Szafowa Przyjaciółka Błaga o Mocniejszego
Mąż Tomek patrzy, jak jego żona błaga Darka o mocniejsze rżnięcie i dochodzi na jego wielkim kutasie.
Od roku jesteśmy z Tomkiem w otwartej relacji. On zawsze powtarzał, że wystarczy mu patrzeć. Nie chciał mnie pieprzyć przy kimś innym, nie chciał nawet dołączać. Tylko oglądać. Siedzieć z boku, spuszczoną głową i twardym fiutem w majtkach, i obserwować, jak ktoś inny bierze jego żonę. Myślałam, że to wystarczy. Aż na imprezie u znajomych zobaczyłam Darka.
Wysoki, szerokie barki, ręce jak u faceta, który dźwiga coś ciężkiego co dzień. Ciemne włosy, uśmiech krzywy, pewny siebie. Stanął obok mnie przy blacie z drinkami i od razu powiedział: „Patrzysz na mnie jakbyś chciała, żebym cię rozerwał na pół”. Nie zaprzeczyłam. Tomek siedział dwa metry dalej, czerwony na twarzy, z kieliszkiem w dłoni, którą ściskał tak mocno, że białe mu wyszły knykcie. Darek nawet na niego nie spojrzał. Pochylił się do mojego ucha i wyszeptał: „Twój mąż wygląda, jakby zaraz spuścił w gacie od samego patrzenia. Chcesz, żebym ci pokazał, jak się rżnie kobietę na poważnie?”. Chemia uderzyła mnie od razu. Pomiędzy nogami zrobiło się mokro, sutki stwardniały pod sukienką. Tomek patrzył i nie mówił nic. Tylko oddychał coraz głośniej.
Po imprezie wróciliśmy we trójkę do naszego mieszkania. Drzwi ledwie się zamknęły, a Darek złapał mnie w kuchni za biodra i przycisnął do lodówki. Jego usta wbiły się w moje, język wszedł głęboko, agresywnie. Jęknęłam mu prosto w usta, bo smakował jak alkohol i męska pewność. Tomek usiadł w fotelu naprzeciwko, nogi szeroko rozstawione, dłoń już na kroku. Widziałam, jak mu się rusza pod spodenkami.
— Mocniej — wyszeptałam Darkowi między pocałunkami. — Mocniej niż on kiedykolwiek. Błagam.
Darek uśmiechnął się w moje usta i szarpnął zamek mojej sukienki. Materiał zsunął się z ramion, odsłonił biust w czarnym staniku. Zerwał go jednym ruchem, a moje piersi wpadły mu w dłonie. Ścisnął je twardo, kciukami przejechał po sutkach, aż wygięłam się w łuk.
— Rozepnij mi spodenki — rozkazał.
Sama opuściłam dłoń, rozsunęłam zamek, wsunęłam rękę do środka. Jego kutas był gruby, gorący, już twardy jak kamień. Wyciągnęłam go, owinęłam palcami. Grubszy niż Tomek, dłuższy. Żyły pulsowały pod skórą. Jęknęłam głośniej, patrząc Tomkowi prosto w oczy.
— Patrz, kochanie. Prawdziwy fiut. Nie ten twój mizerny.
Darek ściągnął ze mnie resztę ubrania. Sukienka wylądowała na podłodze, majtki też. Stałam nago w kuchni, a on wsadził mi dwa palce w cipkę bez ostrzeżenia. Byłam tak mokra, że chlusnęło.
— Kurwa, jaka śliska — mruknął. — Błagasz o mocne rżnięcie? Dostaniesz.
Tomek w fotelu rozpiął już własną rozporek. Wyciągnął swojego mniejszego kutasa i powoli zaczął go gładzić, nie odrywając wzroku. Napięcie rosło, aż poczułam, że zaraz eksploduję sama od tego wszystkiego.
— Zerżnij mnie — wyszeptałam Darkowi. — Naprawdę mocno. Żebym czuła to jeszcze jutro. Żebym krzyczała.
Darek podniósł mnie jak piórko i zaniósł do sypialni. Rzucił na łóżko. Położył się na mnie od razu, rozsunął mi uda kolanami i wepchnął się jednym długim pchnięciem w pozycji na misjonarza. Jego gruby kutas rozciągnął mnie tak, że krzyknęłam. Wszedł do końca, uderzył jajami o mój tyłek.
— O tak, pierdol — jęknęłam. — Nie hamuj się!
Zaczął walić ostro, rytmicznie, głęboko. Łóżko skrzypiało. Za każdym ruchem czułam, jak wypełnia mnie całkiem, jak trze o ten punkt w środku, od którego w oczach robiły się gwiazdy. Tomek usiadł na krześle przy łóżku, wciąż szarpiąc swojego fiuta, oddychając przez zęby.
