która przyszła po to, żeby zdradzić męża.

— Tak… o kurwa, tak — jęczała Kasia, głos łamiący się przy każdym pchnięciu. — Głębiej. Rozjeb mnie. Chcę czuć twoje jaja o moją cipkę. Terrence… ten mięczak… nigdy nie wszedł tak głęboko. Nigdy nie wypełnił mnie tak, że czuję go w brzuchu.

Omar przyspieszył. Trzymał ją jedną ręką za biodro, drugą klaskał po tyłku — raz, drugi, trzeci — zostawiając kolejne czerwone odciski. Kasia pchała się do tyłu, sama nabijając się na niego, cipka mlaskała mokro, głośno, jakby błagała o więcej. Wyjął się na chwilę, tylko po to, by zobaczyć, jak jego kutas błyszczy od jej soków i resztek spermy, a potem wbił się znowu, aż do oporu.

— Weź telefon — rozkazał. — Nagraj głos. Dla niego. Żeby usłyszał, jak jebię jego żonę.

Kasia nie wahała się. Drżącymi palcami odblokowała ekran, włączyła dyktafon i przycisnęła telefon do ucha, a Omar rżnął ją bez litości.

— Terrence… — wysapała prosto do mikrofonu, głos chrapliwy, przerywany jękami. — Omar ma mnie na stole. Jego gruby kutas wchodzi mi po jaja. Słyszysz to klaskanie? To mój tyłek o niego. Jestem cała mokra, pełna jego pierwszej spermy, a on teraz leje we mnie drugą. Jebie mnie jak prawdziwy samiec. Ty… ty nigdy tak nie potrafiłeś. Jutro wrócisz i będziesz lizał moją cipę, w której on siedział. Będziesz smakował jego spust. A ja będę myśleć o Omarze, kiedy będziesz próbował mnie pieprzyć swoim marnym fiutem.

Omar syknął z zadowoleniem, słysząc to. Chwycił ją mocniej, pchnął kilka razy tak twardo, że stół skrzypiał, a potem wyciągnął się i odwrócił ją twarzą do siebie. Posadził ją z powrotem na krawędzi, rozsunął jej uda i wszedł z przodu. Kasia oplotła go nogami, pięty wpiła w jego tyłek, ciągnąc bliżej. Bluzka zjechała jej całkiem, piersi kołysały się przy każdym uderzeniu. Omar schylił się, wziął sutek w usta, przygryzł, ssał, a ona tarła się o niego, cipka zaciskająca się falami.

— Jestem twoją kurwą z ciemni — szeptała mu w usta między pchnięciami. — Nie żoną Terrence’a. Twoją jebaną dziwką. Wypełnij mnie znowu. Zrób bałagan. Chcę, żeby jutro, jak będę stać przy nim w kuchni, twój spust spływał mi po udach.

Omar rżnął ją stojąc, trzymając za biodra, wbijając się głęboko, szybko, bez litości. Brudne słowa lały się same.

— Terrence jest rogaczem. Jego kumpel jebie mu żonę w ciemni, a ona błaga o więcej. Twoja dziura pamięta mój kształt. Jak wrócisz do domu, będziesz sikać z moją spermą w środku i uśmiechać się do niego niewinnie. A on będzie wiedział. Będzie czuł, że ktoś inny cię rozjebał.

Kasia doszła głośno, krzycząc, zaciskając się wokół niego tak mocno, że Omar prawie nie mógł się ruszać. Fale bipły przez jej ciało, uda drżały, paznokcie wpiły się w jego ramiona. Omar jeszcze kilka razy pchnął — mocno, do oporu — i wlał się w nią drugi raz, grubymi, gorącymi spustami, przyciskając jej biodra do swoich. Czuł, jak wypełnia ją, jak jego kutas drga w środku, a ona tylko oddycha ciężko, przyjmując wszystko.

Przez chwilę stali tak, sklejeni, czerwone światło oblewające ich spocone ciała. Jego kutas wciąż tętnił w jej cipie, a ona nie spinała się, tylko trzymała go nogami, czując, jak ciepła sperma zaczyna powoli wyciekać wokół trzonu.

Kasia westchnęła, głowa opadła mu na ramię. Telefon leżał na stole, nagranie wciąż działało — ostatnie westchnienia, mokre odgłosy, ich oddechy. Omar powoli wyciągnął się, a biała smuga spłynęła jej po udzie, gęsta, obfita. Nie otarła się. Tylko rozsunęła wargi palcami, pokazując mu rozjebaną, czerwoną, pełną szparkę, i uśmiechnęła się krzywo.

— Jeszcze trochę… — szepnęła, głos chrapliwy, zadowolony. — Zostaw to we mnie. Niech czuję cię do rana.

Omar przyciągnął ją bliżej, ręce na jej tyłku, kutas wciąż twardy, ale seks był skończony. Dyszał, czując jej ciepło, zapach fixeru i seksu mieszający się w powietrzu ciemni. Kasia tuliła się do niego, spódnica zmięta, bluzka otwarta, cipka cieknąca na stół. Czerwone światło drżało na ich splecionych ciałach, a noc w studio dopiero się zaczynała — ale ten akt już dogasał w wilgotnym, ciężkim poświacie.

Rate this story

Thanks for rating
Coś nie tak z tą historią?
Tagged blowjob doggy-style cowgirl creampie dirty-talk

Fresh filth, nightly

The best new stories in your inbox every morning. Free, 18+, unsubscribe anytime.