Darek wyciągnął się ze mnie, przewrócił mnie na brzuch, uniósł biodra i wszedł od tyłu, na pieska. Chwycił mnie mocno za biodra, palce wbiły się w skórę. I jebał. Naprawdę jebał. Szybko, mocno, tak głęboko, że czułam go w brzuchu. Za każdym uderzeniem moje piersi podskakiwały, a ja wrzeszczałam w poduszkę.
— Głośniej — warknął. — Niech twój mąż słyszy, jak prawdziwy facet cię rżnie.
Odwróciłam głowę, plunęłam mu prosto w usta. On złapał mnie za włosy, wciągnął mnie do pocałunku i oddał, mieszając ślinę.
— Mocniej, Darek, kurwa, mocniej! Rozjeb mnie tym kutasem! Błagam!
Tomek mamrotał coś pod nosem, jego dłoń fruwała po fiucie coraz szybciej. Widziałam w jego oczach upokorzenie i dzikie podniecenie naraz. Darek nie zwalniał. Wchodził tak głęboko, że moja cipka bulgotała od soków. Doszłam pierwszy raz z krzykiem, kurcząc się wokół niego. On nawet nie zwolnił. Kontynuował, waląc we mnie jak w worku treningowym, aż doszłam drugi raz, trzeci. Nogi mi się trzęsły, ślina spływała z kącika ust.
— Jeszcze — szeptałam. — Nie przestawaj. Rżnij mnie mocniej niż on kiedykolwiek potrafił.
Darek pochylił się, ugryzł mnie w ramię i przyspieszył. Jego jaja uderzały o mnie mokro. Czułam, że jest blisko.
— W cipę — rozkazałam. — Spuść mi głęboko. Chcę czuć, jak mnie zalewasz.
Wbił się do oporu i zaryczał. Gorąca sperma trysnęła we mnie falami, gęsta, obfita. Wypełniła mnie, wyciekła bokiem po udach, kiedy powoli wyciągał kutasa. Odwróciłam się na plecy, rozłożyłam nogi szeroko, żeby Tomek widział, jak mi cieknie z rozciągniętej dziurki biała masa.
Spojrzałam mężowi prosto w oczy. Był czerwony, spocony, wciąż trzymał swojego fiuta, ale już nie ruchał.
— Wreszcie poczułam prawdziwego mężczyznę — powiedziałam spokojnie, wyraźnie. — Twój kutas to żart przy tym.
Darek usiadł obok mnie na łóżku, uśmiechnął się krzywo i zaczął głaskać moje piersi, kciukiem kręcąc po sutku. Sperma Darka powoli wypływała ze mnie na pościel.
— Klęknij — rozkazałam Tomkowi. — I wylizuj. Całą. Do ostatniej kropli. Chcę, żebyś poczuł smak faceta, który mnie właśnie zerżnął tak, jak ty nigdy nie potrafisz.
Tomek zsunął się z krzesła na kolana. Podczołgał się między moje uda. Jego oddech był gorący na mojej mokrej skórze. Darek głaskał mnie dalej, spokojnie, jakby to było coś zupełnie normalnego. Spojrzał na Tomka i powiedział cicho:
— Liż dobrze, cuckoldzie. Żona na to zasłużyła.
Tomek zbliżył usta. Język wysunął się niepewnie. Dotknął mojej spuchniętej sromu i zaczął zbierać gęstą spermę Darka. Czułam każdy ruch jego języka, każdy wstręt i każde podniecenie, które w nim walczyły. Darek pochylił się do mojego ucha:
— To dopiero początek. Za chwilę znów będę twardy. I tym razem nie dam ci zejść z kutasa, dopóki nie będziesz błagać o litość.
Tomek ssał, lizał, połykał. A ja patrzyłam w sufit i już myślałam o tym, co będzie dalej — bo Darek naprawdę zaczynał twardnieć ponownie pod moją dłonią, którą wsunęłam mu między nogi.
Od roku jesteśmy z Tomkiem w otwartej relacji, ale to, co stało się potem, przerosło nawet moje najbrudniejsze fantazje. Darek już twardniał pod moją dłonią, gruby kutas puchł z powrotem, żyły nabrzmiewały, a Tomek wciąż lizał między moimi udami, zbierając gęstą spermę językiem jak ostatni kundel. Czułam jego upokorzenie na każdym pociągnięciu — gorący oddech, drżące wargi, ten cichy jęk, kiedy połykał smak faceta, który mnie właśnie zerżnął na miękko. Darek złapał mnie za brodę i odwrócił twarz ku sobie.
— Popatrz na niego — warknął. — Twój mąż żre moją spustę z twojej rozjebanej cipki. I jeszcze mu stoi. Patrz, jak mu cieknie z dziurki.
Tomek uniósł wzrok, usta błyszczące od białej mazi, i rzeczywiście — jego mizerny fiut drgał, czerwony, mokry na końcu. Nie odważył się nawet otrzeć ust. Darek wstał, pociągnął mnie za ramię i posadził na skraju łóżka. Wepchnął mi swojego kutasa prosto do gardła bez ostrzeżenia. Gruby, słony od moich soków i swojej spermy, rozciągnął mi szczękę tak, że łzy napłynęły mi do oczu. Chwycił mnie za włosy i zaczął ruchać mi buzię głęboko, aż jaja biły o brodę.
— Ssij mocniej, kurwo. Pokaż mężowi, jak się bierze prawdziwego fiuta do gardła. On nigdy cię tak nie napełnił.
Jęczałam wokół niego, ślina spływała mi po brodzie na piersi. Tomek klęczał dalej między moimi nogami, ale teraz już tylko patrzył, ręka znowu na swoim kutasie, powoli szarpiąc. Darek wyciągnął się z moich ust z mokrym plaskiem i spoliczkował mnie fiutem po twarzy.
— Na czworaka. Tyłek do góry. Chcę wejść ci w cipę tak głęboko, że poczujesz to w gardle.
Uklękłam na łóżku, biodra wysoko, twarz w poduszkę. Darek uklęknął za mną, rozchylił mi pośladki kciukami i plunął prosto na spuchniętą dziurkę. Potem wepchnął się jednym pchnięciem — gruby trzon rozciągnął mnie znowu, ściany cipki obcisnęły go kurczowo, a ja wrzasnęłam w materac. Zaczął walić od razu pełną mocą. Łóżko stękało, sprężyny piszczały, a moje piersi bujały się dziko pod każdym uderzeniem. Jego jaja klaskały o mój tyłek mokro, głośno, rytmicznie.
— Mocniej! — błagałam, głos stłumiony poduszką. — Rozjeb mnie, Darek, kurwa, mocniej niż on kiedykolwiek! Żebym nie mogła chodzić!
Chwycił mnie za biodra żelaznym uściskiem, palce wbiły się w mięso, i przyspieszył. Cipka bulgotała, soki chlapały na jego uda i na pościel. Odwróciłam głowę, żeby widzieć Tomka. Siedział na krześle, nogi szeroko, dłoń fruwała po fiucie jak szalona, twarz czerwona, usta otwarte.
— Patrz, Tomek — wydusiłam między jękami. — Patrz, jak prawdziwy kutas mnie napełnia. Twój jest za mały, za słaby. On mnie rżnie, a ty tylko trzepiesz swojemu żałosnemu chujowi.
Darek zaśmiał się nisko i spoliczkował mnie po tyłku tak mocno, że zostawił czerwony ślad. Potem złapał mnie za włosy, pociągnął do tyłu i wbił się jeszcze głębiej, aż poczułam go w brzuchu. Każde pchnięcie wyciskało ze mnie powietrze i głośne, zwierzęce krzyki.
— Błagaj głośniej — rozkazał. — Niech słyszy, jak prosisz o mocniejsze rżnięcie.
— Błagam! — wrzasnęłam. — Rżnij mnie mocniej, Darek! Rozpierdol tę cipkę swoim wielkim kutasem! Tomek nigdy nie potrafił mnie tak napełnić, nigdy nie doprowadził mnie do takiego krzyku! Spuść mi znowu głęboko, zalej mnie!
Doszłam nagle, gwałtownie, cipka zacisnęła się wokół niego konwulsyjnie, soki trysnęły mu na jaja. On nawet nie zwolnił — walił dalej przez mój orgazm, przedłużając go, aż nogi mi się poddały i osunęłam się twarzą w materac. Darek wyciągnął się, przewrócił mnie na plecy jak szmacianą lalkę i wsunął się z powrotem w pozycji misjonarskiej. Uniósł moje nogi na ramiona, złożył mnie prawie na pół i wbił się do oporu. Teraz bił mnie fiutem prosto w ten punkt, od którego w głowie robiło się biało. Piersi podskakiwały, sutki twarde, a ja drapałam go paznokciami po plecach.
Tomek podczołgał się bliżej, klęknął przy łóżku, twarz centymetry od miejsca, gdzie gruby kutas Darka wchodził i wychodził z mojej dziurki. Widziałem, jak mu cieknie ślina, jak wpatruje się w rozciągnięte wargi, w białą pianę, która zbierała się u nasady.
— Liż jaja — warknął Darek do niego. — Liż, jak wchodzę w twoją żonę.
Tomek posłusznie wysunął język i zaczął lizać ciężkie jaja Darka za każdym razem, kiedy te uderzały o mój tyłek. Czułam jego język, gorący, wilgotny, mieszający się z moimi sokami. To upokorzenie podnieciło mnie jeszcze bardziej. Doszłam znowu, krzycząc imię Darka, kurcząc się tak mocno, że on zaryczał.
— Jeszcze nie — warknął. — Najpierw błagaj o litość.
Wyciągnął się, usiadł na skraju łóżka i posadził mnie na sobie twarzą do Tomka. Wepchnął mi kutasa od dołu, a ja zaczęłam skakać, biodra pracowały jak szalone. Darek trzymał mnie za cycki, ściskał twardo, gryzł w ramiona. Tomek klęczał przed nami, trzepiąc swojego fiuta coraz szybciej, oddychając przez zęby.
— Mocniej, kurwa, mocniej! — błagałam, podskakując na grubym trzonie. — Rozjeb mnie do końca! Chcę czuć twoje jaja przy cipce, chcę, żebyś mnie napełnił tak, że jutro będzie mi ciekło przy każdym kroku! Tomek, patrz, jak dochodzę na prawdziwym kutasie! Patrz, jak twoja żona jebie się z facetem, który ma dwa razy więcej niż ty!
Darek chwycił mnie za biodra i zaczął sam podrzucać do góry, wbijając się od dołu z taką siłą, że moje wnętrzności się trzęsły. Cipka mlaskała głośno, mokro, obficie. Doszłam trzeci raz, a potem czwarty, nogi drżały niekontrolowanie, ślina ciekła mi z kącika ust prosto na piersi. Darek przyspieszył jeszcze, jaja biły o mnie, a ja już tylko ryczałam i błagałam bez sensu.
— Spuść! — wrzasnęłam. — Spuść mi głęboko, zalej mnie całą swoją spermą! Chcę, żeby Tomek to wylizał znowu!
Darek wbił się do oporu i zaryczał jak byk. Gorące fale spermy trysnęły we mnie, gęste, obfite, wypełniające każdą szczelinę. Czułam, jak pulsują, jak zalewają mnie od środka. On trzymał mnie na swoim kutasie, wciąż twardym, wciąż drgającym, a nadmiar spływał po moich udach na jego jaja. Powoli uniósł mnie, kutas pląsł wyjść z mokrym dźwiękiem, a biała maź buchnęła na zewnątrz, gęstymi strugami.
Zsunęłam się na kolana przed nim, rozchyliłam wargi cipki palcami na oczach Tomka i powiedziałam spokojnie, choć głos mi drżał od orgazmów:
— Liż. Całą. Do ostatniej kropli. A potem powiedz na głos, że twój kutas nigdy mnie tak nie napełni.
Tomek rzucił się do przodu, język wszedł głęboko, ssał, połykał, zbierał gęstą spermę Darka z mojej rozjebanej, pulsującej dziurki. Darek wstał, złapał mnie za włosy i wepchnął mi znowu swojego kutasa do ust — wciąż mokrego od mojej cipki i swojej spusty. Ruchał mi gardło powoli, głęboko, patrząc w dół na Tomka, który żarł między moimi nogami jak głodny pies.
— Ssij czysto — warknął Darek. — A ty, cuckoldzie, połykaj wszystko. To twoja rola.
Wepchnął mi fiuta aż do końca gardła, jaja na brodzie, i trzymał, aż prawie się udusiłam. Potem wyciągnął, plunął mi na twarz i spoliczkował kutsem po policzku. Tomek wciąż lizał, połykał, jęczał, a jego własny fiut trysnął nagle bez dotyku — słabe, żałosne strużki na podłogę.
Darek pchnął mnie z powrotem na łóżko, rozłożył mi nogi szeroko i wepchnął się znowu, bo wciąż był twardy jak kamień. Zaczął walić od razu pełną mocą, cipka bulgotała od mieszaniny soków i spermy, a ja krzyczałam bez tchu, błagając o jeszcze mocniejsze rżnięcie, o rozjebanie, o to, żeby spuścił mi trzeci raz prosto w macicę, żeby Tomek nigdy nie zapomniał smaku prawdziwego faceta w swojej żonie. Łóżko waliło o ścianę, moje piersi bujały się dziko, a ostatnie, co powiedziałam, zanim znowu doszłam na jego wielkim kutasie, było brudne i głośne: spuść mi w głąb tej jebanej dziurki, Darek, zalej mnie tak, żebym srała twoją spermą przez tydzień, a mój mąż niech żre to z podłogi jak pies.
Rate this story
Popular Collections
Browse Categories